niedziela, 23 czerwca 2013

17-23.06.2013

            Wyjątkowo awansem, bo wyjeżdżam na wycieczkę. Czas, wraz podejrzewam, z nadciągającymi tygodniami refleksji i definiowania siebie, ustalenia celów i zmian na mojej drodze życia. Zgromadziłem bardzo dużo rozmaitych refleksji dotyczących seksualności i relacji interpersonalnych oraz stricte fantazji. Wszystkie schematy działania powstają w mojej głowie; podczas wycieczek będę je tworzył. Na razie prostą rzeczą, do której doszedłem jest fakt, że relacje należy personalizować i odpowiednio seksualizować, o czym pisze w krótkiej refleksji.

c. d. "Sumienie" 

Idea, moc, czego brakuje?
Wszystko mam, źle się czuję.
Zdrowie, wiara, praca
Miłość, fajność, racja
Trochę brakuje jak każdemu
Sytuacja wspaniała – dlaczemu
Więc nie ma szczęścia?
Kwestia do sprawy podejścia.
Do życia, do darów, do wierności
Kwestia sprzeczności wartości
I czynów. Straszna rozterka
Sumienna hiperusterka.
19.06.13

Refleksja 82 – o seksualizacji relacji

            Dziwnym dla mnie, bo kłócącym się z przypisywanym mojej religii zachowaniom jest to, o czym napiszę. Toteż wywołało to u mnie wewnętrzną dyskusję wygraną jednogłośnie poprzez stronę niezbyt chrześcijańską. Wygrała ta strona ze względu na kilka rzeczy. Po pierwsze, wielość obserwacji relacji, które zawierałem i zawieram z ludźmi, obserwacje tego, co wpływa na jakość relacji. Pod drugie, fakt, że to Bóg stworzył świat i człowieka, ustalił wszystkie zasady biologiczne, które trochę już funkcjonują z całkiem niezłym skutkiem. Po trzecie, odrzuciłem tradycjonalizm seksualnym by czyściej widzieć sprawę. Po czwarte, udałem się do źródeł wiedzy o człowieku, robiąc dużej ilości osób pobieżne portrety psychologiczne, zawierające poglądy tej osoby nt. seksualności.
            Refleksja w sumie całkiem prosta i można ja ująć w jednym zdanie: seksualizacja relacji z drugim człowiekiem, na odpowiednim poziomie w zależności od danego człowieka, przyczynia się do polepszenia relacji. Opowiem o poszczególnych fragmentach tej obserwacji jednocześnie zaznaczając jak wykorzystać ją w życiu.
            Seksualizacja relacji polega na utworzeniu w drugiej osobie atrakcyjności seksualnej. Można tego dokonywać na różne sposoby, tu polecam przeczytanie kilku książek o podrywie. Dla każdej osoby budowanie atrakcyjności jest inne, ze względu na osobiste preferencje. Niemniej istnieje kilka czynników czyniących człowieka atrakcyjnym ogólnie, działających na większość jak nie na wszystkich ludzi.
            Poziom skutecznej czyli budującej relacje seksualizacja zależy od danej osoby. Zarówno brak budowania atrakcyjności jak i nadmierna aktywność w tym zakresie są odbierane negatywnie, toteż należy dopasować to do osoby, z która się rozmawia. Poza samym polepszeniem relacji seksualizacja prowadzi do zwykłej, aseksualnej, dobrej zabawy, flirtu czy dużej ilości śmiechu.

            Spostrzeżenie to wykorzystują przede wszystkim podrywacze. Odnosząc się z dystansem, ale także w pełni z klasą do obiektu starań, realizują oni swoje cele. Jednak nie służy to tylko i wyłącznie wytworzeniu seksualnego napięcia na chwilę (co zakochania trzeba zrobić coś poza tym jeszcze). Służy także do, o dziwo, do polepszenie relacji z osobami, które nie są potencjalnymi partnerami erotycznymi.  

Definicja siebie

  1. Jestem człowiekiem. Należy mi się prawo do życia i wyznawania swoich poglądów.  Takie samo prawo należy się każdemu innemu człowiekowi. Dlatego nie wolno mi krzywdzić drugiego, odbierać mu jego prawa. Ludzie są różni, lepsi i gorsi, lecz nie do mnie należy definiowanie kto zasługuje na bycie człowiekiem, a kto. Było już kilku takich, co myśleli, że mają rację, nie naśladuję ich.
  2. Jestem katolikiem. Wszystko, co robię musi być zgodne z moja wiarą, której będę bronił. Wiara jest moim świadomym wyborem, wszystko inne, co ma miejsce w moim żywocie musi być zgodne z jej założeniami. Właśnie od Boga wypływa pełnia sił umożliwiających czerpanie z życia i pełne w nim uczestnictwo.  Owszem, zdarza się zbłądzić. Każdy grzech jednak nie przynosi szczęścia, a co najwyżej jego pozór.
  3. Jestem mężczyzną. To takie starożytne, zapomniane słowo. Jako mężczyzna mam swój honor i zasady, których będę bronił. Pamiętając  o tym, że moje zachowanie rzutuje na to jak jestem postrzegany oraz jak są postrzegane osoby i grupy kojarzone ze mną, staram się przywrócić dawną dumę męskości i wszystkim chwalebnym cechom z nią związanym – odwagą, honorem, cnotą. Jednocześnie sprzeciwiam się zdecydowanie krzywdzeniu drugiego człowieka w jakikolwiek sposób.
  4. Jestem twórcą i dziennikarzem. Wszystko, co mówię i pisze świadczy o mnie, wpływa na moja opinię. Moim zadaniem jest tak głosić siebie i swoje idee, aby dać jak najlepsze świadectwo
  5. Jestem słaby. I świadom swojej słabości. Nie raz będę upadać. Jednak zawsze, niezależnie od tego w jakiej sytuacji się znajdę będę pamiętać o tym, kim jestem. Nie wyrzeknę się podjętych tu decyzji, nie  zmienię ich, nie odstąpię choćby na krok od tych tez, by nie popaść w konformizm. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz