Tak, tydzień spędzony
u babci na myśleniu, czytaniu i graniu w stare gry na sprzęcie „który należy
dać do muzeów, żeby ludzie mogli patrzeć jak kiedyś ludzie żyli”. Nie no, nie
jest az tak źle. Windows XP no i 9 lat to znów nie tak dużo. Ale Internetu tam
się nie da odpalić w sposób na tyle satysfakcjonujący by bloga napisać, więc
witamy w Skórzewie. W tym czasie zainstalowano mi nową telewizję – Ineę. W
związku z tym będę miał więcej możliwości meczów do komentowania.
Jak zawsze, najwięcej pisze o moich
myślach. W tym tygodniu dotyczyły one wielu spraw. Skończył się czas marzeń,
zaczyna się czas ich realizowania, pracy. Ostatni tydzień wakacji przebiegnie
już pod znakiem ściśle szkolnym. Doszedłem do wniosku, że najważniejszą kwestią
w życiu każdego człowieka jest praca nad sobą, bo jak umie się odpowiednio
patrzeć na życie, to będzie się umiało znaleźć w tym świecie i zmieniać go na
co raz lepszy. O szczegółach pracy nad sobą pisze na kolejnych stronach tego
bloga.
Poza tym, aż sam się sobie dziwiłem,
myślałem o ludziach i stwierdziłem, że mam wspaniałych ludzi wokół siebie.
Każdy ma swoje problemy zewnętrzne, osobowościowe, czasem je widzę, czasem nie.
Świat relacji międzyludzkich to dla rzecz wciąż obca, której jestem bardzo
ciekawy i może niedługo będę ją także odkrywał. Na razie, fanatyzm.
Psychologia a religia, Cz.2 -
fanatyzm
O ile letniość wiary spowodowana
jest spaczoną przez rozmaite prądy umysłowe, społeczne czy wydarzenia hierarchią wartości, a tworzenie własnej
religii przekonaniem o własnej wyjątkowości, idealności i lepszejszości od
Boga, o tyle fanatyzm ma nieco bardziej złożone przyczyny. Za nim o nich, czuję
się w katolickim obowiązku wspomnieć o pewnym rozróżnieniu, zasadniczym i
kluczowym rozróżnieniu między fanatyzmem a radykalizmem wiary. Radykalizm wiary
polega, owszem, na jej obronie i wypełnianiu jej zaleceń, ale charakteryzuję
się otwartością na drugiego człowieka oraz zgłębianiem wierzeń. Fantazym zaś to
zamknięcie się w - można śmiało powiedzieć – swojej religii przybierając nazwę
i część wartości z innej, szerzej wyznawanej.
Kościół katolicki, który w
przeciwieństwie na przykład do islamu, ma zhierarchizowaną strukturę władzy nie
tępi w sposób odważny i powszechny fanatyzmu, tak jak sprzeciwia się np.
aborcji, eutanazji, letniości wiary czy kryzysowi rodziny. Dlaczego? Bo
fanatycy dają na ów Kościół pieniądze. Kościół, moim zdaniem słusznie, daje
bardziej szczegółowe wskazówki życie, nie rzucając ogólnikowych, złych
tendencji społecznych związanych z religią. Dlaczego? Bo jak się zmieni te małe
rzeczy, można zmienić podejście, sposób patrzenia. „Wszystko zależy od punktu
widzenia”, a „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. Wskazówki szczegółowe
pozwalają nam się przesiąść.
Z takich powodów nie słyszy się o
tym grzechu, tudzież językiem psychologii, problemie. Oczywiście on istnieje,
jest bardzo powszechny i wysoce szkodliwy. Szatan w ten sposób atakuje ludzi
wierzących. Zagrożeniem jest bowiem nie tylko szerzący się ateizm,
antyklerykalizm, konsumpcjonizm i inne izmy, ale także niszczenie Kościoła od
wewnątrz poprzez spaczenie jego zasad. Szatan nie jest w stanie, mam nadzieję,
sięgnąć papieża czy najważniejszych władz kościelnych (jak ja podziwiam tych
ludzi za niezwykle silne osobowości), więc atakuje słabszych. Niszczy w ten
sposób raz, że obraz konkretnego Kościoła i religii w ogóle, a dwa, że
wprowadza wręcz do nauczania (w tym wypadku pseudonauczania tudzież antynauczania) kłamstwo.
Fantazym w każdej dziedzinie życia,
nie tylko w tym duchowym, ale także w
politycznym, kulturowym czy społecznym. Jest to przede wszystkim
postawa, punkt patrzenia na całą rzeczywistość, tudzież na jeden z jej
aspektów. Bierze się z niespełnienia
własnych potrzeb tudzież jakiegoś traumatycznego przeżycia. O ile pewne ważne
potrzeby faktycznie mogą być niespełnione czy pewne traumatyczne wydarzenia a
nawet ich serie mogą mieć miejsce, to wszystko zależy, znów, od punktu widzenia.
Człowiek wiary, twierdzi ks. Taduesz Dajczer w książce „Rozważania o wierze” ,
traktuje każde negatywne zdarzenie jego życia, każdy problem jako szanse
pogłębienia miłości do Boga, szanse na stanie się lepszym człowiekiem zgodnie z
zasadą „co Cię nie zabije, to Cię wzmocni”. Szatan zaś, spryciarz, albo wmawia,
że Bóg nas opuścił, albo tworzy przewlekła apatię, depresję (tu bardziej już
psychologia), albo właśnie kieruje nas na drogę fanatyzmu w każdym aspekcie
życia.
Refleksja 89 – o pracy
Mój ojciec twierdzi, żem jełop i
leniuch, jego ojciec tak samo o nim i tak to się pokoleniami układa. To oraz
moje fantazje te bardziej gospodarczo-społeczne popchnęły mnie do refleksji nt.
pracy. Robiąc dużo rzeczy nie da się ukryć, że coś robimy, coś tworzymy. Gdzie
tkwi różnica między pracą a rozrywką? Tylko i wyłącznie w głowie, w sposobie
patrzenia na daną czynność. Jak zaczynamy coś robić regularniej, bardziej
solidnie i dla innych, nazywamy to pracą. Tak ja praca nazywam pisanie bloga,
tak to traktuje, jednocześnie sprawia mi to przyjemność. Natomiast zupełnie
całkowicie dla swojej przyjemności gram w gry komputerowe; nie robię tego ani
regularnie, ani dla innych, ale, jakże perfidnie egoistycznie – dla siebie.
Jak wiemy, praca przynosi pieniądze.
Nie każda i nie zawsze i różnie z tym bywa. Czasem przyjemność przynosi
pieniądze. Oczywiście, często bardziej
dochodowe sa te mniej przyjemne czynności. Jeśli chodzi o zarabianie to
człowiek, wewnątrz siebie, musi skonfrontować z obecną sytuacja, rynkiem pracy.
Rozwijać się w dziedzinach, w których można, w których warto. Obrać taką
strategię życia. To trudny, nieraz życiowy wybór. Aczkolwiek w dzisiejszych
czasach mamy coraz większą swobodę wyboru zawodu i by wyżyć można robić bardzo
wiele rzeczy.
Należy pamiętać, że nasza działalność
wpływa na rzeczywistość dookoła. Tworzymy ją kreujemy, często o tym
zapominając. W każdym aspekcie życia, zwłaszcza mocno w działalności zawodowej.
Ta pozornie bezpieniężna działalność, której nie jesteśmy świadomi przyczynia
się do ekonomicznego wzrostu i polepszenia bytu wszystkich wokół. Dlatego
wykonywanie pewnych czynności powszechnie nazywanych pracą jest tak ważne;
wychodzimy ze swoimi talentami do innych, dzielimy się nimi, uczestniczymy w
tworzeniu lepszego jutra. Pracując inaczej, stajemy się bandytami, którzy na czyjeś
krzywdzie opierają swoje pseudoszczęście. To jest droga donikąd. Nie mówię tu
tylko o przestępcach jako takich, ale także o tych, którzy będąc u władzy
wyzyskują ludzi i o tych, których praca bardziej szkodzi niż pomaga np. o
urzędnikach.