niedziela, 29 września 2013

ME: Polska – Dania 2013 tydzień 2. (23-30.09.2013)

            Tydzień pod znakiem siatkówki. 6 meczów komentowałem w tym tygodniu. Drobinkę za dużo, ale teraz krótka przerwa i zaczynamy sezon ligowy. Reszta bardzo dobrze, wszystko wręcz wspaniale idzie. Oczywiście pracujemy, ale zmiana podejścia z „chciałbym” na „pracuję, aby” przynosi olbrzymie, zarówno namacalne jak i psychologiczne efekty.  Kilka tekstów mam dla czytelników.

Refleksja 91 – o relacjach międzyludzkich dwóch osób (wstęp) Cz.2 – wybredność, a nie zadawanie się z idiotami

            Czyli z kim utrzymywać relacje, a o jakich znajomościach najlepiej zapomnieć. Sprawa, jak wiele psychologicznych problemów, wymaga złotego środka. Dwie mądrości ludowe się ścierają. Z jednej strony „nikogo nie odrzucaj”, co ja często uzupełniam „bez podania warunków kontynuacji znajomości”. A z drugiej, „nie trać czasu na zadawanie się z idiotami, bo nie jesteś psychiatrą”. No i tkwimy.
            Czas. Każdy go ma tyle samo i przeznacza na różne rzeczy. Czasem mądre, czasem mniej mądre. Czas wykorzystujemy do zaspokajania swoich potrzeb, w tym tych społecznych, do których potrzebujemy innych ludzi. Z jednej strony nie możemy wszystkich odrzucać, bo w prosty sposób nie będziemy mogli ich zaspokoić. Sytuacja odwrotna grozi rozdrobnieniem takim, że na żadnej relacji nie skupimy się wystarczająco mocno, by zaspokoić te trudniejsze potrzeby np. seksu, miłości, przyjaźni. Potrzeba złotego środka, którego znalezienie wymaga wyczucia. Ja postaram się pokazać kilka problemów, aspektów, z których często nie zdajemy sobie sprawy, a które tu istnieją.
            Pierwej, należałoby się zastanowić nad samą definicją podtrzymywana relacji. I już dochodzimy do problemu, albowiem tego się nie da zdefiniować. Z każdym człowiekiem wiąże nas jakaś więź, do każdego coś czujemy. Z większością jesteśmy w stanie, dzięki odpowiedniej wiedzy i samoregulacji, nawiązać głęboką relację. Z jednymi idzie nam to łatwiej, z innymi trudniej. W perfekcyjnym świecie powinniśmy podtrzymywać taką ilość i jakość relacji, która zaspokajałaby wszystkie nasze potrzeby społeczne. Z jednymi więc słabsze, bardzie pobieżne, z drugimi nieco głębsze, a jeszcze innych wprowadzać na wyższy poziom wtajemniczenia. W różnych językach świata różnie się takie typy relacji nazywają. I chyba o nich dalej opowiem.
            Reasumując, należy utrzymywać relację w takiej ilości i jakości, by zaspokoić wszystkie swoje potrzeby społeczne. Jest to niemożliwe. Ze względu na to, że owych potrzeb jest nieskończenie wiele i ich nie znamy (samoświadomość). Możemy jedynie, korzystając z intuicji podświadomej bądź świadomie z wiedzy starać się spełniać poszczególne.

Aborcja

Termin medyczny, którym określa się zabieg mający na celu usunięcie płodu. Przez kilka ostatnich lat, już całkiem długo, od czasu do czasu, przewija się dyskusja nt. moralności tego przedsięwzięcia. Możliwość wykonywania takiego zabiegu została uzyskana dzięki postępowi technologicznemu. Spróbowałem spojrzeć na problem z kilku punktów widzenia.
Od tysięcy lat istniał wśród ludzkości problem z niekontrolowaną seksualnością, której efektem były niechciane ciąże. Niegdysiejsze sposoby na nie to wywoływanie poronień, zakopywanie dzieci za stodołą czy utykanie w beczkach. Także aborcja to postęp polegający na znacznym ułatwieniu tegoż procederu i zmniejszeniu skutków zdrowotnych dla ciężarnych. Przyczyniło się to jednak w prosty sposób  do liberalizacji seksualności i dużej ilości niechcianych ciąż (mimo rozpowszechnienia się środków antykoncepcyjnych, o czym w następnym odcinku).
Ze społecznego punktu widzenia, dostępność i niekaralność procesów aborcyjnych prowadzi do kryzysu demograficznego w stopniu znacznym. W prostym stopniu przyczynia się także do uprzedmiotowienia seksualności poprzez wyrzucenie zeń elementów płodności. Niszczy także odpowiedzialność za własne czyny.
Z teologicznego punktu widzenia aborcja jest grzechem, gdyż wg Kościoła katolickiego jest to zabójstwo człowieka. Człowiek w tym rozumieniu zaczyna swe istnienie wraz z momentem poczęcia. Kościół w tej kwestii nie uznaje żadnego relatywizmu. Gdyby jakkolwiek inaczej wartościować początek istnienia człowieka, dojdziemy do momentu, w który nie tylko płód nim nie jest, ale także Żydzi, żydzi masoni, cykliści, Murzyni, kobiety itd., bo coś tam.
Moralnie sytuacja przedstawia się podobnie. Niektórzy filozofowie uznają, że płód nie jest człowiekiem, więc decyzja o jego losach należy niejako do właściciela, czyli kobiety, a zabraniając jej tej decyzji godzimy w prawa człowieka. Powyżej wykazałem błędność tego twierdzenia.
Aborcja była i jest to dziś (uwaga!) wykorzystywana jako narzędzie do zwalczania narodu. Mniejsza liczba rodzących się dzieci powoduje, że ludzie stają się bardziej podatni na wpływy kultury konsumpcyjnej czy na islamizacje Europy, która postępuje głównie ze względu na dużą ilość dzieci w rodzinach muzułmańskich. Pozwala to na ekspansywna politykę rozszerzania swojej wiary.
Polityka Hitlera przywalająca i popierająca aborcję, antykoncepcję, czyny homoseksualne prowadzić miała do wyniszczenia narodu polskiego. Dziś odbywa się to za pomocą kultury medialnej, o czym już wspominałem w poprzednich refleksjach. Kultura medialna dąży bowiem do uniformizacji takiej, w której istota człowieczeństwa ograniczy się do konsumpcji.
W starożytnej Sparcie strącano ze skały dzieci, które się nie nadawały do służby wojskowej. Dziś to samo się robi, już w Polsce, z nienarodzonymi podejrzewanymi o jakieś defekty. Prowadzi do w takiż sam sposób do pozwolenia na życie określonego rodzaju ludzi, co jest niedopuszczalne z tego też względu, że każdego można o coś oskarżyć i w ten sposób pozbawić go życia. Polecam film „Gataca”.

Powyższe spojrzenie na wszystkie sprawy i czarne scenariusze dotyczą jedynie nadużywania zabiegu aborcji. W pewnych, uzasadnionych przypadkach jest od moralnie dopuszczalny czy nawet zalecany jak np. choroba płodu zagrażająca życiu matki. Te przypadki to jednak zdecydowana mniejszość, a i moralność ich zastosowania jest wątpliwa. Choć zawsze lepiej mieć jednego trupa niż dwa – zostawiam to do rozpatrywania etykom lekarskim. Ja, ze swojej strony, podałem społeczne skutki nadużywania możliwości aborcji i, mam nadzieję, uzasadniłem tego szkodliwość. 

niedziela, 22 września 2013

ME: Polska-Dania 2013 (16-22.09.2013)

Po tytule nietrudno zgadnąć, co się liczyło w tym tygodniu, zwłaszcza przez weekend i liczyć będzie dalej. Plus podryw internetowy i szkoła. Ta ostatnia mnie dobija, bo zaczyna wymagać. Choć tak naprawdę wszystko, co robię jest bardzo pożyteczne i przyjemne, to, niestety, nie mogę się wyrobić, nawet napisać jakichś refleksji, coś. Tzw. niemoc twórcza. Ale spokojnie, może coś kiedyś się pojawi. Póki co, nic. Słuchać można oczywiście w radiogol.pl. 

niedziela, 15 września 2013

Drugi tydzień zwykły – 9-15.09.2013

            Tydzień pełną parą, ale mnóstwo wolnego czasu – 1. Przywilej trzecioklasisty. Drugi to uśmiechy dziewcząt (i nie tylko) z klas pierwszych, gdy zagaduję. A trzeci, to rozgrzewka na rowerze (nie, nie stacjonarnym, prawdziwym) każdego chłodnego poranka. Jest cudnie. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby wszystkie osoby w intrentach przeczytały mojego bloga i stosowały go w swoich żywotach. Jest tez i dobra strona tego, że tak nie robią – ja staje się potężniejsi, a oni moimi potencjalnymi klientami, gdybym wybrał zawód psychologa.
            Zaiste wielka we mnie potrzeba rozmowy z ludźmi. Bzdura horrendalną, absolutna, totalna i całkowitą jest to, że osoby mądre, sławne i bogate nie sa samotne. Są bardziej wybredne, to raz, a dwa, to fakt, że ludzie zwyczajnie boja się blasku ich chwały i nawiązywania rozmów z nimi. Bynajmniej nie zamierzam zniżać się przez to do zwyczajności i płakać. O, nie! Mam swą godność twórcy i dumę z tego, kim jestem. Raczej zamierzam tak się wytrenować we własnej osobowości i relacjach międzyludzkich, żeby w pełni zaspokoić wszystkie swoje potrzeby z tym związane.
            Sam, wewnątrz, jestem smutny. Bo chciałbym wiele, a nie jestem w stanie, nie daję rady. Jedna z moich prywatnych rozmów z Jezusem (tu się pochwalę) brzmiała tak:
- Chciałbym to osiągnąć.
-Zmień „chciałbym” na „dążę aby” i wszystko będzie dobrze.
I to jest właśnie potęga podejścia!. Niech droga będzie spełnieniem, jak w utworze „Stalker” Jacka Kaczmarskiego. Życie jest piękne, fascynujące, cudowne, jak najlepszy cRPG jak pisałem w „W drodze”. W dzisiejszych czasach już, ze względu na dobrobyt, wiele rzeczy jest nam danym niejako z góry, przez co ich nie doceniamy. Pracując na coś ciężko, wreszcie zaczniemy to doceniać. Najlepsze gry, najbardziej zapadające w pamięć, to właśnie te na najtrudniejsze. Trudno o optymizm i chęć, gdy się nie udaje, ale, stety bądź nie, to jedyna, dobra droga (albowiem istnieje mnóstwo złych np. po krzywdzie drugiego człowieka).
Porządkując, jeśli chodzi o publikacje cyklów tekstów na blogu. Będę kontynuował, jeśli ktoś w ogóle pamięta, pisanie o portretach psychologicznych oraz dwa nowe działy: sztuka dyskusji oraz o relacjach międzyludzkich. Reszta nieco bardziej rozbudowanych refleksji jest skończona chyba, że wpadnę jeszcze na coś w tamtych tematach, to dopisze i upublicznię, natomiast nie sądzę, by tak było.

Refleksja – o relacjach międzyludzkich dwóch osób (wstęp)  

Moje myśli kierują się ku kolejnym polu psychologii, w którym ludzie, średnio, mają największą wiedzę, aczkolwiek oczywiście nie są wolni od błędów, mianowicie – relacji między ludzkich. Wiedzą najwięcej, bo działają w tym aspekcie poprzez rozmawianie czy inne współczynności. Diagnozując siebie, samoświadomie, doszedłem do wniosku, że brakuje mi, jak zapewne większość, znacznej większości ludzi tzw. 1. świata dobrych relacji międzyludzkich. Dobrych, czyli z odpowiednią ilością ludzi, na takim poziomie, takiej definicji relacji jaką chcemy.
Mimo niezwykle dużej ilości możliwości, popadamy, paradoksalnie, w coraz większą samotność. Rodzi się to, oczywiście, z kiepskiej proporcjonalności wysiłków do oczekiwań. Możemy zrobić stosunkowo małym nakładem sił coraz więcej czynności, ale relacje międzyludzkie od wieków pozostają niezmienne, ba, dziś jeszcze trudniej je dobrze rozwinąć, bo stajemy się coraz bardziej wybredni. Także raz, nie odrzucać, starać się rozmawiać z każdym, a dwa, utrzymywać relacje, nie wybrzydzać. Szczegóły w wielu moich refleksjach odnośnie psychologii jednostki, osobowości.
Związek, relacja dwóch osób polega, bazuje na wzajemnym zaspokajaniu swoich potrzeb. Okrutne, ale tak jest. Od stopnia zaspokajania potrzeb i ich rodzaju zależy kontekst relacji np. koleżeństwo, przyjaźń, romans, relacja nauczyciel-uczeń, fan-Justin Bieber etc. W relacji dwóch osób (takie tu będę tylko i wyłącznie rozpatrywać) możemy wyróżnić osobę dominującą i uległa w różnym stopniu. Osoba dominująca wychodzi z inicjatywami dotyczącymi relacji. Jeśli ilość tych inicjatyw jest mniej więcej równa, możemy mówić o relacji równoległej. Takie relacje są najlepsze, bo nie ma w nich tzw. mówienia jak do ściany.
            Żeby w ogóle doszło to jakiejkolwiek interakcji, potrzeba komunikatów, najlepiej werbalnych. Zdefiniowanie poziomu relacji przez osobę na samym początku dominującą. Musi ona, jakkolwiek okrutnie to brzmi, zaspokoić potrzeby zagadywanej osoby. Na szczęście nie jest to trudne; potrzeba przeżycia czegoś ciekawego, kontaktu z oryginalnym człowiekiem jest wiecznie nienasycona w dzisiejszym świecie. Zarówno potrzeby wypowiedziane jak i niewypowiedziane , uświadomione i nie. Umiejętność ich rozpoznania i zaspokojenia to rzecz kluczowa dla rozwoju relacji. Nie możemy się bowiem w niej koncentrować tylko na swoich potrzebach. Ani tylko na drugiej osobie, choć na początku właśnie na niej, by coś się zaczęło. A potem asertywnie, nie leniwie. Tak, właśnie tak, szczegóły później.

Cz.1 – miejsca

            Ludzi możemy poznać i zagadać nieomalże wszędzie. Jest to, owszem, trudniejsze bądź łatwiejsze ze względu na logistyką, język czy nastawienie, natomiast możliwość istnieje. Ba, są specjalne miejsca, gdzie ludzie przychodzą, przynajmniej w założeniu, po to by się poznać. Spokojnie, opisze, jedno, drugi i jeszcze kilka.
            Zacznijmy od tzw. normalnych miejsc, gdzie się poznają ludzie i zawierają relacje. Są to miejsca związane z wykonywanymi przez nich wspólnymi czynnościami np. praca, wycieczka, szkoła. W niektórych, bardziej oficjalnych, z większą liczbą uczestników, to poznawanie jest utrudnione, gdy jest mniej – ułatwione. Zależy także od logistyki miejsca np. podczas wspólnego stania w korku trudno nawiązać znajomość.
            Są też miejsca, w których znajdujemy się razem z innymi ludźmi, będąc w innych celach np. na ulicy, w sklepie. Nazwijmy je niewskazującymi. Tu znacznie bardziej boimy się nawiązywać znajomości, bo raz, że inni ludzie tego nie robią, a dwa, że co pomyśli zagadana osoba. Owszem, tu osoby są mniej przyjaźnie nastawione do poznawania obcych, ale i to można obrócić sprawiając sobie szansę. Dlatego, że nikt tego nie robi, ludzie się nie spodziewają i będą zaskoczeni. Oby pozytywnie.
            Ostatnie miejsca nazwę, bez skojarzeń, wskazującymi. Są one wręcz przeznaczone do poznawania ludzi. Należą do nich kluby, wszelkie czaty internetowe, portale randkowe, imprezy integracyjne czy w mikroskali randki, spotkania towarzyskie. Ludzie doń przychodzą by właśnie po to, by się poznać, zawiązywać relacje. Choć i robić inne rzeczy np. zarabiać czy zaspokajać w sposób mniej lub bardziej skuteczny swoje potrzeby seksualne. Bywa. Potrzeby społeczne są różne. W każdym razie, w takich miejscach trudniej się wybić, ludzie spodziewają się bycia zagadanym, toteż różnie. Rozpiszę to:
Osoby w takich miejscach są częściej zagadywane. Z jednej więc strony powinny być bardziej otwarte na kontakt, skoro już się znajdują, ale z drugiej często sa znudzone kolejnym nieudolnym podrywaczem czy zniechęcone żenującym poziomem towarzystwa. W sytuacjach oficjalnych łatwiej się wyalienować z grupy.
Jeśli chodzi o wybicie się, pozytywne bądź negatywne, z grupy, najłatwiej w sytuacji wskazującej, bo tam ludzie przykładają do tego wagę. W innych zostaje się po prostu zignorowanym ze względu na swoją dziwność. Aczkolwiek tu rozróżnienia ściśle zależą od grupy i rodzaju interakcji, także tutaj tylko generalizując i bardzo delikatnie ujmując tę kwestię, choć jest ona oczywiście ważna. Natomiast gdy się nie zostanie zignorowanym efekt wyróżnienia się z tłumu jest najpotężniejszy w sytuacjach niewskazujących.
Tak pokrótce scharakteryzowałem miejsca. Warto próbować poznawać ludzi, nawiązywać relacje w miejscach do tego nie przeznaczonych. Ja, osobiście, nie wyobrażam sobie poznawania ludzi np. podczas mszy św. Natomiast wzywam do łamania pewnych kulturowych czy obyczajowych norm. Poznawanie ludzie to rzecz niesamowita, najważniejsze potrzeby ludzkie to właśnie społeczne, oczywiście po duchowych.




            

niedziela, 8 września 2013

Pierwszy tydzień zwykły (czyli szkoły) – 2-8.09.2013

Człowiek siada do tego pamiętnika, do Tetrisa – cudownej tradycji i jest wielce szczęśliwy. I zmęczony. Bardzo. Robiłem przez ten weekend dużo, komentowałem, robiłem lekcje, wszystko zajęte, realizowanie pasji. Szkoda, że nie ma z tego (jeszcze póki co, mam nadzieję przynajmniej) pieniędzy, sławy i wgl. Czekamy na efekty i doskonalimy się. Chciałoby się, chciało już mieć sukcesy, ale mamy to do siebie, że jak te za łatwo przychodzą to ich nie doceniamy. Świadomość dobrze wykonanej, choć niezbyt potrzebnej ludziom pracy (bardziej sobie) – rzecz piękna i bezcenna. O tym wiersz.

Psychologia – flow

„Świat wypadł mi z moich rąk
Jakoś tak, nie jest mi nawet żal”
Myslovitz, Chciałbym umrzeć z miłości
Problemy
Nerwy
Brzuchoból

Początek….
I zapomniałem
O wszystkim

Czas minął
Zostałem z problemami
I poczuciem spełnionego obowiązku

Bo najpiękniej
Zapomnieć o obowiązkach
Właśnie je spełniając

8.09.2013

Sztuka dyskusji:


            Otwieram niniejszym cykl tekstów poświęconych palącym problemom współczesnego świat. Będą to eseje, w których będę rozpatrywał dane problemy z różnych punktów widzenia. Należy bowiem na nie patrzeć z tych różnych punktów widzenia, a nie wszystko wrzucać pod jeden, mocny, erystyczny argument. Zależy nam bowiem, na drodze naukowego dyskursu, do znalezienia prawdy, a nie erystycznego przekonania odbiorcy do naszych poglądów, często złych, co doskonale czynią rozmaite instytucje  rozliczone już w dużej mierze przez historyków. Historia toczy się bowiem, wbrew niektórym profesorom, na naszych oczach, kreowana przez wybitne jednostki, które wpływają na masy. I tu nauki humanistyczne, społeczne maja pole do popisu i rozwoju. Napisane dość zawile; mam nadzieję, że przyszłe teksty tu zamieszczane rozjaśnią mój zamysł. W międzyczasie pojawiać się będą także teksty zwyczajne, psychologiczne, społeczne, dziennikarskie i, mam nadzieję, także interpretacje piosenek. 

niedziela, 1 września 2013

Ostatni tydzień wakacji 26.08-1.09.2013

            Zaiste piękna noc; zawsze początek roku szkolnego budzi we mnie pozytywne emocje, napięcie, mobilizację. Niedzielny Tetris był wyjątkowo obfity w przeciwieństwie do tygodni go poprzedzającego. Obfity tez będzie ten wpis; coś dużo myśli dało się upiśmiennić.
            Odchodzę na chwilę od refleksji o religii, choć starałem się trzymać blisko psychologii, i wracam do psychologii społecznej, do dawniejszych tekstów o mediach, o psychologii społecznej, czyli tym, co bardzo lubię. Na dobry początek uzupełnienie refleksji o mediach, nieco chaotycznie o kulturze medialnej jako takiej. Następnie zaś poważny i trudny tekst o narodowości. Na koniec dwa wiersze, w znanym już nurcie powołania, szukania tożsamości.

Refleksja 83 – o mediach cz.3 Kultura medialna

            Najprostsza, choć nieścisła definicja kultury medialnej, to zjawisko, w którym ludzie zamieszkujący dany obszar maja łatwy dostęp do źródeł informacji. Ich dystrybucja zajmują się media, które dbają o ich jakość, filtrują je, opakowuje w różne ideologie, filozofie…
            No i mądrzy ludzie szybko dostrzegli potęgę choć drobnych zmian dokonywanych w przekazywaniu informacji. Za pomocą pieniądza przekonali media, żeby dawały ludziom takie, a nie inne informacje. Są to środowiska polityczne, biznesowe, ideologiczne, religijne i inne.
            Zasadniczym pytanie, na które chcę odpowiedzieć w tym tekście jest: jak to się odbywa? Jakich środków używają wszystkie media by zarabiać? Jak się bronić przed perswazjami i manipulacjami? Dużo tych pytań, ważnych kwestii, które należy poszerzyć, rozważyć.
            Zarabianie na materiałach medialnych, dziennikarskich czy artystycznych odbywa się za pomocą biletów czy w przypadku telewizji abonamentu no i dzięki reklamodawcom. Jednak by wszystko miała miejsce potrzeba…oglądalności. I tu wszystko jasne. Idziemy dalej.
            Jednak sama oglądalność to za mało. Najpotężniejsze korporacje medialne (jest ich 5, można poszukać w Internetach. Władają one znaczną częścią marek filmowych, telewizyjnych czy internetowych) są wynajmowane by propagować pewne wartości. Owe wartości, które wymieniałem w części 2. Prowadzą do wychowania odbiorcy tak by więcej oglądał (to jasne i opłacalne – tzw. autopromocja), ale także by zadowolić te wynajmujące media instytucje różnego typu.
            Obrona przed wpływem mediów na nas jest niezwykle trudna dlatego, że ów wpływ jest stały i transparentny. Jest jak bezobjawowa choroba wyniszczająca nasz organizm, gdyż ogranicza myślenie. „Don’t use brain; you have tv.” (O narzucaniu myśli i idei pisałem już coś, gdzieś, kiedyś. Patrzcie, jak wszystko ładnie się uzupełnia.) Należy przede wszystkim znać przyczyny, sposoby i cele oddziaływań i je zauważać. Ponadto warto patrzeć na filmy, seriale, reklamy itp. z innych punktów widzenia. Nie tylko je normalnie oglądać, ale też rozebrać na czynniki pierwsze. Można spojrzeć z punktu widzenia fachowego, społecznego, psychologicznego, teologicznego. Byle nie ograniczać się do jednego punktu widzenia, czyli takiego jak chce nadawca.
            Kultura medialna, nieodłączny element epoki informacji, przyczyniła się do wzrostu znaczenia nauk społecznych. Pomogła społeczeństwom wzbogacić się oraz dała podstawy wolności słowa i czynu. Ukazała różne drogi życia i wyedukowała całe pokolenia odbiorców pokazując świat poza ich własnym otoczeniem. Mam mnóstwo zalet i dlatego warto oglądać telewizję! Ale uzbrojonym okiem, uważając by nie dać się nie tyle przekonać, co nieświadomie przekonać do złego.

Refleksja 90- Naród, państwo, nacjonalizm, faszyzm, patriotyzm, nienawiść i wojny – czyli o konflikcie w Syrii i Islamizacji Europy

            Lepszego dnia niż 1. Września nie można było wybrać na tekst patriotyczny. Kiedyś nasi polscy rodacy walczyli o wolność ojczyzny i własną za pomocą broni, dziś stajemy przed o wiele poważniejszym zagrożeniem – trzeba o to walczyć za pomocą słowa. Epoka informacji sprowadziła wszystkie oddziaływania społeczne do punktu zależności od opinii publicznej; nic nie dzieje się bez masowego poparcia lub przynajmniej braku sprzeciwu ludzi. A ludzie, póki mają co jeść i jak się zabawić nie dbają o politykę. Wybierają najłatwiejszą drogę, a nie najlepszą. A to nie koniecznie się pokrywa…
            Słynny już, wspominany wielokrotnie w moich fantazjach spór między wartościami , a przyjemnością, między realizowaniem jakieś idei, pracy, a hedonizmem. Tym, co zagraża wszystkim społeczeństwom epoki informacji jest przegięcie w jedną, albo w drugą. Człowiek bowiem za bardzo znużony w hedonizmie, m. in. przez konsumpcjonizm i wyżej wspomnianą kulturę medialną dąży po trupach do własnej rozkoszy, a człowiek poświęcający się całkowicie jakieś idei jest niewydajny, bo nieszczęśliwy i popada w fanatyzm.
            Niedawno pisałem o fanatyzmie. Wiemy, że bierze się z braku możliwości zrealizowania pewnych założeń. Charakteryzuje się nienawiścią do innych i niezłomnym przekonaniem o własnej racji. Taką postawę wobec narodu charakteryzuje szowinistów i faszystów. Chcą oni, wprowadzając własne prawa, często niespójne i niewłaściwe, stworzyć najlepszą, podług ich opinii przyszłość, doskonałe państwo. Większość wyborców PiSu tak uważa. Druga strona, czyli Ci, co chcą mieć święty spokój i się zabawiać (w pewnych granicach) głosują na PO.
            Ale dość polityki wewnętrznej; chodziło mi o przedstawienie pewnych postaw, które są bezwzględnie złe, bo opóźniają rozwój, cofają nas w rozwoju. Nacjonaliści chcą generalnie, i chwała im za to, wyjścia swojego narodu ponad inne. I super, pytanie tylko jakim sposobem, tego pragną. Dobrą droga nie jest bazowanie swoich poglądów na nienawiści do innych, ale praca, ciężka praca nad sobą,  polepszeniem własnego państwa, wychowaniem dzieci i kultywowanie pozytywnych wartości narodowych wraz ze znajomością historii i wyplenianiem wad. Trudne, prawda? O wiele łatwiej zniszczyć innych. Ale nie zawsze łatwiejsze oznacza lepsze. W tym wypadku nienawiść prowadzi do tragedii takich jak II Wojna Światowa.
            Sprzeciw wobec powszechnej dziś islamizacji Europy to rzecz niezwykle pozytywna. Jest to inwazja, nie tyle wojskowa, co kulturowa. Moja obawą jest jedynie to czy owi przeciwnicy walczą nienawiścią czy przykładem. W pierwszym wypadku mamy niemal pewną III Wojnę Światową. W 2. Przy całkiem sporym nakładzie pracy i  odrobinie szczęścia możemy wprowadzić taka organizacje prawną i nastawienie społeczne, że nie tylko Europa się nie zislamizuje, ale Azja zeuropeizuje. Trzeba tylko stworzyć silną kulturę Europejską, której będziemy radykalnie, ale nie agresywnie bronić. Nie uczynimy tego jednak oddając się samym przyjemnością. Coś za coś, moi drodzy.  
            Na koniec wspomnę jedynie o wiszącym nad nami konflikcie w Syrii. Wojna jest rzeczą złą, tu chyba wszyscy się zgodzimy. Prowadzi do śmierci, zniszczeń, cofnięcia rozwoju. Cassus belli to w tym wypadku użycie broni chemicznej, ale to pierdoła. Tak naprawdę chodzi o strach. Boimy się nieznanego, boimy się tych Arabów, ich chamskiego, ale niezwykle skutecznego wykorzystywania naszych słabości, wielokulturowości. W tym wypadku wypadamy bardzo słabo. Atakujemy zbrojnie za inwazję kulturową. To tak moim zdaniem, choć mogę się mylić i pewnie sprawy są o wiele bardziej skomplikowane, ale to na pewno nie jest dobra droga do obrony Polskości i Europejskości o ile takowe pojęcia jeszcze coś znaczą.

W drodze

Stałem się nieomalże całkowicie ukształtowanym młodym mężczyzną
Dzięki treningom w każdym aspekcie z osobna
I generalnej pracy nad sobą

Powoli łatam kolejne dziury
Zabezpieczam osiągnięte
Wyznaczam cele i je zdobywam

Z czasem potężnieję
Dzięki Bogu, sobie i ludziom
W takiej kolejności

Cały czas w drodze
Ku lepszemu sobie, życiu, światu
W wierze nadziei i miłości

W wierze katolickiej
Nadziei realnej
Miłości powszechnej

Piękna stabilizacja
Wieczna wędrówka
Najcudowniejszy cRPG – życie.
28.08.2013

Jestem humanista i jestem z tego dumny

„Lecz ludzi dobrej woli
Jest więcej
I mocno wierzę w to,
że ten świat
nie zginie nigdy dzięki nim.”
Czesław Niemen
Naszedł i czas, gdy słowem rzeźbienie
Stało się powszechniejsze niż smutku westchnienie
Teksty, teksty, testy wszędzie!
Co z literaturą będzie?!
Co przejdzie do pięknej klasyki niezapomniane?
A co przeminie komercyjnie wyużytkowane?
Lud głupi tego, co swoje szuka
Wiedza nieważna, gdy rozrywka umyka.
Lud wiejski do miast przyjeżdża
By się kształcić i o pseudoasertywność bogatszy odjeżdża
Wiedza przekazywana, nieatrakcyjna jak cnota
Wszyscy ją mają by jak najszybciej stracić – głupota!
No i jeszcze mądrzy próbują świat naprawić, docenieni
Owszem, zdarzają się, ale przez głupich przyćmieni.
Choć to jednostka masy kształtuje, porywa,
Robi to dla pieniądza i wyższą ideą się obmywa
Gdyby każdy zrezygnował ze swoich pragnień, wyzbył się egoizmu
Świadomego czy nie, stroniąc od altruizmu,
Posłuchał siebie, pouczył się psychologii,
Wtedy jako jednostka masie różnicę zrobi.
28.08.2013