niedziela, 6 października 2013

Pierwszy tydzień piździernika (30.09-06.10.2013)

            Młody bóg – powiedział Alek patrząc w lustro. Tylko jeszcze trzeba innych przekonać do takiej opinii o sobie. To będzie wyzwanie. Tak, zaraz posypią się gromy cnotek i innych zakompleksionych istot, żem popadł w megalomanię. Jezus mówi „Kochaj Pana Boga swego (…)  a bliźniego swego jak siebie samego. Ni bardziej, ni mniej. Proporcja jest ważna. A im więcej miłości ilościowo (i jakościowo), tym lepiej. Amen.
            Z tym przekonywaniem innych naprawdę trudne zadanie. Wyzwanie psychologiczne na całe życie. „Challenge accepted!”Kilka kroków na tej drodze już zrobiłem, kolejne kilka właśnie robię m. in. spisując rozmyślania nt. relacji międzyludzkich. Rozmyślania zawiłe, trudne, zaawansowane, ale niezwykle potężne. Będzie ich sporo. Póki co, właśnie one zdominowały mój umysł i są pierwsze w kolejce do napisania.
            Tydzień normalnie, przerzuciłem się z roweru na komunikację miejska, zgarnąłem laczka z matmy, poderwałam trochę dziewcząt w internetach, załamałem się psychicznie, nie mogłem się powstrzymać z radości życia, kupiłem kilka drożdżówek – standard. Informacje żużlowe: Janusz Kołodziej został Indywidualnym Mistrzem Polski na Żużlu. Mistrzem świata za to Tai Woofeinden, Anglik australijskiego pochodzenia. Drugie miejska dla Polaka – Jarosława Hampela. Gratuluję wszystkim i jestem dumny z osiągnięć moich rodaków. Sam dostałem baty w lidze snookera.
Pastisz disco polo – dla pośmiania i refleksji: http://www.tekstowo.pl/piosenka,bracia_figo_fagot,pisarz_milosci.html

            Miało wyjść uporządkowanie, nie wyszło. Bywa. Miało być dłuższe, jest krótsze. Może zmodyfikuję, może wydłużę. Na razie jest, epilog działu „Powołanie”.

Poemat powołania

Tak wiele pięknie przeżytego zapomnienia
Jeszcze więcej ambicji (nie) do spełnienia
Życie, życie tak cudownie przeżywane
Co przyniesie, czy wskazane
W ogóle jest jakiekolwiek działanie?
A może dekadentyzm?  Potrzeb zaspokajanie?

Poeta pyta, psychologia tłumaczy,
Żywoty ludzi, humanista z powołania, tułaczy
Jego los na rynku pracy, choć pasję ma ogromną
Tak naprawdę chyba o nim w ogóle, nigdy nie wspomną.
Póki co, ogarnięty potęgą szczęścia wypracowanego
Kolejne cele zakłada, dąży do następnego…

Boli, gdy się nie udaje, gdy porażka, gdy wysiłek
Nie przynosi efektu chcianego. Niemiłe
Są te chwile, płaczliwe i przygnębiające.
Lecz właśnie one sens nadające.
Bo z nimi wiąże się stres – życia sól.
Motywacja, docenienie, emocje – ból.

Gdy czegoś nie ma, to motywuje,
By to zdobyć. Człowiek szuka, próbuje,
A jak się nie udaje, to odstawia, czym innym się zajmuje
Potem, kiedyś wraca, ze świeżą głową, nowy sposób odnajduje.
Takoż i żywot mija, w pasji, w doskonaleniu siebie, pracowaniu
W jednym znajdowanym, innym odrzucanym, stale dookreślanym powołaniu!

Bóg, wspaniałość, cudowność duchowości
Tak ważna, a niewidoczna rzeczywistość boskości.
Niezwykła jej waga, olbrzymia pomoc we wszelkich dziedzinach
Tylko nigdy doskonała, zawsze coś się zacina.
Ułomny, grzeszny, niedoskonały…
Nawet w uczuciu do Boga niestały
Jak bardzo brakuje mi całkowitego oddania, zaufania
Żeby ta egzystencja przeszła w etap samosięspełniania.

Ciekawie, cały świat fascynujący, gdy poznawany
Atrakcyjny, dopiero jak odpowiednio przedstawiany
Kwestia podejścia, zawsze i wszystko od niego zależy
Psychologia – ach, jakże pięknie jak się jest młodym i wierzy…
W idee, ideologie i poglądy (nie)realistyczne, przechodnie
„Pięknie nieroztropni” – ale czy nie lepiej żyć wygodnie?
Prywata, tradycja i postęp zawsze walczyły z dobrem wspólnym
Wszystko z umiarem, by być z samego siebie dumnym.
Lecz ułomność nam na to nie pozwala. Od dawna wiemy,
Że, za dużo chcemy, a za mało pracujemy

I przychodzi samotność. Gdy ustanie zgiełk
Pozostaje ból istnienia, bo brak. Lęk
Przed straceniem szczęścia, perspektywa niespełnienia
Brak ludności, społeczno-osobista anemia
Smutek, brakuje podziwiaczy, szczerości,
Wszystko sarkazmem, nie wierzę – brak miłości.
Potrzeby, ach potrzeby niezaspokojone!
Psychologio! Dlaczego źle Cię stosuje i wolno chłonę?!

Brak przyjaźni, miłości, głębszych relacji, umiejętności ich ustawienia
Za mało w tym angażu, podejście złe, wciąż coś się w tym zmienia.
„Wciąż nowych masz przyjaciół, starych przykrył kurz”
Coraz słabiej, bardziej wirtualnie – brak relacji dusz

Społecznie, bo tyle wielości możliwości, że wybrzydzamy.
Spokojnie, wieloma ludźmi, czynnościami, przedmiotami zaspokajamy,
Spełniamy, co trzeba. I dobrze, że choć częściowo to się udaje.
Ale ból, ból, ból, bo jednak „to nie to”. Coś się nam zdaje….
I szukamy, wciąż szukamy prawdziwości, autentyczności
Wielu nie docieka, zadowalając się uciechami ulotności
Ja poszedłem głębiej, badałem, odkrywałem,
Może kiedyś pomogłem, któryś żywot podratowałem….
Mniej lub bardziej jedno czy drugie każdy robi….
Wyjątkowy? Oryginalny? Cudowny? Kwestia poczucia i prezentacji
Brak (…) wiem czego. Ale cały czas ból, że mimo wiedzy, nie mam racji.

29.09-5.10.2013

Refleksja 91 – o relacjach międzyludzkich dwóch osób  Cz.3 dopasowanie a pozowanie

            Jak już pisałem na początku, podstawą dobrej relacji jest spełnianie nawzajem swoich potrzeb.(o tym planuje zrobić następny, jeszcze szerszy zbiór tekstów) Dość stwierdzić, że chodzi nie tylko o te uświadomione, wypowiedziane potrzeby (choć  są one istotna wskazówką), ale także o te nieświadome. Ważne, by spełniać je skutecznie i jednocześnie, spełniając je, nie odrzucać swoim zachowaniem w innych aspektach. 
            W psychologii ludowej panuje słuszne przekonanie, że ludzie, by zawiązać relacje, muszą do siebie pasować. Raczej nie tyle posiadać mnóstwo cech wspólnych, co umiejętnie spełniać zwoje wzajemne potrzeby. Ludzie, świadomie bądź nie, mniej lub bardziej, stylizują się celem przypodobania się innym. Raz, że spełniają w ten sposób potrzebę bezpieczeństwa, a dwa, że są w ryzach pewnych norm kulturowych np. nie zabijają, nie kradną, nie biegają nago po kościołach itp. Dochodzi jednak czasem do przesady. Ową przesadę nazwijmy, także z psychologii ludowej, pozowaniem.
            Każdy człowiek ma, mniejszą lub większą, potrzebę bycia ważnym, wpływania na innych, która ujawnia się szczególnie podczas kryzysu wieku średniego oraz u artystów całe życie. Przejmując jakąś naszą cechę, dany człowiek spełnia u nas tę potrzebę. Czy to robi świadomie czy nie, nie ma znaczenia – spełnia ją. Gdy zachodzi jej nadspełnienie, albo acelowe, nieskuteczne spełnienie, jego próba – prowadzi to do odrzucenia takiej osoby, uznając, że pozuje celem uzyskania jakichś korzyści.
            Spełnianie potrzeby kreatywności (tak ja nazwał E. Erikson) jest ważne przy tworzeniu mocniejszej relacji. Natomiast istnieje o wiele ważniejsza sprawa tj. tzw. podporządkowywanie się pod drugą osobę. Źle wykonane wiemy czym skutkuje. Natomiast dobrze wykonane to cos dalece większego niż zaspokojenie jednej potrzeb. To znajomość potrzeb i  umiejętność ich zaspokajania u drugiej osoby. Cecha kluczowa i absolutnie niezbędna do nawiązywania dobrych relacji. Nie jest to w żaden sposób sztuczne zmienianie siebie pod kogoś, bo w każdej relacji robimy to podświadomie.

Cz. 4 dookreślanie kontekstu relacji

            …odbywa się poprzez spełnianie odpowiednich potrzeb. Jak już wspominałem, sposób patrzenia zależy od osoby, której potrzeby są spełniane. Język, zwłaszcza angielski, dość precyzyjnie określa niektóre, nowoczesne typy relacji, choć i tak nigdy tego doskonale nie odda. Bo potrzeb jest nieskończenie wiele do kwadratu, bo mamy dwie osoby. Niemniej cos tam wyróżnia np. koleżeństwo, przyjaźń, miłość, romans, erotyka, mistrz-uczeń, rodzic- dziecko, szef – pracownik i wiele, nieskończenie innych.
            Apeluję teraz do wyobraźni czytelników. Musicie sobie wyobrazić ludzką potrzebę. Nie ma ona ani swojej granicy spełnienie, ani swojej dolnej granicy braku. Każda czynność spełnia jednocześnie co najmniej kilka potrzeb w mniejszym lub większym stopniu. Spełnianie jednych potrzeb jest łatwiejsze niż spełnianie drugich. Każda potrzeba ma więc swoje, nazwijmy to, poziomy spełnienia. Im mniejszy ów poziom, tym człowiek jest bardziej łasy na zaspokojenie np. głód. Można być głodnym, albo najedzonym. Ale można nie jesć przez 3 dni i nie tknąć nawet mięsa, albo można być prawdziwie najedzonym, a i tak zjeść soczystego kurczaka. Kwestia jakości zaspokojenie no i oczywiście szeroko pojmowanych skojarzeń.
            Podobnie z potrzebami społecznymi – trzeba umieć je odpowiednio zaspokajać. Ale jest jeszcze jeden knyf w tym całym systemie. Nazywa się – potrzeby głębsze. Abraham Masłow stworzył piramidę potrzeb. Ja raczej by nazwał to siecią zależności potrzeb. Dopiero jak jedna jest spełniona, możemy skuteczniej spełniać następną. Np. przytulania zaspokaja naszą potrzebę bezpieczeństwa. Gdy ta jest już w miarę zaspokojona, przytulania także wpływa na naszą potrzebę miłości, akceptacji, przynależności, a nawet na potrzeby erotyczne. Nikt nie myśli jednak o seksie, gdy jego życie jest zagrożone. Większość przynajmniej, bo dewiacje są różne….Idąc dalej tą drogą, większość relacji właśnie przebiega od koleżeństwa, przez przyjaźń do miłości. Dziś są one jednak ograniczone w dużej mierze wyłącznie do romansów, bo potrzeby związane z koleżeństwem czy przyjaźnią dane osoby mają niemal stale i skutecznie zaspokajane przez inne osoby….

            Skuteczne znajdywanie i zaspokajanie potrzeb to jedno. Rzecz bardzo ważna i skuteczna. Prawdziwi mistrzowie relacji międzyludzkich potrafią jednak zrobić cos absolutnie genialnego – zdefiniować poziom relacji. O ile często poziom relacji niemalże sam się definiuje, o tyle, dzięki umiejętnościom ludzie są w stanie decydować o poziomie relacji. Odbywa się to poprzez zaspokajanie odpowiednich potrzeb w sposób skuteczny, a jednocześnie innych, powiedzmy, bardziej podstawowych także, a przynajmniej pozostawanie neutralnym w stosunku do nich, nie prowokowanie odrzucenia. Np. ktoś może być dobry w spełnianiu czyjeś osoby potrzeb erotycznych, ale za dużo jej słodzi. Wtedy naraża się na ramę pozowania.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz