czwartek, 29 maja 2014

ABBA - subiektywny wybór

            Pop także może być sztuką. W końcu jest to jedynie gatunek muzyczny, oprawa, bardzo ważna, ale jedynie oprawa dla tekstu stanowiącego, dla mnie przynajmniej, esencję piosenki. Gatunek chwytliwy, łatwy w stworzeniu, łatwy w odbiorze, najpopularniejszy, najpowszechniejszy, a przez to także, niestety, wykorzystywany w celach komercyjnych, żeby zwyczajnie robić pieniądze. Justin Bieber, One Direction, te sprawy. Łatwa muzyka, łatwe tematy. Jednak tu, mamy coś innego, bo mamy do czynienia z muzyką jako sztuką w tym znaczeniu, że tworzoną jako własną. Głównym celem jest wyrażenie się, zrobienie czegoś pięknego, a zarobienie jedynie pobocznym. Dlatego właśnie można ten pop uznać za sztukę. Wbrew pozorom tematyka twórczości to nie tylko miłość. Jest to wiele wątków, które powyławiałem i z moją psychologiczną krytyką, o nich opowiem.
            Średnia: 4, na razie brak wyróżników 2. Kategorii. Lista mieszana z utworów poważniejszych i radośniejszych, mniej i bardziej znanych. Jak zawsze zgodnie z kanonami tworzenia listy wykonawcy. Tu złapiecie całą playlistę (mam nadzieję): 

I let the music speak

            Zaczynamy od pozwolenia, żeby muzyka mówiła. Słynny już motyw uosobienia twórczości przez twórcę, utwór autotematyczny. Wielokrotnie pojawiający się w piosenkach ABBA’y motyw muzyki. Całkiem zgrabne, plastyczne wyrażenie pasji, od do wykonywanej pracy. W sumie to jest takie fajne kochać to, co się robi….Pisać bloga na przykład…Na przykład.

Nina, pretty balerina

            Osoba, która na pozór nieciekawa, zwykła, gdy robi to, co kocha, co umie, staje się gwiazdą. Sama o sobie lepiej myśli, bo ją podziwiają. A po show wraca do swoich codziennych obowiązków. Można to się bawić w wyławianie wątków dotyczących motywacji zewnętrznej, atrybucji. Zwłaszcza atrybucji. Jak inny jest ktoś, gdy go widzimy na scenie niż gdy go widzimy na ulicy. A to wciąż ta sama osoba….

Slipping through my fingers

            Utwór cudowny. Miłość matki do córki i dalej poczucie, że się ją traci. Nie w sensie fizycznym, ale w sensie, że jej się nie zna, że oddala się psychicznie. Tak, chcemy mieć druga osobę na własność – takie ludzkie życie. Nie da się! Plus za plastyczność opisu, świetny głos i muzykę. Duża szansa na 2. kategorię.

The winner takes it all

            No niestety, piosenka o miłości utraconej bla bla bla, jak często sobie ludzie z tym, nie radzą, ja nie rozumiem….w każdym razie używam jej także, a może zwłaszcza po….przegranych meczach. W końcu ludzie zapamiętują tylko refren, a ten pasuje. A ja, gdy słucham, wycinam elementy o miłości, bo o tym już za dużo…

One od us

            Piąteczka tradycyjnie najsłabsza. Znowu jakieś tam smutki, że jest się smutnym, w sumie niezbyt warto się wsłuchiwać, a dać odpocząć umysłowi, ażeby przygotował się na drugą część listy….

Fernando

            Znowu miłość, ale tym razem w klimacie wojennym, co jest już plusem. Tej miłości jeszcze trochę będzie ale w co ciekawszych ujęciach. W każdym razie jest wyjątkowo smutnym, jak dwie kochające się wzajemnie osoby nie mogą budować relacji ze względu na ograniczenia zewnętrzne, nawet jeśli ich obecność uznamy za nie do końca uzasadnioną czy właściwą. Czasem trzeba podjąć świadomą, męską decyzję i zmierzyć się z jej konsekwencjami.  Plus za muzykę i plastyczność opisu.

Knowing me, knowing you

            „Breaking up is never easy..”Oj tak… Wiele podejmowanych decyzji boli, ale trzeba to zrobić, żeby się wyleczać z chronicznego bólu. Trzeba dać się chirurgom pociąć, żeby wyleczyli z czegoś, co cały czas przeszkadza. Poza tym, dobrze ujęta faza rozpadu związku naturalnej historii miłości. Plus za dynamikę i dobre ślizganie się po uczuciach.

The day before you came

            Hymn coachingu. Autentycznie. Utwór opowiada o zwyczajnym dniu szarej myszki, dniu poprzedzającym spotkanie Ciebie, kimkolwiek jesteś. Jak już wiemy, relacja z drugą osoba może być najpotężniejszym motywatorem, dawcą sensu. Tak pewnie było w tym przypadku. Najbardziej podoba mi sę cytat „It’s funny but I had no sense of living without aim.” Człowiek tak się przyzwyczaja do swojej beznadziei, że nie widząc lepszej opcji, akceptują ją. Smutne. A potem wkracza PSYCHOLOGIA i zmienia wszystko. Albo i nie. Bywa różnie. Duża szansa na 2. kategorię.

Chiquitita

            Piosenka uniwersalny pocieszyciel. Nie płacz, Dziewczynko (hiszp.. chiquitita – dziewczynka). Cóż, dziewiąte miejsce powinno mówić samo za siebie. Wizja szczęścia, wobec którego aktualne problemy nie mają znaczenia. I to z jednej strony dobrze, bo pierdołami nie warto się zamartwiać. Ale z drugiej….jak jest problem, to trzeba go rozwiązać, a nie imprezować, uśmiechać się i udawać, że problemu nie ma. Także szansa na 2. kategorię.

Thank you for the music

            Na koniec najpoważniejsza szansa na 2. kategorię. A Może nawet lepiej. Świetne na zakończenie. Podziękowanie za muzykę: pasję, sposób na życie, rozwiązanie problemów, możliwość pokazania się od najlepszej strony. Za tę listę także. Koniec.

niedziela, 25 maja 2014

Wybory do Parlamentu Europejskiego - zwiastun psychologii szczęścia i sukcesu

            24 maja odbyła się impreza – wydarzenie zamknięte. Tam przed nielicznym gronem moich znajomych opowiadałem o życiu. Że ma wartość, że bez niego nic by nie było, dlatego należy je chronić. A póki żyjemy mamy na nie wpływ, na jego jakość. Wyróżniłem 6 aspektów decydujących o jakości życia od najpiękniejszego do najłatwiejszego: duchowość, relacje międzyludzkie, praca-powołanie, życie w społeczeństwie-polityczne, przyswajanie wiedzy rozmaitej oraz rozrywka. Zebrawszy troszku filmików i wiedzy własnej dokształciłem znajomych. I właściwie po to jest blog: żeby dokształcać. Ja daję wiedzę - wy, czytelnicy, przyswajacie ją i możecie zeń skorzystać. Możecie się tez nią podzielić i pomóc innym, do czego zachęcam. W obu przypadkach nie musicie i często tego nie robicie. Co smuci, ale cóż, jeszcze aż takich zdolności perswazji nie posiadam.
            Dzisiejszy wpis będzie krótki i wielotematyczny. Od następnego tygodnia, oficjalnie otwieram nowy dział – Psychologię szczęścia i sukcesu. Ta dwa rzeczowniki są ściśle ze sobą powiązane. Szczegóły już za tydzień. Tu zamieszczam zwiastun:

Ambitnie.

„Jeśli źródło chcesz odnaleźć,
to trzeba iść pod prąd – do góry!”
Droga do sukcesu
Nieznana
Przemierzana bezrefleksyjne
Z myślą tylko o niej
Z wiarą
Z wartościami
Nigdy za wszelką cenę
Bez zniechęcenia
Z mnóstwem wspomagaczy ale bez zbaczania

Wiele odnóg
Pułapek
Potknięć
Upadków

Gdy dotrę
Wyznaczam kolejny cel
By się nie zgubić
Wszechświat rozszerza się z prędkością światła
A ja piechur

Im więcej celów do których doszedłem
Tym więcej opcji
Innych celów
Łatwo się zgubić
W gęstym lesie możliwości
Prowadzi mnie kompas wartości
Wiara we własne możliwości
I miłość do świata
27.04.2014, kanonizacja św. Jana Pawła II

„Sprzedawcy marzeń”

            Polecam piosenkę. Właśnie zakończyły się wybory, przed którymi pisałem nieco o polityce. Dokładne wyniki poznamy dopiero w środę, a to, co najważniejsze, czyli reprezentowane frakcje i pogląd później. Cieszy niska (tak, niska i tak – cieszy!) frekwencja. Nie wypowiadam się na tematy, na których się nie znam i cieszę się, że ludzie coraz bardziej rozumieją, że oni tez nie powinni. Niestety, zwyciężyły partie populistyczne i umiarkowane, chętne do utrzymania starego systemu, ale KNP też weszło i może coś akurat się zmieni. Ale to są właśnie te marzenia, które nam sprzedają. Utopijne czy realne? Czas, życie zweryfikuje. Chcę też zwrócić uwagę na to, że w ogóle pięknym jest fakt, że możemy swobodnie wyrażać swoją opinię, kulturalnie, jeszcze w niedoskonały sposób, jeszcze z niezbyt dobrym skutkiem, ale powoli doskonalimy się, dążymy do celu. Pozytywnie, trzeba patrzeć pozytywnie.

Tyle, do napisania! 

środa, 21 maja 2014

Najpowszechniejsze patologie życia politycznego

Bardzo przepraszam za opóźnienie, ale z różnych przyczyn nie mogłem się wziąć, więc teraz dopiero powstał nowy.  Także już nawet nie pamiętam, co się działo w poprzednim tygodniu. Skończyłem pisać matury i z tej okazji piosenka:

           Tydzień temu pisałem o tym jaki jest system, czym się rządzi, jak wygląda. Dziś zajmę się, nie ukrywam, moim bardziej ulubionym aspektem polityki, mianowicie ludźmi. Analizując zmiany sceny politycznej i poglądy ludzi, rozmowy z nimi na wszelkie tematy związane z polityką doszedłem do wniosku, że jedna sprawa to wszelkie uwarunkowania historyczno-prawne, o których wspominałem tydzień temu, a zupełnie inna to w jaki sposób ludzie reagują. Jedna sprawa to jakie partia ma poglądy, a druga w jaki sposób wprowadza swoje pomysły w życie. Piszę ten tekst z dwóch powodów: po pierwsze, żeby uświadomić, i, oby, wybić z głowy mnóstwo złych nawyków dotyczących szeroko pojmowanej dyskusji publicznej osób czytających. Druga rzecz: dać wiedzę i umiejętność napominania innych. „By żyło się lepiej!” 

„Jest super, jest super, więc o co Ci chodzi?”

            Ano o to, że może być lepiej.  Czy jest źle? To zależy. Może być gorzej – cenzura, prześladowania polityczne, terror, państwo totalitarne. Może tez być jednak lepiej i o to warto walczyć! Utopijne idee? Może tak się wydawać, i oczywiście, dużo w tym racji, wszystkiego nie da się naprawić. Ale niektóre rzeczy da się. Historia zna wiele przypadków, w których ludzie byli wyśmiewani za swoje pomysły, a te okazały się kamieniami milowymi w rozwoju różnych dziedzin życia. „Nikt mi nie powie, że maszyna może latać!” „Chce Pan mi powiedzieć, że napędzi Pan statek rozpalając ognisko pod pokładem?” Dalej, działalność polityczna Solidarności, Martina Luthera Kinga, Mahadmy Ghandiego. Wszystkie, teoretycznie, utopijne. A jednak – efekt udało się osiągnąć. Więc, do roboty!  

Oderwanie od wyborców

            Pierwszą sprawą, która należy przeprowadzić jest sprawdzanie polityków w taki sposób, by w istocie byli oni reprezentantami narodu a nie własnej opcji politycznej. Zgodnie z Konstytucja polityk głosuje w zgodzie ze własnym sumieniem i nie wiążą ich w żaden sposób obietnice wyborcze. Zachodzi spora sprzeczność między wolą narodu, a decyzjami podejmowanymi przez jego przedstawicieli. Oczywiście, usprawiedliwiają się wyższą koniecznością, obecną sytuacja rynkową,  większą świadomością świata polityki. Po części mają rację – w końcu niezależnie od poglądów powierzyliśmy im władzę i starają się działać jak najlepiej dla państwa. Niestety, robią to raz, że niezgodnie z wolą wyborców  a dwa, że, z różnych powodów, nieumiejętnie.

„druga Irlandia”

             Obietnice, hasła, twarze, obietnice, hasła, twarze – zwariować można! Obietnice – nierealizowane. Hasła – demagogiczne. Twarze – za dużo ich. Taki model prowadzenia kampanii jest ogłupiający. Zresztą właśnie o to chodzi by ogłupić społeczeństwo. Rozległe programy wyborcze, niepotrzebnie wydłużane ustawy, agresywny sposób prowadzenia debaty publicznej bez podawania konkretów, ale opierający się jedynie na szkalowaniu oponentów – nasz, niestety, chleb powszedni. Tak samo wiele partii definiuje swoje poglądy nie poprzez formułowanie programów, ale ustawianie się w opozycji do innych. Jest to tzw. kreowanie siebie poprzez opozycję. Nieważne co oni robią, my zrobimy inaczej. Hipsterstwo polityczne.

X masakruje Y

Co smutne jednak, ludzie przejmują podobny sposób dyskursu, obrzucając się nawzajem błotem zamiast podjąć konkretną argumentację. I z prawa i z lewa. A przykład idzie z góry. Wiem z debatowania i z życia, że chwyty erystyczne w tym obrażanie adwersarza są przydatne i skuteczne, ale gdy jest ich za dużo w dyskusji, mocno tracą. Więc jeśli któraś partia będzie dyskutować bez obrażania przeciwnika może naprawdę, prawdziwie i jeszcze mocniej zyskać w oczach wyborców. Epoka kampanii negatywnej powinna się skończyć. Oczywiście trudno przeżyć bez kampanii negatywnej, jeśli się istotnie nie ma pomysłów i propozycji….
Mój ulubiony. ;) 

Populizm

Pozostając w tematyce patologii władzy warto wspomnieć o populizmie. Zjawisko to polega na dopasowywaniu głoszonych poglądów tak, aby odpowiadały jak największej liczbie wyborców. Jest to patologia partii wyborczych, które muszą o te głosy zabiegać. Oczywiście zjawisko ma swoje zalety – w końcu u władzy jest grupa reprezentująca poglądy jak największej grupy ludzi. Jednak wprowadza to pewną destabilizację i przyczynia się koniec końców do osłabienia wizerunkowego partii. Chyba, że jest ona z założenia ruchem nieokreślonym poglądowo, jak nasze dwie największe. Widać, że jeszcze póki co, populizm popłaca.

Polityk też człowiek. Korupcja, nepotyzm, kolesie

            Ostatnią, ale za to najbardziej widoczną i najbardziej irytującą patologią władzy jest przeznaczanie stanowisk rządowych osób, które politycy lubią, a nie tym, które posiadają wiedzę i umiejętności by tę pracę wykonywać. Problem można rozwiązać na dwa sposoby: pierwszy – głosować na takich polityków, którzy są nieprzekupni. Drugi – zmniejszyć biurokrację. Tak każda ekipa dochodząca do władzy do postuluje i nie wykonuje. Ciekawe dlaczego…
Krytyka nie śpi. I dobrze!

„Ustawą znieść ubóstwo!”

            Tekst ma być o patologiach życia politycznego, a nie władzy, więc jeszcze trochę o społeczeństwie. Ludzie mają problemy. Różne. No i rzecz naturalna – chcą je rozwiązać. Problem w tym, że za swoje problemy, drogą błędów atrybucji, ludzie obwiniają zazwyczaj nie siebie (samoocena musi się trzymać), ale coś innego m. in. rząd. I uważają, że to wszystko „wina Tuska”, że oni nie mają kochającej i wiecznie napalonej długonogiej brunetki na zawołanie, że nie mają pięknej willi z basenem na obrzeżach miasta itp. W każdym razie żąda się prawnych rozwiązań dla problemów, które nie leżą w kompetencjach państwa. Ja, jako libertarianin uważam, że państwo nie powinno ingerować w większość sfer życia ludzkiego. Dzięki temu społeczeństwo stanie się bardziej odpowiedzialne, ciekawsze, nastąpi wzrost gospodarczy, a problemy będą rozwiązywane efektywniej innymi drogami niż bezsensownymi i nieskutecznymi ustawami.

Nie znam się, więc się wypowiem.

            Wybory tuż tuż…Znowu pewna część pójdzie coś tam nakreślić na kartce i wrzucić. Problem w tym, że większość nie wie zbyt wiele o realiach życia politycznego. O kompasie politycznym, o instytucjach Unii, o procesach legislacyjnych. Ludzie podlegają wpływowi społecznemu i czują, że tak wypada. Spotkałem się już z kilkoma perełkami jeśli chodzi o głosowanie:
„Zagłosuję na niego, bo ma ładniejszy krawat”
„Bo to znany sportowiec”
„Bo ma muszkę”
„Bo jest dziwadłem.”
„Bo ma śmieszne nazwisko.”
I dużo osób tak myśli. I dużo polityków o takiej charakterystyce istotnie zyskuje poparcie. Spotykacie się często ze spotami zachęcającymi do głosowania? Fajnie, ale problem w tym, że ludzie, którzy mają ustalone poglądy tak pójdą do urn, bo jest to dla nich element realizacji swojego planu polepszania świata. A ci niezdecydowani? Spot ma ich przekonać, żeby poszli. A jak już pójdą, to zagłosują za największymi, bo o innych nie mają pojęcia. Dlatego spoty profrekwencyjne wzywają ludzi, którzy się nie znają, żeby się wypowiedzieli. Wypowiedzieli w zaplanowany przez rząd sposób. A to nie jest zgodne z ideą demokracji. Kilka innych powodów by nie głosować: https://www.youtube.com/watch?v=XVEbH3RPFm0

czwartek, 15 maja 2014

Poemat życia

"Niech ten wiersz ze łzami po nocach pisany" coś zmieni. Proszę. 

Poemat życia

Niepewność co do znalezionego powołania.
Niepewność co do słuszności działania.
Wielki brak własnych umiejętności.
Jeszcze większy wiedzy, wrażliwości.
Piękne idee, puste żądze się zwalczają.
Pierwszym pomagają, drugim się ludzie oddają.
Dobro i zło od zawsze istnieją w formie tym świecie
niezmienionej, niezależnie od tego jak je definiujecie.

Czarny i biały wilk zagryzają się, krew leje się obficie.
Zwycięży, przeżyje ten, którego karmicie.
Znajdzie się czas na rozważania, na deklaracje.
Potem i tak raz podjęte – obalacie.
Tak to jest z człowiekiem, że nie ma w nim wierności.
Oddaje się wirowi pustych namiętności
Widząc ich bezsens, uznając za cnotę,
Tak czy inaczej – popełniamy głupotę.

Biologia i ułomność odcisnęły piętno na sumieniu.
Moralność i wiedza walczą przeciwko temu
Od wieków. Z czasem coraz lepsze metody stosują.
Sztuka, piosenka, wiersz, artykuł – krzyżują
Się też i one – by przekazać konkretne wartości.
By dążyć do jednej, szczelnej moralności.
Te żałosne, utopijne dążenia
Do idealności stworzenia.

Można, patrzeć, kształcić się, cieszyć świata zdarzeniami.
Można bezrefleksyjnie, biologicznie żreć i dzielić genami.
Można tkwić w świętym przekonaniu o własnej wyjątkowości
Oraz nigdy nie odkryć swych prawdziwych umiejętności.
Inni jeszcze cały czas przeświadczeni o istnienia bezsensie.
Każdy kolejny przekonany, że światem trzęsie…
Różne postawy wobec istnienia istnieniacze obierają…
Zagubieni szukają, szukają, szukają….

Pół świata, żyje w biedzie, za dwa dolary dziennie,
Drugie pół z niedołężnością zmaga się codziennie.
Chorujemy, głodujemy, pracujemy, kupujemy.
Podniecamy się, poszukujemy, znajdujemy, jemy.
Razem, z osobna, impreza, rozkmina.
Problem, miasto, duch, maszyna.
Noc, ludzie, sztuka, dziewczyna bez imienia,
Chłopak, nadzieja, miłość czy coś zmienia?

Rodzimy się uczymy, pracujemy, rozwijamy,
Bawimy się, rozmnażamy, starzejemy, umieramy.
Na co dzień człowiek – jego historia, zachowanie.
Wszystkie dzieła – humanistyczne fascynowanie.
Pomagam, rozmawiam, pocieszam, dużo dobra tworzę.
Wykorzystuję, sprawiam ból, odrażam – ktoś pomoże?
Normalnie, z pasją, z bólem, czasem sukcesami.
Szukam wiedzy, dobra, staram się zgodnie z zasadami.

Niedoskonale, z błędami wielokrotnie powtarzanymi.
Stale szukając, na własną rękę, bez pomocy, z własnymi
Słabościami walczę. Wzruszam się, doświadczam,
Denerwuję, stresują, osiągam, włączam
Myślenie, aktywność, pracuję.
Życie smakuję.
Życie, bez którego nic by nie było, nic by nie istniało.
Życie, które trzeba chronić, jakkolwiek marnie by mu się istniało.

Tyle piękna, problemów, przemyśleń nam dano.
Tyle wzlotów, upadków, emocji nazwano.
Jeszcze więcej uczuć, afektów, błędów i nauki.
Czy doświadczą tego nasze dzieci, wnuki?
Nie, jeśli nie będzie miłości między rodzicami.
Nie, jeśli zabijemy je przed narodzinami.
Nie, jeśli nienawiść nas wzajemna pochłonie.
Życie jest piękne, dbajmy o nie.

Po północy, 15.05.20104

poniedziałek, 12 maja 2014

Edukator polityczny - pierwszy tydzień maturalny

Więc tak, Eurowizję wygrało....nie no, dobra, jestem tolerancyjny. przypominam, że homoseksualizm, transseksualizm itp. to są pewne błędy osobowościowe nie bardziej poważne niż fanatyzm, lenistwo czy brak chęci do posiadania dzieci. Ale budzą sprzeciw, bo są inne, dziwnie wyglądają. Coś zawsze trzeba nienawidzić, żeby nadać sens swojemu istnieniu. Cóż, w każdym razie załączam piosenkę. Tak, żeby zobaczyć rzecz od obu stron i w ogóle polecam gorąco:  https://www.youtube.com/watch?v=Ljb5lX2UBPE A teraz, do polityki!
Nie no, ok, nie mogłem się powstrzymać. Cóż, w końcu też polityka. 

Edukator polityczny

            Po maturze z WoSu i przed wyborami do Parlamentu Europejskiego pomyślałem, żeby przypomnieć, wyedukować społeczeństwo politycznie. Gdyż mamy mnóstwo poglądów, pomysłów, krytyk, ciepłych i lodowatych słów o tej dziedzinie życia a tak zasadniczo niewiele o niej wiemy. O sposobach działania, pomysłach innych, mechanizmach i patologiach władzy. O tym, co się dzieje po oddaniu głosów, jak są liczone, jak w ogóle wygląda idea demokracji. No tak mniej więcej, zaczynamy wyjaśniać.

Polityka

            Polityka to z greckiego sztuka sprawowania rządów. Rządy te dotyczą nas wszystkich w mniejszym lub większym stopniu. Polityka oddziałuje poprzez stan wojny lub pokoju, wymiar sprawiedliwości, podatki, a obecnie także państwową administrację, służbę zdrowia czy szkolnictwo. Oczywiście, aspektów życia zależnych w jakimś sensie od władzy. Władzy, czyli grupy ludzi odpowiedzialnych za pewne aspekty życia publicznego, najczęściej te wymienione. Władzę ustanowioną w danym kraju nazywamy także reżimem.

Demokracja

            Sposób sprawowania rządów (ustrój, nie mylić z poglądami politycznymi), w którym władzę sprawują obywatele. Odróżnić od monarchii, gdzie władzę sprawuje król i dyktatury – dyktator. Demokracja jest bezpośrednia i pośrednia. Ta druga polega na tym, że obywatele wybierają przedstawicieli reprezentujących ich poglądy, którzy sprawują władzę. System taki nazywamy republiką, gdyż władzę w nim sprawuje pewien organ wybrany przez naród. Rozróżniamy różne rodzaje republik w zależności od kompetencji poszczególnych organów:
  • Parlamentarno-gabinetowy – najwięcej władzy spoczywa w rękach parlamentu i rządu, prezydent (ew. monarcha) ograniczony do funkcji reprezentacyjnych np. Polska, Czechy, Wielka Brytania
  • Półprezydencki – władza prezydenta jest większa, ma one pewne kompetencje wobec władzy wykonawczej, ale istnieje osobno premier, rząd i parlament np. Francja
  • Prezydencki – szefem rządu jest prezydent, który teoretycznie i faktycznie jest głową państwa i ma w nim najwięcej do powiedzenia np. Rosja, USA
  • Parlamentarno-komitetowy. O ile w pozostałych systemach nad poszczególnymi ustawami pracują zarówno rząd jak i komisje sejmowe, o tyle w systemie parlamentarno-komitetowym parlament wybiera spośród siebie te komisje, które stanowią rząd, mający stosunkowe małą siłę. Ten typ obecny jest w Szwajcarii.
  • Kanclerski – niewiele różni się od parlamentarno-gabinetowego. Jedyna różnica to fakt, że wiele większą władzę niż premier ma kanclerz, który także pełni funkcję reprezentatywne.

Utopijne ideały

            Demokracja we współczesnym świecie jest za mocno pośrednia. Wybierani na te zazwyczaj 4 lata posłowie mają pełną wolność, a jedyną karą za sprzeciwienie się wyborcom może być brak reelekcji. Dlatego są formy demokracji bezpośredniej np. referenda, pikiety, protesty, listy do władz, obywatelskie nieposłuszeństwo. Ideałem byłoby, gdyby przedstawiciel robili tak jak ludzie chcą, a Ci ich możliwie jak najmocniej kontrolowali i wybierali tych najwiarygodniejszych. Niestety, ze względu na to, że ów system działa u nas stosunkowo krótko, nie jesteśmy z nim obeznani, przyzwyczajeni. Cały czas boimy się krytykować, działać otwarcie, wolimy po cichu narzekać. Ale z czasem pojawiają się dobre inicjatywy współpracy polityków i wyborców Pojawiają się też inne ciekawe projekty reform ustroju. Polecam: https://www.youtube.com/watch?v=EQVmKW1TiZs

Polityczne 3D

            Poglądy na temat działania rządu wraz z nastaniem demokracji w Europie wśród ludzi zmieniały się. Jakie prawo powinno państwo wprowadzać? Pojawiło się dużo pomysłów, ale najlepszym wykresem ludzkich poglądów jest tzw. kompas polityczny. Wygląda on tak:

Trochę angielskiego, ale powoli. Osie to konserwatyzm-liberalizm (indywidual choices) i kapitalizm-komunizm (property rights). I kolejno, osoby, które są zarówno za socjalizmem jak i konserwatyzmem to etatyści. Po prawej stronie (konserwatyzm+wolność gospodarcza mamy prawię, a po lewej lewicę. Na samej górze są ukochani libertarianie – wolność zarówno gospodarcza jak i osobista. W środku – centrum. I tak to wygląda w 2D. Trzecią osią może być najconalizm-kosmpolityzm, czyli zdanie o tym w jaki sposób państwo powinno promować swoich obywateli, w jaki sposób wpuszczać na swój rynek obce kultury i gospodarki.  

Związek Socjalistycznych Republik Europejskich


            

  
Porównanie nie bez powodu. Jest to także ciało polityczne i gospodarcze, uzależniające od siebie pozostałe kraje. Także głosi hasła socjalistyczne, składa się z wielu niezrozumiałych instytucji, zatrudnia mnóstwo urzędników, nawet nazywając ich komisarzami, którzy mają olbrzymią władzę i posiada olbrzymi aparat propagandowy.  Cóż, Unia Europejska powstała w tym samy czasie co Związek Radziecki, przetrwała dłużej, na innych trochę zasadach, ale naprawdę, bardzo podobnych. Warto to sobie dokładnie porównać.
            Poglądów na Unię Europejską jest tyle, co ludzi na jej rzecz pracujących, jeśli nie więcej. Mało kto wie jak zasadniczo cały organizm działa, kto jest kim i jaką funkcję pełni, więc skrócona charakterystyka. Jedziemy:
  • Parlament Europejski – tak, to do niego są wybory – jest bezpośrednią reprezentacją ludu (pracującego miast i wsi). Ma siedmiuset cośtam posłów, którzy dostają olbrzymie wynagrodzenia i głosują nad projektami prawa wtórnego (o nim za chwilę). Posłowie zrzeszają się w partiach pod względem reprezentowanych poglądów politycznych. Przewodniczącym PE jest obecnie Martin Schulz.   
  • Rada Unii Europejskiej – czyli inaczej Rada Ministrów. Składa się z ministrów bądź wiceministrów państw członkowskich i zajmuje się tworzeniem projektów ustaw w radzie ogólnej i radach branżowych. Jej szefem jest Herman von Rompuy.
  • Rada Europejska – najważniejszy organ UE, składa się z szefów państw członkowskich, podejmuje najważniejsze decyzje, zbiera się dwa razy do roku i wyznacza główne kierunki polityki wspólnoty. Przewodzi jej szef kraju, który posiada prezydencję w danym półroczu.
  • Komisja Europejska – coś jakby rząd, zajmuje się szeroko pojmowaną władzą wykonawczą. Jej szefem jest od dawien dawna pan Barosso.
Parlament Europejski ma dwie siedziby. W Strasburgu (na zdjęciu) odbywają się posiedzenia zwykłe, a w Brukseli nadzwyczajne. W Brukseli odbywają się jednak spotkania Rady Unii Europejskiej dlatego też to miasto uznaje się za stolicę UE.
W jaki sposób Unia wpływa na prawo krajów członkowskich? W istotny. Po pierwsze, państwa członkowskie akceptują prawo założycielskie, tzw. pierwotne, czyli wszelkie traktaty m. in. z Maastrich, Nicejski i Lizboński. Omawiają one głównie kształt i założenia funkcjonowania wspólnoty. Po drugie, prawo wtórne. Rozporządzenia mają charakter wspólnotowy i obowiązują w każdym bez wyjątku. Dyrektywy i decyzje dotyczą konkretnych adresatów z tym, że te pierwsze dają swobodę doboru środków realizacji. Generalnie każde prawo stanowione przez UE jest ponad krajowym, więc prawdą jest, że jesteśmy w dużej mierze zależni od Brukseli.
To by było na tyle edukacji politycznej na dziś. Przede wszystkim chcę, byście odróżniali poglądy polityczne (tworzenie prawa) od społecznych (zasady moralne). Żebyście wiedzieli jak funkcjonuje demokracja i Unia. Żebyście nie tylko narzekali, ale także, a może przede wszystkim rozumieli świat i mogli go zmieniać, żeby był lepszym.
  

piątek, 9 maja 2014

Dream theater - subiektywny wybór

            Zespół, który zajmuje się tworzeniem dobrej muzyki. Takiej….dobrej, o zróżnicowanej tematyce, różnorodnych pomysłach muzycznych, co zresztą sami usłyszycie. Lista zawiera 11 utworów, o łącznej średniej ocen 4,27. Tworzona wg wszelkich zasad tworzenia list wykonawców. Oczywiście zachęcam do zapoznania się także z tekstami. . Tu link do posłuchania: http://www.youtube.com/playlist?list=PLIA8-ALnwbfwst_rRs19rP13nnaaj_0Hi
A tu analiza szczegółowa: 

Regression

1. kategoria, wstęp do albumu „Metropolis Pt.2. Jeden z najdoskonalszych wstępów muzycznych do listy kiedykolwiek zrobionych. Zapoznanie się z tekstem wystarczy by zrozumie dość łatwe przesłanie. Jednak 5 gwiazdek – za pomysł. Świetne na wstęp, opisuje stan człowieka pochłoniętego słuchaną muzyką.
Okładka Metropolis part. 2

Space-dye vest

            Utwór mocno enigmatyczny, stanowiący kolaż klatek z życia przeciętnego człowieka. Nie wiem czy rozumiecie…całe życie zmieścić w jednej piosence z dialogami w roli głównej….szacunek. Plus za muzykę i, jak zawsze, świetnie skomponowanie dźwięków.

Outcry

            Utwór o niszczeniu systemu, towarzyszący mi, gdy tworzę coś mocnego, co obala stereotypy, sposoby myślenia czy inne utarte schematy różnych dziedzin życia. Świetna muzyka w stosunku do tematu, dobrze wykonana, nie za długa część progresywna.

Wither

            Coś pięknego, 1. Kategoria. Uniwersalny utwór o wpadaniu w depresję, impotencję twórczą w każdym aspekcie życia. Wtedy człowiek oddaje się życiu, czując że nie ma kontroli, nie zabiega o nią. Wielokrotnie powtarzam, że literatura, piosenki świetnie obrazują psychologie, nie inaczej w tym przypadku. Plus, jak zwykle, dobrze dobrana muzyka do problemu.

Forsaken

            Tradycyjnie utwór nr 5 najsłabszy na liście. Świetna muzyka, tekst dosyć dobry językowo, jednak to całe ujmowanie miłości wciąż tak samo irytuje..

Misunderstood

            Utwór sztandarowy artystów, którym raz się wydaje że są bogami, a raz, że nic nie znaczą. W ciekawie ujętej formie, dobry rozwój muzyczny, tempo, trochę zbyt wydłużone zakończenie. Ale motyw bycia niezrozumianym przez odbiorców, społeczeństwo, wszystkich – uniwersalny.

Behind the veil

            Z najnowszej płyty, opowiada o maskach (tych psychologicznych -noszonych przez ludzi). I o tym jak bardzo chcemy, żeby ludzie poznawali, kochali, nienawidzili nas prawdziwych. Ale nikt nie pomyśli, że te maski można po prostu zdjąć – taka moja refleksja.

Hollow years

            Smutna i jakże prawdziwa analiza relacje złego mężczyzny z dobra kobietą. Lata, które spędzili są puste i do złudzenia przypominają fazę związku pustego w naturalnej historii miłości. Psychologia, wszędzie psychologia.
John Petrucci - gitarzysta i lider zespołu

Endless sacrifice

            Piosenka opowiada o poświęceniu muzyka (choć równie dobrze może być każdego człowieka) na rzecz pracy i pozostawieniu życia rodzinnego, uczuciowego. Rzeczywistość, tak smutna, tak popularna wśród ludzi goniących za pieniędzmi….Trochę za długa, choć dobra część progresywna. Mocna i ciężka muzyka za to symbolizuje ból tęsknoty.

Octavarium

            Także 1.kategoria, doskonała muzyka, 24 minuty o powtarzalności pewnych zjawisk życiowych, wszystko ujęte muzyczną metaforą, spięte klamrą, stopniowanie dźwięków. Arcydzieło muzyki światowej, choć wymagające wprawnego ucha, aby je docenić. Jeden z dwóch utworów, które w tak piękny, artystyczny sposób traktują o życiu – pełnym emocji, zdarzeń, a co najważniejsze – piosenek.

Finally free


            Jak zaczęliśmy Metropolis Pt.2, tak skończymy. Utwór, który kończy i listę i album. Mocno surrealistyczny. Opis wszystkiego, co przeżyliśmy w tym cudownym świecie muzyki i powrót do zwykłego życia symbolizowanego głosem spikera radiowego i wiadomości. Zakończenie otwarte, nie wiesz, co się dalej wydarzy….

czwartek, 8 maja 2014

Translating issues

1. Posts are translated from polish to english.
2.Some of them will be translated with a delay.
3. I'll also try to translate older ones but that takes a lot of time.
4. Wigdets will be both in polish and in english
5. If you spot any mistakes, send me an e-mail or correct in a comment. I'll be grateful.
6. Unfortuately my english is not as good as polish so leraning how to write beautifully will take months, even years.
7. Translateing is cultural. Polisch culture - polish language. But english language means international, global culture. So, unfortunatelly, less pictures.
Pre-last This post will be updated when next things go on my mind.
Last. Follow me on facebook: https://www.facebook.com/alekpoeta

niedziela, 4 maja 2014

III Niedziela Wielkanocna - czystość



Dobra, przede mną najważniejszy tydzień w moim życiu, ale o blogu nie zapomniałem. Gdzieżbym śmiał w ogóle?! Nawet dobrze, że mam inne rzeczy, bo zbytnie stresowanie się jedną jest zwyczajnie niezdrowe i wcale nie pomaga. Większość mojej klasy jest innego zdania.....nie, chyba nie jest, ale i tak zakuwają. Jakby trzy lata było im mało. Tekst dotyczy także ważnego (jak zawsze) zagadnienia życiowego, mianowicie seksu. 

Alkowy bulwers psychologiczno-religijny – zła interpretacja czystości przedmałżeńskiej

Wkurza mnie niepomiernie niczym eurosocjalizm korwinistów absolutna ignorancja wiedzy psychologicznej i bezrefleksyjny fanatyzm niektórych katolików tzw. orędowników czystości przedmałżeńskiej. Jest to dla mnie osobiście bardzo bolesne,  gdyż jako jeden z ginącego już gatunku Polak-katolik, w dyskusjach z nie do końca wierzącymi muszę jakoś bronić i tłumaczyć takich ludzi. O co chodzi? O fanatyzm w najczystszej postaci. Owe zjawisko tłumaczyłem już kiedyś w zamierzchłych czasach. W tym konkretnym przypadku polega na spaczonym podejściu do seksualności. Można wyróżnić kilka objawów:
  • Seks pozamałżeński jest źródłem wszelkiego zła na tym świecie, z ocieplaniem klimatu i akcyzą na wódkę włącznie
  • Nie dotykaj, bo zgrzeszymy!
  • Seks pozamałżeński zrujnował mi życie, a zwłaszcza mój wspaniały i cudowny związek.
Wiecie, naprawdę smutno mi się robi, gdy słyszę takie bzdury. Ale powoli, będę tłumaczyć, może ktoś się doedukuje.  Koncentracja na jednym aspekcie życia powoduje, że dostrzegamy go tam, gdzie nie ma miejsca i przypisujemy siłę sprawczą. Zazwyczaj błędnie. Typowa historia, tzw. świadectwa na portalach katolickich wygląda tak: „Miałam chłopaka. Było cudownie. Był seks. Potem mnie zostawił. Ale Jezus mi wybaczył i teraz już nie będzie seksu.” Aż chce mi się dodać – chłopaka też nie będzie, ale tego nigdy nie wiadomo.
            Taka standardowa historia ma jeden problem – jest nieścisła. Jak wiemy z pisanych przeze mnie wcześniej, relacja dwóch ludzi to troszeczkę więcej niż seks. Problemy z nią, związane z procesem tworzenia występowały już wcześniej, ale były ignorowane. Ludzie ich nie widzą, koncentrując się na jednym czy niewielu aspektach, bo reszty nie widzą, nie znają. Kilka przyczyn rozpadu związków:
  • Coś z seksem
  • Coś z pieniędzmi
  • Problemy logistyczne
  • Brak zaangażowania
  • Brak „tego czegoś”
Nie mówi się w ogóle o takich aspektach jak wzajemne zaspokajanie swoich potrzeb, jak, wyjdźmy od początku, sens związku, po co jesteśmy ze sobą. Dalej, dlaczego jesteśmy w związku monogamicznym różnopłciowym i dobrowolnym z człowiekiem? Dlaczego nie z ogierem, psem, żonkilem czy komputerem?  Opowiadałem o potrzebach komfortu, atrakcyjności, eskalacji, zapraszam do działu relacje międzyludzkie celem edukacji. A teraz część właściwa bulwersu: jak połączyć chrześcijańską ideę czystości przedmałżeńskiej z zaspokajaniem swoich potrzeb seksualnych? Czy to w ogóle jest możliwe?

Problematycznie….

            Naprawdę dużo czasu mi zajęło rozważanie zarówno z psychologicznego jak i duchowego punktu widzenia kwestii dotyczących czystości i jej wpływu na relacje. Problem z oceną powstał, gdyż obecnie system moralności społeczeństwa został mocno zmielony. Jeśli w ogóle jest, to na zasadzie szwedzkiego stołu albo fanatyzmu. To akurat jest zrozumiałe nawet całkiem. Kolejnym problemem jest rozerotyzowanie społeczeństwa poprzez agresywną politykę marketingową firm zajmujących się sprzedażą. I to sprzedażą czegokolwiek. Wszystko, co kojarzy się z seksem się sprzeda. Nawet… blachodachówka.

Naturalna historia miłości

            Celem odnalezienia cudownego oświecenia moich rozważań udałem się do biologii i historii. Jak to było kiedyś? Jak skonstruowana jest ludzka seksualność? Okazuje się, że odpowiedzenie na te pytania i dodanie do tego wątku moralności oraz wiedzy psychologicznej, które stanowią efekt ewolucji, rozwoju gatunku homo sapiens sapiens. Generalnie tak:
spotykają się dwa osobniki przeciwnych (zazwyczaj) płci,
kopulują,
wychowują potomstwo.
Oczywiście poszczególne punkty nie zawsze występują po sobie. Podtytułowa naturalna historia miłości to pewien, zazwyczaj bardzo celny schemat rozpoczynania się ich i kończenia. Jest to bardziej rozwinięte, 6 faz, można się zapoznać, nie będę teraz tejże teorii rozwijać. W każdym razie pomogła mi ona bardzo mocno w rozważaniach. Przede wszystkim, seks jest naturalnym etapem rozwoju relacji. W przypadku relacji mających cna celu rozmnażania się wręcz niezbędnym. Pytanie kiedy go wprowadzić do relacji jest pytaniem bez odpowiedzi i można je wrzucić między dylematu o jajku i kurze czy istnieniu Boga. Katolicy, do których się zaliczam, wierzą, że po ślubie. Ale z racji, że prowadzę bloga psychologicznego, niekiedy z tezą, pobawiłem się w krytykę zbyt wczesnego (jakkolwiek wczesności układ SI nam nie zdefiniuje) współżycia.

