niedziela, 8 grudnia 2013

No to zima! 2.12- 8.12.2013

„Zawirował świat jak płatki śniegu na dworze”. Zima jak zawsze zaskoczyła drogowców, komunikację miejską i w ogóle wszystkich. Moja leniwą osobę także. Z racji, że znudziło mi się znajdywanie sobie kolejnych wymówek na swoje nieróbstwo, postanowiłem zacząć nad nim pracować. Z jaką skutecznością? To się okaże. Planów jest bowiem mnóstwo – nic tylko realizować!
            Życie w żadnym razie nie jest statyczne. Nawet osoby mające stałych współmałżonków, pracę, zainteresowania, wszystko o stałych porach, mogą fascynować się rzeczywistością i codziennie odkrywać w niej rzeczy nowe. Natomiast osoby ciągle zmieniające swoje plany i zamierzenia, których zagospodarowanie każdego tygodnia wygląda zupełnie inaczej, narzekają na nudę (właśnie dlatego, że się nudzą te tygodnie tak wyglądają). Mój tydzień, jako osoby zorganizowanej wygląda dość podobnie, natomiast w każdym, jak z blogopisarstwa wynika, znajduję coś nowego w sferze wiedzy, własnych przemyśleń, rozwoju czy chociażby działań. Czyli nuda zależy nie tylko od dostępnych aktywności, czynników zewnętrznych, ale także od zainteresowania, atrakcyjności świata.

Pierwsze wrażenie

            Atrybucja to przypisywanie danej osobie cech. Dociera bodziec i sobie myślimy o kimś jaki to on jest właśnie przez ten bodziec. Uogólniamy, często się mylimy, ale zazwyczaj to mniej lub bardziej działa, zwłaszcza gdy potrafimy odpowiednio odczytać wszystkie znaki na niebie i ziemi. Kiedy niezbyt, to się zwyczajnie częściej mylimy. Umiejętność odczytywania wszystkiego tego i dzięki temu przewidywania tego, co się będzie z daną osobą/grupą działo w przyszłości to podstawowa zdolność psychologa teoretycznego.
            W ciągu 4s. oceniamy nowo poznaną osobę. Oceniamy jej wygląd, sposób poruszania się, nastrój. Dociera do nas mnóstwo bodźców, część ignorujemy, większość uznajemy za nieistotne, skupiamy się na tym, co znamy i co potrafimy odczytać (filtrowanie bodźców, uciekamy przed przegrzaniem poznawczym mózgu, TMI) i w ten sposób dokonujemy atrybucji. Także na poziomie naszej nieświadomości ignorowane bodźce powodują reakcje. W poprzednim tekście opisałem to, jak można się stać atrakcyjnym w relacji z ludźmi, których już znamy. Teraz o tym jak byś atrakcyjnym w relacji z całkowicie nowo poznawanymi ludźmi. Dwa artykuły, które streszczają mniej więcej treść ok. 10 pism kobiecych występujących na współczesnym rynku prasowym.
Zacznijmy od ciała. Mimo rozmaitych indywidualnych preferencji większości osób podobają się cechy uwarunkowane ewolucyjnie, biologicznie, świadczące o zdrowiu, płodności i walorach estetyczno-towarzyskich. U kobiet płodność symbolizuje duży biust (operacje plastyczne), długie nogi (szpilki) wąska talia i szerokie biodra. Zdrowie długie i lśniące włosy (kłaniają się wszystkie farby i szampony) oraz tkanka tłuszczowa w odpowiedniej ilości, zaś walory estetyczne ogólna sylwetka (siłownie) oraz twarz (makijaż). Mężczyźni zaś mają być zdrowi i silni, a więc umięśnione ciało (Siłownie zapraszają). W przypadku obu płci niedocenianą wagę ma uśmiech, odpowiednio dopasowany strój i styl bycia. Reprezentuje to konkretne cechy osobowości. Jak widać, niemal na wszystko wynaleziono już lekarstwo – płatne lekarstwo. Na co zaś nie wynaleziono, umniejsza się jego wagę np. uśmiechu czy odpowiedniej tkanki tłuszczowej. Jak mówią internety: „Facet nie pies, nie leci na kości.” W przypadku pierwszego wrażania istotny jest także sposób poruszania się, który reprezentuje pewność siebie lub strach.
Gdy kończymy patrzeć, zaczynamy słyszeć. W komunikowaniu istotną rolę ma tembr głosu, nacechowanie emocjonalne oraz treść wypowiedzi. Także zapach, czasem przyjemny, erotyczny, a czasem odrzucający np. alkoholowy. Poza tym to jak widzimy/słyszymy/czujemy drugą osobę wpływa nie tylko na naszą jej ocenę, ale także na to jaki kontekst narzucimy relacji. Warto więc pamiętać o tym, że nasza prezencja, poprzez uwarunkowania kulturowe, wpływa na to jacy ludzie jak nas postrzegają. Czasem pierwsze wrażenie bywa mylne, w sumie dość często, a ludzie nie lubią się mylić, dlatego każde nasze nowe zachowanie będą interpretować pod wpływem pierwszego wrażenia. Z tego tez powodu im dłużej trwa relacja, tym trudniej cokolwiek w niej pozmieniać.
Miejsce i sytuacja, w której poznajemy daną osobę także ma znaczenie. Będzie nam się to kojarzyć z daną osobą. Dla przykładu, jeśli widzimy kogoś po raz pierwszy, gdy wygrywa mistrzostwo świata w czymś tam, to ekstaza. A gdy po raz pierwszy słyszymy o danej osobie jak pod wpływem alkoholu rozwaliła przystanek, to wandal. Pierwszy może być nałogowym alkoholikiem, a drugi profesorem fizyki jądrowej, ale liczy się pierwsze wrażenie. Każde kolejne związane z daną osobą będzie coraz słabsze.

