niedziela, 15 grudnia 2013

III tydzień adwentu (9-15.12.2013)

Adwentowe oczekiwanie na przyjście Jezusa łączy się z uczniowskim oczekiwaniem na przyjście czasu wolnego. Czas oczekiwania jednak ma to do siebie, że powoli zaczynamy żyć tym, co nas czeka tj. świętami. Widać to zarówno we wszelkich świątyniach handlu jak i w kondycji edukacyjnej uczniów IILO w Poznaniu. Przydałoby się coś porobić, pouczyć, gdzieś czegoś, ale nie. I nie dlatego, że to nie ma sensu, że nie ma czasu, chęci itd., ale dlatego, że jakoś tak po prostu...Oczekujemy i automatycznie zaczynamy na nieświadomym poziomie żyć oczekiwaniami, co wymiernie przełoży się na efekty. Choć z drogiej strony, kiedyś trzeba odpocząć.
            Inna sprawa, że źle rozplanowałem ten weekend. Cały czas dużo wysiłków kieruję na prace nad sobą, więc niestety tylko jeden tekst. Ale za to jaki!

Refleksja 98 – o duchowości

            Potrafimy odczytywać niezbędne do funkcjonowania sygnały z ciała. Wiemy, kiedy nas boli, kiedy jesteśmy chorzy i z pomocą lekarza potrafimy się dość skutecznie wyleczyć z wszelkich dolegliwości fizycznych. Z naszym sposobem myślenia, relacji z ludźmi i ogólnie zachowania jest gorzej i trudniej, gdyż wymaga to nie tylko zdobycia odpowiedniej wiedzy, ale także pracy nad tym jak ją zastosować. Niewymierność wyników, wielość czynników i własne złudzenia poznawcze powodują, że wiedza dotycząca psychiki nadal uchodzi za odrobinę tajemną, zakazaną, a przede wszystkim nieakceptowaną społecznie.
            Człowiek, który spełnia potrzeby swojego ciała i posiada ułożoną osobowość oraz wiedzę humanistyczną (rzadkość) wchodzi w zagadnienie moralności. Zaczyna dostrzegać, że pewne czyny są dobre, a inne złe. Zauważa, że czyny dobre przyczyniają się do rozwoju i szczęścia zarówno jednostki jak i ogółu, a czyny złe wręcz przeciwnie. Moralnością, etyką zajmuje się filozofia, w której kompetencję wchodzić nie będę jako prowadzący bloga psychologicznego.
            Postanowiłem jednak, że warto wspomnieć o świecie duchów, który jest bardzo często wypierany ze świadomości ludzi. Duchy dzielą się na złe i dobre i wg teologii wielu Kościołów, przyczyniają się do naszych moralnych wyborów. Przestrzeganie podszeptów złych duchów prowadzi do stanu piekła po śmierci – stanu duszy. Innymi słowy - osoby, które przyczyniają się do cofania się cywilizacji w rozwoju zostaną odłączone od szczęścia wiecznego.
            Problem z duchowością, moralnością polega na tym, że trzeba być świadomym dobra lub zła swoich decyzji. Psychologowie zajmują się opisywaniem działań zarówno nieświadomych jak i świadomych. Mówiąc o moralności, skupiamy się tylko na działaniach świadomych wynikających z określonej wiedzy. Oczywiście zło lub dobro jest obiektywne, natomiast nieświadome jego czynienie nie ma w sobie żadnej wartości duchowej.
            Wskazania dobra dotyczą nie tylko pojedynczych decyzji, ale zwłaszcza postaw wobec innych, wykorzystywania czasu, rozwoju osobistego. Grzech to nie tylko pojedyncza akcja, ale o wiele częściej, czego nie zauważamy, podleganie stałej tendencji, wpływowi złych duchów.  Wpływowi, który negujemy bądź wypieramy, ale który istnieje. Oczywiście, czynniki fizyczne i psychologiczne także, bardzo mocno, regulują nasze zachowania, natomiast nie zapominajmy o duchowości. Jakkolwiek trudno jest te wszystkie trzy warstwy człowieczeństwa rozróżnić i na siebie nałożyć, tak oddziałują one na siebie wzajemnie, a ich efektem są wszystkie nasze zachowania i uczucia.
            W sposób prosty ciało oddziałuje na psychikę, a psychika kieruje ciałem. Silna wiara, bo taką miarą mierzy się ducha danej istoty, może oddziaływać nie tylko na świat psychiki (czuję więź z Bogiem, więc czuję się szczęśliwszy i dokonuję takich a nie innych wyborów), ale też na świat materialny, fizyczny – przykładem są cuda, ruszające się przedmioty, gasnące światła i inne sceny znane z filmów o egzorcyzmach. Na co dzień, warstwa duchowa także oddziałuje i to potężnie, ale bez znaków zewnętrznych. Duchowość warunkuje mnóstwo naszych wyborów. Jak? Tu oddamy głos teologom. Ja opisze jak my w sposób psychologiczny możemy wpływać na uświadomienie sobie i rozwój duchowości, o czym we współczesnym świecie niemal całkowicie się zapomniało, co można uznać za wielki sukces Szatana, który nie chce, abyśmy wiedzieli o istnieniu Boga. Łatwiej bowiem nawrócić, o ironio, satanistę niż ateistę.
            Podstawowym zabójstwem dla warstwy duchowej jest ograniczenie wszelkich form życia duchowego, w Polsce ściśle związanego z Kościołem katolickim. Ograniczenie do czynności, w której poszukujemy akceptacji społecznej, realizacji potrzeb tylko fizycznych czy psychicznych, a nie duchowych. Kolejnym problemem jest wyparcie posiadania potrzeb duchowych i ciągłe zapominanie, zapominanie i zapominanie o swoich potrzebach. Brak myśli, refleksji nie tyle nawet nad Bogiem, co po prostu nad swoim życiem i szczęściem. Owszem, można przez życie przejść, codziennie starając się zapomnieć o sobie i świecie. Prowadzi to zasadniczo do depresji, samobójstw, poczucia bezsensu itd. I to na gruncie tylko i wyłącznie psychologicznym. Ateiści, którzy mają dość ukształtowane osobowości są szczęśliwi z tego psychologicznego punktu widzenia, choć ich duchowość nie istnieje.  Pamiętajmy, że zapominanie daje chwilową radość, ale przede wszystkim poczucie, że coś robię, że moje życie ma sens podczas, gdy realizowane cele są zazwyczaj słabe i nie dają zaspokojenia właściwych dla konkretnej osoby potrzeb.
            Ożywić duchowość można poprzez humanistyczną edukację, której naszemu społeczeństwu wciąż bardzo brakuje. Chodzi mi o poznawanie historii, prawa, literatury, sztuki, medioznawstwa, socjologii oraz psychologii – nauk o tym jak człowiek myśli i co z takiego myślenia wynika. To zaś prowadzi nas do wiedzy, a wiedza do refleksji, samodzielnego myślenia, które stanowi źródło świadomości. Dopiero będąc świadomymi możemy wypracować własną moralność i duchowość. Doznania duchowe, mogą powiedzieć z autopsji, są potężne, całkiem podobne do psychicznych czy fizycznych, ale odróżnialne.  Często te trzy warstwy się łączą, gdyż, jak już wspomniałem, wpływają na siebie. Analizując zachowania człowieka nie możemy nigdy o takiej troistości natury ludzkiej zapominać.
            Co ciekawe, duchowość jako sfera człowieczeństwa, od zawsze interesowała artystów. Jeszcze bardziej intrygujące, że dziś, kiedy wypieramy zupełnie jakąkolwiek religię z życia publicznego i prywatnego powstaje mnóstwo książek o tematyce fantasy, gdzie magia, której źródło tkwi w sile ducha, jest całkiem normalnym. Magowie bardzo mocno pracują nad tym aspektem, wpływając nim zarówno na świat fizyczny jak i psychikę. I dalej, magia istnieje także w naszym świcie, jako twór całkowicie satanistyczny. Przypomnieć tu warto,  że satanizm to nic innego jak umiłowanie człowieka, zamiast jego stwórcy. Satanizm więc bazuje na skrajnym egoizmie, co nie oznacza, że pozbawia się warstwy duchowej. Sataniści wiedzą, że Bóg istnieje, ale nie oddają mu czci jako swemu stwórcy. Szukają za to coraz większych doznań, jakie daje im życie, zwłaszcza w aspekcie seksualnym (orgie) i duchowym, poprzez magię czy spirytyzm (przywoływanie duchów – przypadek? Nie sądzę….. )

Nie znam się na formach duchowości praktykowanych przez inne religie. Chrześcijanie (zaznaczam, że ci, którzy mają rozwiniętą duchowość) znajdują doznania duchowe w sakramentach. Z tego powodu są nierozerwalnie związani z Kościołem, który jest ich szafarzem. Z własnego doświadczenia jako katolika powiem, że pielęgnowanie duchowości to cudowny, niezwykły, ale także bardzo trudny aspekt życia, jednak radość i spokój wynikający z dobrej modlitwy jest rzeczą niezastąpioną, niezwykłą. Wszystko to wymaga potężnego angażu fizycznego, emocjonalnego jak i myślowego oraz wiedzy. Wiedzy jak się angażować. Natomiast już po wykonaniu kilku czynności będziemy mogli doświadczyć całkiem mocnych, choć bardzo przeźroczystych efektów. Potrzeba mnóstwo wrażliwości by to wszystko rozróżnić, ale podsumowując, duchowość istnieje, nie wypierajmy jej! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz