Bardzo przepraszam za opóźnienie, ale z różnych przyczyn nie mogłem się wziąć, więc teraz dopiero powstał nowy. Także już nawet nie pamiętam, co się działo w poprzednim tygodniu. Skończyłem pisać matury i z tej okazji piosenka:
Tydzień temu pisałem o tym jaki jest system, czym się rządzi, jak wygląda. Dziś zajmę się, nie ukrywam, moim bardziej ulubionym aspektem polityki, mianowicie ludźmi. Analizując zmiany sceny politycznej i poglądy ludzi, rozmowy z nimi na wszelkie tematy związane z polityką doszedłem do wniosku, że jedna sprawa to wszelkie uwarunkowania historyczno-prawne, o których wspominałem tydzień temu, a zupełnie inna to w jaki sposób ludzie reagują. Jedna sprawa to jakie partia ma poglądy, a druga w jaki sposób wprowadza swoje pomysły w życie. Piszę ten tekst z dwóch powodów: po pierwsze, żeby uświadomić, i, oby, wybić z głowy mnóstwo złych nawyków dotyczących szeroko pojmowanej dyskusji publicznej osób czytających. Druga rzecz: dać wiedzę i umiejętność napominania innych. „By żyło się lepiej!”
„Jest super, jest super, więc o co Ci chodzi?”
Ano o to, że może być lepiej. Czy jest źle? To zależy. Może być gorzej – cenzura, prześladowania polityczne, terror, państwo totalitarne. Może tez być jednak lepiej i o to warto walczyć! Utopijne idee? Może tak się wydawać, i oczywiście, dużo w tym racji, wszystkiego nie da się naprawić. Ale niektóre rzeczy da się. Historia zna wiele przypadków, w których ludzie byli wyśmiewani za swoje pomysły, a te okazały się kamieniami milowymi w rozwoju różnych dziedzin życia. „Nikt mi nie powie, że maszyna może latać!” „Chce Pan mi powiedzieć, że napędzi Pan statek rozpalając ognisko pod pokładem?” Dalej, działalność polityczna Solidarności, Martina Luthera Kinga, Mahadmy Ghandiego. Wszystkie, teoretycznie, utopijne. A jednak – efekt udało się osiągnąć. Więc, do roboty!
Oderwanie od wyborców
Pierwszą sprawą, która należy przeprowadzić jest sprawdzanie polityków w taki sposób, by w istocie byli oni reprezentantami narodu a nie własnej opcji politycznej. Zgodnie z Konstytucja polityk głosuje w zgodzie ze własnym sumieniem i nie wiążą ich w żaden sposób obietnice wyborcze. Zachodzi spora sprzeczność między wolą narodu, a decyzjami podejmowanymi przez jego przedstawicieli. Oczywiście, usprawiedliwiają się wyższą koniecznością, obecną sytuacja rynkową, większą świadomością świata polityki. Po części mają rację – w końcu niezależnie od poglądów powierzyliśmy im władzę i starają się działać jak najlepiej dla państwa. Niestety, robią to raz, że niezgodnie z wolą wyborców a dwa, że, z różnych powodów, nieumiejętnie.
„druga Irlandia”
Obietnice, hasła, twarze, obietnice, hasła, twarze – zwariować można! Obietnice – nierealizowane. Hasła – demagogiczne. Twarze – za dużo ich. Taki model prowadzenia kampanii jest ogłupiający. Zresztą właśnie o to chodzi by ogłupić społeczeństwo. Rozległe programy wyborcze, niepotrzebnie wydłużane ustawy, agresywny sposób prowadzenia debaty publicznej bez podawania konkretów, ale opierający się jedynie na szkalowaniu oponentów – nasz, niestety, chleb powszedni. Tak samo wiele partii definiuje swoje poglądy nie poprzez formułowanie programów, ale ustawianie się w opozycji do innych. Jest to tzw. kreowanie siebie poprzez opozycję. Nieważne co oni robią, my zrobimy inaczej. Hipsterstwo polityczne.