Refleksja 97 – Warsaw Shore

            Zacny reality show, który pojawił się ostatnimi czasy w telewizji MTV pokazujący grupę dość młodych ludzi, którzy razem imprezują, piją, uprawiają seks i rozmawiają. Ze względu na bezbłędnie realistyczne ukazanie oglądalność jest dość wysoka przez co społeczeństwo poruszone zaczęło opiniować i komentować. Zaś owe komentarze posłużyły mi jako natchnienie do pokazania pewnych tendencji psychologicznych na tym właśnie przykładzie.
            Od zarania dziejów ludzie lubili popadać w stan braku kontroli nad sobą poprzez upojenie alkoholowe, nie mogąc znieść rzeczywistości. W starożytnej Grecji orgie alkoholowo-seksualne odbywały się ku czci Dionizosa, żołnierze rzymscy, chłopie feudalni, proletariat, lud pracujący miasta i wsi – wszyscy mogli by się spotkać i napić. Jest to pewna forma spędzania wolnego czasu bardzo popularna. Tak było jest i będzie.
            Natomiast teraz mamy do czynienia z rzeczą zupełnie nową, której nikt dotąd nie dokonał, mianowicie: pokazano ów imprezowy sposób życia bardzo dokładnie wraz z charakterystyką i wrażeniami, osobistymi przeżyciami uczestników. Wszystko było możliwe dzięki odpowiednim finansom, pomysłowi oraz technologii telewizyjnej. Zaczęło się od przedstawienia uczestników, dla których priorytetem było zasadniczo imprezowanie. Podejrzewam, że dużo osób lubi imprezować i przeznacza na to mnóstwo swojego czasu. Więc gdzie problem? Przecie to ludzkie, normalne, jak granie w piłkę nożną. Abstrahując od kondycji piłkarskiej naszej reprezentacji, raczej nie ma wielkiego bulwersu na sam fakt grania w piłkę. A na imprezowanie jest…..
            Nie tylko samo imprezowanie, ale też na imprezujących, że są głupi, bez mózgów, żałośni idioci….Przypominam, że piłkarze na boisku też robią różne dziwne rzeczy, ale to się przyjęło w kulturze, jest społecznie akceptowalne. Wiemy na poziomie nieświadomym często, że piłkarze (uczepiłem się przykładu) znajdują się w obecnej, konkretnej sytuacji, którą oceniamy. Patrzymy na to jak gra, a nie jakim jest człowiekiem. A tu oceniamy ludzi, nie przez sytuację, ale ogólnie po tych bodźcach, które nam dostarczają. One przez alkohol itd. są jakie są. Gdyby ktoś mnie zobaczył nago biegającego po śniegu, raczej nie pomyślałby, że prowadzę bloga psychologicznego. Kwestia oceny osoby przez sytuację w jakiej się znajduje.
            Od oceny i pierwszego wrażenia można się zdystansować i gdyby chodziło tylko o to, odzew nie byłby zbyt wielki. Jednak człowiek oceniający siedzi sobie przed komputerem czy telewizorem i jest obserwatorem. Ocenia coś z dystansu. Gdyby był na imprezie, pod wpływem lokalnej atmosfery, na pewno nie patrzyłby krytycznie, a oddał się zabawie. Dlatego imprezowanie nie zanikło na przestrzeni dziejów, ale długo istniało jako tabu. Problem, że gdy ludzie obserwują innych uważają się generalnie za mądrzejszych niż ci, których obserwują, wytykając im wszelkie błędy. Dlatego mądrość człowieka raczej poznaje się po jego zachowaniu, a nie wydawanych opiniach (choć wydawanie opinii to też zachowanie). Nie jestem aż taki mądry, na jakiego piszę.

            Podsumowując, starajmy się oceniać kontekstowo, mając na uwadze to, w jakiej konkretnie sytuacji się dana osoba znajduje, jaką rolę społeczną przyjmuję, jaką maskę zakłada. Często usprawiedliwiamy różne własne głupstwa emocjami, alkoholem, niewiedzą. A dla Ekipy z Warszawy nie mamy litości. Ludzie jak my, tez płaczą, gdy się ich uważa za idiotów. Niezwykle ważna w psychologii społecznej kwestia atrybucji ma tu miejsce par excellence. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz