niedziela, 30 czerwca 2013

24-30.06.2013

            Ponownie awansem, ponownie z przyczyn wycieczkowych. Jutro Ukraina, góry, góry i raz jeszcze góry. Tydzień bez komputera, lubię to. J Potem mam kurs francuskiego – tak będę się uczył w wakacje. Kilka cennych obserwacji zanotowałem, do poczytania. Ponadto otwieram niejako nowy dział bloga. Poza refleksami, wierszami, będę dopisywał moje własne interpretacje utworów literackich, piosenek czy bieżących wydarzeń, nie tylko sportowych.
            Doszedłem do wniosku, że moją prawdziwą pasją i miłością jest poznawanie ludzi, analizowanie ich zachowań. Tym bardziej gorąco zachęcam wszystkich do pisania do mnie. GG: 44317866. Znajomość ze mną może być wyjątkową przygoda, o ile się w niej wytrzyma.
            Ciąg dalszy moich mistycznych refleksji o psychomachii między id a superego, czyli po polsku, miedzy wartościami, a żądzami. Teorie Freuda nadal budzą mój podziw. Traktujące, co prawda, nieraz do mistycznej parapsychologii i niepraktycznej filozofii, gdybania czysto teoretycznego, akademickiego, to niezwykle wręcz celne. Acz trudne. O tym piszę właśnie w wierszu, przeradzającym się powoli w poemat – „Sumienie”.

Refleksja 83 – o mediach

Cz.1 targeting

            Narzekanie na jakość mediów, propagandowość, nierzetelność itd. skłoniło mnie, jako przyszłego dziennikarza do refleksji nad tym. Doszedłem do stosunkowo prostego wniosku, o którym wciąż zapominamy. Tekst dziennikarski, o czymkolwiek by nie był ma za zadanie się sprzedać. A kupuje go określony rodzaj ludzi, ze względu na temat, wartości w nim zaprezentowane.  Jest to tzw. targeting - pisanie dla określonej grupy odbiorców. Grupy mogą być rozmaite, powody dla których czytają teksty także. Także gdy uważasz tekst za kiepski, zastanów się dobrze, może po prostu nie jest on dla Ciebie.
            Oczywiście, warsztat dziennikarski, styl pisania, wreszcie temat artykułu ma jego odbiór. Trudno mierzyć jakość tekstu jego poczytalnością. Niemniej, dobry dziennikarz powinien mieć, oprócz ciekawego tematu, odpowiedniego stylu, przede wszystkim umiejętność autoreklamy i możliwie najszerszy target. To samo dotyczy oczywiście audycji radiowych, telewizyjnych czy internetu. Inny środek przekazu to często także inny target.
           

Cz. 2 – obiektywizacja oceny

            Jak widać z przedstawionych powyżej czynników na ocenę osoby wpływa ich mnóstwo, toteż poczynienie obiektywnej, niezależnej od czegokolwiek, a jedynie od ocenianej osoby oceny jest bardzo t rudne. Można w dość łatwy sposób, kierując się obiektywnymi przesłankami stwierdzić czy ktoś jest lepszy lub gorszy w danej dziedzinie. Służą temu zawody, wyniki testów czy obserwacje życia. Testy psychologiczne pozwalają bardziej precyzyjnie określić rozwój inteligencji (czyli zdolności poznawczych) w danym ich zakresie. Można sporządzić bardziej ogólny test np. IQ czy zsumować i policzyć średnią (wielu psychologów poszczególnym obszarom dałoby różne wagi) by ustalić czy generalnie dana osoba jest lepsza czy gorsza. Jednak nie da to nam maksymalnie ścisłego wyniku, a jedynie jego przybliżenie, biorąc pod uwagę interpretację wyników, niedokładność testów czy inne warunki zewnętrzne.
            Oczywiście nam, zwykłym ludziom, żeby kogoś ocenić nie potrzeba olbrzymiej liczby testów. Dokonujemy tego podświadomie, mniej lub bardziej właściwie. Im większa nasza inteligencja emocjonalna oraz wiedza o danej osobie, tym sprawiedliwiej ja oceniamy. Im większy nasz angaż emocjonalny w relacje z nią, tym bardziej subiektywna, a tym samym błędna, jest nasza ocena. Niemniej, dokonujemy jej i trudna nam ją zobiektywizować. Mimo to, posiadając odpowiednie umiejętności i narzędzia jesteśmy w stanie, dość dokładnie określić ogólna wartość drugiego człowieka.
            Wypracowawszy pewne narzędzie i umiejętności potrafimy już dość dokładnie ocenić ogólną wartość człowiek, a bardzo precyzyjnie jego zdolności w danej dziedzinie. I tu drogę nam zagradza pewna wredota, która nazywa się umiejętnością wykorzystania swoich talentów. Mimo testów na kreatywność, zdolności interpersonalne, negocjacyjne, podrywowe, nie ma testu na ogólna umiejętność radzenia sobie w życiu. Pardon, jest jeden – życie samo w sobie. Ludzie mają tendencje do zapominania o tym, co trudniej mierzalne jak właśnie zdolności interpersonalne, kreatywność, sumienność, pracowitość. Te wszystkie cechy stanowią niezwykle ważną rolę w całościowej ocenie. To one świadczą o ogólnej zaradności człowieka. Pewnych cech zwyczajnie nie da się zmierzyć.
Podsumowując, podziału na osoby lepsze i gorsze ogólnie dokonujemy podświadomie w naszych głowach. Możliwe jest wykonanie takiego podziału obiektywnie, ale wyniki są w tym wypadku na tyle nieścisłe, że lepiej w ten sposób się bawić. Jednakowoż osoby posiadając narzędzia i umiejętności interpersonalne mogą z dość dokładnie i możliwie obiektywnie i niekrzywdząco dokonać takiego podziału. Powinien on być jednak na własny użytek i na własne ryzyko.

c.d. „Sumienie”

Tak, wygram, kiedyś zwyciężę.
Stanę odważniej i mężniej.
Lepiej wyposażony, umiejętniej korzystający
Będę silniejszy niż przykład dający
Dam radę, wiem, w sobie to czuję
Tylko dlaczego nie wygrywam, a pisuję?
Dlaczego narzekam, wypłakuję swoje słabości
A nie odnoszę sukcesu dojrzałości?

Ale jest wsparcie, jest moc, nadzieja.
Mimo to, na zewnątrz nic się nie zmienia.
Nie ma skutku, zostaje zamiar działalności
I odwieczny spór żądz i wartości
27.06.2013

Znaleziony w świecie

możliwości
opcji wielości
wybierania trudności
nigdy i zawsze pewien właściwości
24.06.2013

  1. Doskonały, cudny utwór. 1. Kategoria. Maleńczukowska ironia, sarkazm wpisany w ten utwór (zawsze mam problem z interpretacjami czysto literackimi i wyłapywaniem ironii). Niemniej, tu ogarnąłem. Poza tym, świetny opis, doskonała stylizacja językowa, operowanie głosem. Podjęcie tematu marzeń, biedy, gorzka refleksja nad bezskutecznością w spełnianiu marzeń.
  2. Tak a propos seksualności. Niegrzeczny chłopiec, podrywacz, ponownie świetny przykład piosenki aktorskiej. Podryw z klasą, dla mnie, 18-letniego fascynata człowieczeństwem w tym miłością i seksualnością, ideał przyszłości życia. No i oczywiście operowanie słowem, aluzje erotyczne, dystans do życia. Po prostu mrrrrr…..

niedziela, 23 czerwca 2013

17-23.06.2013

            Wyjątkowo awansem, bo wyjeżdżam na wycieczkę. Czas, wraz podejrzewam, z nadciągającymi tygodniami refleksji i definiowania siebie, ustalenia celów i zmian na mojej drodze życia. Zgromadziłem bardzo dużo rozmaitych refleksji dotyczących seksualności i relacji interpersonalnych oraz stricte fantazji. Wszystkie schematy działania powstają w mojej głowie; podczas wycieczek będę je tworzył. Na razie prostą rzeczą, do której doszedłem jest fakt, że relacje należy personalizować i odpowiednio seksualizować, o czym pisze w krótkiej refleksji.

c. d. "Sumienie" 

Idea, moc, czego brakuje?
Wszystko mam, źle się czuję.
Zdrowie, wiara, praca
Miłość, fajność, racja
Trochę brakuje jak każdemu
Sytuacja wspaniała – dlaczemu
Więc nie ma szczęścia?
Kwestia do sprawy podejścia.
Do życia, do darów, do wierności
Kwestia sprzeczności wartości
I czynów. Straszna rozterka
Sumienna hiperusterka.
19.06.13

Refleksja 82 – o seksualizacji relacji

            Dziwnym dla mnie, bo kłócącym się z przypisywanym mojej religii zachowaniom jest to, o czym napiszę. Toteż wywołało to u mnie wewnętrzną dyskusję wygraną jednogłośnie poprzez stronę niezbyt chrześcijańską. Wygrała ta strona ze względu na kilka rzeczy. Po pierwsze, wielość obserwacji relacji, które zawierałem i zawieram z ludźmi, obserwacje tego, co wpływa na jakość relacji. Pod drugie, fakt, że to Bóg stworzył świat i człowieka, ustalił wszystkie zasady biologiczne, które trochę już funkcjonują z całkiem niezłym skutkiem. Po trzecie, odrzuciłem tradycjonalizm seksualnym by czyściej widzieć sprawę. Po czwarte, udałem się do źródeł wiedzy o człowieku, robiąc dużej ilości osób pobieżne portrety psychologiczne, zawierające poglądy tej osoby nt. seksualności.
            Refleksja w sumie całkiem prosta i można ja ująć w jednym zdanie: seksualizacja relacji z drugim człowiekiem, na odpowiednim poziomie w zależności od danego człowieka, przyczynia się do polepszenia relacji. Opowiem o poszczególnych fragmentach tej obserwacji jednocześnie zaznaczając jak wykorzystać ją w życiu.
            Seksualizacja relacji polega na utworzeniu w drugiej osobie atrakcyjności seksualnej. Można tego dokonywać na różne sposoby, tu polecam przeczytanie kilku książek o podrywie. Dla każdej osoby budowanie atrakcyjności jest inne, ze względu na osobiste preferencje. Niemniej istnieje kilka czynników czyniących człowieka atrakcyjnym ogólnie, działających na większość jak nie na wszystkich ludzi.
            Poziom skutecznej czyli budującej relacje seksualizacja zależy od danej osoby. Zarówno brak budowania atrakcyjności jak i nadmierna aktywność w tym zakresie są odbierane negatywnie, toteż należy dopasować to do osoby, z która się rozmawia. Poza samym polepszeniem relacji seksualizacja prowadzi do zwykłej, aseksualnej, dobrej zabawy, flirtu czy dużej ilości śmiechu.

            Spostrzeżenie to wykorzystują przede wszystkim podrywacze. Odnosząc się z dystansem, ale także w pełni z klasą do obiektu starań, realizują oni swoje cele. Jednak nie służy to tylko i wyłącznie wytworzeniu seksualnego napięcia na chwilę (co zakochania trzeba zrobić coś poza tym jeszcze). Służy także do, o dziwo, do polepszenie relacji z osobami, które nie są potencjalnymi partnerami erotycznymi.  

