niedziela, 25 sierpnia 2013

Opalenica, 19-25.08.2013

Tak, tydzień spędzony u babci na myśleniu, czytaniu i graniu w stare gry na sprzęcie „który należy dać do muzeów, żeby ludzie mogli patrzeć jak kiedyś ludzie żyli”. Nie no, nie jest az tak źle. Windows XP no i 9 lat to znów nie tak dużo. Ale Internetu tam się nie da odpalić w sposób na tyle satysfakcjonujący by bloga napisać, więc witamy w Skórzewie. W tym czasie zainstalowano mi nową telewizję – Ineę. W związku z tym będę miał więcej możliwości meczów do komentowania.
            Jak zawsze, najwięcej pisze o moich myślach. W tym tygodniu dotyczyły one wielu spraw. Skończył się czas marzeń, zaczyna się czas ich realizowania, pracy. Ostatni tydzień wakacji przebiegnie już pod znakiem ściśle szkolnym. Doszedłem do wniosku, że najważniejszą kwestią w życiu każdego człowieka jest praca nad sobą, bo jak umie się odpowiednio patrzeć na życie, to będzie się umiało znaleźć w tym świecie i zmieniać go na co raz lepszy. O szczegółach pracy nad sobą pisze na kolejnych stronach tego bloga.
            Poza tym, aż sam się sobie dziwiłem, myślałem o ludziach i stwierdziłem, że mam wspaniałych ludzi wokół siebie. Każdy ma swoje problemy zewnętrzne, osobowościowe, czasem je widzę, czasem nie. Świat relacji międzyludzkich to dla rzecz wciąż obca, której jestem bardzo ciekawy i może niedługo będę ją także odkrywał. Na razie, fanatyzm.

Psychologia a religia, Cz.2 - fanatyzm

            O ile letniość wiary spowodowana jest spaczoną przez rozmaite prądy umysłowe, społeczne czy wydarzenia  hierarchią wartości, a tworzenie własnej religii przekonaniem o własnej wyjątkowości, idealności i lepszejszości od Boga, o tyle fanatyzm ma nieco bardziej złożone przyczyny. Za nim o nich, czuję się w katolickim obowiązku wspomnieć o pewnym rozróżnieniu, zasadniczym i kluczowym rozróżnieniu między fanatyzmem a radykalizmem wiary. Radykalizm wiary polega, owszem, na jej obronie i wypełnianiu jej zaleceń, ale charakteryzuję się otwartością na drugiego człowieka oraz zgłębianiem wierzeń. Fantazym zaś to zamknięcie się w - można śmiało powiedzieć – swojej religii przybierając nazwę i część wartości z innej, szerzej wyznawanej.
            Kościół katolicki, który w przeciwieństwie na przykład do islamu, ma zhierarchizowaną strukturę władzy nie tępi w sposób odważny i powszechny fanatyzmu, tak jak sprzeciwia się np. aborcji, eutanazji, letniości wiary czy kryzysowi rodziny. Dlaczego? Bo fanatycy dają na ów Kościół pieniądze. Kościół, moim zdaniem słusznie, daje bardziej szczegółowe wskazówki życie, nie rzucając ogólnikowych, złych tendencji społecznych związanych z religią. Dlaczego? Bo jak się zmieni te małe rzeczy, można zmienić podejście, sposób patrzenia. „Wszystko zależy od punktu widzenia”, a „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. Wskazówki szczegółowe pozwalają nam się przesiąść.
            Z takich powodów nie słyszy się o tym grzechu, tudzież językiem psychologii, problemie. Oczywiście on istnieje, jest bardzo powszechny i wysoce szkodliwy. Szatan w ten sposób atakuje ludzi wierzących. Zagrożeniem jest bowiem nie tylko szerzący się ateizm, antyklerykalizm, konsumpcjonizm i inne izmy, ale także niszczenie Kościoła od wewnątrz poprzez spaczenie jego zasad. Szatan nie jest w stanie, mam nadzieję, sięgnąć papieża czy najważniejszych władz kościelnych (jak ja podziwiam tych ludzi za niezwykle silne osobowości), więc atakuje słabszych. Niszczy w ten sposób raz, że obraz konkretnego Kościoła i religii w ogóle, a dwa, że wprowadza wręcz do nauczania (w tym wypadku pseudonauczania tudzież antynauczania)  kłamstwo.
            Fantazym w każdej dziedzinie życia, nie tylko w tym duchowym, ale także w  politycznym, kulturowym czy społecznym. Jest to przede wszystkim postawa, punkt patrzenia na całą rzeczywistość, tudzież na jeden z jej aspektów.  Bierze się z niespełnienia własnych potrzeb tudzież jakiegoś traumatycznego przeżycia. O ile pewne ważne potrzeby faktycznie mogą być niespełnione czy pewne traumatyczne wydarzenia a nawet ich serie mogą mieć miejsce, to wszystko zależy, znów, od punktu widzenia. Człowiek wiary, twierdzi ks. Taduesz Dajczer w książce „Rozważania o wierze” , traktuje każde negatywne zdarzenie jego życia, każdy problem jako szanse pogłębienia miłości do Boga, szanse na stanie się lepszym człowiekiem zgodnie z zasadą „co Cię nie zabije, to Cię wzmocni”. Szatan zaś, spryciarz, albo wmawia, że Bóg nas opuścił, albo tworzy przewlekła apatię, depresję (tu bardziej już psychologia), albo właśnie kieruje nas na drogę fanatyzmu w każdym aspekcie życia.

Refleksja 89 – o pracy

            Mój ojciec twierdzi, żem jełop i leniuch, jego ojciec tak samo o nim i tak to się pokoleniami układa. To oraz moje fantazje te bardziej gospodarczo-społeczne popchnęły mnie do refleksji nt. pracy. Robiąc dużo rzeczy nie da się ukryć, że coś robimy, coś tworzymy. Gdzie tkwi różnica między pracą a rozrywką? Tylko i wyłącznie w głowie, w sposobie patrzenia na daną czynność. Jak zaczynamy coś robić regularniej, bardziej solidnie i dla innych, nazywamy to pracą. Tak ja praca nazywam pisanie bloga, tak to traktuje, jednocześnie sprawia mi to przyjemność. Natomiast zupełnie całkowicie dla swojej przyjemności gram w gry komputerowe; nie robię tego ani regularnie, ani dla innych, ale, jakże perfidnie egoistycznie – dla siebie.
            Jak wiemy, praca przynosi pieniądze. Nie każda i nie zawsze i różnie z tym bywa. Czasem przyjemność przynosi pieniądze. Oczywiście,  często bardziej dochodowe sa te mniej przyjemne czynności. Jeśli chodzi o zarabianie to człowiek, wewnątrz siebie, musi skonfrontować z obecną sytuacja, rynkiem pracy. Rozwijać się w dziedzinach, w których można, w których warto. Obrać taką strategię życia. To trudny, nieraz życiowy wybór. Aczkolwiek w dzisiejszych czasach mamy coraz większą swobodę wyboru zawodu i by wyżyć można robić bardzo wiele rzeczy.

            Należy pamiętać, że nasza działalność wpływa na rzeczywistość dookoła. Tworzymy ją kreujemy, często o tym zapominając. W każdym aspekcie życia, zwłaszcza mocno w działalności zawodowej. Ta pozornie bezpieniężna działalność, której nie jesteśmy świadomi przyczynia się do ekonomicznego wzrostu i polepszenia bytu wszystkich wokół. Dlatego wykonywanie pewnych czynności powszechnie nazywanych pracą jest tak ważne; wychodzimy ze swoimi talentami do innych, dzielimy się nimi, uczestniczymy w tworzeniu lepszego jutra. Pracując inaczej, stajemy się bandytami, którzy na czyjeś krzywdzie opierają swoje pseudoszczęście. To jest droga donikąd. Nie mówię tu tylko o przestępcach jako takich, ale także o tych, którzy będąc u władzy wyzyskują ludzi i o tych, których praca bardziej szkodzi niż pomaga np. o urzędnikach. 

niedziela, 18 sierpnia 2013

12-18.08.2013

Wróciłem z Ukrainy z szeregiem refleksji, które mam zamiast upiśmiennić tego tygodnia. Jadę na wakacje do babci; z komputerem, ale starym, bez większości gier i internetu. Będę się uczył gotować, czytał do szkoły i spisywał myśli i fantazje. Teraz, ze względu na internet właśnie mam dla was tylko jeden tekst, pisany właśnie na wycieczce…

Refleksja 88 – Refleksje Lwowskie

            Załamany kolejną własną, wewnątrzosobową, samoregulacyjna porażką („Co może ktoś taki jak ja dokonać? Ktoś kto sam siebie zawiódł znów?”), w hotelu na przedmieściach Lwowa, słuchając najskuteczniejszego antydepresanta w postaci listy „Pocieszcie, pocieszcie!” doszedłem do metafizycznego, ponadnaukowego wniosku. Zacznijmy jednak od psychologii. Erik Erikson (chyba powieszę sobie w pokoju jego portret) stwierdził, że znajduję się w fazie rozwoju psychospołecznego, w której wybieram sobie, znając wiele wzorców swoje poglądy, kształtuję swoją tożsamość. Wybrałem ją świadomie, jednocześnie wiedząc o własnej słabości i ułomności, o tym, że nigdy nie będę postępował zgodnie z jej ideałami. Nigdy, bo jestem ułomny, słaby, jestem człowiekiem. Natomiast z całych moich samoregulacyjnych sił walczę o to by ja obecne stało się tym idealnym, dążę do ideału osobowościowego. I tu koniec nauki.
            Tego dążenia nie da się bowiem opisać teorią psychologiczną (co uwielbiam robić); jest ono zbyt złożone, za trudne, niepoznane, emocjonalne. Najważniejszą jego płaszczyzną jest duchowość – dążenie do życia bez grzechu, do świętości. Objawia się ono nie tylko w zgłębiana prawa kanonicznego czy innych tekstów religijnych, a także, a nawet przede wszystkim w największej i najpiękniejszej przygodzie życia – poznawaniu tego cudownego, niesamowitego, barwnego świata i poznawaniu ludzi go zamieszkujących, jego historii oraz rozwoju swojej postaci. Najlepszy rpg ever. Poznawaniu i patrzeniu z teologicznego, psychologicznego, społecznego, ekonomicznego, emocjonalnego, spontanicznego i wszystkich innych nieskończenie wielu punktów widzenia. Bogacenie się, rozwój, spełnianie marzeń, osiąganie co raz to trudniejszych celów – to esencja życia! Takie zachowanie prowadzi do wzrostu szczęścia i zmniejszenia częstotliwości występowania oraz siły takich załamań. Mimo to, występują.
Jest też strach, że kiedyś wydarzy się coś, co zatrzyma rozwój, cofnie mnie i przekreśli marzenia. I nie jakiś czynnik zewnętrzny, ale sprawa wewnętrzna, zależna ode mnie. Że będę za słaby by nad sobą zapanować. I tu jedyna nadzieja w Jezusie, bo na pewne rzeczy nie ma się wpływu. Z czasem nauka wyjaśnia coraz więcej i więcej zjawisk, ale to zawsze będzie za mało. Człowiek musi nauczyć się poznawać i rozumem i emocjami, sercem, wiarą. Wyznawanie religii to spełnienie szeregu potrzeb, co daje olbrzymi wzrost szczęścia inteligencji poznawczej i emocjonalnej.
Mamy tendencję do ufania sobie, liczenia na siebie i dobrze, bo w istocie powinniśmy mieć na siebie samych duży wpływ. Zapominamy często jednak o niepewnościach, nieoznaczonościach, nieścisłościach i o jakże potężnej, ludzkiej ułomności. Pokora. Czasem nadzieję pokładamy w instynkcie, żyjemy uczuciami czy trzymamy się jakieś doktryny poglądów. Wszystko to drogi prowadzące do celu. Żeby jednak umieć siebie w tym odnaleźć potrzebujemy mapy, która powie nam, w którym momencie jaką drogą iść, czyli co robić by zrealizować cel, jak patrzeć by posiąść mądrość. I ta mapą jest…(i tu niespodzianka)…odpowiednie spełnianie własnych potrzeb na czele z najważniejszą, wynikającą z samej istoty człowieczeństwa – potrzebą kontaktu z Bogiem.

niedziela, 11 sierpnia 2013

5-11.08.2013

            Tydzień w całości poświęciłem na opisywanie Imperium Klasycznego – pierwszej i najważniejszej części moich fantazji. Udało mi się napisać jeden tekst psychologiczny, który znajdziecie poniżej. Wpis wcześniejszy ze względu na wyjazd; z tego samego względu kolejnego wpisu możecie się spodziewać dopiero w poniedziałek.

Refleksja 84 – psychologia a religia

Stwierdziłem, że potrzebne jest objecie całej wiedzy, która prezentuję pewnym założeniem, podstawą, fundamentem. Nieraz o tym przypominam i cały czas czuję, że nie potrafię tego spójnie powiedzieć i zastosować do siebie. Jest to moje indywidualne podejście, niepoparte naukowo, hipotetyczne i osobiste. Mianowicie, poznawanie ludzi, wszystkiego, co z nimi związane w szeroko rozumianych naukach społecznych to wielka pasja, którą rozwijam. Ci ludzie zostali stworzeni przez Boga, są jego dziełem. Założenie religijne, teologiczne podaje w całości, bez wyjątków dobre i właściwe podejście do życia, wartości, którymi trzeba się kierować. Polecam poczytanie tekstów czy to KKK czy encyklik, by je dokładnie poznać, bo przekaz Kościoła ulega wielu przekształceniom zasadą głuchego telefonu.  Natomiast ja badam wszelkie odchyły od tego ideału, do którego staram się dążyć. Odchyły, problemy, złe tendencje będące dziełem Szatana, które prowadzą do braku szczęścia.
            Oczywiście, w tekstach teologicznych nie ma mowy np. o budowaniu atrakcyjności czy syntetyzowaniu szczęścia, moim zdaniem, niezwykle ważnych problemach współczesności. Dlatego warto szukać wiedzy poza tym, ale musimy pamiętać o założeniu. Jakakolwiek religia musi być zawsze na pierwszym miejscu, nie może ograniczać się do obrzędowości, bo wtedy traci swój sens. I od tego założenia nie może być wyjątków. Często o nim zapominamy, uznając za zbyt oczywiste, przez co mało ważne, skupiamy się na innych, trudniejszych, ciekawszych rzeczach. Jednak aspekt religijności, jej potrzeba jest w nas zawsze, mimo uznania jej za niebyłą.
            Wyłączając teologiczna warstwę problemu, można poczynić kilka rozpoznań na tle naukowego, psychologicznego podejścia ludzi do religii.
            Fantazym to bardzo powszechne zjawisko w wielu religiach. Polega na własnym, bardzo na serio traktowaniu pewnych zasad i reguł bez autokrytycyzmu i weryfikacji własnych poglądów, sprawdzania ich ze spisanymi zasadami danej religii. Fanatycy zazwyczaj mają mała wiedzę teologiczną, a swoje działanie opierają na niepopartych rozumowo, a jedynie emocjonalnie pobudkach. Do fanatyków nie docierają żadne rozumowe argumenty, ani fakt, że ktoś ma inne poglądy i należy to uszanować. Dla nich świat jest czarno-biały. Mają swoja misje i robią wszystko by ją realizować, niezależnie od tego czy faktycznie przyczynia się ona do realizacji wyższego celu.
Letniość wiary to swego rodzaju przeciwieństwo fanatyzmu. Polega na nie traktowaniu zasad religijnych poważnie, na ograniczaniu się do obrzędowości. Wyznawana religia staje się jedynie tradycją, często w ten sposób ludzie wpisują się w konwenanse społeczne, bo tak wypada, bo co ludzie powiedzą. Wyznawanie wiary staje się jednym z elementów akceptacji społecznej.
„Po swojemu się każdy ze Stwórcą pasował…”  Ów cytat z utworu „Jan Kochanowski” Jacka Kaczmarskiego doskonale obrazuje odwieczna tendencje do wybierania sobie osobiście z wiary rzeczy, które nam pasują. Owo odchylenie współgra z dwoma powyższymi w różnych konfiguracjach. Jest ono całkowicie sprzeczne z ideą religii, bo nie można częściowo wierzyć. Religia przestaje być wówczas np. katolicyzmem, a staje się własną hybrydą, bez objawienia, bez Kościoła, bez obrzędów, zmienną i zależną od jednej osoby. 7 miliardów religii. Powodzenia w wyborze właściwej!

            Podsumowując, religie świata w większości opierają się na szczytnych założeniach, mających na celu tworzenie wspólnego dobra. Jednak Szatan tudzież ludzka ułomność powoduje, że są źle postrzegane i niewłaściwie wypełniane przez co owe zespoły wartości i wierzeń tracą na reputacji, stają się niespójne i hipokrytyczne. 

niedziela, 4 sierpnia 2013

30.07- 4.08.2013

Kolejny tydzień wakacyjnego lenistwa. Ponownie zachwycam się siła ludzkiej osobowości (jak bardzo te, jakże chwiejne przez to ciekawe w obserwacjach, relacje internetowe zależą od mojego nastroju). I o tym wiersz. Marzenia o przyszłości, spełnianie kilku marze m. in. mam grę, w której buduje system komunikacji miejskiej. Natomiast przede wszystkim wreszcie zabieram się za spisywanie całej, pięknej i potężnej historii Imperium Klasycznego, początku fantazji o moim własnym uniwersum. Skończyłem kurs francuskiego, takie tam wakacje.

Psychologia - osobowość

Świat stał się
Doskonały
Mądrzy ludzie nie chcąc korzyści dla siebie przejęli rządy
I kierują planetą
Zniszczono biurokracje,
Wszyscy ludzie stali się mili dla siebie
Nikt nie jest głodny
Nikt nie jest spragniony
Nikt nie ma złamanego serca
Najstarsi ludzie nie pamiętają żadnej wojny
Wyleczono wszystkie choroby

Społeczeństwo pełne ludzi odpowiedzialnych
Pracowitych
Odważnych
I kreatywnych,
Którzy nie mają problemów z pracą
Z radością płacą symboliczne podatki
Cieszą się każda chwila spędzoną z rodziną,
Z dziećmi, które nie znają bólu,
Samotności,
Przemocy,
Problemów.

Tylko jeden człowiek siedzi zamyślony.
Przez życzliwych ludzi otoczony
wiecznie powtarza:
„Wszystko zależy od punktu widzenia”

„Wszystko zależy od punktu widzenia….”