niedziela, 20 października 2013

Klubowe Mistrzostwa Świata (14-20.10.2013)

Datowanie bloga wydarzeniami siatkarskimi – rzecz ciekawa. Finał owych zawodów komentowałem – Sada Cruzerio zaprezentowała galaktyczny poziom gry i przejechała się Lokomotivem Nowosybirsk. W następnym tygodniu mam 4 mecze; życzcie mi zdrowia i szczęścia w zaliczeniach w klasie maturalnej, które tak jakby stały się nieco mniej ważne wobec innych spraw np. psychologia w ujęciu teoretycznym i praktycznym, siatkówka.
            Ofiarowanie cierpienia związanego z grzechem i brakiem spełniania swoich ambicji ofiarowałem Chrystusowi. Jestem człowiek, człowiek ułomny i pewnych rzeczy zrobić nie jestem w stanie. Co jestem, to robię i tak powoli, krok po kroku, do przodu. We wszystkim, co chcę osiągnąć.

Refleksja 93 – potrzeby komfortu

            Skupianym się na potrzebach społecznych związanych z komfortem relacji czyli z tym by się nam dobrze rozmawiało. Wyjaśnię jakie to są potrzeby, opiszę kilka ważniejszych z nich, które są definiowalne (pamiętajmy, że potrzeb jest nieskończenie wiele) oraz powiem jak je skutecznie spełniać. No i dodatkowo kilka moich refleksji o głupocie ludzkiej. Zaczynamy!
            Komfort relacji, sam rozwijany prowadzi do bycia akceptowanym, dobrym, sympatycznym kolegą, znajomym, przyjacielem. Ogólnie ludzie nie mają problemu z wytworzeniem komfortu w relacji – jest to łatwe i zazwyczaj niewymagające wysiłku, choć niektórzy wydają na to sporo pieniędzy i tym samym podają się jak na tacy, co bardzo negatywnie wpływa na atrakcyjność. Problem z niezaspokojeniem potrzeb komfortu wiąże się z małą liczbą (niestety, cały czas malejącą) zawieranych relacji między dwoma osobami. Wolimy grupy, zaspokajanie potrzeb społecznych towarami. Jest to pewne rozwiązanie, natomiast absolutnie niepełne. Podstawę stanowią właśnie relacje z pojedynczą osobą. 

Akceptacja

            Potrzebujemy być akceptowanym przez społeczeństwo. Nie tylko, żeby nam nie przeszkadzali za to, co robimy, ale żeby nas wspierali na naszej drodze życia. W ten sposób zasadniczo mamy sami w sobie rozstrzygnąć słuszność moralną naszych poczynań. Narażenie na społeczny ostracyzm odciąga nas od wykonywania pewnych rzeczy czy trwania w jakichś sytuacjach.
            Każdy człowiek potrzebuje akceptacji drugiego by uzasadnić swoje jestestwo. Wszelkie rzeczy, które „na oko” zabierają nam tę potrzebę tak naprawdę przypominają nam o jej niespełnieniu. Osoba akceptowana przez większość nie będzie się przejmować obelgami jednej osoby – spłynie to po niej.
            Pierwszym, zasadniczym i największym źródłem akceptacji jest samoakceptacja. O niej nie będę pisał, bo nie tym się to zajmujemy. Napisze o zewnętrznych źródłach spełniania tej potrzeby. Potrzeba akceptacji jest związana ściśle z pięcioma językami miłości, które ją spełniają, niejako, dodatkowo. Natomiast prawdziwym i szczerym źródłem zaspokajającym jest przebywanie z drugim człowiekiem i wykonywanie z nim różnych rzeczy.
            Takimi czynnościami mogą być: seks, chodzenie do kawiarni, kina, na koncerty, rozwijanie zainteresowań artystycznych czy sportowych, rozmawianie o aktualnych problemach, szansach, ambicjach, przyszłości, przeszłości, słowem interesowanie się druga osobą. Sprawia to, że czujemy się potrzebni, uzasadniamy swoją bytność.
            Niezaspokojenie tej potrzeby to w czasach współczesnych codzienność. Brakuje nam akceptacji, poszukujemy jej głównie wtapiając się w konwenanse społeczne, ubierając jak inni, zachowując jak inni, nie sprzeciwiając się osobom dominującym z autorytetem społecznym. Jest to dość słabe, albowiem przy głębszej relacji wykonywanie wspólnych czynności z drugą osobą zaspokaja akceptację i inne potrzeby w sposób pełniejszy.

Pięć języków miłości

            Teoria dotycząca budowy komfortu, zaufania, bardziej zaawansowanej więzi między osobami autorstwa Gary’ego Chapmana. Będzie to druga, po akceptacji, acz bardzo ściśle z nią związana potrzeba komfortu. Dotyka ona nieco głębszych potrzeb, trudniejszych do zaspokojenia. Owe języki miłości: afirmacja, pomoc, prezenty, czas i dotyk różnie działają na różnych ludzi. Potrzeba więc wiedzy, czego dany człowiek konkretnie potrzebuję. Dlatego właśnie wrzucam je do jednego wora, by opisać rządzące nimi wszystkimi zasady.
            Afirmacja to mówienie komplementów. Takie werbalne, najprostsze mówienie o istotności drugiego człowieka. Przyczynia się czasem do wzrostu akceptacji i innych potrzeb, ale to ściśle zależy od osoby i innych czynników. Czas to poświęcony drugiej osobie czas, pomoc to pomoc w różnych życiowych sprawach, prezenty czyli pamięć o drugiej osobie i wręczanie jej drobnych, kreatywnych upominków oraz dotyk, o którym szerzej w dalszej części moich tekstów.


niedziela, 13 października 2013

Początek Plusligi (7-13.10.2013)

Ledwo co zacząłem pisać o relacjach międzyludzkich a już daje to efekty. Mili moi czytelnicy, zaprawdę powiadam Wam, pierwej praca nad sobą, a następnie nad umiejętnością odpowiedniej prezentacji i….masakrujecie. Np.
"masz takie niezwykłe podejście do życia, zwracasz uwagę na to, co przez innych pozostaje niezauważone i postrzegasz świat tak... nie potrafię tego wyrazić słowami...
w każdym razie..
jesteś już moim autorytetem
i dlatego mam do Ciebie kilka pytań
po prostu interesuje mnie to, a jaki sposób je postrzegasz"
            No tak, cudnie. To jedna osoba. Ale nie tylko ja jako osoba, albowiem mam wiele oblicz. Jedno, moje szkolne, naukowe (przeszedłem 1. Etap Olimpiady Historycznej!), drugie towarzyski (prace trwają, jest coraz lepiej no i blog. Zasadniczo to tak, chcę dostawać jak najwięcej takich opinii: „Nie spałam i czytałam. Całego bloga.”. Może nie tyle, że promuję brak snu, ale na pewno blog nie jest usypiający. Zarobiłem już na nim całego grosza. Powiecie, że mało, ale ja powiem, że od czegoś trzeba zacząć. W związku z tym, proszę usilnie wszystkich czytających  o czytanie, subskrybowanie (ważne, bo behawioralnie motywuje do czytania, kolejne teksty jak zawsze, co niedzielę), wysyłanie znajomym, komentowanie, wysyłanie mi opinii, upublicznianie tekstów jak i linka do całości, szeroko rozumianą popularyzację. Motywuje mnie to do działania w zakresie obserwacji i tworzenia relacji międzyludzkich, pisania coraz lepszych zarówno wiedzowo jak i dziennikarsko tekstów. Niesamowicie motywuje.
            W refleksjach idziemy dalej z relacjami interpersonalnymi. Skończyłem pisać ogólne spostrzeżenia, teraz zajmę się po kolei potrzebami społecznymi jako takimi. Cały czas w głowie mam oczywiście tworzenie portretów psychologicznych (jedno z drugim będzie się ładnie uzupełniać) oraz oczywiście problemy świata współczesnego. Nie mogę za dużo tekstów rzucać na tydzień, bo nikt tego nie przeczyta.

Cz.5 – potencjalne spełnianie potrzeb

            Francesco Petrarka przez 30 lat pisał sonetu do Laury – kobiety, którą widział raz w swoim życiu. Abstrahując od egotycznych tendencji i, w dużej mierze, pozy autora, nie sposób nie zgodzić się z twierdzeniem, że człowiek, z którym nie zawiązaliśmy żadnej relacji, który nic nie powiedział, może na nas zrobić olbrzymie wrażenie. Dlaczego? Bo może w przyszłości potencjalnie spełnić nasze potrzeby.
            Zakochani często wyobrażają sobie siebie z drugą osobą cos robiących np. uprawiających seks. Jest to nic innego jak widzenie w drugiej osoby realizacji swoich potrzeb, w tym wypadku seksualnych. Nie widzi tego, w drugiej osobie, która także ma narządy płciowe i nawet lepszy materiał genetyczny, ale nie. Nic. Kwestia prezentacji indywidualnej osobie.
            Istnieje wiele kulturowych głównie, ale także ewolucyjnych uwarunkowań dających nam wyobrażenie jakie i jak nasze potrzeby dana osoba może spełniać. Są to np. wygląd, wiek, status społeczny, płeć, więzi rodzinne, wykonywane czynności.  Wszystko spoko, ale teraz zajmę się najbardziej rozbudowanym czynnikiem, który na to wpływa, mianowicie relacją.
            Wszystkie bodźce są ważne, kształtują obraz osoby. Jednak to w jaki sposób się ona zaprezentuje, co pokaże i jak to pokaże. Dzięki odpowiednim nawiązaniu relacji, jak już wspomniałem, można zdefiniować odpowiedni poziom relacji. Odbywa się to przez realizowanie potrzeb. A spełniając odpowiednie, stajemy się ich potencjalnym źródłem.
            Ludzie dbają o innych nie za to, co dla nich zrobili, ale za to, co mogą zrobić. Często jest to tożsame. Skoro dał mi tysiąc złotych na ubrania, to pewnie da jeszcze raz, więc się o niego postaram. Wdzięczność wdzięcznością, ale….no właśnie. Dbają w odpowiedni sposób, mniej lub bardziej. I tu jest kluczowa sprawa – definiowanie poziomu relacji.

Refleksja 92 – relacje międzyludzkie dwojga osób w ujęciu społecznym

            Dalej zmagam się z problemem relacji międzyludzkich. Tym razem opiszę ów problem w kontekście całego społeczeństwa współczesnego, które nastawione jest na rozrywkę. Kierując się prądami społecznym ludzie w swej prawdziwie niewielkiej świadomości spełniają potrzeby, które są już usatysfakcjonowane, nadrealizując je i popadając w uzależnienia. Są to m. in. potrzeby; seksu, przyjemności, bogacenia się, pracy. Lubią też zapominać o świecie. Zaniedbują za to głębsze potrzeby, które da się nawiązać tylko za pomocą intymnych relacji opartych o zaufanie. Prowadzi to do mniejszego poziomu szczęści i wielu powszechnych problemów świata współczesnego.  
            Dość dziwnie prądy kulturowe ukształtowały priorytety człowieka, jeśli chodzi o potrzeby. Podstawowym wyznacznikiem jest to, by móc sprzedać możliwie jak najwięcej towarów i usług związanych z zaspokajaniem potrzeb w ogóle, a w tej konkretnej sytuacji tych społecznych. Rzeczy dające przyjemność (głownie alkohol, przekąski, stąd promocja imprezowego stylu życia), zaspokajające nasz popęd seksualny (porno) czy dające poczucia bycia ważnym (np. drogie, markowe ubrania, najnowsze technologie) sprzedają się doskonale. No i to szczęścia, jak już wiemy, nie daje za wiele, aczkolwiek w obszarze naszej świadomości właśnie tym potrzebom poświęcamy najwięcej uwagi.
            Co ciekawe, owe tendencje odbiły się nie tylko na naszym „ekonomicznym” życiu. Spowodowały one ewolucję kontaktów międzyludzkich w ogóle. Możliwość zapewnienia sobie względnego zaspokojenia wielu potrzeb społecznych dzięki pieniądzom spowodowała, że ludzie przestali mieć znaczenie. Nadrealizacja kilku potrzeb dała pozór zaspokojenia innych, zapomnieliśmy o tych społecznych, a one nadal istnieją, wpisane w istotę naszego człowieczeństwa.
            Efektami są wciąż spadająca liczba przyjaźni, zwiększająca się liczba rozwodów, liberalizacja seksualności, niszczenie instytucji rodziny czy szukanie nowych wrażeń seksualnych i obyczajowych m. in. poprzez nowe sposoby seksualności czy homoseksualizm. Oczywiście większa ilość ludzi też się przyczyniła do tego, że mamy takie podstawowe potrzeb społeczne spełnione i tym bardziej owych wyższych, trudniejszych nie widzimy. A właśnie ich zaspokajanie dałoby dość spory dodatek do szczęścia. O samych potrzebach opowiem w kolejnym tekście. Tam je wymienię, powiem jak zaspokajać i z czym się wszystko wiąże.
            Oczywiście nie tylko negatywy. Ogólnie duża liczba osób wokół sprawia, że nie czujemy się osamotnieni. W razie totalnego braku umiejętności interpersonalnych łatwiej jest nam je zaspokoić, choćby nawet w sposób niezbyt celowy.

            Zwierzę się – zawsze byłem samotnikiem, nigdy nie lubiłem bycia w grupie. Wiecie, takie kółeczka na przerwach to nie moja broszka. Z czasem nauczyłem się i cały czas się uczę zasad relacji z ludźmi i stosuję w praktyce; idzie mi coraz lepiej. Towarzyskie spotkania, rozmowy w grupach podczas tych 10 minut przerwy spełniają potrzebę wypełnienia czasu czy przyjemności, czasem wymiany informacji. Potrzeb, które w dzisiejszych czasach mamy już niemal doskonale spełnione. Ale robimy to, z przyzwyczajenia zazwyczaj, dla nadrealizacji i usprawiedliwienia naszych przyszłych narzekań odnośnie niesatysfakcjonującego nas życia towarzyskiego. Zamiast tego warto by było trochę pomyśleć nad bardziej efektywnymi sposobami spędzania czasu. 

niedziela, 6 października 2013

Pierwszy tydzień piździernika (30.09-06.10.2013)

            Młody bóg – powiedział Alek patrząc w lustro. Tylko jeszcze trzeba innych przekonać do takiej opinii o sobie. To będzie wyzwanie. Tak, zaraz posypią się gromy cnotek i innych zakompleksionych istot, żem popadł w megalomanię. Jezus mówi „Kochaj Pana Boga swego (…)  a bliźniego swego jak siebie samego. Ni bardziej, ni mniej. Proporcja jest ważna. A im więcej miłości ilościowo (i jakościowo), tym lepiej. Amen.
            Z tym przekonywaniem innych naprawdę trudne zadanie. Wyzwanie psychologiczne na całe życie. „Challenge accepted!”Kilka kroków na tej drodze już zrobiłem, kolejne kilka właśnie robię m. in. spisując rozmyślania nt. relacji międzyludzkich. Rozmyślania zawiłe, trudne, zaawansowane, ale niezwykle potężne. Będzie ich sporo. Póki co, właśnie one zdominowały mój umysł i są pierwsze w kolejce do napisania.
            Tydzień normalnie, przerzuciłem się z roweru na komunikację miejska, zgarnąłem laczka z matmy, poderwałam trochę dziewcząt w internetach, załamałem się psychicznie, nie mogłem się powstrzymać z radości życia, kupiłem kilka drożdżówek – standard. Informacje żużlowe: Janusz Kołodziej został Indywidualnym Mistrzem Polski na Żużlu. Mistrzem świata za to Tai Woofeinden, Anglik australijskiego pochodzenia. Drugie miejska dla Polaka – Jarosława Hampela. Gratuluję wszystkim i jestem dumny z osiągnięć moich rodaków. Sam dostałem baty w lidze snookera.
Pastisz disco polo – dla pośmiania i refleksji: http://www.tekstowo.pl/piosenka,bracia_figo_fagot,pisarz_milosci.html

            Miało wyjść uporządkowanie, nie wyszło. Bywa. Miało być dłuższe, jest krótsze. Może zmodyfikuję, może wydłużę. Na razie jest, epilog działu „Powołanie”.

Poemat powołania

Tak wiele pięknie przeżytego zapomnienia
Jeszcze więcej ambicji (nie) do spełnienia
Życie, życie tak cudownie przeżywane
Co przyniesie, czy wskazane
W ogóle jest jakiekolwiek działanie?
A może dekadentyzm?  Potrzeb zaspokajanie?

Poeta pyta, psychologia tłumaczy,
Żywoty ludzi, humanista z powołania, tułaczy
Jego los na rynku pracy, choć pasję ma ogromną
Tak naprawdę chyba o nim w ogóle, nigdy nie wspomną.
Póki co, ogarnięty potęgą szczęścia wypracowanego
Kolejne cele zakłada, dąży do następnego…

Boli, gdy się nie udaje, gdy porażka, gdy wysiłek
Nie przynosi efektu chcianego. Niemiłe
Są te chwile, płaczliwe i przygnębiające.
Lecz właśnie one sens nadające.
Bo z nimi wiąże się stres – życia sól.
Motywacja, docenienie, emocje – ból.

Gdy czegoś nie ma, to motywuje,
By to zdobyć. Człowiek szuka, próbuje,
A jak się nie udaje, to odstawia, czym innym się zajmuje
Potem, kiedyś wraca, ze świeżą głową, nowy sposób odnajduje.
Takoż i żywot mija, w pasji, w doskonaleniu siebie, pracowaniu
W jednym znajdowanym, innym odrzucanym, stale dookreślanym powołaniu!

Bóg, wspaniałość, cudowność duchowości
Tak ważna, a niewidoczna rzeczywistość boskości.
Niezwykła jej waga, olbrzymia pomoc we wszelkich dziedzinach
Tylko nigdy doskonała, zawsze coś się zacina.
Ułomny, grzeszny, niedoskonały…
Nawet w uczuciu do Boga niestały
Jak bardzo brakuje mi całkowitego oddania, zaufania
Żeby ta egzystencja przeszła w etap samosięspełniania.

Ciekawie, cały świat fascynujący, gdy poznawany
Atrakcyjny, dopiero jak odpowiednio przedstawiany
Kwestia podejścia, zawsze i wszystko od niego zależy
Psychologia – ach, jakże pięknie jak się jest młodym i wierzy…
W idee, ideologie i poglądy (nie)realistyczne, przechodnie
„Pięknie nieroztropni” – ale czy nie lepiej żyć wygodnie?
Prywata, tradycja i postęp zawsze walczyły z dobrem wspólnym
Wszystko z umiarem, by być z samego siebie dumnym.
Lecz ułomność nam na to nie pozwala. Od dawna wiemy,
Że, za dużo chcemy, a za mało pracujemy

I przychodzi samotność. Gdy ustanie zgiełk
Pozostaje ból istnienia, bo brak. Lęk
Przed straceniem szczęścia, perspektywa niespełnienia
Brak ludności, społeczno-osobista anemia
Smutek, brakuje podziwiaczy, szczerości,
Wszystko sarkazmem, nie wierzę – brak miłości.
Potrzeby, ach potrzeby niezaspokojone!
Psychologio! Dlaczego źle Cię stosuje i wolno chłonę?!

Brak przyjaźni, miłości, głębszych relacji, umiejętności ich ustawienia
Za mało w tym angażu, podejście złe, wciąż coś się w tym zmienia.
„Wciąż nowych masz przyjaciół, starych przykrył kurz”
Coraz słabiej, bardziej wirtualnie – brak relacji dusz

Społecznie, bo tyle wielości możliwości, że wybrzydzamy.
Spokojnie, wieloma ludźmi, czynnościami, przedmiotami zaspokajamy,
Spełniamy, co trzeba. I dobrze, że choć częściowo to się udaje.
Ale ból, ból, ból, bo jednak „to nie to”. Coś się nam zdaje….
I szukamy, wciąż szukamy prawdziwości, autentyczności
Wielu nie docieka, zadowalając się uciechami ulotności
Ja poszedłem głębiej, badałem, odkrywałem,
Może kiedyś pomogłem, któryś żywot podratowałem….
Mniej lub bardziej jedno czy drugie każdy robi….
Wyjątkowy? Oryginalny? Cudowny? Kwestia poczucia i prezentacji
Brak (…) wiem czego. Ale cały czas ból, że mimo wiedzy, nie mam racji.

29.09-5.10.2013

Refleksja 91 – o relacjach międzyludzkich dwóch osób  Cz.3 dopasowanie a pozowanie

            Jak już pisałem na początku, podstawą dobrej relacji jest spełnianie nawzajem swoich potrzeb.(o tym planuje zrobić następny, jeszcze szerszy zbiór tekstów) Dość stwierdzić, że chodzi nie tylko o te uświadomione, wypowiedziane potrzeby (choć  są one istotna wskazówką), ale także o te nieświadome. Ważne, by spełniać je skutecznie i jednocześnie, spełniając je, nie odrzucać swoim zachowaniem w innych aspektach. 
            W psychologii ludowej panuje słuszne przekonanie, że ludzie, by zawiązać relacje, muszą do siebie pasować. Raczej nie tyle posiadać mnóstwo cech wspólnych, co umiejętnie spełniać zwoje wzajemne potrzeby. Ludzie, świadomie bądź nie, mniej lub bardziej, stylizują się celem przypodobania się innym. Raz, że spełniają w ten sposób potrzebę bezpieczeństwa, a dwa, że są w ryzach pewnych norm kulturowych np. nie zabijają, nie kradną, nie biegają nago po kościołach itp. Dochodzi jednak czasem do przesady. Ową przesadę nazwijmy, także z psychologii ludowej, pozowaniem.
            Każdy człowiek ma, mniejszą lub większą, potrzebę bycia ważnym, wpływania na innych, która ujawnia się szczególnie podczas kryzysu wieku średniego oraz u artystów całe życie. Przejmując jakąś naszą cechę, dany człowiek spełnia u nas tę potrzebę. Czy to robi świadomie czy nie, nie ma znaczenia – spełnia ją. Gdy zachodzi jej nadspełnienie, albo acelowe, nieskuteczne spełnienie, jego próba – prowadzi to do odrzucenia takiej osoby, uznając, że pozuje celem uzyskania jakichś korzyści.
            Spełnianie potrzeby kreatywności (tak ja nazwał E. Erikson) jest ważne przy tworzeniu mocniejszej relacji. Natomiast istnieje o wiele ważniejsza sprawa tj. tzw. podporządkowywanie się pod drugą osobę. Źle wykonane wiemy czym skutkuje. Natomiast dobrze wykonane to cos dalece większego niż zaspokojenie jednej potrzeb. To znajomość potrzeb i  umiejętność ich zaspokajania u drugiej osoby. Cecha kluczowa i absolutnie niezbędna do nawiązywania dobrych relacji. Nie jest to w żaden sposób sztuczne zmienianie siebie pod kogoś, bo w każdej relacji robimy to podświadomie.

Cz. 4 dookreślanie kontekstu relacji

            …odbywa się poprzez spełnianie odpowiednich potrzeb. Jak już wspominałem, sposób patrzenia zależy od osoby, której potrzeby są spełniane. Język, zwłaszcza angielski, dość precyzyjnie określa niektóre, nowoczesne typy relacji, choć i tak nigdy tego doskonale nie odda. Bo potrzeb jest nieskończenie wiele do kwadratu, bo mamy dwie osoby. Niemniej cos tam wyróżnia np. koleżeństwo, przyjaźń, miłość, romans, erotyka, mistrz-uczeń, rodzic- dziecko, szef – pracownik i wiele, nieskończenie innych.
            Apeluję teraz do wyobraźni czytelników. Musicie sobie wyobrazić ludzką potrzebę. Nie ma ona ani swojej granicy spełnienie, ani swojej dolnej granicy braku. Każda czynność spełnia jednocześnie co najmniej kilka potrzeb w mniejszym lub większym stopniu. Spełnianie jednych potrzeb jest łatwiejsze niż spełnianie drugich. Każda potrzeba ma więc swoje, nazwijmy to, poziomy spełnienia. Im mniejszy ów poziom, tym człowiek jest bardziej łasy na zaspokojenie np. głód. Można być głodnym, albo najedzonym. Ale można nie jesć przez 3 dni i nie tknąć nawet mięsa, albo można być prawdziwie najedzonym, a i tak zjeść soczystego kurczaka. Kwestia jakości zaspokojenie no i oczywiście szeroko pojmowanych skojarzeń.
            Podobnie z potrzebami społecznymi – trzeba umieć je odpowiednio zaspokajać. Ale jest jeszcze jeden knyf w tym całym systemie. Nazywa się – potrzeby głębsze. Abraham Masłow stworzył piramidę potrzeb. Ja raczej by nazwał to siecią zależności potrzeb. Dopiero jak jedna jest spełniona, możemy skuteczniej spełniać następną. Np. przytulania zaspokaja naszą potrzebę bezpieczeństwa. Gdy ta jest już w miarę zaspokojona, przytulania także wpływa na naszą potrzebę miłości, akceptacji, przynależności, a nawet na potrzeby erotyczne. Nikt nie myśli jednak o seksie, gdy jego życie jest zagrożone. Większość przynajmniej, bo dewiacje są różne….Idąc dalej tą drogą, większość relacji właśnie przebiega od koleżeństwa, przez przyjaźń do miłości. Dziś są one jednak ograniczone w dużej mierze wyłącznie do romansów, bo potrzeby związane z koleżeństwem czy przyjaźnią dane osoby mają niemal stale i skutecznie zaspokajane przez inne osoby….

            Skuteczne znajdywanie i zaspokajanie potrzeb to jedno. Rzecz bardzo ważna i skuteczna. Prawdziwi mistrzowie relacji międzyludzkich potrafią jednak zrobić cos absolutnie genialnego – zdefiniować poziom relacji. O ile często poziom relacji niemalże sam się definiuje, o tyle, dzięki umiejętnościom ludzie są w stanie decydować o poziomie relacji. Odbywa się to poprzez zaspokajanie odpowiednich potrzeb w sposób skuteczny, a jednocześnie innych, powiedzmy, bardziej podstawowych także, a przynajmniej pozostawanie neutralnym w stosunku do nich, nie prowokowanie odrzucenia. Np. ktoś może być dobry w spełnianiu czyjeś osoby potrzeb erotycznych, ale za dużo jej słodzi. Wtedy naraża się na ramę pozowania.