Definicja siebie

  1. Jestem człowiekiem. Należy mi się prawo do życia i wyznawania swoich poglądów.  Takie samo prawo należy się każdemu innemu człowiekowi. Dlatego nie wolno mi krzywdzić drugiego, odbierać mu jego prawa. Ludzie są różni, lepsi i gorsi, lecz nie do mnie należy definiowanie kto zasługuje na bycie człowiekiem, a kto. Było już kilku takich, co myśleli, że mają rację, nie naśladuję ich.
  2. Jestem katolikiem. Wszystko, co robię musi być zgodne z moja wiarą, której będę bronił. Wiara jest moim świadomym wyborem, wszystko inne, co ma miejsce w moim żywocie musi być zgodne z jej założeniami. Właśnie od Boga wypływa pełnia sił umożliwiających czerpanie z życia i pełne w nim uczestnictwo.  Owszem, zdarza się zbłądzić. Każdy grzech jednak nie przynosi szczęścia, a co najwyżej jego pozór.
  3. Jestem mężczyzną. To takie starożytne, zapomniane słowo. Jako mężczyzna mam swój honor i zasady, których będę bronił. Pamiętając  o tym, że moje zachowanie rzutuje na to jak jestem postrzegany oraz jak są postrzegane osoby i grupy kojarzone ze mną, staram się przywrócić dawną dumę męskości i wszystkim chwalebnym cechom z nią związanym – odwagą, honorem, cnotą. Jednocześnie sprzeciwiam się zdecydowanie krzywdzeniu drugiego człowieka w jakikolwiek sposób.
  4. Jestem twórcą i dziennikarzem. Wszystko, co mówię i pisze świadczy o mnie, wpływa na moja opinię. Moim zadaniem jest tak głosić siebie i swoje idee, aby dać jak najlepsze świadectwo
  5. Jestem słaby. I świadom swojej słabości. Nie raz będę upadać. Jednak zawsze, niezależnie od tego w jakiej sytuacji się znajdę będę pamiętać o tym, kim jestem. Nie wyrzeknę się podjętych tu decyzji, nie  zmienię ich, nie odstąpię choćby na krok od tych tez, by nie popaść w konformizm. 

niedziela, 16 czerwca 2013

10-16.06.2013

            Doszedłem do, jakże odkrywczego dla jednych i jakże oczywistego dla innych wniosku, że człowiek sam sobie w życiu nie poradzi. Jakkolwiek silną osobowością by nie był, musi realizować swoje potrzeby. Doszedłem też do drugiego wniosku: starożytni Rzymianie miel rację: Imperare sibi est maximum imperium. Bo to nie od zewnątrz, ale właśnie od wnętrza może zależeć wszystko, cokolwiek robimy. Nie zależy, bo paradoks wyboru, bo mała samoświadomość, bo brak sił by kontrolować siebie. Łatwiej innych. I o tym nam mówi psychologia, o tym mówię ja, dziś, niejako przypominając te podstawowe, jakże potężne w swym odpowiednim rozwinięciu, prawdy życiowe. I o tym też teksty.
            Słabość własna słabością własną, ale życie zewnętrzne toczy się dalej.
  • Oceny nieomalże wystawione – pozytywnie
  • Komentowałem kolejny mecz siatkówki – pozytywnie
  • Jutro trening i mecz snooker – pozytywnie
  • Cały czas zwiększam swoje umiejętności interpersonalne, pracuję nad personalizacją relacji.
  • Jarosław Hampel wygrał GP Polski na żużlu.
Czyli wszystko super, tylko owa dość wyraźna rysa na szkle w postacie braku kontroli nad sobą, a przez to odczuwania tego tak jak się powinno. I to jest straszne.

Refleksja 81 – o ocenianiu ludzi cz. 1

            Poznając ludzi podświadomie już dokonujemy ich oceny. Już w ciągu pierwszych 4s dokonujemy wstępnej oceny na podstawie wyglądu, stylu i zachowania. Nad obserwowaniem jak to robimy, dlaczego, po co, co z tego mamy i jakie popełniamy błędy przeznaczyłem dużo czasu.
            Pierwszą i zdecydowanie najważniejszą rzeczą, od której zacznę i wyprowadzę dalsze rozważania jest warunkowanie klasyczne, czyli po polsku skojarzenia. Pewne cechy wyglądu czy zachowania kojarzą się nam poprzez ewolucyjne tudzież kulturowe uwarunkowania z danymi wartościami i wywołują emocje. Na przykład: widząc faceta 2 na 2 w dresie, chwiejącego się z piwem w ręce  kojarzymy go z dresiarstwem, co wywołuje u nas strach, pogardę, współczucie, zależy od naszej osobowości. I tu nasuwa się kolejny watek. Każda ocena danego człowieka jest niezwykle i ściśle subiektywna.
            Tak więc zasadniczym źródłem jest osobowość. Osoba oceniająca  ma pewne swoje doświadczenia wedle których kataloguje inne osoby np. osoba zgwałcona przez mężczyznę patrzy na wszystkich mężczyzn nieufnie. Przykład skrajny, ale wyrazisty.
            Czynnik kulturowy tudzież środowiskowy związany jest z otoczeniem, uwarunkowaniami społecznymi. W jednej kulturze za symbol piękna i zdrowia uznaje się szczupłość, a w drugiej grubość. Także mniejsze wspólnoty i grupy mają swoje zasady i symbole pewnych cech. Osoba znająca te uwarunkowania, dzięki odpowiednim zachowaniem jest w stanie utworzyć odpowiedni obraz siebie wśród danej grupy.
            Kolejna sposób kojarzenia to symbole biologiczne. Mięśnie symbolizują siłę, szerokie biodra - płodność, długie włosy – zdrowie itp. Tych uwarunkowań jest mnóstwo i nie zależą one od danej grupy.
             Ważne są także losowe mniej lub bardziej warunki zewnętrzne do jakich zalicza się pogoda, sytuacja, miejsce czy stan emocjonalny. Takie warunki zewnętrzne ściśle się wiążą z osobą oceniającego, jednak na nie trzeba brać poprawkę.
            Kontekstowość. Załóżmy, że jest dziewczyna, która ocenia chłopaka. Lubi go, ale nie kocha. Więc w kontekście koleżeństwa ocenia go pozytywnie, ale w kontekście miłości erotycznej nie, bo wie, że jest on w tym nieporadny. Kontekstowość ma tez znaczenie na początku. Inaczej bowiem patrzy się na osoby w klubie go-go niż w tramwaju, inaczej je ocenia. W zależności od kontekstu spotkania czy nawet widzenia zmienia się nasza ocena, bo zwracamy uwagę na inne cechy.
            Historia. Po zawiązaniu relacji i wraz z jej rozwojem coraz mocniej oceniamy daną istotkę przez pryzmat naszej relacji z nią. W zależności od tego, co się dzieje między tymi osobami, jak się traktują obraz drugiego człowieka ulega znacznym zniekształceniom.

Sumienie

Opcji wielość – ich właściwość nieznana
Oddalenie, zawahanie – upadek panowania
Wartości. Umiejętności coraz lepsze – wielkość
Zagubienie osobowości, siebie – nie to!
Nie tamto, a co? Ta prawda szokuje:
Że ja innych, a Szatan mnie kontroluje.

Diagnozuj, diagnozuj powołanie!
Szczęście za słabe, mimo odpowiedzi na nie,
dążenia nie przynoszą efektów, popadasz w niemoc
Ta wewnętrzna intelektualno-duchowa przemoc
Spowodowana, owszem, psychologią, wytłumaczalna naukowo
Ale dla człowieka żyjącego uczuciowo,
Nie ma znaczenia wyjaśnienie klasyka
Gdy zło Cię osacza, gdy zło Cię dotyka,
A Ty nie chcesz go zniszczyć lecz przejąć nad nim kontrolę
Ambitnie, ambitnie kolego. Ja, Bóg Ci na to pozwolę.

Wiem, jestem słaby, nie potrzebuję o tym przypominania.
Może obiektywnie potrafię wiele – kwestia pracowania
Kreatywności, planów, autoprezentacji, podejścia
Natomiast bez autozgodności nie ma szczęścia.

Tak, trzeba płakać nad losem człowieka
Tak, trzeba rozpaczać nad tym, co przyrzeka,
A nie dotrzymuje,
kocha, a nie szanuje.
Błądzi, jak każdy, za namiętnościami
(chwilowo) gardząc wartościami.
Niech płaczem rzewnym wybuchnie świat cały.
„chwilo, trwaj!” Źle….jestem za mały.
16.06.2013


poniedziałek, 10 czerwca 2013

3.06-9.06

            Tydzień upłynął pod znakiem sportu, czyli szerzej, rozwijania swoich pozaszkolnych pasji. Byłem, na razie widzem co prawda, na Indywidualnych Mistrzostwach Europy w snookerze. Stawka zacna, bo stanie się zawodowcem, licencja na Main Tour. Wygrał Fin Robin Hull pokazując snooker na bardzo,. Bardzo wysokim poziomie. Na razie mi trochę do nich brakuje, ale powoli sam staję się coraz lepszy.
            Potem spełniłem swoje marzenie – zostałem sprawozdawcą sportowym stacji radiogol.pl. Siatkówki oczywiście. Już mam za sobą pierwszy mecz. Niesamowite przeżycie. Z racji, że odbywał się niedzielnym wieczorem, nie mogłem spisać weń moich przemyśleń i umieścić w wpisu. Właśnie z nagromadzenia angażu pozaszkolnego refleksja iście szkolna.
            Odkryłem ciekawą prawidłowość intrapersonalną. Stwierdziłem, że człowiek jest całością. Bez silnego zaangażowania emocjonalnego, fizycznego i intelektualnego w realizowanie triady potrzeb (przypominam: życie towarzyskie, zawodowe i religijne, ideowe) nie jest się człowiekiem. Potrzebujemy bardzo mocno tych właśnie wymiarów. One przyczyniają się do naszego rozwoju osobowościowego. To tak w ramach reasumpcji moich obserwacji.

Refleksja 80 – wystawienie ocen

            Wystawienie ocen w moim elitarnym, rzekomo najlepszym w Wielkopolsce, w 2. Klasie liceum to rzecz ważna, zwłaszcza jak ma się ambicje własne jeszcze podsycane wymaganiami rodziców. Toteż fakt, iż mi zależy na jak najlepszych ocenach na koniec spowodował moje zaangażowanie w ich zdobywanie, które z kolei pchnęło mnie do refleksji nad tym. Jest to tzw. refleksja obrazująca. Zaobserwowałem jakieś wydarzenie i wyjaśniam jego elementy psychologicznie.
            Doszedłem do wniosku, że w relacjach regulowanych prawnie, jakie panują w szkole przepisy nie maja żadnego znaczenia; nie istnieje prawa ucznia, bo nikt z nich nie korzysta. Panuje określony konwenans społeczny. Nauczyciel może zrobić wszystko, a uczeń, w zależności od osobowości, błaga, narzeka, przeszkadza, nie przychodzi do szkoły, ale nigdy nie neguje prawidłowości działań nauczyciela. Daje to „tym idealnym” władzę absolutną, z której, chcąc nie chcącą korzystają. Człowiek bowiem, jak poczuje, że może stara się to wykorzystać, tak już jesteśmy skonstruowanie. Wtedy zamykają się wszelkie wartości i ideały.
            Wiemy, tak, prawda, człowiek jest istotą, która się myli. Każdy człowiek. Nie tylko się myli, ale i podlega większość oddziaływań społecznych. Także, temtego tak: nauczyciele są różni. Wiem, odkrywcze. Mimo bycia „dorosłymi” zachowują się niewłaściwie, źle. Robią to w sposób bardziej ukryty, wyrafinowany. Często wyładowują negatywne emocje na uczniach, zupełnie zapominając o ideałach swojej pracy, które, wierzę, każdy z nich kiedyś miał. Takie tam zwyczajne wypalenie zawodowe.
            Brak sprzeciwu wobec złego działania człowieka doprowadził mnie do wniosków o charakterze bardziej ogólnym niż nasze „elitarne” (najmocniej zaznaczony cudzysłów, pełen pogardy) liceum. Ogólnie bunt jako taki byłby bardzo wskazany. Bunt twórczy i asertywny, a nie tchórzowski, unikający. Bunt, który ma na celu zmienić coś na lepsze, a nie zniszczyć obecny porządek. Przed buntem jest jednak strach, żeby nie pogorszyć obecnej swojej sytuacji, toteż wszystkimi rewolucjami kierowali desperaci, którzy nie mieli nic do stracenia. A uczniowie elitarnych liceów mają toteż przyjmują system jakim jest…i żyją.

            Tendencja ta powszechna jest nie tylko w szkołach, ale i na całym świecie. Formy działalności obywatelskiej są jednak rozmaite. Jednak nie porywają mas, bo…jest im dobrze. Wiadomo, „lepsze jest wrogiem dobrego”. Także, odwagi, ale pamiętajmy właśnie o odpowiedniej formie działalności, żeby nie niszczyć, ale czynić lepszy ludzi i świat.

niedziela, 2 czerwca 2013

27.05-2.06

            Tydzień dziki, rwany, dużo się działo. Ach, gdzie te czasy gdy najbardziej emocjonalnym wydarzeniem tygodnia był Niedzielny Tetris? Zniknęły bezpowrotnie chyba. Ma to swoje wady i zalety. W każdym razie w tym tygodniu przeżyłem pobyt samemu w domu, całkowicie samemu (w końcu jestem już dorosły). Żyję, a to już coś. Inna sprawa, że oprócz tego miałem hardcorowy, godzinny rajd rowerem na trening snooker w całkowitej ulewie. Natomiast dostałem pochwały co do mojego grania, więc….jest moc!
            Jednak niewątpliwym wydarzeniem tygodnia był wyjazd na Lednice, na spotkanie młodych. Mimo faktu, że byłem chory (fizycznie) przywołuje je w jeszcze dość świeżej pamięci jako wydarzenie niezwykłe, pełne mocy. Bóg istnieje, a jeśli nie, to nieźle trzeba by się napocić intelektualnie by wytłumaczyć takie spotkania jak to. Sytuacje, w których „czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko.” Do mnie, pozytywisty i entuzjasty metody naukowej.
            Z wydarzeń świata tego:
Vive Targi Kielce zdobyło brązowy medal Ligi Mistrzów w piłce ręcznej, wygrywając z THW Kiel. Po niezwykle emocjonującym finale jedną bramka Hamburg wygrał z Barceloną.
            Stwierdziłem, że muszę zrobić coś z moja listą Depeche Mode i w związku z tym piosenki, które warto znać:
http://www.tekstowo.pl/piosenka,depeche_mode,the_sun_and_the_rainfall.html

Powołanie

droga trudna
pod górę
bolesna
smutna
 „tak trzeba”

często mam jej dosyć
nie mogę z nia wytrzymać
staram się zapomnieć
odejść od cierpienia
wyprzeć
zaprzeczyć

cudowności
wielkiej miłości
własnej ścieżce
odpowiedzialności
świadomemu wyborowi
Alkologii

