środa, 26 listopada 2014

Generatywność

Jestem szczęśliwy 
Nauczyłem się 

Trudno pisać wiersze 
Kiedyś tego dużo powstawało 
Tworzyłem 
Bolało 
Nauczyłem się  

Rozumiem ludzi 
Jestem sobą 
Prawdziwie 
Mam dziewczynę 
Kocham ją 
I ludzi wokół 
Nauczyłem się 

Wiem, co dobre 
Umiem się zmotywować do pracy 
Spełniam marzenia 
Nie mam dużo pieniędzy 
Nie przeszkadza mi to. 
Wystarczy to, co mam 
Radość najpiękniejszych lat 
Nauczyłem się 

Teoria, wszystko teoria! 

Nie można się nauczyć zmienić świat 
Trzeba pracować 
Przekazać prawdę innym 
I gdy próbuję… 
Zwątpiłem 
Bo co jest prawdą? 
To, co jest skuteczne?  
To, co niesprzeczne? 
To, co myślę, że nią jest? 

Gdyby tylko o innych chodziło… 
Ale sam sobie nie sprostam. 
Imperare sibi est maximum imperium. 
Nieraz się zawiodłem i rozczarowałem. 
Jestem zły i leniwy. 
Choć i tak dalece lepszy od ogółu. 
No i? 

Czy to uczyni mnie pięknym, mądrym, sławnym, zdrowym i bogatym? 
A może chociażby zbawionym? 
(Jeśli Bóg istnieje)? 
A może da mi sukces reprodukcyjny? 
Uczyni przykładem przyszłych pokoleń?  
Szacunek i pamięć potomnych? 
Co jeśli jutro umrę? 

Pewnie coś tam jakiś czas zostanie. 
Ludziom pomogło, pomaga, pomoże. 
Warto dbać o siebie. 
Jest to skuteczniejsze niż o innych. 
Mniej pracy. 
Więcej efektów. 

Każdy zdrowy na umyśle człowiek wątpi. 
Czasem. 
Dowodzi to jego inteligencji. 
Nie jest prawdą to, czemu nie można zaprzeczyć.  
Edukacja uniwersytecka. 

Bardzo kocham ludzi. 
Wszystkich. 
Chcę ich dobra  
Czytaj 
Upodobnienia się do mnie 
Bo uważam, że jestem najlepszy. 
A sam w to wątpię. 
Co czyni mnie lepszym od najlepszego. 
Ale nigdy idealnym 
Przynajmniej dla siebie. 

Co sam o sobie myślę nie ma znaczenia. 
Miarą człowieka jest jego praca. 



poniedziałek, 24 listopada 2014

Miłość i relacje międzyludzkie - Jezus Królem Wszechświata

            Kolejny tydzień minął, a wraz z nim przyszedł pierwszy komentarz meczu z hali. Na moim oficjalnym, facebookowym profilu jest nawet link. Trochę refleksji, mnóstwo nieróbstwo, poszukiwania motywacji. Chcę się zrobić dużo, ale nie ma „bata”, który by do tej pracy gnał. Na szczęście, udało mi się ładnie napisać. Trzyma mnie faktycznie psychologia i siatkówka. Jak widać, pasja jest bardzo ważna, stanowi najlepszą i najbardziej naturalną motywację. Tekst bardzo chciałem stworzyć i chyba mi się to udało w całkiem wysokiej jakości, w przeciwieństwie do poprzedniego.                 Najwięcej emocji wiążę się z obcowaniem z innymi ludźmi. Każdy ich w swoim  życiu doświadcza. To awersja do żuli, ciekawy stosunek do Żydów, miłość do dzieci, pożądanie seksualne względem płci przeciwnej, sympatia wobec znajomych…Sporo tego. Dlatego są one tak ważne. Nawet u zwierząt relacje między osobnikami decydują o zdrowiu czy nawet życiu. W tym tekście, znowu, pokrótce, opiszę kilka najważniejszych dla człowieka rodzajów relacji z ludźmi.

