Kolejny post ląduje na blogu! Jakoś daję radę z pisaniem, z wymyślaniem,
czytać, bo może kiedyś stanę się sławny i już nie będą mi pozwalać publikować w
oczy kolącej prawdy. Póki co, niosę kaganek psychologiczno-społecznej oświaty
ciemnemu ludowi.
Kolejny
tydzień wakacji – strasznie gorąco się zrobiło. Przeszedłem Far Cry’a 3,
pograłem trochę w Civka, trochę w Skyrima. Rozważałem nt. przedstawione w
refleksjach oraz trenowałem relacje interpersonalne. Doszedłem do bardzo
ważnego wniosku; człowiek, który nauczy się dobrze rozpoznawać i zaspokajając
potrzeby drugiej osoby będzie miał powodzenie u ludzi. To tak ogólnie. Ja za dużo
myślę o sobie czasem – bywa. W sumie wsio, dużo tekstów.
Refleksja 87 – tworzymy portrety psychologiczne!
Wstęp
Portret psychologiczny to nic innego
jak sąd o danej osobie wydany przez osoba posiadającą odpowiednie do tego
uprawnienia. Termin ten wziął się z psychologii sądowej, jest także używany w
języku potocznym. Ja jednak, celem lepszych relacji z ludźmi, nauczyłem się
zarysowywać ich portrety psychologiczne, tudzież zarysu osobowości. Z czasem,
doszedłem do wniosku, że wiele cech wielu osób pokrywa się i można je łatwo
włożyć w schematy psychologii, używając paru konkretnych, fachowych terminów z
różnych metateorii. Postaram się tu wypisać i opisać elementy portretu
psychologicznego, jaki można stworzyć każdej osobie. Przypominam, że oceny
takiej dokonujemy świadomie bądź też nieświadomie w ciągu 4s. Niech ten tekst posłuży nam dokonywaniu bardziej
obiektywnej, lepszej oceny drugiego człowieka celem bardziej owocnej
znajomości.
Dokonam zasadniczego podziału na
bodziec (to, co widzimy) i możliwe efekty, tudzież często spotykane efekty. Zwracam
uwagę, że nie ma 100% pewności, że taka dana cecha skutkuje danym efektem.
Natomiast duże prawdopodobieństwo. Jeśli chodzi o błędy oceny, tudzież jej
powszechność i inne sprawy zapraszam do tekstu „O ocenianiu ludzi”. Tutaj
opiszę możliwie prawidłowe diagnozy psychologiczne z wielu metateorii. Dodam
też jakie opcje są możliwie najlepiej postrzegane przez ogół ludzkości. Zwrócę
uwagę na pewne istotne kulturowe uwarunkowania. Zobaczycie jak wiele zmiennych
jest przy ocenie i jak trudno jest ją dokonać. Ale koniec tego wstępu, mięso w następnym
odcinku.
Refleksja 86: przyjemność….a reszta
Przyjemności a wartości – odwieczny
spór ludzkości
Taki rym w ramach braku pomysłów na
wiersze. Na szczęście rozważania i myśli psychologiczne nie opuszczają mojej
głowy. W poprzednim tekście pisałem ogólnie o przyjemności, jej źródłach i
sposobie wpływania na społeczeństwo. Teraz postanowiłem rozwinąć tę kwestie już
nie definiując samą przyjemność, ale skupiając się na problemie nieróbstwa nią
spowodowanym.
Mianowicie, nadrealizacja potrzeby
przyjemności sprawia, że nie odczuwamy potrzeby nazwanej przez Eriksona
kreatywnością. Ja jednak wolę użyć tutaj bardziej rozwiniętego terminu:
potrzeba bycia, tworzeni, pracowania. Na potrzeby tego tekstu będę się
posługiwał słowem praca. Spór między tymi dwoma istniał od zawsze. Albo
pracujemy, albo się lenimy, prawda? Pewni sprytni ludzie, o czym już
wspomniałem podsunęli nam mnóstwo pomysłów na aktywność podczas lenistwa:
imprezy, alkohol, narkotyki, seks, gry komputerowe, telewizja, internety…Rzeczy
przyjemne i przydatne, ale trzeba ich używać z odpowiednim dla siebie umiarem.
Cały spór między wartościami a zabawą polega na znalezieniu złotego środka. Nie
możemy też cały czas pracować, tylko po to by potem wydac pieniądze, co byłoby
idealne dla wielu biznesów. To zabija kreatywność (nie tę Eriksonowską).
Kreatywność, pomysłowość bierze
swoje źródło w wolnym myśleniu. Na podstawie wiedzy i doświadczeń człowiek
gromadzi myśli aktualnie nie zajęte zabawą czy pracą czy jakąkolwiek inną
absorbująca czynnością i coś tam wymyślą. Czyli w…błogim lenistwie. Jednak tak
naprawdę nie możemy nic nie robić. Chodzi o możliwie nie wielce absorbujące
nasz umysł (stopień zależy indywidualnie od człowieka) czynności, które
pozwalają skupić się na myśleniu o czymś innym. I to jest właśnie kreatywność.
Zapewne wielu czytelników zauważyło
różnicę semantyczna między słowami: wartości i praca. Praca jest bowiem jedną z
wartości, którym hołdujemy nie oddając się przyjemności. Wiele filozofii i
religii świata skupia się na wartościach, które powstrzymują nas od całkowicie
hedonistycznego żywota. Zwracają uwagę na wartości takie jak: dobro, honor,
piękno, praca. Na wartości, na które trzeba pracować, włożyć w nie wysiłek, ale
które przynoszą wymierne efekty, postęp, rozwój zarówno osobowy jaki i całej
szerszej grupy społeczeństwa. Działania pojedynczego człowieka na to wpływają,
więc albo oddamy się przyjemności i odrzucimy bardzo ważną część
człowieczeństwa i doprowadzimy się do stanu ciągłego nieszczęścia (o czym
pisałem w 1. Części) oraz bezinteresownej zawiści do tych, co cos osiągnęli,
albo…ruszymy do roboty!
Dzięki pracy i realizowaniu wartości
realizujemy potrzeby i doczekujemy się pięknych chwil związanych z dumą,
satysfakcją, sukcesem. Bezcenna możliwości spojrzenia na życie i powiedzenia za
św. Pawłem „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem”,
a nie rzucania zawistnych tekstów, zazdroszczenia i wiecznego nieszczęścia z
powodu własnego, koniec końców lenistwa. Ale zrzucamy winę na innych, bo tak
łatwiej. „Przecież ja dużo lepiej gram, więc dlaczego, dlaczego jestem sam?” –
bardzo lubię ten cytat, który obrazuje, że trzeba nie tylko zdolności, ale
także umiejętności ich wykorzystania i sprzedania.
Refleksja 83: o mediach
Cz.2 – wychowywanie odbiorcy
Ludzie kierujący mediami to bardzo
sprytne stworzenia. Celem zarobienia jak największej ilości pieniędzy z różnych
źródeł tworzą ideał odbiorcy ich treści. Formują go poprzez filmy, reklamy,
seriale, które ludzie oglądają i w których promuje się odpowiednie wartości,
które pośrednio wpływają na żywoty oglądających. Oczywiście, nie tylko
telewizja, ale także prasa, internet, radio…wszystko kształtuje nasze żywoty. Rozmaite
instytucje rozmaicie, ale ja zwrócę uwagę na te najczęściej oglądane
najbardziej poczytne, zwyczajnie najpopularniejsze instytucje i kształtowany
przez nie ideał odbiorcy:
- Oczywista bzdura: „Żeby do czegoś dojść, trzeba zapierdalać” jest
bardzo mocno promowana. Ciężka, głupia i nikomu nie potrzebna praca, nie z
pasji, ale dla zarobku. Bez kreatywności, bez wizji, żeby tylko przeżyć
- A jak się już zarobi, pieniądze trzeba wydać, czyli kłania się konsumpcjonizm.
I to wydać w taki sposób, żeby się czasem nie rozwinąć, ale cofnąć w
rozwoju najlepiej (imprezy, alkohol, narkotyki, ubrania)
- Promocja wyglądu: no bo w końcu jest to rzecz najważniejsza; no i z
niej można dużo sprzedać. Prawda, dobrze jest dobrze wyglądać, ale pytanie
czy aż tak ważne, żeby naprawdę wydawać na to grube pieniądze? Czy nie ma
innych, lepszych rzeczy, na które można by wydać pieniądze?
- Kolejna, mnie bardzo boląca i wyjątkowo popularna bzdura: relacji z
ludźmi zależą od szczęścia (przypadku). No i modnego wyglądu, rzecz jasna.
Relacje z ludźmi zależą od umiejętności interpersonalnych oraz
hierarchizacji danej osoby. Naprawdę, można się wyuczyć nawiązywania i
utrzymywania trwałych związków. No, ale łatwiej wierzyć, że wszystko zależy od przypadku, a nie
wziąć się do roboty.
- Liberalizacja seksu – no, bo gadżety erotyczne, bielizna, środki
antykoncepcyjne, materiały pornograficzne kosztują. A na zeszycie i ołówku
do kalendarzyka małżeńskiego (i ewentualnie termometrze) pieniądza za
wielkiego się nie zrobi. Więc stworzono potrzebę.
- Brak wpływu na społeczeństwo i politykę – wmawianie ludziom, że
politycy i władze są złe, ale nie można ich zmienić, oni sa nietykalni,
tam, gdzieś, daleko, w marmurowych salach na Wiejskiej czy innej, w zależności
od kraju. No i niszczenie wizerunku tych, którzy odważa się sprzeciwić (nieważne
czy jest słuszny czy nie; tego nie rozważamy, znieważamy) np. Janusz
Korwin-Mikke,
- Odrzucenie wartości, filozofii i religii. Wyjątek: hedonizm,
konsumpcjonizm. Widzieliście kiedyś jakąś reklamę promującą religię?
Raczej piwo, ubrania czy leki. A reklamę artykułów erotycznych promującą czystość
małżeńską? A przecież są to potężne wartości, do których wiele osób przywiązuje
wagę. Więc dlaczego nie ma reklam, filmów, seriali itd. z ich udziałem? Bo
są wartościami sprzecznymi z hedonizmem i konsumpcjonizmem. Proste.
W innych tekstach wspominałem i szerzej omawiałem te problemy. To
niejako przypominam o ich istnieniu i wyjaśniam przyczynę. Oczywiście, są media
(i chwała im za to!), które promują naprawdę dobre postawy. Jedno z nich na
końcu posta.