poniedziałek, 29 lipca 2013

21-29.07.2013

Kolejny post ląduje na blogu! Jakoś daję radę z pisaniem, z wymyślaniem, czytać, bo może kiedyś stanę się sławny i już nie będą mi pozwalać publikować w oczy kolącej prawdy. Póki co, niosę kaganek psychologiczno-społecznej oświaty ciemnemu ludowi.
            Kolejny tydzień wakacji – strasznie gorąco się zrobiło. Przeszedłem Far Cry’a 3, pograłem trochę w Civka, trochę w Skyrima. Rozważałem nt. przedstawione w refleksjach oraz trenowałem relacje interpersonalne. Doszedłem do bardzo ważnego wniosku; człowiek, który nauczy się dobrze rozpoznawać i zaspokajając potrzeby drugiej osoby będzie miał powodzenie u ludzi. To tak ogólnie. Ja za dużo myślę o sobie czasem – bywa. W sumie wsio, dużo tekstów.

Refleksja 87 – tworzymy portrety psychologiczne!

Wstęp

            Portret psychologiczny to nic innego jak sąd o danej osobie wydany przez osoba posiadającą odpowiednie do tego uprawnienia. Termin ten wziął się z psychologii sądowej, jest także używany w języku potocznym. Ja jednak, celem lepszych relacji z ludźmi, nauczyłem się zarysowywać ich portrety psychologiczne, tudzież zarysu osobowości. Z czasem, doszedłem do wniosku, że wiele cech wielu osób pokrywa się i można je łatwo włożyć w schematy psychologii, używając paru konkretnych, fachowych terminów z różnych metateorii. Postaram się tu wypisać i opisać elementy portretu psychologicznego, jaki można stworzyć każdej osobie. Przypominam, że oceny takiej dokonujemy świadomie bądź też nieświadomie   w ciągu 4s. Niech ten tekst posłuży nam dokonywaniu bardziej obiektywnej, lepszej oceny drugiego człowieka celem bardziej owocnej znajomości.
            Dokonam zasadniczego podziału na bodziec (to, co widzimy) i możliwe efekty, tudzież często spotykane efekty. Zwracam uwagę, że nie ma 100% pewności, że taka dana cecha skutkuje danym efektem. Natomiast duże prawdopodobieństwo. Jeśli chodzi o błędy oceny, tudzież jej powszechność i inne sprawy zapraszam do tekstu „O ocenianiu ludzi”. Tutaj opiszę możliwie prawidłowe diagnozy psychologiczne z wielu metateorii. Dodam też jakie opcje są możliwie najlepiej postrzegane przez ogół ludzkości. Zwrócę uwagę na pewne istotne kulturowe uwarunkowania. Zobaczycie jak wiele zmiennych jest przy ocenie i jak trudno jest ją dokonać. Ale koniec tego wstępu, mięso w następnym odcinku.

Refleksja 86: przyjemność….a reszta

Przyjemności a wartości – odwieczny spór ludzkości

            Taki rym w ramach braku pomysłów na wiersze. Na szczęście rozważania i myśli psychologiczne nie opuszczają mojej głowy. W poprzednim tekście pisałem ogólnie o przyjemności, jej źródłach i sposobie wpływania na społeczeństwo. Teraz postanowiłem rozwinąć tę kwestie już nie definiując samą przyjemność, ale skupiając się na problemie nieróbstwa nią spowodowanym.
            Mianowicie, nadrealizacja potrzeby przyjemności sprawia, że nie odczuwamy potrzeby nazwanej przez Eriksona kreatywnością. Ja jednak wolę użyć tutaj bardziej rozwiniętego terminu: potrzeba bycia, tworzeni, pracowania. Na potrzeby tego tekstu będę się posługiwał słowem praca. Spór między tymi dwoma istniał od zawsze. Albo pracujemy, albo się lenimy, prawda? Pewni sprytni ludzie, o czym już wspomniałem podsunęli nam mnóstwo pomysłów na aktywność podczas lenistwa: imprezy, alkohol, narkotyki, seks, gry komputerowe, telewizja, internety…Rzeczy przyjemne i przydatne, ale trzeba ich używać z odpowiednim dla siebie umiarem. Cały spór między wartościami a zabawą polega na znalezieniu złotego środka. Nie możemy też cały czas pracować, tylko po to by potem wydac pieniądze, co byłoby idealne dla wielu biznesów. To zabija kreatywność (nie tę Eriksonowską).
            Kreatywność, pomysłowość bierze swoje źródło w wolnym myśleniu. Na podstawie wiedzy i doświadczeń człowiek gromadzi myśli aktualnie nie zajęte zabawą czy pracą czy jakąkolwiek inną absorbująca czynnością i coś tam wymyślą. Czyli w…błogim lenistwie. Jednak tak naprawdę nie możemy nic nie robić. Chodzi o możliwie nie wielce absorbujące nasz umysł (stopień zależy indywidualnie od człowieka) czynności, które pozwalają skupić się na myśleniu o czymś innym. I to jest właśnie kreatywność.
            Zapewne wielu czytelników zauważyło różnicę semantyczna między słowami: wartości i praca. Praca jest bowiem jedną z wartości, którym hołdujemy nie oddając się przyjemności. Wiele filozofii i religii świata skupia się na wartościach, które powstrzymują nas od całkowicie hedonistycznego żywota. Zwracają uwagę na wartości takie jak: dobro, honor, piękno, praca. Na wartości, na które trzeba pracować, włożyć w nie wysiłek, ale które przynoszą wymierne efekty, postęp, rozwój zarówno osobowy jaki i całej szerszej grupy społeczeństwa. Działania pojedynczego człowieka na to wpływają, więc albo oddamy się przyjemności i odrzucimy bardzo ważną część człowieczeństwa i doprowadzimy się do stanu ciągłego nieszczęścia (o czym pisałem w 1. Części) oraz bezinteresownej zawiści do tych, co cos osiągnęli, albo…ruszymy do roboty!
            Dzięki pracy i realizowaniu wartości realizujemy potrzeby i doczekujemy się pięknych chwil związanych z dumą, satysfakcją, sukcesem. Bezcenna możliwości spojrzenia na życie i powiedzenia za św. Pawłem „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem”, a nie rzucania zawistnych tekstów, zazdroszczenia i wiecznego nieszczęścia z powodu własnego, koniec końców lenistwa. Ale zrzucamy winę na innych, bo tak łatwiej. „Przecież ja dużo lepiej gram, więc dlaczego, dlaczego jestem sam?” – bardzo lubię ten cytat, który obrazuje, że trzeba nie tylko zdolności, ale także umiejętności ich wykorzystania i sprzedania.

Refleksja 83: o mediach

Cz.2 – wychowywanie odbiorcy

            Ludzie kierujący mediami to bardzo sprytne stworzenia. Celem zarobienia jak największej ilości pieniędzy z różnych źródeł tworzą ideał odbiorcy ich treści. Formują go poprzez filmy, reklamy, seriale, które ludzie oglądają i w których promuje się odpowiednie wartości, które pośrednio wpływają na żywoty oglądających. Oczywiście, nie tylko telewizja, ale także prasa, internet, radio…wszystko kształtuje nasze żywoty. Rozmaite instytucje rozmaicie, ale ja zwrócę uwagę na te najczęściej oglądane najbardziej poczytne, zwyczajnie najpopularniejsze instytucje i kształtowany przez nie ideał odbiorcy:
  • Oczywista bzdura: „Żeby do czegoś dojść, trzeba zapierdalać” jest bardzo mocno promowana. Ciężka, głupia i nikomu nie potrzebna praca, nie z pasji, ale dla zarobku. Bez kreatywności, bez wizji, żeby tylko przeżyć
  • A jak się już zarobi, pieniądze trzeba wydać, czyli kłania się konsumpcjonizm. I to wydać w taki sposób, żeby się czasem nie rozwinąć, ale cofnąć w rozwoju najlepiej (imprezy, alkohol, narkotyki, ubrania)
  • Promocja wyglądu: no bo w końcu jest to rzecz najważniejsza; no i z niej można dużo sprzedać. Prawda, dobrze jest dobrze wyglądać, ale pytanie czy aż tak ważne, żeby naprawdę wydawać na to grube pieniądze? Czy nie ma innych, lepszych rzeczy, na które można by wydać pieniądze?
  • Kolejna, mnie bardzo boląca i wyjątkowo popularna bzdura: relacji z ludźmi zależą od szczęścia (przypadku). No i modnego wyglądu, rzecz jasna. Relacje z ludźmi zależą od umiejętności interpersonalnych oraz hierarchizacji danej osoby. Naprawdę, można się wyuczyć nawiązywania i utrzymywania trwałych związków. No, ale łatwiej wierzyć, że  wszystko zależy od przypadku, a nie wziąć się do roboty.
  • Liberalizacja seksu – no, bo gadżety erotyczne, bielizna, środki antykoncepcyjne, materiały pornograficzne kosztują. A na zeszycie i ołówku do kalendarzyka małżeńskiego (i ewentualnie termometrze) pieniądza za wielkiego się nie zrobi. Więc stworzono potrzebę.
  • Brak wpływu na społeczeństwo i politykę – wmawianie ludziom, że politycy i władze są złe, ale nie można ich zmienić, oni sa nietykalni, tam, gdzieś, daleko, w marmurowych salach na Wiejskiej czy innej, w zależności od kraju. No i niszczenie wizerunku tych, którzy odważa się sprzeciwić (nieważne czy jest słuszny czy nie; tego nie rozważamy, znieważamy) np. Janusz Korwin-Mikke,
  • Odrzucenie wartości, filozofii i religii. Wyjątek: hedonizm, konsumpcjonizm. Widzieliście kiedyś jakąś reklamę promującą religię? Raczej piwo, ubrania czy leki. A reklamę artykułów erotycznych promującą czystość małżeńską? A przecież są to potężne wartości, do których wiele osób przywiązuje wagę. Więc dlaczego nie ma reklam, filmów, seriali itd. z ich udziałem? Bo są wartościami sprzecznymi z hedonizmem i konsumpcjonizmem. Proste.
W innych tekstach wspominałem i szerzej omawiałem te problemy. To niejako przypominam o ich istnieniu i wyjaśniam przyczynę. Oczywiście, są media (i chwała im za to!), które promują naprawdę dobre postawy. Jedno z nich na końcu posta.


niedziela, 21 lipca 2013

15-21.07.2013

            Niepościelone łózko, rozwalone ubrania, zagnane w jeden kąt butelki, czyli ogólny chaos w pokoju. Codziennie civek albo Skyrim, połączone z czatowaniem ,podrywaniem, fantazjowaniem. Codziennie ponad godzina pedałowania i 2,5h francuskiego. Czasem coś z tzw. evenements, jakiś snooker (jutro 4h Je l’aime), robota, komentowanie meczów (la fin de Final Six Ligi Światowej). Jednym słowem (a właściwie zwrotem, bądź my precyzyjni), wakacje pełną parą!
            Przeprowadzono kiedyś eksperyment psychologiczny. Dano jednej grupie dość skomplikowany zespół zadań do wykonania. Drugiej grupie dano ten sam zestaw i zmotywowano ich, że ci, co wykonają ów zestaw najszybciej, dostana pieniądze. I to takie niemałe. Pierwsza grupa średnio wykonała to szybciej. Dlaczego? Odpowiem jednym słowem: kreatywność. Gdy nie mamy dużego nacisku, że coś musimy jesteśmy bardziej kreatywni przez co lepiej i szybciej robimy trudne zadania. Przy prostszych lepiej sprawdza się stare, dobre warunkowanie sprawcze. I właśnie w ten sposób, kreatywnie myślę o sobie i wymyślam. Oj, wymyślam…
            Wymyślam odnośnie swojej przyszłej pracy (tak, szukam okazji do zarobku, jakby ktoś coś wartościowego miał, to śmiało pisać), nt. walki z sobą, umiejętności, psychologii ogólnie. Dochodzę do wielu ciekawych, jak zawsze, wniosków. M. in. stwierdziłem, że w aspekcie tzw. wiedzy życiowej, przez mądrych ludzi nazwanej „psychologią” jestem mądrzejszy od rodziców.  Mam bardzo naukowe spojrzenie na życie, co czasem mi je utrudnia, ale jeszcze na tyle pokory, że jestem w stanie pewne rzeczy przemyśleć i przyznać innym razie. Jeszcze…mam nadzieję, że to potrwa bardzo długo. Muszę jeszcze nabrać umiejętności zastosowania tej wiedzy w praktyce, co może potrwać….całe życie. A tak z rzeczy ściśle blogowych: będę się przymierzał do kolejnego, wielkiego projektu: zamierzam wyłożyć w naprawdę potężnym tekście metateorię psychologiczną, która nazwałem „psychologią elementarną”. Szczegóły wkrótce. Póki co, krótka, acz treściwa refleksja o przyjemności. Nie wiem czy w samym tekście wystarczająco wyraźnie to zaznaczyłem, więc teraz dodaję: odpowiednie osoby dają nam tę czystą przyjemność, żeby nami łatwiej kierować. Nie dajmy się! Pojedyncze działania tworzą kondycję społeczeństwa. Zachęcam bardzo gorąco do odpowiedzialności, takie zapomniane słowo.

Refleksja 86 – przyjemność…a reszta

            Gdy jadę sobie rowerem, codziennie co najmniej godzinę łącznie i nie skupiam się na kołach, pogodzie, wyprzedzaniu autobusów itp., to mój umysł wchodzi w tzw. strumień świadomości i od jednego wniosku dochodzi do kolejnych. Na moje szczęście ów strumień jest dość uporządkowany i można z niego poczynić całkiem konkretny tekst, co niniejszym robię.
            Przeprowadzono kiedyś, dość brutalny, ale niezwykle prawdziwy eksperyment na szczurach. Podłączono zwierzaczki do aparatury, która impulsem elektrycznym pobudzała ośrodki przyjemności w ich mózgu i dano im możliwość aktywowania tych impulsów. Robiły to, coraz częściej i częściej aż wszystkie zdechły. Ale było im rozkosznie. Gdyby ludzi poddać takiemu samemu eksperymentowi, to może by wszyscy nie zginęli, bo umiemy myśleć. Tym się różnimy od zwierząt, jednak ich instynkty, zgodnie z zasadami psychologii behawioralnej posiadamy i są one u nas całkiem a całkiem używane. I dobrze.
            Problem z ludźmi polega na tym, że szukamy coraz bardziej bezpośrednich źródłe przyjemności i tylko przyjemności. Wyrzucamy nawet świadomie inne korzyści wynikające z wykonywania rozmaitych czynności. Najboleśniejszym chyba przykładem jest pozbawianie seksualności warstwy miłości, bezpieczeństwa, więzi tylko po to by oddać się rozkoszy. Kultura masowa proponuje nam wiele źródeł przyjemności lepszej próby jednocześnie kształtując nasze charaktery tak, byśmy się od niej uzależniali i wydawali na przemysł rozrywkowy mnóstwo pieniędzy. Głupkowate komedie, seriale, gry komputerowe, książki nawet, choć oczywiście nie wszystkie służą naszej przyjemności. Podobnie jak uprawianie sportu, nauka czy modlitwa. Ale….w tych ostatnich przykładach oprócz omawianej korzyści otrzymujemy jeszcze kilka innych, realizując wiele potrzeb. I do tego zachęcam. Po co robić jedną rzecz jak można zrobić wiele za jednym razem?
            Należy odróżnić przyjemność od kilku pokrewnych emocji jak np. szczęście. To pierwsze wywoływane jest przez bodźce zewnętrzne i swoim sposobem myślenia nie możemy na nie wpłynąć. Oczywiście im więcej bodźców i im są mocniejsze, tym więcej przyjemności, ale z czasem każdy kolejny bodziec słabnie i szukamy kolejnych, kolejnych, kolejnych popadając w uzależnienie. Szczęście zaś można syntetyzować w naszym umyśle. Poza tym można mieć jego wartość ujemną. Przyjemności nie ma, albo jest obecna w jakimś mniejszym lub większym stopniu. A co do szczęścia, możemy czuć się szczęśliwi lub nieszczęśliwi lub obojętni. Można odczuwać przyjemność i być nieszczęśliwym. Wymyśliłem doskonały przykład: facet stracił pracę i z tego powodu jest nieszczęśliwy, ale uprawiając seks z żoną doświadcza przyjemności wynikającej z tej czynności, ze stanu, w którym się znajduje.
            Przyjemność stanowi jedną z potrzeb, którą musimy realizować w naszym życiu, żeby osiągnąć szczęście. Jest ona na tyle popularna i łatwa do realizacji, że zastępuje wiele innych, pochodnych a i czasem podstawowych jak u szczurów , tych najbardziej potrzebnych do życia, w myśl teorii nadrealizacji danej potrzeby. Zapominamy o rzeczach takich jak: satysfakcja, duma, miłość,  marzenia, wizje, misje, które zgodnie ze swym założeniem mają motywować nas do działania. Wolimy żyć z dnia na dzień, szukając nowych przyjemności za ukradzione pieniądze czy wypracowane w mało kreatywny sposób. Zapominamy przy tym o swoim marzeniach, ideach, nie realizując ich brakuje nam satysfakcji i dumy – ich efektów, co prowadzi do apatii i ogólnego niezadowolenia z życia. A wszystko przez nieodpowiednią, już ogólnie mówiąc, hierarchię wartości, złe realizowanie potrzeb, brak syntetyzacji szczęścia. Przy tym bardzo ważną rolę odgrywa przyjemność, o której piszę, zdecydowanie  jest jednym z poważniejszych problemów nie tylko pojedynczych osób, ale oddziałujący m na kondycję całego społeczeństwa.

„Dawniej niektóre rzeczy uznawano za niewykonalne, dopóki ktoś ich nie dokonał.” Sid Meir’s Civilization V: Brave New World. Genialna gra, choć wymagająca dużo czasu. Dzięki niej zwróciłem uwagę jak bardzo, bardzo, bardzo i jeszcze bardziej psychologia wpływa na społeczeństwo, jego rozwój, tworzenie potęgi lub upadek. Dlatego to wszystko piszę, żeby ci, co czytają mogli wprowadzać te prawdy w swoje żywoty i stawać się lepszymi ludźmi. Cytując siebie „psychologio, niech ta stymulacja różnicę zrobi”. I, na koniec, coś, co mnie wzruszyło i doprowadziło do łez (niezwykle rzadko płaczę z powodów niealergicznych tudzież nie zakasłując się) Nie dodali wersji polskiej na yt, mam nadzieję, że tłumaczenie jest dość wierne. Dla aangielskich Polaków mogę osobiście przesłać wersje polską.

niedziela, 14 lipca 2013

8.07.-14.07.2013

            Cały czas zachwycam się teorią rozwoju psychospołecznego Eriksona i ogólnie psychologią, obserwując jak bardzo jej teorie przekładają się na nasze żywoty. W moim przypadku nacisk kładę na zagadnienie spłatania tożsamości, poszukiwania siebie, swojego ja. Dlaczego tak się dzieje? Otóż w wieku 18 lat, stając się prawnie osobą dorosłą i odpowiedzialną za siebie, wyszedłem z Dream Theatrowego „Solitary Shell” i zobaczyłem moc wyborów i dróg. Doszło do konfrontacji mniej lub bardziej kuszących ofert z tradycją wartości chrześcijańskich, które przyjąłem gdy byłem młodszy. Tarcie to istnieje nadal, o nim traktuje poemat „Sumienie” mojego autorstwa. Na człowieka wpływa mnóstwo czynników, co sprawia, że nie może on być tym, kim chce. Owe Myslovitzowe:  „Wiem, kolejny raz nie mam szans być, kim chcę.” „Nie mogę zrobić nic, sterowany jestem wciąż”. Jednak te problemy przeżywali inni jeszcze lepiej umieścili je w literaturze. Dokładniejsze opisy w linkach interpretacyjnych.
            Kupiłem sobie 4 gry i już zacząłem grać. I chyba  na tym oraz na francuskim i snookerze będę spędzał swój najbliższy czas. Lubię siedzieć w domu, znajduję sobie zajęcia, jest super. Czuję się szczęśliwy i spełniony. I wiem, chce zostać komentatorem sportowym. To jest cudne zajęcie. Na razie jako wolontariusz przekonuje się o jego cudowności komentując mecze, oczywiście z mojego domu w radiogol.pl. Zapraszam do słuchania wszystkich ludzi bez względu na wiek, płeć, kolor skóry, kształt nosa czy orientację seksualną.
            Dodam jeszcze inszą refleksję. Mimo tych kuszących, nowych dróg, które zauważyłem, cały czas dostrzegam niewysłowione piękno tradycji gimnazjalnych, bo chyba tak mogę je nazwać. Niedzielny Tetris, religia, słuchanie poezji, muzyki w skupieniu, rozmyślanie o wielu sprawach. To jest coś, co sprawia, że czuje się szczęśliwszy oraz bogatszy. Wszystkim polecam. Myślenie boli, ale tylko tych, co próbują, a nie umieją.

            Cz.4 – o rezultatach oceny

            Pasujemy do siebie na podstawie nie tego jakie mamy osobowości, ale tego, jakie myślimy, że mamy osobowości. To rozróżnienie jest ogromne, ponieważ daje potężną ułudę, którą można wykorzystać w zamieraniu znajomości. Bardzo przydatnymi cechami czy umiejętnościami są kalibracja, empatia czy samoświadomość. Na podstawie nich dokonujemy, mniej lub bardziej właściwej oceny i podejmujemy mniej lub bardziej właściwe oraz mniej lub bardziej świadome decyzje dotyczące znajomości, które zawieramy.
            Krótko mówiąc: ocena osoby przyczynia się do relacji z nią. Definiuje poziom i zażyłość relacji, pozostając z nią w ścisłym związku. Dla przykładu, oceniając kogoś jako osobą przyjazna, nawiązujemy z taką osobą koleżeńską relację. Relacja wpływa na ocenę tej osoby, a ocena na dalszy rozwój relacji. Dlatego też możliwe jest, ale wraz z rozwojem relacji coraz trudniejsze zmienienie wizerunku w oczach ludzi. To dość oczywisty wniosek, ale należy o nim pamiętać.
            Wniosek wnioskiem, dla naukowca rzecz ważna, dla zwykłego człowieka nic nie znacząca. Opowiem teraz dość szeroko o wykorzystaniu tej zależności. Budowanie właściwej oceny wśród ludzi, zwłaszcza wśród danej grupy (targetu) nazywa się budowaniem wizerunku, a określone działania składają się na reputacje danej osoby. Istnieje mnóstwo grup zajmujących się, za opłatą, zmianą sposobu postrzegania osoby przez społeczeństwo. Mimo psychologicznej różnorodności każdego człowieka, można wyróżnić kilka cech, które większość osób uznaje za pozytywne u drugiego człowieka. Warto jest je w sobie pielęgnować i umieć je pokazać. Najważniejszą i najogólniejszą jest szeroko pojmowana kultura osobista. Poza tym, znajomość wszelkich oczekiwań osoby czy grupy. Umiejętność wpasowania się w te, często niewypowiadane zasady daje nam niesamowite możliwości rozwoju.

            Sumienie c. d.

Walcz, walcz, tocz nieustanny bój,
Nikt go za Ciebie nie wygra, on cały Twój,
Najtrudniejsza, bo całożyciowa walka,
O lepszego, wspanialszego Alka.
Bitwa z samym sobą – niekończące się miserium
Impereare sibie est maximum imperium.
Ale zwycięstwo chwalebne, w przeciwieństwie do hańby odwrotu,
Unikania starć, ucieczki, wewnątrzosobowego przewrotu
Trzeba dokonać radykalnej zmiany ku lepszemu
Bytowaniu w tej rzeczywistości i życiu wiecznemu.

Inni? – fascynacja i odkrywanie.
Ja? – walka i przegrywanie
Splątanie tożsamości – dojrzewanie.
Intymność – marzenie. Realizowanie
W toku. Problemy i upadki.
Mistyczne sumienie osobowości – zadatki
Na coś wielkiego, potężnego, zdobycie świata.
Bez miłości, wartości, to sił strata.
Twoich dla obcego interesu
Definiuj, definiuj, definiuj! Procesu
Tego nie daj zatrzymać. Wspomagasz go i wspierasz
W przeciwnym razie żyjąc umierasz
Jak robot, syntetyk odpowiednio zaprogramowany
Działasz ułudą siebie, realizując (niezbyt) własne plany
06.07.2013


            Z płyty o znamiennym tytule :”Sześć stopniu wewnętrznej turbulencji”. Utwór mówi o problemie bycia sterowany przez społeczeństwo, przez rodziców, o braku własnej, unikatowej tożsamości. Człowiek nie może być  ograniczony do funkcji wypełniania czyichś ambicji, rozrywki, czy innych potrzeb które kontakt międzyludzki zaspokaja. Każdy potrzebuje własnej wyjątkowości! 

poniedziałek, 8 lipca 2013

1-07.07.2013

            Ukraina przez cały tydzień. Bardzo fajna wycieczka. Pełna gór, zmęczenie, pięknych widoków, kwasu chlebowego, nocnych rozmów no i oczywiście….refleksji. Choć ich mało, konkretnie – jedna.
            Wraz z końcem wycieczki rozpoczęły się wakacje. Mam kilka postanowień i pomysłów na nie. Trzeba przejść kilka gier, pooglądać filmy, poczytać książki, pouczyć się (tak, za rok matura). Kilka spraw w kwestii pracy nad sobą, ponadto muszę znaleźć jakieś źródła finansowe, najlepiej za dziennikarstwo.

Refleksja 84 – psychologia a religia

            Stwierdziłem, że potrzebne jest objecie całej wiedzy, która prezentuję pewnym założeniem, podstawą, fundamentem. Nieraz o tym przypominam i cały czas czuję, że nie potrafię tego spójnie powiedzieć i zastosować do siebie. Jest to moje indywidualne podejście, niepoparte naukowo, hipotetyczne i osobiste. Mianowicie, poznawanie ludzi, wszystkiego, co z nimi związane w szeroko rozumianych naukach społecznych to wielka pasja, którą rozwijam. Ci ludzie zostali stworzeni przez Boga, są jego dziełem. Założenie religijne, teologiczne podaje w całości, bez wyjątków dobre i właściwe podejście do życia, wartości, którymi trzeba się kierować. Polecam poczytanie tekstów czy to KKK czy encyklik, by je dokładnie poznać, bo ulega wielu przekształceniom zasadą głuchego telefonu.  Natomiast ja badam wszelkie odchyły od tego ideału, do którego staram się dążyć. Odchyły, problemy, złe tendencje będące dziełem Szatana, które prowadzą do braku szczęścia.
            Oczywiście, w tekstach teologicznych nie ma mowy np. o budowaniu atrakcyjności czy syntetyzowaniu szczęścia, moim zdaniem, niezwykle ważnych problemach współczesności. Dlatego warto szukać wiedzy poza tym, ale musimy pamiętać o założeniu. Jakakolwiek religia musi być zawsze na pierwszym miejscu, nie może ograniczać się do obrzędowości, bo wtedy traci swój sens. I od tego założenia nie może być wyjątków. Często o nim zapominamy, uznając za zbyt oczywiste, przez co mało ważne, skupiamy się na innych, trudniejszych, ciekawszych rzeczach. Jednak aspekt religijności, jej potrzeba jest w nas zawsze, mimo uznania jej za niebyłą.

Refleksja 81. – o ocenianiu ludzi Cz.3 – o pasowaniu do siebie

            Bardzo wiele razy słyszę teksty typu „nie pasujemy do siebie”, nie jesteś w moim typie” itd. Uwarunkowane jest to oczywiście osobistymi preferencjami, natomiast bardzo mocno wpływa na to jak oceniamy drugiego człowieka np. jeśli dana osoba nie podoba nam się z wyglądu, to twierdzimy, że jest brzydka. A przez to zapewne i głupa oraz nieciekawa. Uproszczeń tych dokonujemy poprzez warunkowanie klasyczne podyktowane ściśle subiektywna oceną. Najlepiej pasujemy do osób, które stawiamy w kategorii ogólnego lepszejstwa na równi z sobą. Także zarówno osoby pyszne jak i niepewne siebie nie pasują, w ich mniemaniu, do drugiego człowieka.
            Obiektywne dopasowanie zależy oczywiście od wspólnych cech i zdolności porównywanych istot. Dokonujemy do pewnych przybliżeń i uogólnień. Jednak pasowanie do siebie nie oznacza bezpośrednio dogadywania się. Podobieństwo osób nie oznacza, że im się będzie dobrze powodziło w relacjach. Im większa obiektywna lepszejszość, tym lepiej dla relacji, która wówczas utrzymuje się na równym poziomie. Co do zainteresowań, powinny być trochę wspólne i trochę różne. To dobrze, by mieć o czym rozmawiać, ale warto też się uzupełniać w wielu kwestiach.
            Warto zwrócić uwagę na kilka innych faktów. Po pierwsze, traktowanie siebie na równi zależy od umiejętności dopasowania się do człowieka, znalezienie wspólnego języka. To prowadzi do rozwoju relacji na gruncie przyjaźni i zaufania, ale nie związku erotycznego. Tu zaś przydaje się seksualizacja relacji, budowanie własnej atrakcyjności w oczach drugiej osoby. Połączenie tych elementów czyni nas zarówno w pełni komunikatywnymi i równymi jak i atrakcyjnymi i podziwianymi. Pominiecie pierwszego wątku skutkuje olbrzymią wyrwą w  relacji typu. On jest za mądry/głupi, nie dogadujemy się. Osoby z takimi problemami proszone są o stosowanie więcej empatii w rozmowach, umiejętność słuchania, cierpliwości i po prostu praktyki w relacjach z ludźmi. Z kolei problem z atrakcyjnością skutkuje zrzuceniem w tzw. Friendzone, byciem nieatrakcyjną ciota, bez godności, którą można tylko wykorzystać. Sad but true.

            Kalibracja w tym rozumieniu to umiejętność dobrania odpowiedniej ilości i proporcji zachowań na rzecz wytworzenia komfortu relacji i atrakcyjności celem uzyskania pożądanego rozwoju relacji. Proporcja i ilość zależy od obiektu (osoby) i okoliczności działania. Umiejętność dobrania i kontrolowania zachowań jest niezwykle skuteczną droga do wytworzenia w drugiej osobie odpowiednich uczuć, a dalej wręcz do sprawowania nad nią kontroli. Jednak nie należy zdecydowanie do rzeczy łatwych. Wymaga olbrzymiej wiedzy i pracy nad sobą. Poza tym takie umiejętności często prowadzą do problemów z panowaniem nad sobą i rozmaitych patologii. Ludzie zdolni na ogół są mniej szczęśliwi.