Grupy, grupeczki

            Grono koleżeńskie jest bardzo ważne. Im więcej ma się znajomych, tym lepiej, generalnie. Zapewnia poczucie bezpieczeństwa, akceptacji, przynależności. W szerszym gronie daje poczucie patriotyzmu lokalnego i tożsamość narodową. Utożsamiamy się z osobami, z którymi cos nas łączy (praca, szkoła, wiek, poglądy) i z nimi tworzymy proste relacje. Przenikamy się i wpływamy na siebie wzajemnie tworząc unikalny język, kulturę, moralność. Takimi oddziaływaniami zajmuje się socjologia. Z punktu widzenia psychologii człowiek musi żyć w grupie dla zaspokojenia potrzeb. Prostych, łatwych: przynależności i bezpieczeństwa. Jednak już na tym poziomie pojawiają się rozmaite patologie.
            Ludzie, którzy wykorzystują innych do celów materialnych. Inni zaś szukają u nich poklasku i sławy, wyróżniając się, niekiedy zostając błaznami. (Nie)staranie się o wpływy w grupie powoduje krystalizację pewnych funkcji. Ich spełnianie wiąże się z zaspokajaniem określonych potrzeb, nawet jeśli ktoś jest jedynie „mrówką”. Przynależność jest bardzo ważna, choćby i nasza grupa była milionowa, a my byśmy nie znali z niej nikogo. Jest to pewien szczególny rodzaj „członkostwa”. Choćby i on to poczucie wspólnoty też może być piękne...

Koleżeństwo

            Będąc szerzej w grupie zaspokajamy swoje potrzeby, ale i tak ich zasadnicza część  zaspokaja się nie w grupie (czy to rodzinnej czy rówieśniczej), ale w relacjach indywidualnych. W momencie, gdy jednostka wychodzi z grupy i zaczyna się spotykać z innymi jednostkami, indywiduami, osiąga ona wyższy poziom rozwoju. Wiąże się to z zaspokajaniem wyższym potrzeb i rozwiązywaniem konfliktów tożsamości i, później, intymności. Najpierw powstają indywidualne relacje koleżeńskie. Zaspokajają one z grubsza te same potrzeby, co grupy, ale są mniej kosztowne i łatwiejsze do zawarcia. Ponadto znacząco ułatwiają, a wręcz umożliwiają rozwój relacji indywidualnej dalej. Jednak ze względu na ich „nowość” w cyklu rozwojowym człowieka, ludzie bardzo często zwlekają z ich zawieraniem. Z czasem jednak pojawiają się indywidualne uczucia, a wraz z nimi problemy…

Przyjaźń

            Przyjaźń, nie rodzi się, jak się powszechnie sądzi, z koleżeństwa. Jest to mit. Żadna relacja nie rodzi się z poprzedniej relacji. Może być co najwyżej krokiem w cyklu rozwojowym. O co dokładnie chodzi? Przyjaźń to ogólna nazwa na relację dwojga ludzi, która zaspokaja znacząco więcej potrzeb niż grupa. Z przyjacielem można długo rozmawiać, swobodnie, nie trzeba się obawiać odrzucenia. Można z nim skuteczniej rozwijać zainteresowania, łatwiej zdobyć u niego uwagę swoimi sprawami, pomoc. Przyjaźń powstaje wtedy, gdy oprócz sympatii koleżeńskiej i akceptacji pojawia się…zainteresowanie drugą osobą czy to związane z zaspokojeniem własnych potrzeb (mniej zalecane, ale też potrzebne) czy po prostu z fascynacja cechami drugiej osoby. Katalizatorem tego procesu fascynowania się jest stopniowe zwiększanie intymności poprzez rozwijanie wspólnych zainteresowań, wyznawanie wspólnych poglądów czy po prostu bycie osobą, na której można polegać w trudnej sytuacji: najpierw pewna osoba jest dla nas stałym punktem wsparcia, co pozwala nam odkrywać, że jest ona na swój sposób ciekawa i atrakcyjna. Brzmi to nieco paradoksalnie, ale tak jest. Wtedy można mówić, że przyjaźń narodziła się z koleżeństwa, ale nigdy bez zainteresowania drugą osobą nie będzie przyjaźni. Czyli nawet mimo najbardziej zażyłych więzi, bez zainteresowania, nie będzie przyjaźni.
W sumie, też dobra definicja. 