Pola Lednickie sektor F, 1.06.2013

Refleksje Lednickie

            Zaobserwowałem ciekawe rzeczy, które mogą posłużyć za refleksje, choć tak do końca nią nie  są. Mianowicie osoby na Lednicy przebywające to z reguły osoby i głupie i brzydkie przynajmniej w porównaniu z tym, co mam w szkole (ach, to zderzenie światów). Takie osoby są wierzące, bo….nic innego, lepszego robić nie mogę tudzież nie potrafią. Nie jest sztuką być wielkim orędownikiem czystości przedmałżeńskiej podczas gdy wszystkie dziewczyny od Ciebie uciekają, prawda? Podobnie tu, osoby, które nie znają bądź słabo znają świat, nie mają w nim powodzenia ani zbyt wielkich możliwości, zdolności, perspektyw na przyszłość pokładają swoją nadzieję w religii.
            Dlatego bardzo trudno być osobą mądrą, zdolną, piękną, inteligentną, bogatą i zarazem wierzącą. Taka bowiem osoba może robić znacznie więcej, widzi inne opcje, może odda ć się większej ilości spraw. To by wyjaśniało dlaczego najmądrzejsi i najzdolniejsi ludzie na świecie to ateiści. Biblia to ponadczasowe i niezwykle uniwersalne dzieło: „Trudniej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu dostać się do królestwa niebieskiego.” Bogatemu nie tyle w pieniądze, co w możliwości. I wszystko stało się jasne.  
            Z zakresu moich najukochańszych dziedzin, czyli psychologii społecznej i komunikacji: Na Lednicy panuje otwartość na ludzi. Powstają nowe znajomości, wszyscy wszystkich przytulają. Bardzo pozytywnie, podoba mi się to. Podobno bardzo dobrze przytulam, kwestia treningu. Oczywiście obserwowałem grupy i pojedynczych ludzi. Zdecydowana większość trzyma się jednak, mimo wszystko, ze znajomymi kolegami/koleżankami. Ach te konwenanse społeczne. Wiążą nas bardzo, bardzo często. O nich będę jeszcze wspominał. Jednak tam obowiązywały słabiej, co pozwalało mi działać, poznawać ludzi, rozmawiać z nimi.  
I na koniec opowiem jeszcze o czymś, na co spojrzałem bardzo krytycznie (ach, to moje zaangażowanie polityczne). Prezydent Komorowski się zjawił na Polach i zobaczył przyszłość elektoratu. Wróć, narodu. Bardzo sztampowe, patetyczne przemówienie, pełne sztuczności. Nie lubię czegoś takiego, ale on tego nie robi, bo taki jest tylko dlatego, że ludzie  za takie właśnie słowa na niego głosują. Sad, but true.

Refleksja 78 – Jak kochać by nie szkodzić?

            Refleksja wzięła się z dziejów miłosnych wielu par, związków itp. relacji. Będę tu mówił tylko o tzw. miłości erotycznej. Zauważyłem wiele szkodliwych tendencji związanych ze stanem zakochania czy nawet ogólnie tego, że zależy nam na drugiej osobie. Objawia się to zaborczością. Ale powoli, najpierw jak to powinno wyglądać.
            Zakochuję się w takiej osobie. I fajnie. Zakochanie ma to do siebie, że daje kopa (polecam piosenkę „Power” Marillionu) do działania, pozwala robić więcej i wydajniej, uszczęśliwia, by w założeniu swoim, przyczynić się do „zdobycia” obiektu westchnień, albo zobaczenia, że to nie jest ta jedyna (ten jedyny). I na tej płaszczyźnie wszystko powinno się rozgrywać. Niestety…
            Niestety ludzie mają implikacje do zachowań egoistycznych, dbania o swoje; jest to w nas w budowane (i dlatego komunizm nie ma sensu, taka mała dygresja) Jak wiemy, zakochanie jest wysiłkiem emocjonalnym, pewną inwestycją. Nikt nie lubi jak nasze inwestycje się nie udają, prawda? Więc staramy się je ratować, za wszelką cenę. Ta cena jednak jest bardzo wysoka, w tym wypadku sprowadza się do natręctwa, obrażania ukochanej, ostentacyjnego romansowania z innymi, cały czas będąc zakochanym. Takie działanie jest podświadome, ma na celu zdobycie danej osoby, ale właśnie od celu oddala. Podobne problemy zauważa się w związkach, jednak tam wynikają one w dużej mierze z braku zaufania czy chęci realizacji egoistycznych pragnień. Oba te czynniku finalizują się w sakramentalnym: „On mnie nie kocha!”       

            Takie zachowania są podświadome, nie mamy na nie większego wpływu, czynimy pod wpływem emocji. Jak się ich wystrzegać? Zwyczajnie powiększać obszar naszej świadomości, do czego gorąco zachęcam.