niedziela, 2 czerwca 2013

27.05-2.06

            Tydzień dziki, rwany, dużo się działo. Ach, gdzie te czasy gdy najbardziej emocjonalnym wydarzeniem tygodnia był Niedzielny Tetris? Zniknęły bezpowrotnie chyba. Ma to swoje wady i zalety. W każdym razie w tym tygodniu przeżyłem pobyt samemu w domu, całkowicie samemu (w końcu jestem już dorosły). Żyję, a to już coś. Inna sprawa, że oprócz tego miałem hardcorowy, godzinny rajd rowerem na trening snooker w całkowitej ulewie. Natomiast dostałem pochwały co do mojego grania, więc….jest moc!
            Jednak niewątpliwym wydarzeniem tygodnia był wyjazd na Lednice, na spotkanie młodych. Mimo faktu, że byłem chory (fizycznie) przywołuje je w jeszcze dość świeżej pamięci jako wydarzenie niezwykłe, pełne mocy. Bóg istnieje, a jeśli nie, to nieźle trzeba by się napocić intelektualnie by wytłumaczyć takie spotkania jak to. Sytuacje, w których „czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko.” Do mnie, pozytywisty i entuzjasty metody naukowej.
            Z wydarzeń świata tego:
Vive Targi Kielce zdobyło brązowy medal Ligi Mistrzów w piłce ręcznej, wygrywając z THW Kiel. Po niezwykle emocjonującym finale jedną bramka Hamburg wygrał z Barceloną.
            Stwierdziłem, że muszę zrobić coś z moja listą Depeche Mode i w związku z tym piosenki, które warto znać:
http://www.tekstowo.pl/piosenka,depeche_mode,the_sun_and_the_rainfall.html

Powołanie

droga trudna
pod górę
bolesna
smutna
 „tak trzeba”

często mam jej dosyć
nie mogę z nia wytrzymać
staram się zapomnieć
odejść od cierpienia
wyprzeć
zaprzeczyć

cudowności
wielkiej miłości
własnej ścieżce
odpowiedzialności
świadomemu wyborowi
Alkologii

Pola Lednickie sektor F, 1.06.2013

Refleksje Lednickie

            Zaobserwowałem ciekawe rzeczy, które mogą posłużyć za refleksje, choć tak do końca nią nie  są. Mianowicie osoby na Lednicy przebywające to z reguły osoby i głupie i brzydkie przynajmniej w porównaniu z tym, co mam w szkole (ach, to zderzenie światów). Takie osoby są wierzące, bo….nic innego, lepszego robić nie mogę tudzież nie potrafią. Nie jest sztuką być wielkim orędownikiem czystości przedmałżeńskiej podczas gdy wszystkie dziewczyny od Ciebie uciekają, prawda? Podobnie tu, osoby, które nie znają bądź słabo znają świat, nie mają w nim powodzenia ani zbyt wielkich możliwości, zdolności, perspektyw na przyszłość pokładają swoją nadzieję w religii.
            Dlatego bardzo trudno być osobą mądrą, zdolną, piękną, inteligentną, bogatą i zarazem wierzącą. Taka bowiem osoba może robić znacznie więcej, widzi inne opcje, może odda ć się większej ilości spraw. To by wyjaśniało dlaczego najmądrzejsi i najzdolniejsi ludzie na świecie to ateiści. Biblia to ponadczasowe i niezwykle uniwersalne dzieło: „Trudniej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu dostać się do królestwa niebieskiego.” Bogatemu nie tyle w pieniądze, co w możliwości. I wszystko stało się jasne.  
            Z zakresu moich najukochańszych dziedzin, czyli psychologii społecznej i komunikacji: Na Lednicy panuje otwartość na ludzi. Powstają nowe znajomości, wszyscy wszystkich przytulają. Bardzo pozytywnie, podoba mi się to. Podobno bardzo dobrze przytulam, kwestia treningu. Oczywiście obserwowałem grupy i pojedynczych ludzi. Zdecydowana większość trzyma się jednak, mimo wszystko, ze znajomymi kolegami/koleżankami. Ach te konwenanse społeczne. Wiążą nas bardzo, bardzo często. O nich będę jeszcze wspominał. Jednak tam obowiązywały słabiej, co pozwalało mi działać, poznawać ludzi, rozmawiać z nimi.  
I na koniec opowiem jeszcze o czymś, na co spojrzałem bardzo krytycznie (ach, to moje zaangażowanie polityczne). Prezydent Komorowski się zjawił na Polach i zobaczył przyszłość elektoratu. Wróć, narodu. Bardzo sztampowe, patetyczne przemówienie, pełne sztuczności. Nie lubię czegoś takiego, ale on tego nie robi, bo taki jest tylko dlatego, że ludzie  za takie właśnie słowa na niego głosują. Sad, but true.

Refleksja 78 – Jak kochać by nie szkodzić?

            Refleksja wzięła się z dziejów miłosnych wielu par, związków itp. relacji. Będę tu mówił tylko o tzw. miłości erotycznej. Zauważyłem wiele szkodliwych tendencji związanych ze stanem zakochania czy nawet ogólnie tego, że zależy nam na drugiej osobie. Objawia się to zaborczością. Ale powoli, najpierw jak to powinno wyglądać.
            Zakochuję się w takiej osobie. I fajnie. Zakochanie ma to do siebie, że daje kopa (polecam piosenkę „Power” Marillionu) do działania, pozwala robić więcej i wydajniej, uszczęśliwia, by w założeniu swoim, przyczynić się do „zdobycia” obiektu westchnień, albo zobaczenia, że to nie jest ta jedyna (ten jedyny). I na tej płaszczyźnie wszystko powinno się rozgrywać. Niestety…
            Niestety ludzie mają implikacje do zachowań egoistycznych, dbania o swoje; jest to w nas w budowane (i dlatego komunizm nie ma sensu, taka mała dygresja) Jak wiemy, zakochanie jest wysiłkiem emocjonalnym, pewną inwestycją. Nikt nie lubi jak nasze inwestycje się nie udają, prawda? Więc staramy się je ratować, za wszelką cenę. Ta cena jednak jest bardzo wysoka, w tym wypadku sprowadza się do natręctwa, obrażania ukochanej, ostentacyjnego romansowania z innymi, cały czas będąc zakochanym. Takie działanie jest podświadome, ma na celu zdobycie danej osoby, ale właśnie od celu oddala. Podobne problemy zauważa się w związkach, jednak tam wynikają one w dużej mierze z braku zaufania czy chęci realizacji egoistycznych pragnień. Oba te czynniku finalizują się w sakramentalnym: „On mnie nie kocha!”       

            Takie zachowania są podświadome, nie mamy na nie większego wpływu, czynimy pod wpływem emocji. Jak się ich wystrzegać? Zwyczajnie powiększać obszar naszej świadomości, do czego gorąco zachęcam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz