Kolejny tydzień
minął, a wraz z nim przyszedł pierwszy komentarz meczu z hali. Na moim
oficjalnym, facebookowym profilu jest nawet link. Trochę refleksji, mnóstwo
nieróbstwo, poszukiwania motywacji. Chcę się zrobić dużo, ale nie ma „bata”,
który by do tej pracy gnał. Na szczęście, udało mi się ładnie napisać. Trzyma
mnie faktycznie psychologia i siatkówka. Jak widać, pasja jest bardzo ważna,
stanowi najlepszą i najbardziej naturalną motywację. Tekst bardzo chciałem
stworzyć i chyba mi się to udało w całkiem wysokiej jakości, w przeciwieństwie
do poprzedniego. Najwięcej
emocji wiążę się z obcowaniem z innymi ludźmi. Każdy ich w swoim życiu doświadcza. To awersja do żuli, ciekawy
stosunek do Żydów, miłość do dzieci, pożądanie seksualne względem płci
przeciwnej, sympatia wobec znajomych…Sporo tego. Dlatego są one tak ważne.
Nawet u zwierząt relacje między osobnikami decydują o zdrowiu czy nawet życiu.
W tym tekście, znowu, pokrótce, opiszę kilka najważniejszych dla człowieka
rodzajów relacji z ludźmi.
Grupy, grupeczki
Grono
koleżeńskie jest bardzo ważne. Im więcej ma się znajomych, tym lepiej,
generalnie. Zapewnia poczucie bezpieczeństwa, akceptacji, przynależności. W
szerszym gronie daje poczucie patriotyzmu lokalnego i tożsamość narodową.
Utożsamiamy się z osobami, z którymi cos nas łączy (praca, szkoła, wiek,
poglądy) i z nimi tworzymy proste relacje. Przenikamy się i wpływamy na siebie
wzajemnie tworząc unikalny język, kulturę, moralność. Takimi oddziaływaniami
zajmuje się socjologia. Z punktu widzenia psychologii człowiek musi żyć w
grupie dla zaspokojenia potrzeb. Prostych, łatwych: przynależności i
bezpieczeństwa. Jednak już na tym poziomie pojawiają się rozmaite patologie.
Ludzie,
którzy wykorzystują innych do celów materialnych. Inni zaś szukają u nich
poklasku i sławy, wyróżniając się, niekiedy zostając błaznami. (Nie)staranie
się o wpływy w grupie powoduje krystalizację pewnych funkcji. Ich spełnianie
wiąże się z zaspokajaniem określonych potrzeb, nawet jeśli ktoś jest jedynie
„mrówką”. Przynależność jest bardzo ważna, choćby i nasza grupa była milionowa,
a my byśmy nie znali z niej nikogo. Jest to pewien szczególny rodzaj
„członkostwa”. Choćby i on to poczucie wspólnoty też może być piękne...
Koleżeństwo
Będąc
szerzej w grupie zaspokajamy swoje potrzeby, ale i tak ich zasadnicza część zaspokaja się nie w grupie (czy to rodzinnej
czy rówieśniczej), ale w relacjach indywidualnych. W momencie, gdy jednostka
wychodzi z grupy i zaczyna się spotykać z innymi jednostkami, indywiduami, osiąga
ona wyższy poziom rozwoju. Wiąże się to z zaspokajaniem wyższym potrzeb i
rozwiązywaniem konfliktów tożsamości i, później, intymności. Najpierw powstają
indywidualne relacje koleżeńskie. Zaspokajają one z grubsza te same potrzeby,
co grupy, ale są mniej kosztowne i łatwiejsze do zawarcia. Ponadto znacząco
ułatwiają, a wręcz umożliwiają rozwój relacji indywidualnej dalej. Jednak ze
względu na ich „nowość” w cyklu rozwojowym człowieka, ludzie bardzo często
zwlekają z ich zawieraniem. Z czasem jednak pojawiają się indywidualne uczucia,
a wraz z nimi problemy…
Przyjaźń
Przyjaźń,
nie rodzi się, jak się powszechnie sądzi, z koleżeństwa. Jest to mit. Żadna
relacja nie rodzi się z poprzedniej relacji. Może być co najwyżej krokiem w
cyklu rozwojowym. O co dokładnie chodzi? Przyjaźń to ogólna nazwa na relację
dwojga ludzi, która zaspokaja znacząco więcej potrzeb niż grupa. Z przyjacielem
można długo rozmawiać, swobodnie, nie trzeba się obawiać odrzucenia. Można z
nim skuteczniej rozwijać zainteresowania, łatwiej zdobyć u niego uwagę swoimi
sprawami, pomoc. Przyjaźń powstaje
wtedy, gdy oprócz sympatii koleżeńskiej i akceptacji pojawia się…zainteresowanie drugą osobą czy to związane z zaspokojeniem
własnych potrzeb (mniej zalecane, ale też potrzebne) czy po prostu z fascynacja
cechami drugiej osoby. Katalizatorem tego procesu fascynowania się jest
stopniowe zwiększanie intymności poprzez rozwijanie wspólnych zainteresowań,
wyznawanie wspólnych poglądów czy po prostu bycie osobą, na której można polegać
w trudnej sytuacji: najpierw pewna osoba jest dla nas stałym punktem wsparcia,
co pozwala nam odkrywać, że jest ona na swój sposób ciekawa i atrakcyjna. Brzmi
to nieco paradoksalnie, ale tak jest. Wtedy można mówić, że przyjaźń narodziła
się z koleżeństwa, ale nigdy bez zainteresowania drugą osobą nie będzie
przyjaźni. Czyli nawet mimo najbardziej zażyłych więzi, bez zainteresowania,
nie będzie przyjaźni.
W sumie, też dobra definicja.
Miłość
Podobnie
jak przyjaźń nie wyrasta z koleżeństwa, tak miłość nie wyrasta z przyjaźni,
choć zainteresowanie i dalej budowanie
relacji zaufania, intymności, dobrego czucia się w relacji jest
katalizatorem tego, co miłość tworzy, mianowicie, seksu. Choć miłość się
określa często jako aseksualną, to zgodnie z zasadami semiotyki, gdy dodajemy
jej jakieś przymiotniki, zmienia swoje znaczenie. Także w mojej definicji
psychologicznej relacja przyjaźni może
być aseksualna i może prowadzić do małżeństwa, ale relacja miłości jest
seksualna i w swoim założeniu prowadzi do przedłużenia gatunku. Nie będę
się tui zajmował homoseksualizmem i rozważał czy jest to możliwe czy nie. Miłość
zaspokaja te same potrzeby co przyjaźń i zawsze obok relacji przyjaźni powstaje
energia seksualna, którą trzeba wzmacniać, której katalizatorem jest wspomniane
już budowanie zaufania, ale także, a może przede wszystkim, atrakcyjności
pozaseksualnej, w zakresie wymienionym już przez przyjaźń. Miłość
jest pod tym względem trudna i
zaawansowana, bo wieloelementowa. Bardzo łatwo jakieś elementy przeoczyć i
wtedy nie jest to idealna relacja miłości, ale jedna z jej mniej lub bardziej
patologicznych odmian.
Seks
O seksie
wspomnę ze względu na to, że jest to czynność wielofunkcyjna pod względem
zaspokajania potrzeb. Powodów uprawiania seksu jest kilkadziesiąt, a w
przypadku kobiet kilkaset i niewiele z ich jest właściwych z punktu widzenia szczęśliwej
i wielofunkcyjnej, intymnej relacji. Najpierw jednak trochę teorii, czyli
gromienie mitów wszechświata. Seksualność jest wynikiem pożądania seksualnego
dwóch osób (ten instynkt był jeszcze dawno przed tym jak ewolucja wynalazła
miłość) i służy rozmnażaniu. W dzisiejszych czasach wszystko zostało mocno
zrytualizowane, kulturowe. Ale ok, wynik zachowań popędowych wynikających z
fizjologicznej potrzeby seksualnej. Katalizatorem jest wszystko, co związane z
miłością, a bodźcem kluczowym atrakcyjność partnera bądź czegoś innego. Dlatego
SEKS Z MIŁOŚCI NIE ISTNIEJE. Moment, w którym kobieta się oddaje
nieatrakcyjnemu mężczyźnie jest momentem patologicznym i wynika to z tego, że
dla tej kobiety coś poza mężczyzną jest atrakcyjniejsze, co osiąga poprzez
oddanie się (pieniądze, zdrowie, życie, czy niedenerwowanie męża, bo się go
kocha). Zgodnie z genderem, w drugą strona, analogicznie, choć jest to o wiele
rzadsze.
Ok,
potrzeba seksu, czysta, biologiczna. Dalej seksualność często stanowi pewne
tabu, tajemnicę, cel i wtedy seks staje się spełnieniem marzenia, co też się
wiąże z pozytywnymi emocjami. Jest także wyrażeniem miłości, akceptacji, przyjaźni
i wszystkim tego typu. To też swego rodzaju aktywność fizyczna, pozwala, w
granicach rozsądku, rozładować emocje i wszystkie inne korzyści związane ze
sportem. Potem jeszcze przyjemność i…dobro dla zdrowia, polepsza odporność z
powodu wymiany bakterii z drugim człowiekiem (o ile się nie zarazimy jakąś
chorobą weneryczną). Uprawianie seksu w niektórych parach staje się sztuką (Ars
amandi, kamasutra) i wtedy zaspokaja potrzeby estetyczne. BDSM z kolei zajmuje
się rzeczami z gatunku potrzeby dominacji i bycia zdominowanym. Są to potrzeby
prawdziwe, ale niezwykle rzadko ujawniające się, zgodnie z cała teorią o
antagonistycznych popędach i ogólnie teorią potrzeb.
(Nie)symetria relacji
Po seksie,
ku zaskoczeniu wielu par, następuje ciąża. A po niej dzieci. I tu przechodzimy
do ostatniej omawianej dziś relacji, mianowicie rodzicielstwa. W
przeciwieństwie do poprzednich, rodzicielstwo jest, z definicji przynajmniej,
relacją niesymetryczną. Dwie osoby (rodzic i dziecko) znajdują się w całkowicie
innych sytuacjach, zaspokajają inne potrzeby, mają inne uczucia względem
siebie. I tu notka: nie ma relacji całkowicie symetrycznych, że obie osoby
zaspokajają u siebie dokładnie te same potrzeby w takiej samej ilości i czują
do siebie to samo. Zawsze jest pewna różnica, która będąc za dużą, prowadzi do
patologii. Trochę humoru:
Rodzicielstwo
Teraz ad
rem. Po co są rodzice dzieciom? Żeby przeżyć, rozwijać się i uzyskiwać coraz to
większą samodzielność. Nie przepadam za psychologią rozwoju do 13 roku życia,
więc pominę ten wątek. Zastanówmy się po co rodzicom dzieci? Biologiczny
instynkt powiązany z seksem – ok. Dzieciaki są efektem seksu, do którego
jesteśmy napędzani. Ale dlaczego je tak kochamy i się nimi opiekujemy
(zazwyczaj). U zwierząt, posiadanie licznego, silnego, zdrowego potomstwa mówi
o sile jednostki. Każdy chce się rozmnażać nie tylko dla seksu, ale także dla
przekazania swoich genów dalej i to jest także biologiczny popęd. Dalej
dochodzą rzeczy związane z miłością (ważna ona), głównie tą dawaną. Ludzie
lubią mieć osobę, którą kochają, o którą mogą się starać. Dzieci są też
nadzieję na przyszłość, zabezpieczeniem finansowym (ZUS to fikcja i piramida
finansowa), choć to górnolotna i rzadko stosowana pobudka. W końcu istnieje
także potrzeba tzw. kreatywności (generatywności), czyli opowiedzenia komuś
swoich emocji, poglądów, przekazania wiedzy dalej, co najpełniej dokonuje się
właśnie przez rodzicielstwo.
Relacje patologiczne
Friendzone – ludzie,
którzy wierzą, że seks pochodzi z miłości i tak bardzo o tę miłość zabiegają,
że zupełnie tracą atrakcyjność. W efekcie druga osoba nie jest zainteresowana związkiem seksualnym. To jest friendzone.
Ja ją kocham a ona nie –
casus niesymetryczności relacji. Niestety, to, że ja kogoś kocham nie
zobowiązuje tego kogoś by dokładnie tak samo mnie kochał. Sad but true.
Seks bez miłości – to też
patologia. Relacje oparte wyłącznie na pożądaniu seksualnym prowadzą do
niechcianych ciąży, skandali itd. a poza tym są niestabilne. Często też
prowadzą to sztucznego przedłużania bardzo słabej relacji poprzez małżeństwo
co się kończy niesamowitą frustracją i kilkuletnią, a może całożyciową klęską
życia intymnego i erotycznego. Masakra.
„Po ślubie…” życie będzie
piękniejsze, on przestanie pić, palić i w ogóle. Niestety, prawda jest
odwrotna – po ślubie odechce się obojgu dbać o siebie, bo jeden z
zasadniczych powodów, bodźców do tego motywujących przestał istnieć.
Małżonek jest ze mną i mi nie ucieknie, będzie kochać niezależnie od tego
ile będę ważyć. Po to jest czas zakochania i narzeczeństwa, żeby się
dogadać, przetestować, dostosować do siebie, żeby w wieloletnim wspólnym
życiu było jak najlepiej. Bo jak nie, to będzie tak:
Dzieci są najważniejsze – tę
myśl zaczerpnąłem od mojej kochanej mamy. Człowiek wchodzi w związek
małżeński, wbrew fali rozwodów, na całe życie. Dzieci zaś wychowuje ok. 20
lat. W tym czasie nie można zapominać, co wiele kobiet robi, o swoim
małżonku, poświęcając całą energię, miłość dzieciom. To prowadzi do
rozpadu małżeństwa i walki o dzieci, bo te małe potworki są dla rodziców
bardzo atrakcyjne jako zaspokojenie potrzeby generatywności i obiektu
dawania miłości.
Rodzina. Z biologicznego punktu widzenia z nie-rodzicami, bądź nie-dziećmi łączy nas naprawdę niewiele. Choć utarło się, nawet wśród zwierząt zachowanie polegające na pomaganiu rodzeństwu w wychowaniu się potomstwem, to faworyzowanie dalszych członków rodziny ze względu na to, że nimi są, nie ma żadnego sensu. Inna sprawa, gdy w przeszłości byli dla nas mili, pomagali, wychowywali, starali się, są autorytetami.
Ej, aż mi się łezka zakręciła...Tego Wam wszystkim życzę.
Dziś w
kontekście szczęścia będziemy rozpatrywać szereg aspektów życia człowieka
związanych z pracą. Ujmiemy to chronologicznie: najpierw będą marzenia i plany
na przyszłość, potem czysta praktyka związana z wykonywaniem zawodu. Opowiemy
sobie także o pieniądzach i podejściu do nich, „czasie wolnym”
oraz…alternatywnych sposobach na przetrwanie.
„For us to dream is still a dream.”
Wielu
młodych ludzi myśli o swojej przyszłości zawodowej. Myślenie o niej w kategorii
zbliżającego się zagrożenia nie przynosi wymiernych rezultatów, zmuszając
jednostkę do podążania za tłumem, porzucając swoje własne pragnienia na rzecz
sfery komfortu. Inną, rzadszą formą jest podążanie za własnymi planami,
marzeniami, wcielanie ich w życie. O tym pisałem już szeroko i głęboko w teorii
celów. Natomiast marzenia są piękne i bardzo ważne. Niezależnie od ich ilości,
jakości i skuteczności. Efekty spełniania marzeń zasadniczo są dwa: tymczasowe
zadowolenie, utwierdzenie pewności siebie, spełnienie oraz stałe, dostępne na
całe życie lub jego fragment (umówmy się) polepszenie bądź pogorszenie ogólne
dobrostanu. Potem zostają wspomnienia, ale także widoczne i powszechne efekty
np. zdanie matury, studiowanie, zawarcie małżeństwa. Dlatego też bardzo ważne
jest nie tylko spełniać marzenia, ale mieć je odpowiednie. Raz jeszcze polecam Walkiewicza.
Ora et labora
Praca.
Uwielbiam to słowo. Pracą jest zasadniczo każda czynność, choć zazwyczaj tak
określamy pracę zawodową, zarobkową. Czasem też dodajemy coś do słowa np. praca
nad sobą, praca w sensie fizycznym, praca umysłowa. Pole semantyczne jest
niezwykle szerokie i łatwo się pogubić. Pierwsza sprawa na jaką chcę zwrócić uwagę to
podejście. Niestety, dla większości praca kojarzy się ze smutnym
obowiązkiem, który trzeba wypełniać, żeby dostać pieniądze, żeby żyć, a
największym marzeniem podczas jego wykonywanie staje się powrót do domu.
Mnóstwo ludzi ma rację, mówiąc, że taki pracownik nie jest zbytnio efektywną
osobą. Tu z pomocą w dużej mierze przychodzi coaching klasyczny, który zmienia
to nastawienie na bardziej wyzwaniowe. Takie rozwiązanie przyjęło już wiele
firm. Zwiększa się wtedy zarówno efektywność jak i zadowolenie z pracy. Dwie
pieczenie na jednym ogniu.
Ideałem do
jakiego ludzie dążą jest taki zawód, który sprawiałby im satysfakcję i dawał
dużo pieniędzy. Niektórzy widzą w zarabianiu pieniędzy cel sam w sobie i w ten
sposób powstaje mnóstwo dochodowych przedsiębiorstw oraz cała nauka – ekonomia.
Oprócz zarobków stawiamy także inne, liczne wymagania naszej przyszłej pracy
jak elastyczny grafik, odpowiednia atmosfera, możliwości rozwoju, szacunek, a
przede wszystkim – interesujący nas przedmiot. Oczywiście tymi oczekiwaniami
się manipuluje – wiele osób jest w stanie porzucić ich sporą część na rzecz
zwiększonych zarobków.
Pieniądze szczęścia nie dają, ale wolałbym płakać w swoim ferrari
Pieniądze.
Oprócz wspomnianej ekonomii na wydziale psychologii UW powstała nawet
specjalizacja poświęcona właśnie psychologii ekonomicznej, więc rzecz ważna. W
pewnej ilości potrzebna do życia, ale tylko w takiej, by zaspokoić podstawowe
potrzeby fizjologiczne. Natomiast system społeczny wytwarza w nas nowe
potrzeby, które zaspokajamy pieniędzmi, potrzeby sztuczne, które można
zaspokoić inaczej, choćby akceptacja (moda), ekstaza (narkotyki, alkohol).
Kolejnym sposobem wykorzystanie pieniędzy jest budowanie na nich poczucia
własnej wartości, co, swoją drogą, jest bardzo mocno utwierdzone kulturowo i
warto to robić, pamiętając przy tym, że poczucie własnej wartości i pewność
siebie zależy od wielu czynników i aspektów życia, w tym od majątku. Dalej, ich zdobywanie, przechowywanie
i duszenie staje się zachowaniem przerzutowym, gdy np. nie mamy zaspokojonych
potrzeb społecznych. Także warto je mieć, mieć jak najwięcej, głosować na
kapitalistów, ale nie zapominać w pogoni za nimi, o innych aspektach życia.
„Na rękę co najmniej osiem tysięcy…”
Praca
zawodowa a pieniądze, zwłaszcza w społeczeństwie europejskim, mocno się ze sobą
rozmywa. Dla niektórych osób łączy się – ich powołaniem jest zarabianie
pieniędzy, tworzenie fortun, wielkich przedsiębiorstw, imperiów gospodarczych i
w tym się spełniają. Inni poszli drogą powołania, stali się najlepszymi w swoim
fachu i też zarabiają olbrzymie pieniądze e. g. sportowcy, artyści. Wielu
jednak nie miało tyle szczęścia, idąc drogą powołania, zarabiają niewiele
(nauczyciele, księża). Są także ci, którzy realizują swoje powołanie za darmo,
a nawet ponoszą straty jak młodzi artyści czy sportowcy. Wtedy muszą sobie
odnaleźć źródło finansowania, które służy tylko i wyłącznie do tego, by
przynosiło pieniądze.
Świat nie
jest czarno-biały i ludzie lubują się bardzo w kompromisach i hybrydach na
linii pieniądze-powołanie. Rzadko zdarzają się ludzie, którzy rzucają wszelką
przyjemność i zasady moralne, żeby tylko mieć jak najwięcej pieniędzy. Równie
rzadko ludzie odrzucają wszelki dobrobyt materialny na rzecz powołania. Wybieranie
przyszłego zawodu to bardzo złożona kwestia, na którą wpływa mnóstwo czynników.
Presja otoczenia, warunki rynkowe, jakość kształcenia, zdolności, historia
wyborów, wymogi czasowe. Zainteresowania i powołanie powinny być zasadniczym
powodem naszej aktywności i tak warto żyć i działać, ale zapewniwszy sobie
uprzednio w inny sposób utrzymanie materialne. Najlepiej, by wszystko dało się
połączyć, ale nie zawsze istnieje taka możliwość.
„Nie wiecie sami czego chcecie chcieć, więc w chceniu wam pomogę.”
Motywacja.
Jedno z najczęstszych słów psychologicznych. Pobudzenie, które powoduje, że coś
robimy. Jeśli samemu sobie go w sobie nie wypracujemy, to da je
nam ktoś/coś z zewnątrz, a w międzyczasie będzie stagnacja. Człowiek musi się
rozwijać, pracować. Dużo, naprawdę dużo zewnętrznych bodźców miota człowiekiem,
często wbrew jego woli. Trzeba więc pracować nad swoją samoregulacja i
motywacją, żeby się od nich uniezależnić, nie uodpornić, ale uniezależnić i
sterować światem zewnętrznym, tak, by służył on nam, a nie my jemu. To bardzo
trudne zadanie, zadanie na całe życie, którego nigdy w pełni nie wykonamy.
Na koniec wymienię w syntetycznej formie patologie życia, które szerzej ująłem
w tym artykule. Pisałem ogólnie o tym, jak być szczęśliwym w związku z pracą,
marzeniami i pieniędzmi, jak rzecz wygląda, co na to wpływa. Syntetycznie, bo te wątki już się wielokrotnie przewijały przez psychologię sukcesu. Dla lepszego wyobrażenia sobie tego wszystkiego, czuję
się w obowiązku wymienić i bardzo syntetycznie opisać to, czego NIE należy
robić, a w co ludzie często popadają:
Materializm – patologia polegająca
na koncentrowaniu się w życiu za bardzo na gromadzeniu środków
materialnych, zwłaszcza pieniędzy
Konsumpcjonizm –
patologia, w której człowiek swój czas zużywa tylko na pracę i wydawanie
zarobionych pieniędzy, pomijając zaspokajanie niematerialnych potrzeb.
Owczy pęd – wybieranie szkoły,
pracy, kierunku studiów zgodnie z wyborami mniejszej lub większej grupy,
do której jednostka należy, nie zważając na swoje predyspozycje,
zainteresowania
Niechciejstwo – brak motywacji
do konstruktywnego działania skutkuje nie tylko obiektywnym niezrobieniem,
ale także dyskomfortem psychicznym.
Wymagania – co jakiś czas
pojawiają się w internetach oczekiwania studentów względem rynku pracy.
Jeśli oczekujemy czegoś i miast dążąc do tego, rozpaczają, że nie ma. „Polak
wyjątkowy”
Kolejny
tydzień studiowania. Nudno, choć na horyzoncie całkiem sporo zadań. Problem w
tym, że za ich niewykonanie nie grożą bezpośrednie kary (oceny), więc motywacja
mniejsza i się nie chce. Choć z drugiej strony, co robić? Nawet nie zawsze chce
się grać. Dziś na przykład oglądałem telewizję, taką normalną, nie sportową,
czego nie robiłem od bardzo dawna. Poszerza perspektywę. Ale startuje Liga
Mistrzów, więc będzie lepiej!
Przerywamy
program na edukację katolicką. Dnia 1. listopada każdego roku Kościół katolicki
wspomina wszystkich świętych, czyli dusze zbawione. W szczególny sposób za to
wspomina świętych Kościoła, czyli osoby, które w ciągu swego życia wykazały się
heroicznością cnót i za ich wstawiennictwem działy się cuda. 2. listopada to
Dzień Zaduszny, dzień modlitw za wszystkich wiernych zmarłych. W związku z tym
katolik powinien przyjść na cmentarz, pomodlić się za dusze w czyśćcu cierpiące.
Spotkania rodzinne są ku temu dobrą okazją, ale nie celem samym w sobie. Truizm,
acz bardzo istotny. No i zachęcam do obserwowania ludzi i refleksji. Myślenie
zawsze spoko. Klimatycznie:
Życie polityczne i społeczne
Nie ulega
wątpliwości, że na ogólny poziom szczęścia wpływa ustrój polityczny kraju oraz
charakterystyka społeczeństwa, w którym żyjemy. Więcej praw do cieszenia się,
mniej patologii do smucenia. Oczywiście podejście, koncentracja na uwagi itd.
sprawiają, że poziom szczęścia społeczeństw na przestrzeni lat, mimo rozwoju
politycznego, nie zmienia się. Dlatego chociażby warto wpływać na społeczeństwo
i ustrój. Będzie to, rzecz jasna, wpływanie na środowisko, pośrednio. Ale jest także
metoda bezpośrednia i to naprawdę mocno wpływająca na szczęście. O co chodzi?
Dziś o tym mowa.
Jakiś czas
temu pisałem o patologiach życia politycznego. Było to ujęcie zjawisk
szkodliwych dla całości społeczeństwa, dla ogólnego jego dobrostanu. A teraz od
drugiej strony – wezmę pod uwagę rozmaite patologie, skupiając się tylko na tym
jak wpływają one na szczęście osoby w nich tkwiącej.
Ale o co chodzi?
Tak,
definicje. Życie polityczne to najogólniej mówiąc uczestnictwo we wszelkiego
typu procesach legislacyjnych zarówno w wymiarze teoretycznym (poglądy
polityczne) jak i praktycznym (demokracja pośrednia i bezpośrednia w naszym
kraju). Natomiast życie społeczne to uczestnictwo w zmianie społecznej w
makroskali. Nie rozpatruję tu indywidualnych relacji z ludźmi, ale samopoczucia
jednostki w dużej grupie, jaką jest społeczeństwo.
Jarosław, Polskę zbaw!
Fanatyzm
jest straszny. Jedna z najbardziej zasmucających i człowieka i jego otoczenie
patologii życia społecznego. Bezkrytyczna wiara w jedną, zazwyczaj niezbyt
skonkretyzowaną i mocno odrealnioną wizję świata i nienawiść wobec wszystkich,
co mają odmienne poglądy. Co ciekawe, taka postawa dotyka zwolenników
wszystkich ważnych polskich opcji politycznych. Inna sprawa, że wśród tychże
zwolenników, znajdują się także bardzo mądrze, trzeźwo, z dystansem myślący
ludzie.
Myślenie
fanatyczne żywi się jedną, właściwą interpretacją wszystkiego. Jakiegokolwiek
tekstu by nie przeczytać, będzie on nas utwierdzać w słuszności naszych
poglądów. Nienawiść jest negatywną emocją, więc siłą rzeczy nie może powodować
tych pozytywnych. Flow wynikający z nienawiści jest jak każdy inny flow, ale
pytanie czy takie zachowanie wywoła w nas później dumę, satysfakcję? Wiemy, że
każdą negatywną emocję możemy zamienić w coś dobrego, więc…da się. Problem w
tym, że zazwyczaj to tak nie działa. Zazwyczaj nienawiść zostaje, kotłuje się i
znajduje ujście w sposób niekontrolowany. Chyba absolutnie najlepsze ukazanie fanatyzmu (polecam całość "the wall"):
Co Ty wiesz o świecie?
Nieznajomość,
czysto wiedzowa, mechanizmów rządzących życiem społecznym i politycznym znacząco
przyczynia się do zwyczajnego niezrozumienia rzeczywistości. A jak
rzeczywistości nie rozumiemy, jak wiadomo z poprzedniego artykułu, jest nam z
tym źle. Poza tym, łatwiej podlegamy wszelkim perswazjom, dajemy się sterować.
Gdy tak jest, to nic się nie dzieje, człowiek w niewoli może być szczęśliwy do
czasu, aż się nie zorientuje, że w niej jest. A wtedy myśl „jaki ja byłem
głupi” nie zmieni już przeszłości. I smutek. A tu przykład tego, że warto wiedzieć, co się dzieje:
„Weź się ogarnij.”
Język młodzieżowy wytwarza piękne
terminy, których pole semantyczne jest niezwykle szerokie. Ogarnięcie życiowe
to szeroko pojmowana zdolność ułożenia sobie życia i sprawnego sprawowania nad
nim kontroli. Poczucie „miejsce swoje odnalazłem i na miejscu siedzę mocno”
dotyczy wszystkich aspektów życia, jest źródłem dumy, satysfakcji oraz chęci
rozwoju. Bardzo mocno odnosi się do własnego miejsca w społeczeństwie,
wykonywania odpowiedniej pracy, wyznawania określonych poglądów i dzielenia się
nimi z ludźmi. Umiejętność ustawienia się – marzenie wielu, można wyliczać
bardzo długo jej zalety, prawdziwie istotna, gdy mówimy o szczęściu.
„ masz ty wogóle rozum i godnośc
człowieka?”
Akapowa cnota.
Człowiek, niezależnie od poglądów, posiadanych cech i własności powinien się
nią wykazywać. Jeśli wszyscy ludzie tacy będą, nastanie najwspanialszy ze wszystkich
ustrojów (akap) i wszyscy będą szczęśliwi i sprawiedliwi. Sprawa, że człowiek,
który nią się wykazuje już dziś jest szczęśliwy, nie jest przez nich poruszana,
bo to nie polityka, a psychologia. Zdolność rozumienia zjawisk społecznych,
szacunek wobec drugiego, obcego człowieka, godne i moralne zachowania w taki
sposób, by nikogo nie krzywdzić to fundament życia społecznego. Niestety, wciąż
RiGCz jest dobrem luksusowym…