X masakruje Y
Co smutne jednak, ludzie przejmują podobny sposób dyskursu, obrzucając się nawzajem błotem zamiast podjąć konkretną argumentację. I z prawa i z lewa. A przykład idzie z góry. Wiem z debatowania i z życia, że chwyty erystyczne w tym obrażanie adwersarza są przydatne i skuteczne, ale gdy jest ich za dużo w dyskusji, mocno tracą. Więc jeśli któraś partia będzie dyskutować bez obrażania przeciwnika może naprawdę, prawdziwie i jeszcze mocniej zyskać w oczach wyborców. Epoka kampanii negatywnej powinna się skończyć. Oczywiście trudno przeżyć bez kampanii negatywnej, jeśli się istotnie nie ma pomysłów i propozycji….
| Mój ulubiony. ;) |
Populizm
Pozostając w tematyce patologii władzy warto wspomnieć o populizmie. Zjawisko to polega na dopasowywaniu głoszonych poglądów tak, aby odpowiadały jak największej liczbie wyborców. Jest to patologia partii wyborczych, które muszą o te głosy zabiegać. Oczywiście zjawisko ma swoje zalety – w końcu u władzy jest grupa reprezentująca poglądy jak największej grupy ludzi. Jednak wprowadza to pewną destabilizację i przyczynia się koniec końców do osłabienia wizerunkowego partii. Chyba, że jest ona z założenia ruchem nieokreślonym poglądowo, jak nasze dwie największe. Widać, że jeszcze póki co, populizm popłaca.
Polityk też człowiek. Korupcja, nepotyzm, kolesie
Ostatnią, ale za to najbardziej widoczną i najbardziej irytującą patologią władzy jest przeznaczanie stanowisk rządowych osób, które politycy lubią, a nie tym, które posiadają wiedzę i umiejętności by tę pracę wykonywać. Problem można rozwiązać na dwa sposoby: pierwszy – głosować na takich polityków, którzy są nieprzekupni. Drugi – zmniejszyć biurokrację. Tak każda ekipa dochodząca do władzy do postuluje i nie wykonuje. Ciekawe dlaczego…
![]() |
| Krytyka nie śpi. I dobrze! |
„Ustawą znieść ubóstwo!”
Tekst ma być o patologiach życia politycznego, a nie władzy, więc jeszcze trochę o społeczeństwie. Ludzie mają problemy. Różne. No i rzecz naturalna – chcą je rozwiązać. Problem w tym, że za swoje problemy, drogą błędów atrybucji, ludzie obwiniają zazwyczaj nie siebie (samoocena musi się trzymać), ale coś innego m. in. rząd. I uważają, że to wszystko „wina Tuska”, że oni nie mają kochającej i wiecznie napalonej długonogiej brunetki na zawołanie, że nie mają pięknej willi z basenem na obrzeżach miasta itp. W każdym razie żąda się prawnych rozwiązań dla problemów, które nie leżą w kompetencjach państwa. Ja, jako libertarianin uważam, że państwo nie powinno ingerować w większość sfer życia ludzkiego. Dzięki temu społeczeństwo stanie się bardziej odpowiedzialne, ciekawsze, nastąpi wzrost gospodarczy, a problemy będą rozwiązywane efektywniej innymi drogami niż bezsensownymi i nieskutecznymi ustawami.
Nie znam się, więc się wypowiem.
Wybory tuż tuż…Znowu pewna część pójdzie coś tam nakreślić na kartce i wrzucić. Problem w tym, że większość nie wie zbyt wiele o realiach życia politycznego. O kompasie politycznym, o instytucjach Unii, o procesach legislacyjnych. Ludzie podlegają wpływowi społecznemu i czują, że tak wypada. Spotkałem się już z kilkoma perełkami jeśli chodzi o głosowanie:
„Zagłosuję na niego, bo ma ładniejszy krawat”
„Bo to znany sportowiec”
„Bo ma muszkę”
„Bo jest dziwadłem.”
„Bo ma śmieszne nazwisko.”
I dużo osób tak myśli. I dużo polityków o takiej charakterystyce istotnie zyskuje poparcie. Spotykacie się często ze spotami zachęcającymi do głosowania? Fajnie, ale problem w tym, że ludzie, którzy mają ustalone poglądy tak pójdą do urn, bo jest to dla nich element realizacji swojego planu polepszania świata. A ci niezdecydowani? Spot ma ich przekonać, żeby poszli. A jak już pójdą, to zagłosują za największymi, bo o innych nie mają pojęcia. Dlatego spoty profrekwencyjne wzywają ludzi, którzy się nie znają, żeby się wypowiedzieli. Wypowiedzieli w zaplanowany przez rząd sposób. A to nie jest zgodne z ideą demokracji. Kilka innych powodów by nie głosować: https://www.youtube.com/watch?v=XVEbH3RPFm0

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz