wtorek, 31 grudnia 2013

Post specjalny: podsumowanie własnych tekstów z 2013

            Jak zapewne czytelnicy wiedzą, w tym roku założyłem bloga. Coś tam na nim napisałem, a z racji że tego całkiem sporo, to postanowiłem wybrać co ciekawsze prace i umieścić w tym poście celem ponownej lektury. Dużo, 6 stron tekstu, warto, bardzo bardzo i jeszcze bardziej warto przeczytać wszystko. Choć blogowanie nie zawsze mi się chciało i udawało to coś tam jednak kiedyś wyszło.
Wstęp do jednego z postów:

Pierwszy tydzień piździernika (30.09-06.10.2013)

            Młody bóg – powiedział Alek patrząc w lustro. Tylko jeszcze trzeba innych przekonać do takiej opinii o sobie. To będzie wyzwanie. Tak, zaraz posypią się gromy cnotek i innych zakompleksionych istot, żem popadł w megalomanię. Jezus mówi „Kochaj Pana Boga swego (…)  a bliźniego swego jak siebie samego. Ni bardziej, ni mniej. Proporcja jest ważna. A im więcej miłości ilościowo (i jakościowo), tym lepiej. Amen.
            Z tym przekonywaniem innych naprawdę trudne zadanie. Wyzwanie psychologiczne na całe życie. „Challenge accepted!”Kilka kroków na tej drodze już zrobiłem, kolejne kilka właśnie robię m. in. spisując rozmyślania nt. relacji międzyludzkich. Rozmyślania zawiłe, trudne, zaawansowane, ale niezwykle potężne. Będzie ich sporo. Póki co, właśnie one zdominowały mój umysł i są pierwsze w kolejce do napisania.
Jeden z lepiej napisanych tekstów naukowych:

Refleksja 83 – o mediach

Cz.1 targeting

            Narzekanie na jakość mediów, propagandowość, nierzetelność itd. skłoniło mnie, jako przyszłego dziennikarza do refleksji nad tym. Doszedłem do stosunkowo prostego wniosku, o którym wciąż zapominamy. Tekst dziennikarski, o czymkolwiek by nie był ma za zadanie się sprzedać. A kupuje go określony rodzaj ludzi, ze względu na temat, wartości w nim zaprezentowane.  Jest to tzw. targeting - pisanie dla określonej grupy odbiorców. Grupy mogą być rozmaite, powody dla których czytają teksty także. Także gdy uważasz tekst za kiepski, zastanów się dobrze, może po prostu nie jest on dla Ciebie.
            Oczywiście, warsztat dziennikarski, styl pisania, wreszcie temat artykułu ma jego odbiór. Trudno mierzyć jakość tekstu jego poczytalnością. Niemniej, dobry dziennikarz powinien mieć, oprócz ciekawego tematu, odpowiedniego stylu, przede wszystkim umiejętność autoreklamy i możliwie najszerszy target. To samo dotyczy oczywiście audycji radiowych, telewizyjnych czy internetu. Inny środek przekazu to często także inny target.

Cz.2 – wychowywanie odbiorcy

            Ludzie kierujący mediami to bardzo sprytne stworzenia. Celem zarobienia jak największej ilości pieniędzy z różnych źródeł tworzą ideał odbiorcy ich treści. Formują go poprzez filmy, reklamy, seriale, które ludzie oglądają i w których promuje się odpowiednie wartości, które pośrednio wpływają na żywoty oglądających. Oczywiście, nie tylko telewizja, ale także prasa, internet, radio…wszystko kształtuje nasze żywoty. Rozmaite instytucje rozmaicie, ale ja zwrócę uwagę na te najczęściej oglądane najbardziej poczytne, zwyczajnie najpopularniejsze instytucje i kształtowany przez nie ideał odbiorcy:
  • Oczywista bzdura: „Żeby do czegoś dojść, trzeba zapierdalać” jest bardzo mocno promowana. Ciężka, głupia i nikomu nie potrzebna praca, nie z pasji, ale dla zarobku. Bez kreatywności, bez wizji, żeby tylko przeżyć
  • A jak się już zarobi, pieniądze trzeba wydać, czyli kłania się konsumpcjonizm. I to wydać w taki sposób, żeby się czasem nie rozwinąć, ale cofnąć w rozwoju najlepiej (imprezy, alkohol, narkotyki, ubrania)
  • Promocja wyglądu: no bo w końcu jest to rzecz najważniejsza; no i z niej można dużo sprzedać. Prawda, dobrze jest dobrze wyglądać, ale pytanie czy aż tak ważne, żeby naprawdę wydawać na to grube pieniądze? Czy nie ma innych, lepszych rzeczy, na które można by wydać pieniądze?
  • Kolejna, mnie bardzo boląca i wyjątkowo popularna bzdura: relacji z ludźmi zależą od szczęścia (przypadku). No i modnego wyglądu, rzecz jasna. Relacje z ludźmi zależą od umiejętności interpersonalnych oraz hierarchizacji danej osoby. Naprawdę, można się wyuczyć nawiązywania i utrzymywania trwałych związków. No, ale łatwiej wierzyć, że  wszystko zależy od przypadku, a nie wziąć się do roboty.
  • Liberalizacja seksu – no, bo gadżety erotyczne, bielizna, środki antykoncepcyjne, materiały pornograficzne kosztują. A na zeszycie i ołówku do kalendarzyka małżeńskiego (i ewentualnie termometrze) pieniądza za wielkiego się nie zrobi. Więc stworzono potrzebę.
  • Brak wpływu na społeczeństwo i politykę – wmawianie ludziom, że politycy i władze są złe, ale nie można ich zmienić, oni sa nietykalni, tam, gdzieś, daleko, w marmurowych salach na Wiejskiej czy innej, w zależności od kraju. No i niszczenie wizerunku tych, którzy odważa się sprzeciwić (nieważne czy jest słuszny czy nie; tego nie rozważamy, znieważamy) np. Janusz Korwin-Mikke,
  • Odrzucenie wartości, filozofii i religii. Wyjątek: hedonizm, konsumpcjonizm. Widzieliście kiedyś jakąś reklamę promującą religię? Raczej piwo, ubrania czy leki. A reklamę artykułów erotycznych promującą czystość małżeńską? A przecież są to potężne wartości, do których wiele osób przywiązuje wagę. Więc dlaczego nie ma reklam, filmów, seriali itd. z ich udziałem? Bo są wartościami sprzecznymi z hedonizmem i konsumpcjonizmem. Proste.
W innych tekstach wspominałem i szerzej omawiałem te problemy. To niejako przypominam o ich istnieniu i wyjaśniam przyczynę. Oczywiście, są media (i chwała im za to!), które promują naprawdę dobre postawy. Jedno z nich na końcu posta.

Cz.3 Kultura medialna

            Najprostsza, choć nieścisła definicja kultury medialnej, to zjawisko, w którym ludzie zamieszkujący dany obszar maja łatwy dostęp do źródeł informacji. Ich dystrybucja zajmują się media, które dbają o ich jakość, filtrują je, opakowuje w różne ideologie, filozofie…
            No i mądrzy ludzie szybko dostrzegli potęgę choć drobnych zmian dokonywanych w przekazywaniu informacji. Za pomocą pieniądza przekonali media, żeby dawały ludziom takie, a nie inne informacje. Są to środowiska polityczne, biznesowe, ideologiczne, religijne i inne.
            Zasadniczym pytanie, na które chcę odpowiedzieć w tym tekście jest: jak to się odbywa? Jakich środków używają wszystkie media by zarabiać? Jak się bronić przed perswazjami i manipulacjami? Dużo tych pytań, ważnych kwestii, które należy poszerzyć, rozważyć.
            Zarabianie na materiałach medialnych, dziennikarskich czy artystycznych odbywa się za pomocą biletów czy w przypadku telewizji abonamentu no i dzięki reklamodawcom. Jednak by wszystko miała miejsce potrzeba…oglądalności. I tu wszystko jasne. Idziemy dalej.
            Jednak sama oglądalność to za mało. Najpotężniejsze korporacje medialne (jest ich 5, można poszukać w Internetach. Władają one znaczną częścią marek filmowych, telewizyjnych czy internetowych) są wynajmowane by propagować pewne wartości. Owe wartości, które wymieniałem w części 2. Prowadzą do wychowania odbiorcy tak by więcej oglądał (to jasne i opłacalne – tzw. autopromocja), ale także by zadowolić te wynajmujące media instytucje różnego typu.
            Obrona przed wpływem mediów na nas jest niezwykle trudna dlatego, że ów wpływ jest stały i transparentny. Jest jak bezobjawowa choroba wyniszczająca nasz organizm, gdyż ogranicza myślenie. „Don’t use brain; you have tv.” (O narzucaniu myśli i idei pisałem już coś, gdzieś, kiedyś. Patrzcie, jak wszystko ładnie się uzupełnia.) Należy przede wszystkim znać przyczyny, sposoby i cele oddziaływań i je zauważać. Ponadto warto patrzeć na filmy, seriale, reklamy itp. z innych punktów widzenia. Nie tylko je normalnie oglądać, ale też rozebrać na czynniki pierwsze. Można spojrzeć z punktu widzenia fachowego, społecznego, psychologicznego, teologicznego. Byle nie ograniczać się do jednego punktu widzenia, czyli takiego jak chce nadawca.
            Kultura medialna, nieodłączny element epoki informacji, przyczyniła się do wzrostu znaczenia nauk społecznych. Pomogła społeczeństwom wzbogacić się oraz dała podstawy wolności słowa i czynu. Ukazała różne drogi życia i wyedukowała całe pokolenia odbiorców pokazując świat poza ich własnym otoczeniem. Mam mnóstwo zalet i dlatego warto oglądać telewizję! Ale uzbrojonym okiem, uważając by nie dać się nie tyle przekonać, co nieświadomie przekonać do złego.
Okrutne, acz prawdziwe:

Refleksja 79 - Refleksje Lednickie

            Zaobserwowałem ciekawe rzeczy, które mogą posłużyć za refleksje, choć tak do końca nią nie  są. Mianowicie osoby na Lednicy przebywające to z reguły osoby i głupie i brzydkie przynajmniej w porównaniu z tym, co mam w szkole (ach, to zderzenie światów). Takie osoby są wierzące, bo….nic innego, lepszego robić nie mogą tudzież nie potrafią. Nie jest sztuką być wielkim orędownikiem czystości przedmałżeńskiej podczas gdy wszystkie dziewczyny od Ciebie uciekają, prawda? Podobnie tu, osoby, które nie znają bądź słabo znają świat, nie mają w nim powodzenia ani zbyt wielkich możliwości, zdolności, perspektyw na przyszłość pokładają swoją nadzieję w religii.
            Dlatego bardzo trudno być osobą mądrą, zdolną, piękną, inteligentną, bogatą i zarazem wierzącą. Taka bowiem osoba może robić znacznie więcej, widzi inne opcje, może oddać się większej ilości spraw. To by wyjaśniało dlaczego najmądrzejsi i najzdolniejsi ludzie na świecie to ateiści. Biblia - ponadczasowe i niezwykle uniwersalne dzieło: „Trudniej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu dostać się do królestwa niebieskiego.” Bogatemu nie tyle w pieniądze, co w możliwości. I wszystko stało się jasne. 
            Z zakresu moich najukochańszych dziedzin, czyli psychologii społecznej i komunikacji: Na Lednicy panuje otwartość na ludzi. Powstają nowe znajomości, wszyscy wszystkich przytulają. Bardzo pozytywnie, podoba mi się to. Podobno bardzo dobrze przytulam, kwestia treningu. Oczywiście obserwowałem grupy i pojedynczych ludzi. Zdecydowana większość trzyma się jednak, mimo wszystko, ze znajomymi kolegami/koleżankami. Ach te konwenanse społeczne. Wiążą nas bardzo, bardzo często. O nich będę jeszcze wspominał. Jednak tam obowiązywały słabiej, co pozwalało mi działać, poznawać ludzi, rozmawiać z nimi. 
I na koniec opowiem jeszcze o czymś, na co spojrzałem bardzo krytycznie (ach, to moje zaangażowanie polityczne). Prezydent Komorowski się zjawił na Polach i zobaczył przyszłość elektoratu. Wróć, narodu. Bardzo sztampowe, patetyczne przemówienie, pełne sztuczności. Nie lubię czegoś takiego, ale on tego nie robi, bo taki jest tylko dlatego, że ludzie  za takie właśnie słowa na niego głosują. Sad, but true.
Napisałem też trochę wierszydeł, ku mojemu zaskoczeniu, choć nie wiem czy nadal będę kultywował ten zwyczaj. Pewnie jak coś najdzie, to owszem. Ale dzięki psychologii, jestem zbyt szczęśliwy, a „kogo nie boli ten nie pisze wierszy bo i po co”. Z działu ostatniego pt. „Powołanie”:

Dzień, w którym odnalazłem powołanie

Z do każdego człowieka miłości
Z swoich zdolności świadomości
Ambitnie, dobitnie i konkretnie
Pięknie, dla siebie i innych, kwitnie
Idea, plan, powołanie.
Dorosłość? Pełnoletność? Działanie!
11.04.2013

Dorosłość

Nie tyle lat –stu ukończenie
Co o życiu odpowiednie myślenie
Nie legalne rzeczy dozwolenie
Ale umiejętne ich rozłożenie.
Nie ukochanej posiadanie,
Ale prawdziwe człowieka kochanie.
Nie rozrywka, korzystanie z życia,
Ale rozwój, odpowiedzialność, cele do zdobycia.

Pełnoletność, a dorosłość - bardzo do rozróżnienia.
Jedno system, a drugie życie ocenia.
27.04.2013

„The ponies run, the girls are young, the odds are there to beat”

Na przeciw, na pohybel, gardząc losu przeciwnościami.
Z nienawiścią do grzechu, z młodzieńczymi nadziejami,
Ze smutkiem własnym, niedoskonałością człowieczą
Dążę do szczęścia własnego i tych, co mądrości nie przeczą.

Odkryć, udowodnić i przekazać – źródło mądrości.
Boli, tak bardzo brak skuteczności.
Czasem się załamuję, częściej bywam szczęśliwy.
Powoli do celu, byle(m)był cnotliwy.

Świąt piękny, cudowny, kocham jego poznawanie.
Ludzie…Co z nimi? – Moje powołanie!
Realizuje, małe sukcesy, małe porażki, krok po kroku.
I to poczucie niezrozumienia wokół….

Świadomość własnej wiedzy – nieumiejętność jej wykorzystania.
Świadomość niewiedzy – tyle do nadrabiania!
Nieopisywalna radość z osiągnięcia sukcesu – wizja lepszej przyszłości. 
Powołanie znalezione, trzeba realizować, nie zapominając o przeszłości.
23.11.2013, godz. 2

Czynić świat lepszym

Możesz się śmiać, uznać, że to niemożliwe.
Możesz współczuć, zając istoty drażliwe.
Możesz negować naukę wciąż wyszydzaną.
Możesz podjąć się rozwiązań prostackich i żyć z mamą.

Wszystko możesz, Twoja wolność jest Ci dana.
Nie wszystko jest dobre  – moralność zrelatywizowana.
Jak coś zdobędziesz, rozważ w swym sercu, umyśle
Czy tegoż użycie szczęście światu przyśle….

Ludzie, wraz z cywilizacji rozwojem
Mają coraz więcej, możliwe podboje
Ludzkich serc, umysłów, dziedzin sztuki, nauki.
Ma wiedzę, zna jej źródła, genialny acz głupi. 

Nie mnie oceniać człowieka, jego motywacje i działania
Ja jestem prosty katolik – wiem dobre, złego nie zabraniam.
Mam nadzieję, szczerą, może naiwną, lecz stałą
Że rozwój będzie postępował, a ludzie dla siebie staną.

Że ja jak i inni obok mnie razem i wspólnie
Równo o siebie i innych będą dbali rozumnie.
Że własną korzyść osiągnę i innym pomogę.
Plecak wiedzy i motywacji spakowany – ruszam w drogę!
24.11.2013
I na sam koniec, wcześniej niepublikowany tekst, który posłużył mi w sumie (doszedłem do tego w trakcie podsumowań)  za bodziec główny do stworzenia tego bloga:

Refleksja 70 – wielkanocnie o sensie życia i jego zagrożeniach

            Tak Wielkanocnie: Chrystus zmartwychwstał, a my musimy iść do szkoły, użerać się z przedmiotami, których nie lubimy, nauczycielami, którzy tego nie rozumieją, nie umieją wytłumaczyć. Tydzień ciężkiej pracy, wiele osób zginie w szpitalach, w wypadkach samochodowych, w Afryce dzieci umrą z głodu, w Europie z braku chęci rodziców do ich wychowania, w Chinach z braku przyzwolenia komunistycznego rządu. Kolejny tydzień bez ukochanej, bez wolnego czasu (by takową ukochaną zdobyć), bez życzliwości ludzi, słowem – bez sensu. Pojawia się pytanie: po co to wszystko? „po co żyjemy?” Oczywiście, psychologia pozytywna każe patrzeć z drugiej strony, perspektywicznie, szukając własnych przyjemności, wierząc, że praca da efekty. I daje, ale bardzo, bardzo powoli. „Jeszcze dzień, jeszcze dwa, wszystko się odmieni, wszystko się ułoży jak w kartach”. Otóż nie, tak się nie stanie. Jasne, jest kolejna teoria. Czyń wszystko z pasja, tak by sprawiało Ci to przyjemność. Nie licz na efekty, ale spełniaj się w czynności. Nie przeszłość, a teraźniejszość. Fajnie by było, ale tak się nie da. Życie nie składa się z samych przyjemności. Mamy kilka tysięcy lat historii, pierdyliard autorytetów i wciąż „po części tylko poznajemy”.
            Dobra, powoli jest co raz lepiej na każdej płaszczyźnie życia. Bardzo powoli. Jako człowiek ambitny, podobno zdolny i inteligentny, a do tego wrażliwy, staram się udzielać choćby częściowych odpowiedzi na pytania egzystencjalne dręczące ludzi. Moje refleksje tłumaczą wiele zagadnień z zakresu psychologii, socjologii, czasem polityki. Wiersze opisują sytuacje gdy „czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko”. Są jeszcze fantazje: bardzo trudne do zrozumienia, poddają w wątpliwość wszelkie tezy dotyczące ustrojów i doktryn politycznych, zostawiają człowieka samotnego, kowala własnego losu, bezradnego i potężnego, tak zależnego od siebie i okoliczności, kultury, nabytych wartości, przywiązania do samego siebie. Mam silną osobowość, pełną rozmaitych zabezpieczeń w postaci wiedzy psychologicznej, umiejętności jej wykorzystania (kiepskiej, bo kiepskiej, ale zawsze), stosunkowo niezłej silnej woli i chęci osiągania celów. Mam poezję, która stanowi nieoceniona pomoc; świadectwo ludzi, który niegdyś przeszli przez podobne zawirowania. I ja, Alek, trochę się autoreklamując dumam w tę zaiste błogosławiona noc zmartwychwstania, najmagiczniejszą i najpiękniejszą w roku, szukając sensu życia, motywacji do działania. Teraz brakuje tylko tekstu, że znalazłem ja w Jezusie Chrystusie i ogólnie rzygam tęczą. Nie do końca chodzi tu o wiarę. Raczej o jej myśl, ideę – służbę.
Są na tym świecie oczywiście osoby, które żyją by same siebie zadowolić i nie przejmują się głębszą myślą. Jest to bezmyślna masa, jak gówno zawsze płynąca z prądem. Zwracam się do osób, które jeszcze nieco myślą „Kto szuka prawdy, szuka Boga, choćby jeszcze o tym nie wiedział” „prawda jest jak dupa; każdy ma swoją” A tak w ogóle „moja racja jest najmojsza”, a wszystko inne to: manipulacja, komunistyczne ścierwa, żydzi, masoni, cykliści, folksdojcze, zakamuflowane opcje niemieckie, katośmiecie itd. Tak działa nasz umysł; wyszukuje argumenty na poparcie własnych poglądów, odrzucając resztę. Tak działa też współczesna cenzura. Nie blokuje informacji, ale wypuszcza taką ich tak wiele, że nie można się zorientować, co jest prawdą. Z lenistwa intelektualnego, jeśli w ogóle szukamy informacji, to w jednym źródle (oczywiście tym najlepszym, czyli zgodnym z naszymi poglądami), święcie przekonani o jego prawdziwości. Pamiętajmy, że „w przeciwieństwie do zomowca, telewizor można wyłączyć”. Koniec dygresji.
Ja zaś, z wielu źródeł, zwłaszcza z obserwacji doszedłem do wniosku, że człowiek nie jest w stanie żyć dla samego siebie. Nawet jeśli mu się wydaje, że tak żyje, to na pewno inteligentniejsi od niego wymyśla mu jakiś cel. Czyniono w ten sposób od dawna; tak powstały krucjaty, Hitler, Lenin sterowali masami. Nadali ludziom cel, ideę. Dziś nie mamy tak wyrazistych autorytetów toteż każdy szuka ich na własną rękę. Znajduje różnie. Chcę przekazać, że jeśli rzeczowo, bez nienawiści i uprzedzeń będziemy wymieniać nasze poglądy, to z czasem dojdziemy do odpowiedzi na mnóstwo dręczących nas pytań, a świat szybciej ruszy do przodu. Zostawimy go lepszym dla naszych dzieci.
Wracając jednak do głównej myśli tej nocy: nie żyjemy dla samych siebie. Na nasze zachowania patrzą inni, czując coś do nas, biorą z nas przykład, słuchają nas, korzystają z tego, co zrobiliśmy. Pamiętajmy o tym i bądźmy odpowiedzialni za swoje czyny. Nie załamujmy się nie chcąc żyć, nie widząc celu, nie mogąc go zrealizować, nie spełniając swoich oczekiwań. Wiem, że jest trudno, czasem bardzo, bardzo…no ale….nie wolno…no! „Bo taka jest droga”. Cel jest naprawdę blisko. „Nic nie jest trudne, jeśli podzieli się to na mniejsze zadania.” Nie oczekujmy za wiele, ale idźmy małymi kroczkami, konsekwentnie ku lepszej przyszłości. „zatrzymaj się: to przemijanie ma sens.”

Warto wspomnieć o jeszcze jednej sprawie – o miłości. Stanowi ona wielka potrzebę każdego człowieka. Mamy potrzebę kochania i bycia kochanym. W dzisiejszych czasach owa potrzeba leży i kwiczy. Mamy rozmaite rodzaje miłości (patrz. refleksja 45 – „Kocham Cię”). Potrzebujemy każdego. Są z tą sprawa dwa zasadnicze problemy: wymagamy za dużo miłości od innych i sami nie okazujemy jej lub nie potrafimy okazać. Po pierwsze, okazywanie miłości zakłada bezinteresowność i pełen szacunek do drugiej osoby, ale też do siebie (o czym zapominamy). Po drugie, nie chce nam się okazywać miłości w zwykły sposób. Ludzkie lenistwo. Po trzecie, nie staramy się. Nie silimy się na oryginalność, korzystamy z gotowych wzorców, podlegamy konwenansom. Piękne kobiety są znudzone słuchaniem o tym jak to są piękne. Taki komplement jest dla niech zupełnie nietrafiony. Postarajmy się trochę. Po czwarte: miłość nie polega na płaszczeniu się. Zakłada, owszem, gotowość do ofiary, ale nie do poświęcenia. „kochaj bliźniego swego jak siebie samego.” Ani bardziej, ani mniej. 

niedziela, 29 grudnia 2013

Święta Przesilenia Zimowego (23-29.12.2013)

            Tak, właśnie, albowiem o Bożym Narodzeniu, prezencie Boga dla człowieka już prawie nikt nie pamięta. Skupiamy się bardziej na jedzeniu, prezentach dla bliskich, ubieraniu choinki, niekiedy stroju czy innych kwestiach organizacyjnych nie pogłębiając najważniejszego – wydarzenia duchowego. Nie zastanawiamy się nad kwestiami teologicznymi czy nawet nad własnym postępowaniem (bo to za trudne). Mimo dużej dawki czasu wolnego wciąż chcemy go zapełnić. Skoro nie możemy (o ironio, nie wolno nam!) pracą, wybieramy gotowanie, kupowanie, spędzanie czasu z rodziną, z bliskimi. Zwyczaje, tradycje zamiast przypominać nam o tym, co naprawdę warto robić w tym błogosławionym czasie, stają się wartościami samymi w sobie. To wszystko jest tak płytkie, tak smutne, że nawet nie mogłem napisać całego tekstu, jeno jeden akapit.
            Zmiana tematu: relacje międzyludzkie. Skończyłem….uffff, ile to trwało….cykle tekstów o potrzebach atrakcyjności. Relacje międzyludzkie to temat-rzeka, zaczynając interesować się psychologia, stawiałem ten aspekt na samym końcu mej listy „zainteresowań naukowych” ze względy na marną wiedzę i jeszcze gorszą zdolność jej zastosowania. Teraz mogę z dumą rzec: nauczyłem się i zaczynam zbierać coraz lepsze oceny w tej materii. Można? Można! Tylko trzeba chcieć.

Potrzeby atrakcyjności: Seks

            Jeśli przyjmiemy, że emocja jest jak atom w fizyce – najmniejsza cząstka, z której składają się inne stany afektywne jak uczucia, namiętności, nastroje, to zbliżymy się do lepszego poznania psychologii humanistycznej. Wtedy zrozumiemy istotę uczuć łączonych np. do danej osoby czujemy jednocześnie, litość i odrazę, słynne jednocześnie kochamy i nienawidzimy. Niektóre uczucia jakby naturalnie się łączą i uznajemy to za cos absolutnie normalnego np. odraza i nienawiść, natomiast inne połączenia są dla nas bardzo dziwne, często je wypieramy, zaprzeczamy ich istnieniu.
            Atrakcyjność jest bardzo szeroką emocją, wiele czynników ją wywołuje, można powiedzieć, że jest mocno nieścisła. Nie będziemy jej rozkładać na czynniki; zajęłoby to dużo czasu, a korzyści z przyjęcia wiedzy byłyby relatywnie niewielkie. Natomiast w kontekście relacji międzyludzkich bardzo przydatna jest znajomość związanej nierozerwalnie z atrakcyjnością seksualności.  
            Co wywołuje podniecenie seksualne i atrakcyjność seksualną? W dużej mierze są to wspomniane wcześniej czynniki związane ogólnie z atrakcyjnością tj. tajemniczość, wygląd, dopasowanie kulturowe, nieprzewidywalność. Wygląd pełni w psychologii kilka funkcji i tu warto pewne rzeczy rozróżnić. Przede wszystkim funkcję estetyczną, bardzo ważną, a współcześnie zaniedbywaną. Estetyka wygląda świadczy o statusie społecznym danej osoby, wywołuje szacunek, ale dopiero mniejsze lub większe wyuzdanie, wyzywający strój czy zachowanie wpływa na seksualność. Za duże wyuzdanie zaś powoduje obrzydzenie, niszczy wartości estetyczne, co często niszczy także pożądanie. Nie chcemy czegoś, co nam się nie podoba. Oczywiście, zarówno estetyka jak i wyuzdanie to terminy względne, zależą od osoby oceniającej, sytuacji, relacji i kilku innych czynników zewnętrznych.
Od wieków potrzeby seksualne, bo tak można określić zespół potrzeb związanych ze współżyciem (np. potrzeba prokreacji, dominacji/uległości, pożądania, bycia pożądanym, fizycznego kontaktu) pełniły istotna rolę w życiu ludzi. Widać to w sztuce, historii czy rozmaitych nakazach religijnych związanych z tą czynnością. Jako czynność bezpośrednio związana z przydłużaniem gatunku naturalnie wiążę się z nią (bo musi) mnóstwo silnych emocji. W związku z częstą niemożliwością spełnienia wszystkich potrzeb seksualnych powstało mnóstwo zastępczych, często patologicznych form wyrażania seksualności, które zostały bardzo mocno dookreślone moralnie.
            Na koniec naszej opowieści o seksie, wspomnę o dewiacjach. Seksuologowie definiują je jako odstępstwa od normy, czyli którego obiektem nie jest zalecane przedłużenie gatunku. Dewiacjami są np. sadyzm, ekshibicjonizm, pedofilia, homoseksualizm. Stanowią one sposób na częściowe realizowanie swoich potrzeb seksualnych i niekiedy społecznych. Sposób na pierwszy rzut oka wysoce atrakcyjny, ale w praktyce prowadzący do uzależnień i nie zaspokajający ważniejszych potrzeb.
            Podsumowując całość rozpraw o atrakcyjności: mówiliśmy o potrzebach autoatrakcyjności, podążania za rzeczami atrakcyjnymi. Weszliśmy głęboko w teorie psychologii humanistycznej, aby zrozumieć emocjonalne motywy  czy bardziej powody działań, zrozumieć potrzeby emocji. Dowiedzieliśmy się, co czyni nas atrakcyjnymi dla innych oraz jak uczynić człowieka czy czynność dla nas atrakcyjnym za pomocą wytwarzania emocji – motywacji. Na koniec rozpatrzyliśmy pokrótce, ponownie na bazie pogłębionej analizy stanów afektywnych, seksualność. Całość składa się na olbrzymia ilość rozmaitych potrzeb społecznych, z których w sumie tylko te najważniejsze wybrałem, żeby je opisać na nieomalże 5 stronach A4 dwunastką Times New Roman (interlinia 1).



niedziela, 22 grudnia 2013

Koniec siatkarskiego roku (16.12-22.12.2013)

No i stało się. Resovia i Jastrzębski awansowały, Polki zajęły 4. Miejsce w ME w piłce ręczne, a Stoch i Ziobro podbili Engelberg, ten pierwszy zdobywając żółtą koszulkę lidera. Po prostu cudnie, jestem dumny z bycia Polakiem, albowiem jest w sportowości naszego kraju coś więcej niż piłka nożna!
            W dzisiejszym odcinku przeczytacie o: motywacji (artykuł wpisujący się w potrzeby atrakcyjności) oraz po raz pierwszy w historii, po wielokrotnych namowach ze strony mamy i, nomen omen, motywowaniu się, o siatkówce. Niejako łącząc wątki sportu i motywacji: http://www.youtube.com/watch?v=Hwzx66HsONc Czuję się taki multimedialny, taki prawdziwy blo(g)ger…..

Refleksja 95 – potrzeby atrakcyjności Motywacja

            Motywacja to słowo-klucz, wyzwoliciel u ludzi zajmujących się choć trochę psychologią wielkiego współczucia wobec współczesnego świata. Ludziom brakuje motywacji do działania, wszelkiego działania, zarówno jeśli chodzi o rozwijanie pasji, zainteresowań, pracę, działalność społeczną, poznawanie ludzi – nie chce nam się. Problem jest bardzo poważny: sprawia, że nie tylko świat się wolniej rozwija, ale także ludzie są mniej szczęśliwi, gdyż mamy potrzebę podążania za czymś, robienia czegoś.
            Zawsze coś robimy, nawet gdy leżymy w łóżku i wydaje nam się to szczytem lenistwa, to chociażby odpoczywamy czy myślimy. Czasu każdy ma tyle samo; kwestia jak się go zorganizuje. Najlepiej tak, aby owe czynności spełniały jak najwięcej naszych potrzeb – wtedy nie możemy mówić o lenistwie, a o czymś bardzo dobrym, mianowicie optymalizacji działań. Na to, co robimy w dużej mierze wpływa właśnie atrakcyjność danych czynności. Naszą naturalną potrzebą jest nie tylko być dla siebie atrakcyjnym, ale także podążać za atrakcyjnością czegoś tam. Wiemy już, co i dlaczego jest atrakcyjne. Teraz dowiemy się jak podążamy i dlaczego często w taki sposób, że nie jesteśmy szczęśliwi.
            Jak już wspominałem, atrakcyjność jest emocją, która nie raz stoi w sprzeczności z rozumem i wygrywa. Dlatego m. in. znając zalety 5 porcji warzyw i owoców dziennie przesiadujemy w fast foodach, które wywołują w nas, poprzez skojarzenia, pozytywne emocje, przywiązanie. Przeglądanie kwejka i facebooka jest dużo bardziej atrakcyjne niż pisanie artykułów psychologicznych, choć wartość tych pierwszych czynności jest często wątpliwa. Podlegamy zazwyczaj pierwszemu wrażeniu, bodźcom, które wywołują atrakcyjność za pierwszym razem, następnie wykonujemy działania związane z daną rzeczą/osobą, przywiązujemy się i robimy to dalej. Tworzymy nasza osobista historię doznań, która poprzez emocje, potencjalne bądź rzeczywiste zaspokajanie potrzeb,  definiuje przyszłość relacji, jej charakter i w ogóle jej istnienie.
            Kwestia motywacji bardzo potężnie wpływa na zagospodarowanie czasu i wykonywanie czynności związanych z pracą czy rozrywką. W prostu sposób oddziałuje to na rozwój gospodarczy, technologiczny i szczęście ludzi. Potrzebujemy coraz silniejszych bodźców, żeby za cokolwiek się zabrać. Te bodźce, niestety, dostarcza nam cały świat rozrywkowo-towarowy , abyśmy wydali pieniądze.. W sposób mistrzowski wytwarzają atrakcyjność, celując w odpowiedniego odbiorcę, aby coś sprzedać. 
            Istnieją dwa popularne sposoby, aby robić to, co lepiej zaspokaja nasze potrzeby.  Pierwszym, którego nie polecam jest ograniczanie emocji i próba rozumowego patrzenia na świat. Po pierwsze, zarówno emocje jak i rozum się mylą. Po drugie, w ten sposób wyrzekamy się człowieczeństwa, hamujemy także te pozytywne emocje. Nasze życie staje się algorytmiczne, komputerowe. Stajemy się jak AI. Oczywiście, w przypadku nadwrażliwości czy wręcz nerwic jest to rozwiązanie jak najbardziej wskazane.  Odbywa się zasadniczo poprzez ograniczenie bodźców z zewnątrz i przemyślane, wręcz matematyczne działanie, unikanie jakiejkolwiek spontaniczności i skupianie się jedynie na obowiązkach.
            Drugim sposobem jest jeden z elementów inteligencji emocjonalnej, mianowicie motywacja. Polega ona na takim wytworzeniu w sobie emocji względem danej osoby/czynności, żeby wykonać zamierzoną czynność. W ten sposób dodajemy emocji sobie i  ignorujemy te z zewnątrz, których nie potrzebujemy. W efekcie robimy to, czego chcemy i jednocześnie nie odrzucamy własnej spontaniczności. Ludziom dziś bardzo brakuje motywacji, miotają się od czynności do czynności, ale nie są zadowoleni z tego, co robią.  Marzą o całkiem realnych celach, ale nie robią nic by je zrealizować. Stąd bierze się olbrzymia popularność kursów i szkoleń motywacyjnych – nie tylko zwiększają one szczęście każdego człowieka z osobna, ale także sprawiają, że wymierne wyniki pracy są większe. Z tego powodu bardzo popularne są szkolenia motywacyjne w firmach, zwłaszcza zajmujących się pracą umysłową. http://www.youtube.com/watch?v=7RDng2xRTnQ
            Jakby na to nie spojrzeć, człowiek zmotywowany. W ogóle, nie jest aż tak źle, bo bloga chce mi się pisać, a w internetach krąży mnóstwo rzeczy zrobionych przez ludzi z wizją. Po internetach krąży także dużo filmików, memów i innych obrazków motywujących i demotywujących (demotywatory. pl – „przypadek? Nie sądzę….”) Są różne bodźce, które nas (cóż za zbieżność słów) motywują i odwodzą od danych działań. Rzeczy związane oczywiście z normami prawnymi, moralnymi, etycznymi itp. I na zakończenie, ostrzegam przed tzw. podstawowym błędem atrybucji – zachowanie człowieka, jego wybory są bardzo mocno uzależnione od tych właśnie czynników, a bardziej bezpośrednio – od emocji przez nie wytworzonych.

Siatkówka

Najpierw trochę informacji: organizatorem głównego turnieju został wybrany Halkbank Ankara. W eliminacjach, które wyłonią trzech pozostałych uczestników Final Four zmierzy się dwanaście drużyn z ośmiu krajów. Widzieliśmy, podczas sześciu kolejek w siedmiu grupach mnóstwo silnych, przystojnych, wysokich mężczyzn, doskonałej siatkówki, twardej, męskiej walki, błędów sędziowskich, trochę teatru, kontuzji – słowem wszystko, co w sporcie powinno mieć miejsce.

Podsumowanie fazy grupowej Ligi Mistrzów 2013/2014

            Dwa z trzech polskich zespołów wystąpią w najlepszej dwunastce Europy – to dobrze. ZAKSA Kędzierzyn odpadła po raczej słabym występie, dzieląc los ubiegłorocznego zwycięzcy Lokomotiwu Nowosybirsk, który nie przetrwał grupy śmierci z Macearatą i Zenitem Kazań. Pewną niespodzianką okazało się także odpadnięcie Paris Volley i VfB Friedrichshafen. Natomiast zaskakująco dobra grę zaprezentowali gracze Rooselare oraz wschodni kolos, wicemistrz Rosji, wchodzący do Ligi Mistrzów – Biełogorje Biełgorod. 
            Utytułowane firmy, jak Kazań, Macerata, Trentino nie zawiodły. Ich potęgę mocno podkopują nowi, doskonale wyszkoleni, ale przede wszystkich ambitni, żądni gry i sukcesów na najwyższym poziomie siatkarze. Polskie odwieczne marzenie o zwycięstwie w Lidze Mistrzów mają szansę spełnić w tym sezonie Aseco Resovia Rzeszów i Jastrzębski Węgiel. Belgijska siatkówka na pewno liczy na swojego mistrza – Knack Roeselare. Bierni nie pozostaną także czekający już gospodarze turnieju z Turcji. A może jakiś czarny koń?

Rok 1941

            W pierwszym meczu zmierzą się internacjonał niemiecki z rosyjskim, a dokładniej: Berlin Recycling Volleys z Zenitem Kazań. Niemcy nie imponują jakimiś szczególnymi gwiazdami światowego formatu, ale w pierwszej kolejce pokonali 3:0 Trentino, co mówi mimo wszystko, samo za siebie. Zajęli drugie miejsce w grupie, mając słabszy bilans setów od wspomnianych Włochów. Z kolei Zenit Kazań to mocny od zawsze rosyjski kolos pod władzą Władimira Alekny, skupiający najlepszych zawodników na świecie. Jednak jak dobrze wiemy z wielu innych meczów nie tylko siatkarskich – papierowy faworyt nie zawsze wygrywa. W skrócie, stary, dobry Zenit z młodymi, ambitnymi Berlińczykami.

L’italiano vero

            Los skierował na siebie dwa potężne, utytułowane włoskie zespoły: Copra Elior Piacenza i Luba Banca Macerata. Pierwszy  wygrał swoją grupę, pokując m. in. Tours, a drugi zajął drugie miejsce w grupie śmierci, uległszy Zenitowi Kazań i pokonawszy jeszcze obecnego mistrza – Lokomotiw Nowosybirsk. Zarówno potencjał obu ekip jak i styl gry są bardzo zbliżone. Trudno wskazać faworyta; ten  mecz teoretycznie wydaje się najciekawszym pojedynkiem spośród wymienionych.

„To my, Polacy”

            Jastrzębski Węgiel trafił na teoretycznie jednego ze słabszych przeciwników tej fazy rozgrywek, mianowicie drużynę Tours. Podopieczni Lorenzo Bernardiego będą musieli zmierzyć się z francuską szkoła siatkówki, opierającą się na doskonałej grze technicznej i obronnej. Jeśli Jastrzębianie zaprezentują się tak jak w ostatnim meczu fazy grupowej z Halkabankiem Ankra, nie powinni mieć żadnych problemów z przejściem tej fazy rozgrywek. Jeśli…..
            Trudniejsze zadanie czeka siatkarzy Aseco Resovii, którzy trafili na czysty rasowo (z wyjątkiem Fina Tervaportiego) belgijski Knack Roeselare, który wygrał grupę G, tracąc zaledwie jeden punkt. Belgowie mają w swoim składzie świetnego atakującego Tuerlinckxa oraz środkowego Coolmana – reprezentantów kraju. Belgia wygrała Ligę Europejską 2013, a na ostatnich Mistrzostwach Europy zajęła 7. Miejsce. Czy Rzeszowianie wyeliminują mistrza tegoż kraju  z udziału w  Lidze Mistrzów?

Łatwa wygrana Trento?

            Trentino Volley, z którego odeszła część zawodników po blamażu w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów, w tym roku walczy. Włosi zdobyli pierwsze miejsce w grupie D i cały czas rosną w siłę. W 1/12 na ich drodze staje teoretycznie najsłabszy zespół, który w fazie grupowej zdobył jedyne 9 punktów – belgijskie Noliko Masseik. Trydentczycy powinni  przejść tę przeszkodę, ale pamiętajmy – w Lidze Mistrzów nie ma łatwych zwycięstw.

Konflikt bałkański

            Bardzo waleczni Czarnogórcy z włoskim rozgrywającym, po szczęśliwym dość ułożeniu się tabeli, pięknym zwycięstwie nad Aseco Resovią mieli pecha – trafili na zespół, który zarówno w Lidze Rosyjskiej, jak i Lidze Mistrzów, nie stracił jeszcze punktów. Biełgorje Biełogorod, z Grozerem, Travicą i Muserskim w tym roku idzie co najmniej na Final Four. Jednak, jak już wspomniałem, w Lidze Mistrzów nie ma łatwych zwycięstw.

„Głos wolnych wolność ubezpieczający”

            Niestety, system wideoweryfikacji okazuje się być bardzo potrzebnym. Dużo punktów, za dużo punktów, padło łupem nie tego zespołu, który je zdobył przez błędną decyzję sędziego. Liga Mistrzów rośnie w siłę z roku na rok, a o wygraniu setów decydują często pojedyncze akcje. Na tym poziomie rozgrywek jeden błąd albo jeden błysk geniuszu  zwycięstwie bądź porażce. Mając możliwości techniczne, nawet kosztem pieniężnym, należałoby wprowadzić świetnie działający na Plusligowych parkietach system. Dzięki temu rozgrywki stałyby się sprawiedliwsze, a przez to ciekawsze.

            Od nowego roku rozpocznie się faza pucharowa. Poziom bardzo wysoki, dużo emocji i pięknej gry. Szkoda, że siatkarska LM nie ma tak pięknej oprawy jak piłkarska. Kwestia popularyzacji, moim zdaniem. Dlatego zadbajmy, chociażby poprzez facebookowe publikacje o popularyzację tej pięknej gry w Polsce. No i zapraszam do słuchania w radiogol.pl. 

niedziela, 15 grudnia 2013

III tydzień adwentu (9-15.12.2013)

Adwentowe oczekiwanie na przyjście Jezusa łączy się z uczniowskim oczekiwaniem na przyjście czasu wolnego. Czas oczekiwania jednak ma to do siebie, że powoli zaczynamy żyć tym, co nas czeka tj. świętami. Widać to zarówno we wszelkich świątyniach handlu jak i w kondycji edukacyjnej uczniów IILO w Poznaniu. Przydałoby się coś porobić, pouczyć, gdzieś czegoś, ale nie. I nie dlatego, że to nie ma sensu, że nie ma czasu, chęci itd., ale dlatego, że jakoś tak po prostu...Oczekujemy i automatycznie zaczynamy na nieświadomym poziomie żyć oczekiwaniami, co wymiernie przełoży się na efekty. Choć z drogiej strony, kiedyś trzeba odpocząć.
            Inna sprawa, że źle rozplanowałem ten weekend. Cały czas dużo wysiłków kieruję na prace nad sobą, więc niestety tylko jeden tekst. Ale za to jaki!

Refleksja 98 – o duchowości

            Potrafimy odczytywać niezbędne do funkcjonowania sygnały z ciała. Wiemy, kiedy nas boli, kiedy jesteśmy chorzy i z pomocą lekarza potrafimy się dość skutecznie wyleczyć z wszelkich dolegliwości fizycznych. Z naszym sposobem myślenia, relacji z ludźmi i ogólnie zachowania jest gorzej i trudniej, gdyż wymaga to nie tylko zdobycia odpowiedniej wiedzy, ale także pracy nad tym jak ją zastosować. Niewymierność wyników, wielość czynników i własne złudzenia poznawcze powodują, że wiedza dotycząca psychiki nadal uchodzi za odrobinę tajemną, zakazaną, a przede wszystkim nieakceptowaną społecznie.
            Człowiek, który spełnia potrzeby swojego ciała i posiada ułożoną osobowość oraz wiedzę humanistyczną (rzadkość) wchodzi w zagadnienie moralności. Zaczyna dostrzegać, że pewne czyny są dobre, a inne złe. Zauważa, że czyny dobre przyczyniają się do rozwoju i szczęścia zarówno jednostki jak i ogółu, a czyny złe wręcz przeciwnie. Moralnością, etyką zajmuje się filozofia, w której kompetencję wchodzić nie będę jako prowadzący bloga psychologicznego.
            Postanowiłem jednak, że warto wspomnieć o świecie duchów, który jest bardzo często wypierany ze świadomości ludzi. Duchy dzielą się na złe i dobre i wg teologii wielu Kościołów, przyczyniają się do naszych moralnych wyborów. Przestrzeganie podszeptów złych duchów prowadzi do stanu piekła po śmierci – stanu duszy. Innymi słowy - osoby, które przyczyniają się do cofania się cywilizacji w rozwoju zostaną odłączone od szczęścia wiecznego.
            Problem z duchowością, moralnością polega na tym, że trzeba być świadomym dobra lub zła swoich decyzji. Psychologowie zajmują się opisywaniem działań zarówno nieświadomych jak i świadomych. Mówiąc o moralności, skupiamy się tylko na działaniach świadomych wynikających z określonej wiedzy. Oczywiście zło lub dobro jest obiektywne, natomiast nieświadome jego czynienie nie ma w sobie żadnej wartości duchowej.
            Wskazania dobra dotyczą nie tylko pojedynczych decyzji, ale zwłaszcza postaw wobec innych, wykorzystywania czasu, rozwoju osobistego. Grzech to nie tylko pojedyncza akcja, ale o wiele częściej, czego nie zauważamy, podleganie stałej tendencji, wpływowi złych duchów.  Wpływowi, który negujemy bądź wypieramy, ale który istnieje. Oczywiście, czynniki fizyczne i psychologiczne także, bardzo mocno, regulują nasze zachowania, natomiast nie zapominajmy o duchowości. Jakkolwiek trudno jest te wszystkie trzy warstwy człowieczeństwa rozróżnić i na siebie nałożyć, tak oddziałują one na siebie wzajemnie, a ich efektem są wszystkie nasze zachowania i uczucia.
            W sposób prosty ciało oddziałuje na psychikę, a psychika kieruje ciałem. Silna wiara, bo taką miarą mierzy się ducha danej istoty, może oddziaływać nie tylko na świat psychiki (czuję więź z Bogiem, więc czuję się szczęśliwszy i dokonuję takich a nie innych wyborów), ale też na świat materialny, fizyczny – przykładem są cuda, ruszające się przedmioty, gasnące światła i inne sceny znane z filmów o egzorcyzmach. Na co dzień, warstwa duchowa także oddziałuje i to potężnie, ale bez znaków zewnętrznych. Duchowość warunkuje mnóstwo naszych wyborów. Jak? Tu oddamy głos teologom. Ja opisze jak my w sposób psychologiczny możemy wpływać na uświadomienie sobie i rozwój duchowości, o czym we współczesnym świecie niemal całkowicie się zapomniało, co można uznać za wielki sukces Szatana, który nie chce, abyśmy wiedzieli o istnieniu Boga. Łatwiej bowiem nawrócić, o ironio, satanistę niż ateistę.
            Podstawowym zabójstwem dla warstwy duchowej jest ograniczenie wszelkich form życia duchowego, w Polsce ściśle związanego z Kościołem katolickim. Ograniczenie do czynności, w której poszukujemy akceptacji społecznej, realizacji potrzeb tylko fizycznych czy psychicznych, a nie duchowych. Kolejnym problemem jest wyparcie posiadania potrzeb duchowych i ciągłe zapominanie, zapominanie i zapominanie o swoich potrzebach. Brak myśli, refleksji nie tyle nawet nad Bogiem, co po prostu nad swoim życiem i szczęściem. Owszem, można przez życie przejść, codziennie starając się zapomnieć o sobie i świecie. Prowadzi to zasadniczo do depresji, samobójstw, poczucia bezsensu itd. I to na gruncie tylko i wyłącznie psychologicznym. Ateiści, którzy mają dość ukształtowane osobowości są szczęśliwi z tego psychologicznego punktu widzenia, choć ich duchowość nie istnieje.  Pamiętajmy, że zapominanie daje chwilową radość, ale przede wszystkim poczucie, że coś robię, że moje życie ma sens podczas, gdy realizowane cele są zazwyczaj słabe i nie dają zaspokojenia właściwych dla konkretnej osoby potrzeb.
            Ożywić duchowość można poprzez humanistyczną edukację, której naszemu społeczeństwu wciąż bardzo brakuje. Chodzi mi o poznawanie historii, prawa, literatury, sztuki, medioznawstwa, socjologii oraz psychologii – nauk o tym jak człowiek myśli i co z takiego myślenia wynika. To zaś prowadzi nas do wiedzy, a wiedza do refleksji, samodzielnego myślenia, które stanowi źródło świadomości. Dopiero będąc świadomymi możemy wypracować własną moralność i duchowość. Doznania duchowe, mogą powiedzieć z autopsji, są potężne, całkiem podobne do psychicznych czy fizycznych, ale odróżnialne.  Często te trzy warstwy się łączą, gdyż, jak już wspomniałem, wpływają na siebie. Analizując zachowania człowieka nie możemy nigdy o takiej troistości natury ludzkiej zapominać.
            Co ciekawe, duchowość jako sfera człowieczeństwa, od zawsze interesowała artystów. Jeszcze bardziej intrygujące, że dziś, kiedy wypieramy zupełnie jakąkolwiek religię z życia publicznego i prywatnego powstaje mnóstwo książek o tematyce fantasy, gdzie magia, której źródło tkwi w sile ducha, jest całkiem normalnym. Magowie bardzo mocno pracują nad tym aspektem, wpływając nim zarówno na świat fizyczny jak i psychikę. I dalej, magia istnieje także w naszym świcie, jako twór całkowicie satanistyczny. Przypomnieć tu warto,  że satanizm to nic innego jak umiłowanie człowieka, zamiast jego stwórcy. Satanizm więc bazuje na skrajnym egoizmie, co nie oznacza, że pozbawia się warstwy duchowej. Sataniści wiedzą, że Bóg istnieje, ale nie oddają mu czci jako swemu stwórcy. Szukają za to coraz większych doznań, jakie daje im życie, zwłaszcza w aspekcie seksualnym (orgie) i duchowym, poprzez magię czy spirytyzm (przywoływanie duchów – przypadek? Nie sądzę….. )

Nie znam się na formach duchowości praktykowanych przez inne religie. Chrześcijanie (zaznaczam, że ci, którzy mają rozwiniętą duchowość) znajdują doznania duchowe w sakramentach. Z tego powodu są nierozerwalnie związani z Kościołem, który jest ich szafarzem. Z własnego doświadczenia jako katolika powiem, że pielęgnowanie duchowości to cudowny, niezwykły, ale także bardzo trudny aspekt życia, jednak radość i spokój wynikający z dobrej modlitwy jest rzeczą niezastąpioną, niezwykłą. Wszystko to wymaga potężnego angażu fizycznego, emocjonalnego jak i myślowego oraz wiedzy. Wiedzy jak się angażować. Natomiast już po wykonaniu kilku czynności będziemy mogli doświadczyć całkiem mocnych, choć bardzo przeźroczystych efektów. Potrzeba mnóstwo wrażliwości by to wszystko rozróżnić, ale podsumowując, duchowość istnieje, nie wypierajmy jej! 

niedziela, 8 grudnia 2013

No to zima! 2.12- 8.12.2013

„Zawirował świat jak płatki śniegu na dworze”. Zima jak zawsze zaskoczyła drogowców, komunikację miejską i w ogóle wszystkich. Moja leniwą osobę także. Z racji, że znudziło mi się znajdywanie sobie kolejnych wymówek na swoje nieróbstwo, postanowiłem zacząć nad nim pracować. Z jaką skutecznością? To się okaże. Planów jest bowiem mnóstwo – nic tylko realizować!
            Życie w żadnym razie nie jest statyczne. Nawet osoby mające stałych współmałżonków, pracę, zainteresowania, wszystko o stałych porach, mogą fascynować się rzeczywistością i codziennie odkrywać w niej rzeczy nowe. Natomiast osoby ciągle zmieniające swoje plany i zamierzenia, których zagospodarowanie każdego tygodnia wygląda zupełnie inaczej, narzekają na nudę (właśnie dlatego, że się nudzą te tygodnie tak wyglądają). Mój tydzień, jako osoby zorganizowanej wygląda dość podobnie, natomiast w każdym, jak z blogopisarstwa wynika, znajduję coś nowego w sferze wiedzy, własnych przemyśleń, rozwoju czy chociażby działań. Czyli nuda zależy nie tylko od dostępnych aktywności, czynników zewnętrznych, ale także od zainteresowania, atrakcyjności świata.

Pierwsze wrażenie

            Atrybucja to przypisywanie danej osobie cech. Dociera bodziec i sobie myślimy o kimś jaki to on jest właśnie przez ten bodziec. Uogólniamy, często się mylimy, ale zazwyczaj to mniej lub bardziej działa, zwłaszcza gdy potrafimy odpowiednio odczytać wszystkie znaki na niebie i ziemi. Kiedy niezbyt, to się zwyczajnie częściej mylimy. Umiejętność odczytywania wszystkiego tego i dzięki temu przewidywania tego, co się będzie z daną osobą/grupą działo w przyszłości to podstawowa zdolność psychologa teoretycznego.
            W ciągu 4s. oceniamy nowo poznaną osobę. Oceniamy jej wygląd, sposób poruszania się, nastrój. Dociera do nas mnóstwo bodźców, część ignorujemy, większość uznajemy za nieistotne, skupiamy się na tym, co znamy i co potrafimy odczytać (filtrowanie bodźców, uciekamy przed przegrzaniem poznawczym mózgu, TMI) i w ten sposób dokonujemy atrybucji. Także na poziomie naszej nieświadomości ignorowane bodźce powodują reakcje. W poprzednim tekście opisałem to, jak można się stać atrakcyjnym w relacji z ludźmi, których już znamy. Teraz o tym jak byś atrakcyjnym w relacji z całkowicie nowo poznawanymi ludźmi. Dwa artykuły, które streszczają mniej więcej treść ok. 10 pism kobiecych występujących na współczesnym rynku prasowym.
Zacznijmy od ciała. Mimo rozmaitych indywidualnych preferencji większości osób podobają się cechy uwarunkowane ewolucyjnie, biologicznie, świadczące o zdrowiu, płodności i walorach estetyczno-towarzyskich. U kobiet płodność symbolizuje duży biust (operacje plastyczne), długie nogi (szpilki) wąska talia i szerokie biodra. Zdrowie długie i lśniące włosy (kłaniają się wszystkie farby i szampony) oraz tkanka tłuszczowa w odpowiedniej ilości, zaś walory estetyczne ogólna sylwetka (siłownie) oraz twarz (makijaż). Mężczyźni zaś mają być zdrowi i silni, a więc umięśnione ciało (Siłownie zapraszają). W przypadku obu płci niedocenianą wagę ma uśmiech, odpowiednio dopasowany strój i styl bycia. Reprezentuje to konkretne cechy osobowości. Jak widać, niemal na wszystko wynaleziono już lekarstwo – płatne lekarstwo. Na co zaś nie wynaleziono, umniejsza się jego wagę np. uśmiechu czy odpowiedniej tkanki tłuszczowej. Jak mówią internety: „Facet nie pies, nie leci na kości.” W przypadku pierwszego wrażania istotny jest także sposób poruszania się, który reprezentuje pewność siebie lub strach.
Gdy kończymy patrzeć, zaczynamy słyszeć. W komunikowaniu istotną rolę ma tembr głosu, nacechowanie emocjonalne oraz treść wypowiedzi. Także zapach, czasem przyjemny, erotyczny, a czasem odrzucający np. alkoholowy. Poza tym to jak widzimy/słyszymy/czujemy drugą osobę wpływa nie tylko na naszą jej ocenę, ale także na to jaki kontekst narzucimy relacji. Warto więc pamiętać o tym, że nasza prezencja, poprzez uwarunkowania kulturowe, wpływa na to jacy ludzie jak nas postrzegają. Czasem pierwsze wrażenie bywa mylne, w sumie dość często, a ludzie nie lubią się mylić, dlatego każde nasze nowe zachowanie będą interpretować pod wpływem pierwszego wrażenia. Z tego tez powodu im dłużej trwa relacja, tym trudniej cokolwiek w niej pozmieniać.
Miejsce i sytuacja, w której poznajemy daną osobę także ma znaczenie. Będzie nam się to kojarzyć z daną osobą. Dla przykładu, jeśli widzimy kogoś po raz pierwszy, gdy wygrywa mistrzostwo świata w czymś tam, to ekstaza. A gdy po raz pierwszy słyszymy o danej osobie jak pod wpływem alkoholu rozwaliła przystanek, to wandal. Pierwszy może być nałogowym alkoholikiem, a drugi profesorem fizyki jądrowej, ale liczy się pierwsze wrażenie. Każde kolejne związane z daną osobą będzie coraz słabsze.

Refleksja 97 – Warsaw Shore

            Zacny reality show, który pojawił się ostatnimi czasy w telewizji MTV pokazujący grupę dość młodych ludzi, którzy razem imprezują, piją, uprawiają seks i rozmawiają. Ze względu na bezbłędnie realistyczne ukazanie oglądalność jest dość wysoka przez co społeczeństwo poruszone zaczęło opiniować i komentować. Zaś owe komentarze posłużyły mi jako natchnienie do pokazania pewnych tendencji psychologicznych na tym właśnie przykładzie.
            Od zarania dziejów ludzie lubili popadać w stan braku kontroli nad sobą poprzez upojenie alkoholowe, nie mogąc znieść rzeczywistości. W starożytnej Grecji orgie alkoholowo-seksualne odbywały się ku czci Dionizosa, żołnierze rzymscy, chłopie feudalni, proletariat, lud pracujący miasta i wsi – wszyscy mogli by się spotkać i napić. Jest to pewna forma spędzania wolnego czasu bardzo popularna. Tak było jest i będzie.
            Natomiast teraz mamy do czynienia z rzeczą zupełnie nową, której nikt dotąd nie dokonał, mianowicie: pokazano ów imprezowy sposób życia bardzo dokładnie wraz z charakterystyką i wrażeniami, osobistymi przeżyciami uczestników. Wszystko było możliwe dzięki odpowiednim finansom, pomysłowi oraz technologii telewizyjnej. Zaczęło się od przedstawienia uczestników, dla których priorytetem było zasadniczo imprezowanie. Podejrzewam, że dużo osób lubi imprezować i przeznacza na to mnóstwo swojego czasu. Więc gdzie problem? Przecie to ludzkie, normalne, jak granie w piłkę nożną. Abstrahując od kondycji piłkarskiej naszej reprezentacji, raczej nie ma wielkiego bulwersu na sam fakt grania w piłkę. A na imprezowanie jest…..
            Nie tylko samo imprezowanie, ale też na imprezujących, że są głupi, bez mózgów, żałośni idioci….Przypominam, że piłkarze na boisku też robią różne dziwne rzeczy, ale to się przyjęło w kulturze, jest społecznie akceptowalne. Wiemy na poziomie nieświadomym często, że piłkarze (uczepiłem się przykładu) znajdują się w obecnej, konkretnej sytuacji, którą oceniamy. Patrzymy na to jak gra, a nie jakim jest człowiekiem. A tu oceniamy ludzi, nie przez sytuację, ale ogólnie po tych bodźcach, które nam dostarczają. One przez alkohol itd. są jakie są. Gdyby ktoś mnie zobaczył nago biegającego po śniegu, raczej nie pomyślałby, że prowadzę bloga psychologicznego. Kwestia oceny osoby przez sytuację w jakiej się znajduje.
            Od oceny i pierwszego wrażenia można się zdystansować i gdyby chodziło tylko o to, odzew nie byłby zbyt wielki. Jednak człowiek oceniający siedzi sobie przed komputerem czy telewizorem i jest obserwatorem. Ocenia coś z dystansu. Gdyby był na imprezie, pod wpływem lokalnej atmosfery, na pewno nie patrzyłby krytycznie, a oddał się zabawie. Dlatego imprezowanie nie zanikło na przestrzeni dziejów, ale długo istniało jako tabu. Problem, że gdy ludzie obserwują innych uważają się generalnie za mądrzejszych niż ci, których obserwują, wytykając im wszelkie błędy. Dlatego mądrość człowieka raczej poznaje się po jego zachowaniu, a nie wydawanych opiniach (choć wydawanie opinii to też zachowanie). Nie jestem aż taki mądry, na jakiego piszę.

            Podsumowując, starajmy się oceniać kontekstowo, mając na uwadze to, w jakiej konkretnie sytuacji się dana osoba znajduje, jaką rolę społeczną przyjmuję, jaką maskę zakłada. Często usprawiedliwiamy różne własne głupstwa emocjami, alkoholem, niewiedzą. A dla Ekipy z Warszawy nie mamy litości. Ludzie jak my, tez płaczą, gdy się ich uważa za idiotów. Niezwykle ważna w psychologii społecznej kwestia atrybucji ma tu miejsce par excellence. 

niedziela, 1 grudnia 2013

Pierwszy tydzień roku liturgicznego (25.11 – 1.12)

Sobotnia awaria internetu przyczyniła się do zwiększenia dziennej dawki edukacji, potworzenia wirtualnych systemów komunikacji miejskiej oraz, jakby inaczej, napisania kilku tekstów. Tydzień przebiegł leniwie, matury próbne, nie ma nic większego do nauczenia się na przyszły tydzień, więc mam dużo wolnego czasu.  Jak to określiłem, już na początku roku, „w wolnych chwilach uczę się do matury”. Na szczęście udaje mi się znaleźć w sobie do tej, skądinąd fascynującej (bez sarkazmu) czynności motywację. Niestety, będąc obowiązkową, przymusową, nie jest dla mnie atrakcyjna, więc….mniej mi się chce. Nie bez powodu użyłem słowa „atrakcyjność”, gdyż to jej właśnie poświęcam dziś wiele miejsca na blogu.
            Rozpoczynamy grudzień, więc sezon sportów zimowych, adwentem rok liturgiczny, a w mojej głowie przychodzi czas na podsumowanie roku i wyciąganie wniosków. Zaczynam od listy utworów poznanych w tymże roku. Po raz pierwszy zastosowałem sposób zrzucania wszystkiego, co dobre na jedną listę w trakcie całego roku. Otrzymałem w ten sposób 42 utwory, w czym 1 kategorii zerowej, 10 kategorii pierwszej i resztę nominowanych, spośród których wybiorę 4-6, które otrzymają drugą kategorię. Emocje są duże, zaczynamy od pierwszego, rytualnego odsłuchu całości, a potem kolejnych odsłuchów i sortów. Łagodnych sortów. Po nich będę nie tylko wyławiać piosenki najlepsze, ale także najlepiej pasujące do całości listy, choć utwór początkowy i końcowy już mam. Wyniki przedstawię już w 2014. Planuje kilka postów specjalnych pod koniec roku, więc zachęcamy do częstego sprawdzania bloga w okresie świątecznym. 

Refleksja 95 – potrzeby atrakcyjności

            Atrakcyjność to emocja, która sprawia, że czegoś chcemy, ale często nie wiemy dlaczego i ignorujemy zupełnie inne, czasem lepsze, chociażby na poziomie logicznym  rzeczy. Słynny dylemat wielu kobiet: „On jest piękny, młody, bogaty, miły dla mnie, kocha mnie, ale nie ma tego czegoś.” Tego, czego nie ma to właśnie atrakcyjność, będąca zupełnie w kosmosie, poza poziomem logicznym. W założeniu dzięki atrakcyjności właśnie my, ludzie ułomni, mieliśmy odróżnić dobro od zła, rzecz wartą wkładu od bezwartościowej. W założeniu. W praktyce, jak wiemy, wychodzi to bardzo różnie.  Często wybieramy, chociażby w sklepach, towary bardziej reklamowane, myśląc, że są one lepsze, nie próbując tych mniej popularnych. Człowiek ma w sobie potrzebę raz, że bycia atrakcyjnym, pożądanym, przez innych, a dwa, potrzebuje także widzieć atrakcyjne cele w swoim życiu i za nimi podążać. I o tym właśnie rzecz.

Być atrakcyjnym

            Kiedyś zapytałem pewną dziewczynę dlaczego się maluje. Odpowiedziała, że aby ładnie wyglądać, być atrakcyjną. Ja na to, ale wyglądasz w tym gorzej niż normalnie. Odpowiedź: Ale się sobie podobam. Ten dialog doprowadził mnie do kluczowego rozpoznania w tej kwestii. Ludzie postrzegają bycie atrakcyjnym jako ważne nie dla ogółu czy szczególnej osoby, grupy osób, ale dla siebie. Kobiety chcą się dobrze czuć w swoim cele, ubraniu, ze swoimi nogami, biustem i włosami, a faceci w swoim fotelu, na kiblu czy w samochodzie. Nie żeby powodować efekt podniecenia seksualnego u innej płci, ale żeby samemu sobie się spodobać. Na to wpływa mnóstwo czynników, m. in. opinia ludzi właśnie, ale także kultura czy samoocena. Błąd w auto atrakcyjności prowadzi do kompleksów, czego efektem są np. operacje plastyczne czy wydawanie sporych sum na materiały upiększające, marki. Nie chodzi tu o swoją potrzebę autoakceptacji. „Ja dobrze się czuję sam ze sobą.” Autoatrakcyjność to: „Ja kocham siebie, podobam się sobie, chcę się podrywać.”  Dobrze obrazuje tę postawę piosenka Maleńczuka „Kocham siebie”. 

Dlaczego podążamy za rzeczą/osobą?

            Tu będzie mnóstwo tekstu. Atrakcyjność. Emocja, która rządzi światem w sposób zaiste wielki. Przez nią decydujemy między dobrem, a złem, między romansem a przyjaźnią, między trzymaniem się aktualnych relacji, poglądów, tradycji, a odstępstwem od nich. Emocja ta wskazuje nam, często wbrew logice, o co warto się starać, a o co nie ma sensu. Mamy w siebie, w swoje jestestwo wpisaną potrzebę podążania za czymś, robienia czegoś. O tym, co to decyduje właśnie atrakcyjność – emocja.  Dotyczy to w taki sam sposób przedmiotów materialnych, idei oraz ludzi i relacji z nimi. W tymże tekście wyjaśnię jakie bodźce sprawiają, że coś jest dla nas atrakcyjne. Najpierw jednak wykres. Polubiłem rysunki.

Bodziec (zasadniczo mnóstwo, nieskończenie wiele nierozpoznanych bodźców -->
Dociera do ciała i pobudza hormony -->
Hormony wywołują emocje (małe pobudzenie hormonalne, choroby, bądź mała neurotyczność powodują osłabione lub brak odczuwania) -->
Czując emocje czasem uświadamiamy sobie ich istnienie, genezę i myślimy --> 
Całkowicie, częściowo lub w ogóle uświadomione, całkowicie, częściowo lub w ogóle przemyślane działanie, reakcja.
W dalszej części o bodźcach powodujących tematyczną emocję.
            Co myśli kura, gdy ucieka przed kogutem? Odpowiedź: „Czy nie biegnę aby za szybko?” Ów dowcip obrazuje doskonale kwestię atrakcyjności. Dążymy za tym, co jest do osiągnięcia, a jednocześnie stanowi wyzwanie. Oczywiście, dla jednych wyzwaniem będzie dożycie jutra, a dla innych wybudowanie sobie pałacu. Dlatego dla różnych ludzi różne rzeczy są atrakcyjne.
            Poziom inteligencji poznawczej, emocjonalnej, zainteresowania i potrzeby – te rzeczy wpływają na to, w co się angażujemy. Atrakcyjne dla nas jest coś, czym się interesujemy, w czym jesteśmy dobrzy i czego potrzebujemy, aby żyć lepiej. I zazwyczaj właśnie w takie sprawy się angażujemy. Odpowiednia praca, relacje międzyludzkie, rozrywki – wszystko, co wykonujemy na co dzień dobieramy pod tym kątem. Oczywiście, bierzemy poprawkę na warunki zewnętrzne jak dojazd czy cena, które mogą nas albo odstraszać, albo wręcz przekonywać do czegoś. Wiele firm wyznacza wyższe ceny nie po to, aby zarobić więcej, ale aby pozyskać klientów. Dlaczego? Wydając więcej pieniędzy na dany produkt automatycznie uznajemy go a lepszy. Ryzykowna strategia ekonomiczna, ale na niej bazują firmy produkujące luksusową biżuterię, perfumy, ubrania i samochody.
            „Jesteś taki tajemniczy….” Coraz częściej słyszę to sformułowanie odnośnie mojej osoby. Tajemniczość w prosty sposób buduje atrakcyjność. Ciekawe jest to, czego nie znamy, ale możemy poznać. Dlatego wielu uczniów nie chce uczyć się fizyki – mimo bycia tajemnicą, decydują oni, iż w ich możności nie leży jej poznanie, więc rezygnują.
            Lubimy książki/filmy/gry komputerowe z nagłymi, nieprzewidywalnymi zwrotami akcji, niebanalną fabułą i intrygującymi postaciami? Lubimy! O ile jesteśmy w stanie zorientować się w tym, co się dzieje. Jeśli się czegoś nie spodziewamy, denerwujemy się, automatycznie powstaje w nas więcej emocji. A im, więcej emocji, tym większe przywiązanie do czynności z nimi związanych. Oczywiście, gdy film nic tylko denerwuje, denerwuje i denerwuje, nie wyjaśniając się, nie idąc do przodu (eskalacja, o niej później), to przestaniemy go oglądać lub przestanie nas denerwować, bo ileż można szokować. Podsumowując, kolejnym czynnikiem wpływającym na atrakcyjność jest odpowiednie wyważenie nieprzewidywalności.
            Rzucając okiem do moich podręczników znalazłem jeszcze mnóstwo cech czyniących ludzi atrakcyjnymi. Są to rzeczy takie jak: humor, towarzyskość, pewność siebie, optymizm, niezależność, skłonność do ryzyka. Ich wartość wynika z uwarunkowań społecznych – świadczą one o ogólnej zaradności życiowej, a więc i wartości. Osoba posiadająca takie cechy i odpowiednio je prezentująca staje się atrakcyjna w oczach innych, staje się ideałem, do którego inni będą także chcieli dążyć, w mniej lub bardziej udany sposób. Owe cechy są niezwykle ważne, ale myślę, że na tyle utrwalone w kulturze i opisywane szerzej w innych refleksjach, że w tym artykule je jedynie wymienię i wskaże istotność.