Miłość

            Podobnie jak przyjaźń nie wyrasta z koleżeństwa, tak miłość nie wyrasta z przyjaźni, choć zainteresowanie i dalej budowanie  relacji zaufania, intymności, dobrego czucia się w relacji jest katalizatorem tego, co miłość tworzy, mianowicie, seksu. Choć miłość się określa często jako aseksualną, to zgodnie z zasadami semiotyki, gdy dodajemy jej jakieś przymiotniki, zmienia swoje znaczenie. Także w mojej definicji psychologicznej relacja przyjaźni może być aseksualna i może prowadzić do małżeństwa, ale relacja miłości jest seksualna i w swoim założeniu prowadzi do przedłużenia gatunku. Nie będę się tui zajmował homoseksualizmem i rozważał czy jest to możliwe czy nie. Miłość zaspokaja te same potrzeby co przyjaźń i zawsze obok relacji przyjaźni powstaje energia seksualna, którą trzeba wzmacniać, której katalizatorem jest wspomniane już budowanie zaufania, ale także, a może przede wszystkim, atrakcyjności pozaseksualnej, w zakresie wymienionym już przez przyjaźń.  Miłość jest pod tym względem trudna i zaawansowana, bo wieloelementowa. Bardzo łatwo jakieś elementy przeoczyć i wtedy nie jest to idealna relacja miłości, ale jedna z jej mniej lub bardziej patologicznych odmian.  

Seks

            O seksie wspomnę ze względu na to, że jest to czynność wielofunkcyjna pod względem zaspokajania potrzeb. Powodów uprawiania seksu jest kilkadziesiąt, a w przypadku kobiet kilkaset i niewiele z ich jest właściwych z punktu widzenia szczęśliwej i wielofunkcyjnej, intymnej relacji. Najpierw jednak trochę teorii, czyli gromienie mitów wszechświata. Seksualność jest wynikiem pożądania seksualnego dwóch osób (ten instynkt był jeszcze dawno przed tym jak ewolucja wynalazła miłość) i służy rozmnażaniu. W dzisiejszych czasach wszystko zostało mocno zrytualizowane, kulturowe. Ale ok, wynik zachowań popędowych wynikających z fizjologicznej potrzeby seksualnej. Katalizatorem jest wszystko, co związane z miłością, a bodźcem kluczowym atrakcyjność partnera bądź czegoś innego. Dlatego SEKS Z MIŁOŚCI NIE ISTNIEJE. Moment, w którym kobieta się oddaje nieatrakcyjnemu mężczyźnie jest momentem patologicznym i wynika to z tego, że dla tej kobiety coś poza mężczyzną jest atrakcyjniejsze, co osiąga poprzez oddanie się (pieniądze, zdrowie, życie, czy niedenerwowanie męża, bo się go kocha). Zgodnie z genderem, w drugą strona, analogicznie, choć jest to o wiele rzadsze.  
            Ok, potrzeba seksu, czysta, biologiczna. Dalej seksualność często stanowi pewne tabu, tajemnicę, cel i wtedy seks staje się spełnieniem marzenia, co też się wiąże z pozytywnymi emocjami. Jest także wyrażeniem miłości, akceptacji, przyjaźni i wszystkim tego typu. To też swego rodzaju aktywność fizyczna, pozwala, w granicach rozsądku, rozładować emocje i wszystkie inne korzyści związane ze sportem. Potem jeszcze przyjemność i…dobro dla zdrowia, polepsza odporność z powodu wymiany bakterii z drugim człowiekiem (o ile się nie zarazimy jakąś chorobą weneryczną). Uprawianie seksu w niektórych parach staje się sztuką (Ars amandi, kamasutra) i wtedy zaspokaja potrzeby estetyczne. BDSM z kolei zajmuje się rzeczami z gatunku potrzeby dominacji i bycia zdominowanym. Są to potrzeby prawdziwe, ale niezwykle rzadko ujawniające się, zgodnie z cała teorią o antagonistycznych popędach i ogólnie teorią potrzeb.

(Nie)symetria relacji

            Po seksie, ku zaskoczeniu wielu par, następuje ciąża. A po niej dzieci. I tu przechodzimy do ostatniej omawianej dziś relacji, mianowicie rodzicielstwa. W przeciwieństwie do poprzednich, rodzicielstwo jest, z definicji przynajmniej, relacją niesymetryczną. Dwie osoby (rodzic i dziecko) znajdują się w całkowicie innych sytuacjach, zaspokajają inne potrzeby, mają inne uczucia względem siebie. I tu notka: nie ma relacji całkowicie symetrycznych, że obie osoby zaspokajają u siebie dokładnie te same potrzeby w takiej samej ilości i czują do siebie to samo. Zawsze jest pewna różnica, która będąc za dużą, prowadzi do patologii. Trochę humoru:

Rodzicielstwo

            Teraz ad rem. Po co są rodzice dzieciom? Żeby przeżyć, rozwijać się i uzyskiwać coraz to większą samodzielność. Nie przepadam za psychologią rozwoju do 13 roku życia, więc pominę ten wątek. Zastanówmy się po co rodzicom dzieci? Biologiczny instynkt powiązany z seksem – ok. Dzieciaki są efektem seksu, do którego jesteśmy napędzani. Ale dlaczego je tak kochamy i się nimi opiekujemy (zazwyczaj). U zwierząt, posiadanie licznego, silnego, zdrowego potomstwa mówi o sile jednostki. Każdy chce się rozmnażać nie tylko dla seksu, ale także dla przekazania swoich genów dalej i to jest także biologiczny popęd. Dalej dochodzą rzeczy związane z miłością (ważna ona), głównie tą dawaną. Ludzie lubią mieć osobę, którą kochają, o którą mogą się starać. Dzieci są też nadzieję na przyszłość, zabezpieczeniem finansowym (ZUS to fikcja i piramida finansowa), choć to górnolotna i rzadko stosowana pobudka. W końcu istnieje także potrzeba tzw. kreatywności (generatywności), czyli opowiedzenia komuś swoich emocji, poglądów, przekazania wiedzy dalej, co najpełniej dokonuje się właśnie przez rodzicielstwo.

Relacje patologiczne

  • Friendzone – ludzie, którzy wierzą, że seks pochodzi z miłości i tak bardzo o tę miłość zabiegają, że zupełnie tracą atrakcyjność. W efekcie druga osoba nie jest zainteresowana związkiem seksualnym. To jest friendzone. 
  • Ja ją kocham a ona nie – casus niesymetryczności relacji. Niestety, to, że ja kogoś kocham nie zobowiązuje tego kogoś by dokładnie tak samo mnie kochał. Sad but true.
  • Seks bez miłości – to też patologia. Relacje oparte wyłącznie na pożądaniu seksualnym prowadzą do niechcianych ciąży, skandali itd. a poza tym są niestabilne. Często też prowadzą to sztucznego przedłużania bardzo słabej relacji poprzez małżeństwo co się kończy niesamowitą frustracją i kilkuletnią, a może całożyciową klęską życia intymnego i erotycznego. Masakra.
  • „Po ślubie…” życie będzie piękniejsze, on przestanie pić, palić i w ogóle. Niestety, prawda jest odwrotna – po ślubie odechce się obojgu dbać o siebie, bo jeden z zasadniczych powodów, bodźców do tego motywujących przestał istnieć. Małżonek jest ze mną i mi nie ucieknie, będzie kochać niezależnie od tego ile będę ważyć. Po to jest czas zakochania i narzeczeństwa, żeby się dogadać, przetestować, dostosować do siebie, żeby w wieloletnim wspólnym życiu było jak najlepiej. Bo jak nie, to będzie tak: 

  • Dzieci są najważniejsze – tę myśl zaczerpnąłem od mojej kochanej mamy. Człowiek wchodzi w związek małżeński, wbrew fali rozwodów, na całe życie. Dzieci zaś wychowuje ok. 20 lat. W tym czasie nie można zapominać, co wiele kobiet robi, o swoim małżonku, poświęcając całą energię, miłość dzieciom. To prowadzi do rozpadu małżeństwa i walki o dzieci, bo te małe potworki są dla rodziców bardzo atrakcyjne jako zaspokojenie potrzeby generatywności i obiektu dawania miłości.   
  • Rodzina. Z biologicznego punktu widzenia z nie-rodzicami, bądź nie-dziećmi łączy nas naprawdę niewiele. Choć utarło się, nawet wśród zwierząt zachowanie polegające na pomaganiu rodzeństwu w wychowaniu się potomstwem, to faworyzowanie dalszych członków rodziny ze względu na to, że nimi są, nie ma żadnego sensu. Inna sprawa, gdy w przeszłości byli dla nas mili, pomagali, wychowywali, starali się, są autorytetami.  
  • Ej, aż mi się łezka zakręciła...Tego Wam wszystkim życzę.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Powołanie, praca, marzenia, pieniądze

            Dziś w kontekście szczęścia będziemy rozpatrywać szereg aspektów życia człowieka związanych z pracą. Ujmiemy to chronologicznie: najpierw będą marzenia i plany na przyszłość, potem czysta praktyka związana z wykonywaniem zawodu. Opowiemy sobie także o pieniądzach i podejściu do nich, „czasie wolnym” oraz…alternatywnych sposobach na przetrwanie.

„For us to dream is still a dream.”

            Wielu młodych ludzi myśli o swojej przyszłości zawodowej. Myślenie o niej w kategorii zbliżającego się zagrożenia nie przynosi wymiernych rezultatów, zmuszając jednostkę do podążania za tłumem, porzucając swoje własne pragnienia na rzecz sfery komfortu. Inną, rzadszą formą jest podążanie za własnymi planami, marzeniami, wcielanie ich w życie. O tym pisałem już szeroko i głęboko w teorii celów. Natomiast marzenia są piękne i bardzo ważne. Niezależnie od ich ilości, jakości i skuteczności. Efekty spełniania marzeń zasadniczo są dwa: tymczasowe zadowolenie, utwierdzenie pewności siebie, spełnienie oraz stałe, dostępne na całe życie lub jego fragment (umówmy się) polepszenie bądź pogorszenie ogólne dobrostanu. Potem zostają wspomnienia, ale także widoczne i powszechne efekty np. zdanie matury, studiowanie, zawarcie małżeństwa. Dlatego też bardzo ważne jest nie tylko spełniać marzenia, ale mieć je odpowiednie. Raz jeszcze polecam Walkiewicza.

Ora et labora

            Praca. Uwielbiam to słowo. Pracą jest zasadniczo każda czynność, choć zazwyczaj tak określamy pracę zawodową, zarobkową. Czasem też dodajemy coś do słowa np. praca nad sobą, praca w sensie fizycznym, praca umysłowa. Pole semantyczne jest niezwykle szerokie i łatwo się pogubić. Pierwsza sprawa na jaką chcę zwrócić uwagę to podejście. Niestety, dla większości praca kojarzy się ze smutnym obowiązkiem, który trzeba wypełniać, żeby dostać pieniądze, żeby żyć, a największym marzeniem podczas jego wykonywanie staje się powrót do domu. Mnóstwo ludzi ma rację, mówiąc, że taki pracownik nie jest zbytnio efektywną osobą. Tu z pomocą w dużej mierze przychodzi coaching klasyczny, który zmienia to nastawienie na bardziej wyzwaniowe. Takie rozwiązanie przyjęło już wiele firm. Zwiększa się wtedy zarówno efektywność jak i zadowolenie z pracy. Dwie pieczenie na jednym ogniu.
            Ideałem do jakiego ludzie dążą jest taki zawód, który sprawiałby im satysfakcję i dawał dużo pieniędzy. Niektórzy widzą w zarabianiu pieniędzy cel sam w sobie i w ten sposób powstaje mnóstwo dochodowych przedsiębiorstw oraz cała nauka – ekonomia. Oprócz zarobków stawiamy także inne, liczne wymagania naszej przyszłej pracy jak elastyczny grafik, odpowiednia atmosfera, możliwości rozwoju, szacunek, a przede wszystkim – interesujący nas przedmiot. Oczywiście tymi oczekiwaniami się manipuluje – wiele osób jest w stanie porzucić ich sporą część na rzecz zwiększonych zarobków.

Pieniądze szczęścia nie dają, ale wolałbym płakać w swoim ferrari

            Pieniądze. Oprócz wspomnianej ekonomii na wydziale psychologii UW powstała nawet specjalizacja poświęcona właśnie psychologii ekonomicznej, więc rzecz ważna. W pewnej ilości potrzebna do życia, ale tylko w takiej, by zaspokoić podstawowe potrzeby fizjologiczne. Natomiast system społeczny wytwarza w nas nowe potrzeby, które zaspokajamy pieniędzmi, potrzeby sztuczne, które można zaspokoić inaczej, choćby akceptacja (moda), ekstaza (narkotyki, alkohol). Kolejnym sposobem wykorzystanie pieniędzy jest budowanie na nich poczucia własnej wartości, co, swoją drogą, jest bardzo mocno utwierdzone kulturowo i warto to robić, pamiętając przy tym, że poczucie własnej wartości i pewność siebie zależy od wielu czynników i aspektów życia, w tym od majątku. Dalej, ich zdobywanie, przechowywanie i duszenie staje się zachowaniem przerzutowym, gdy np. nie mamy zaspokojonych potrzeb społecznych. Także warto je mieć, mieć jak najwięcej, głosować na kapitalistów, ale nie zapominać w pogoni za nimi, o innych aspektach życia.

„Na rękę co najmniej osiem tysięcy…”

           
 Praca zawodowa a pieniądze, zwłaszcza w społeczeństwie europejskim, mocno się ze sobą rozmywa. Dla niektórych osób łączy się – ich powołaniem jest zarabianie pieniędzy, tworzenie fortun, wielkich przedsiębiorstw, imperiów gospodarczych i w tym się spełniają. Inni poszli drogą powołania, stali się najlepszymi w swoim fachu i też zarabiają olbrzymie pieniądze e. g. sportowcy, artyści. Wielu jednak nie miało tyle szczęścia, idąc drogą powołania, zarabiają niewiele (nauczyciele, księża). Są także ci, którzy realizują swoje powołanie za darmo, a nawet ponoszą straty jak młodzi artyści czy sportowcy. Wtedy muszą sobie odnaleźć źródło finansowania, które służy tylko i wyłącznie do tego, by przynosiło pieniądze.
            Świat nie jest czarno-biały i ludzie lubują się bardzo w kompromisach i hybrydach na linii pieniądze-powołanie. Rzadko zdarzają się ludzie, którzy rzucają wszelką przyjemność i zasady moralne, żeby tylko mieć jak najwięcej pieniędzy. Równie rzadko ludzie odrzucają wszelki dobrobyt materialny na rzecz powołania. Wybieranie przyszłego zawodu to bardzo złożona kwestia, na którą wpływa mnóstwo czynników. Presja otoczenia, warunki rynkowe, jakość kształcenia, zdolności, historia wyborów, wymogi czasowe. Zainteresowania i powołanie powinny być zasadniczym powodem naszej aktywności i tak warto żyć i działać, ale zapewniwszy sobie uprzednio w inny sposób utrzymanie materialne. Najlepiej, by wszystko dało się połączyć, ale nie zawsze istnieje taka możliwość.

„Nie wiecie sami czego chcecie chcieć, więc w chceniu wam pomogę.”

            Motywacja. Jedno z najczęstszych słów psychologicznych. Pobudzenie, które powoduje, że coś robimy. Jeśli samemu sobie go w sobie nie wypracujemy, to da je nam ktoś/coś z zewnątrz, a w międzyczasie będzie stagnacja. Człowiek musi się rozwijać, pracować. Dużo, naprawdę dużo zewnętrznych bodźców miota człowiekiem, często wbrew jego woli. Trzeba więc pracować nad swoją samoregulacja i motywacją, żeby się od nich uniezależnić, nie uodpornić, ale uniezależnić i sterować światem zewnętrznym, tak, by służył on nam, a nie my jemu. To bardzo trudne zadanie, zadanie na całe życie, którego nigdy w pełni nie wykonamy.
            Na koniec wymienię w syntetycznej formie patologie życia, które szerzej ująłem w tym artykule. Pisałem ogólnie o tym, jak być szczęśliwym w związku z pracą, marzeniami i pieniędzmi, jak rzecz wygląda, co na to wpływa. Syntetycznie, bo te wątki już się wielokrotnie przewijały przez psychologię sukcesu. Dla lepszego wyobrażenia sobie tego wszystkiego, czuję się w obowiązku wymienić i bardzo syntetycznie opisać to, czego NIE należy robić, a w co ludzie często popadają:

  • Materializm – patologia polegająca na koncentrowaniu się w życiu za bardzo na gromadzeniu środków materialnych, zwłaszcza pieniędzy
  • Konsumpcjonizm – patologia, w której człowiek swój czas zużywa tylko na pracę i wydawanie zarobionych pieniędzy, pomijając zaspokajanie niematerialnych potrzeb.
  • Owczy pęd – wybieranie szkoły, pracy, kierunku studiów zgodnie z wyborami mniejszej lub większej grupy, do której jednostka należy, nie zważając na swoje predyspozycje, zainteresowania
  • Niechciejstwo – brak motywacji do konstruktywnego działania skutkuje nie tylko obiektywnym niezrobieniem, ale także dyskomfortem psychicznym.
  • Wymagania – co jakiś czas pojawiają się w internetach oczekiwania studentów względem rynku pracy. Jeśli oczekujemy czegoś i miast dążąc do tego, rozpaczają, że nie ma. „Polak wyjątkowy”

poniedziałek, 3 listopada 2014

Życie polityczne i społeczne -Grobbing i aftergrobbing, czyli dni zmarłych

            Kolejny tydzień studiowania. Nudno, choć na horyzoncie całkiem sporo zadań. Problem w tym, że za ich niewykonanie nie grożą bezpośrednie kary (oceny), więc motywacja mniejsza i się nie chce. Choć z drugiej strony, co robić? Nawet nie zawsze chce się grać. Dziś na przykład oglądałem telewizję, taką normalną, nie sportową, czego nie robiłem od bardzo dawna. Poszerza perspektywę. Ale startuje Liga Mistrzów, więc będzie lepiej! 

            Przerywamy program na edukację katolicką. Dnia 1. listopada każdego roku Kościół katolicki wspomina wszystkich świętych, czyli dusze zbawione. W szczególny sposób za to wspomina świętych Kościoła, czyli osoby, które w ciągu swego życia wykazały się heroicznością cnót i za ich wstawiennictwem działy się cuda. 2. listopada to Dzień Zaduszny, dzień modlitw za wszystkich wiernych zmarłych. W związku z tym katolik powinien przyjść na cmentarz, pomodlić się za dusze w czyśćcu cierpiące. Spotkania rodzinne są ku temu dobrą okazją, ale nie celem samym w sobie. Truizm, acz bardzo istotny. No i zachęcam do obserwowania ludzi i refleksji. Myślenie zawsze spoko. Klimatycznie:

Życie polityczne i społeczne

            Nie ulega wątpliwości, że na ogólny poziom szczęścia wpływa ustrój polityczny kraju oraz charakterystyka społeczeństwa, w którym żyjemy. Więcej praw do cieszenia się, mniej patologii do smucenia. Oczywiście podejście, koncentracja na uwagi itd. sprawiają, że poziom szczęścia społeczeństw na przestrzeni lat, mimo rozwoju politycznego, nie zmienia się. Dlatego chociażby warto wpływać na społeczeństwo i ustrój. Będzie to, rzecz jasna, wpływanie na środowisko, pośrednio. Ale jest także metoda bezpośrednia i to naprawdę mocno wpływająca na szczęście. O co chodzi? Dziś o tym mowa.
            Jakiś czas temu pisałem o patologiach życia politycznego. Było to ujęcie zjawisk szkodliwych dla całości społeczeństwa, dla ogólnego jego dobrostanu. A teraz od drugiej strony – wezmę pod uwagę rozmaite patologie, skupiając się tylko na tym jak wpływają one na szczęście osoby w nich tkwiącej.

Ale o co chodzi?

            Tak, definicje. Życie polityczne to najogólniej mówiąc uczestnictwo we wszelkiego typu procesach legislacyjnych zarówno w wymiarze teoretycznym (poglądy polityczne) jak i praktycznym (demokracja pośrednia i bezpośrednia w naszym kraju). Natomiast życie społeczne to uczestnictwo w zmianie społecznej w makroskali. Nie rozpatruję tu indywidualnych relacji z ludźmi, ale samopoczucia jednostki w dużej grupie, jaką jest społeczeństwo.

Jarosław, Polskę zbaw!

            Fanatyzm jest straszny. Jedna z najbardziej zasmucających i człowieka i jego otoczenie patologii życia społecznego. Bezkrytyczna wiara w jedną, zazwyczaj niezbyt skonkretyzowaną i mocno odrealnioną wizję świata i nienawiść wobec wszystkich, co mają odmienne poglądy. Co ciekawe, taka postawa dotyka zwolenników wszystkich ważnych polskich opcji politycznych. Inna sprawa, że wśród tychże zwolenników, znajdują się także bardzo mądrze, trzeźwo, z dystansem myślący ludzie.
            Myślenie fanatyczne żywi się jedną, właściwą interpretacją wszystkiego. Jakiegokolwiek tekstu by nie przeczytać, będzie on nas utwierdzać w słuszności naszych poglądów. Nienawiść jest negatywną emocją, więc siłą rzeczy nie może powodować tych pozytywnych. Flow wynikający z nienawiści jest jak każdy inny flow, ale pytanie czy takie zachowanie wywoła w nas później dumę, satysfakcję? Wiemy, że każdą negatywną emocję możemy zamienić w coś dobrego, więc…da się. Problem w tym, że zazwyczaj to tak nie działa. Zazwyczaj nienawiść zostaje, kotłuje się i znajduje ujście w sposób niekontrolowany. Chyba absolutnie najlepsze ukazanie fanatyzmu (polecam całość "the wall"): 

Co Ty wiesz o świecie?

            Nieznajomość, czysto wiedzowa, mechanizmów rządzących życiem społecznym i politycznym znacząco przyczynia się do zwyczajnego niezrozumienia rzeczywistości. A jak rzeczywistości nie rozumiemy, jak wiadomo z poprzedniego artykułu, jest nam z tym źle. Poza tym, łatwiej podlegamy wszelkim perswazjom, dajemy się sterować. Gdy tak jest, to nic się nie dzieje, człowiek w niewoli może być szczęśliwy do czasu, aż się nie zorientuje, że w niej jest. A wtedy myśl „jaki ja byłem głupi” nie zmieni już przeszłości. I smutek. A tu przykład tego, że warto wiedzieć, co się dzieje: 

„Weź się ogarnij.”

Język młodzieżowy wytwarza piękne terminy, których pole semantyczne jest niezwykle szerokie. Ogarnięcie życiowe to szeroko pojmowana zdolność ułożenia sobie życia i sprawnego sprawowania nad nim kontroli. Poczucie „miejsce swoje odnalazłem i na miejscu siedzę mocno” dotyczy wszystkich aspektów życia, jest źródłem dumy, satysfakcji oraz chęci rozwoju. Bardzo mocno odnosi się do własnego miejsca w społeczeństwie, wykonywania odpowiedniej pracy, wyznawania określonych poglądów i dzielenia się nimi z ludźmi. Umiejętność ustawienia się – marzenie wielu, można wyliczać bardzo długo jej zalety, prawdziwie istotna, gdy mówimy o szczęściu.

masz ty wogóle rozum i godnośc człowieka?”

            Akapowa cnota. Człowiek, niezależnie od poglądów, posiadanych cech i własności powinien się nią wykazywać. Jeśli wszyscy ludzie tacy będą, nastanie najwspanialszy ze wszystkich ustrojów (akap) i wszyscy będą szczęśliwi i sprawiedliwi. Sprawa, że człowiek, który nią się wykazuje już dziś jest szczęśliwy, nie jest przez nich poruszana, bo to nie polityka, a psychologia. Zdolność rozumienia zjawisk społecznych, szacunek wobec drugiego, obcego człowieka, godne i moralne zachowania w taki sposób, by nikogo nie krzywdzić to fundament życia społecznego. Niestety, wciąż RiGCz jest dobrem luksusowym…