Żadnego ślubu przed seksem! 

Obiecane argumenty za czystością seksualną: 
  • Dziewczęta oddają się, gdyż uważają, że jeśli tego nie zrobią, miłość ich życia nr 8 odejdzie i je zostawi. Często efekt jest taki, że po „oddaniu się” się miłość w istocie odchodzi, gdyż owe dziewczęta tracą na atrakcyjności, przestają być wyzwaniem. O wiele rzadziej odwrotna sytuacja.
  • Klasyka gatunku, czyli seks z pożądania bez świadomości konsekwencji zarówno tych fizycznych (ciąża, choroby) jak i dla relacji. Do tego nas mocno motywuje wspomniana już kultura.
  • Jak wiemy, zwłaszcza dla młodych ludzi miłość jest sprawą wysoce emocjonalną. Dorzucanie doń trudnego aspektu jakim jest seksualność może prowadzić nie do umocnienia relacji, a do jej osłabienia poprzez zbytnią stresogenność. Słynne „nie jestem jeszcze gotowa”  rzadko, ale czasem oznacza właśnie to, o czym piszę.
  • Brak gotowości i możliwości wzięcia odpowiedzialności za skutki współżycia. Zarówno tej materialnej jak i psychologicznej. Zrozumienie „co się stało” czasem jest ponad możliwości poznawcze, znane już wam zapewne zjawisko poznawczego przegrzania się.
  • Ciekawość. Zwłaszcza, że zakazany owoc zawsze lepiej smakuje...
  • Seks zbyt często staje się esencją relacji, zamiast rozmów, zabawy, sportu itd. Relacja przestaje zaspokajać wiele innych potrzeb, w konsekwencji rozpada się. 

„Błogosławieni czystego serca”


Podsumowując kwestie dotyczące czystości, chcę zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Czystość, w rozumieniu chrześcijańskim, opiera się nie tyle na braku określonych mniej lub bardziej czynności, ale na sposobie myślenia. Sposób myślenia, całkowicie szczery (nieszczery sposób myślenia można wmówić ludziom, a nie Bogu) bezpośrednio wpływa na działanie. Sprawia, że nie możemy postąpić inaczej. Więc czystość polega na miłości do człowieka, każdego człowieka. Na dążeniu do jego i własnego szczęścia, a nie na oddawaniu się szkodliwym popędom. Na tworzeniu lepszego świata dla wszystkich. No i jest wyzwaniem, wymaga stałej pracy, ponawiania ambitnych postanowień.  I to jest już o wiele szersza definicja czystości niż tylko w kontekście seksualnym. A jednym z  szkodliwych popędów jest….fanatyzm. 
Tak na zakończenie: 

czwartek, 1 maja 2014

„The winner takes it all….”, czyli podsumowanie polskich rozgrywek klubowych w sezonie 2013/2014

            Wraz z końcem kwietnia zakończyły się w Polsce wszystkie mecze Plusligi i poznaliśmy ostateczne wyniki. Tabela przedstawia się następująco:
  1. PGE Skra Bełchatów
  2. Aseco Resovia Rzeszów
  3. Jastrzębski Węgiel
  4. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
  5. Indykpol AZS Olsztyn
  6. AZS Politechnika Warszawska
  7. Cerrad Czarni Radom
  8. Efector Kielce
  9. Transfer Bydgoszcz
  10. Lotos Trefl Gdańsk
  11. AZS Częstochowa
  12. BBTS Bielsko-Biała
Tekst będzie miał charakter przekrojowy i żeby go nieco odróżnić od wielu podobnych analiz, mocno skrócę niektóre wątki, inne za to rozwinę. Najpierw taka moja ogólna refleksja: współczesna siatkówka rozgrywa się coraz częściej na boisku, a coraz rzadziej poza nim. To, że ważniejsze jest, co zawodnicy/zespoły pokazują od tego, co potrafią, to już wiemy. Inna zupełnie sprawa, że to, co pokazują coraz bardziej odbiega od tego, co potrafią. Taka metafora, może nie do wszystkich trafi, ale porównanie meczu do bitwy pomaga w zrozumieniu istoty zwycięstwa. Uzbrojenie - to umiejętności zawodników i tu między wielką czwórką można postawić znak równości, ale dwa pozostałe aspekty to - taktyka i nastawienie psychiczne. I tu najlepiej zaprezentowała się Skra. Zatem o niej teraz słów kilka. 
Bardzo dobry rozgrywający, Miguel Falasca, świetnie sprawdził się także w roli trenera. W pierwszym roku swojej kariery jako szkoleniowiec zdobył wraz ze Skrą Bełchatów Mistrzostwo Polski

Świetna robota!

            Tak, w istocie cudowna. Skra Bełchatów zaprezentowała w tym sezonie najnowocześniejszą siatkówkę. Dzięki zarówno zwykłej, efektownej, mocnej zagrywce, którą pamiętamy, ale także dzięki tej, o której się o wiele mniej mówi, a paradoksalnie, przynosi więcej korzyści – taktycznej. Trudne floty posyłane na drugą stronę pogarszały przyjęcie, więc Wrona i Kłos mieli czas przeczytać przeciwników, postawić blok, a reszta kolegów ustawić się do obrony. Strategia tyleż stara, co bardzo skuteczna. Innowacyjność polegała jednak na skupieniu się właśnie na tymże aspekcie i perfekcyjnym jego wykonaniu, serwowaniu flotów trudnych i w określone miejsce tak, aby możliwie utrudnić przeciwnikowi życie. Poza tym wspomnę tylko o tym, co wszyscy widzieli: ataki i zagrywki Wlazłego, rozegrania Uriarte, dobre przyjęcie – ogólnie całkiem niezłe uzbrojenie. Ale jeszcze raz powiem, posługując się cytatem z Roberta Lee „wojny toczy się za pomocą broni, ale wygrywają je ludzie.”
            Psychologia, tak bardzo lubię o niej pisać i tak dużo w sumie piszę. Sekret Skry polegał nie tylko na umiejętnościach i taktyce, ale także na koncentracji na każdej kolejnej akcji i radości z gry. Pewność siebie Mistrzów Polski niekiedy można było zachwiać jedynie seriami punktów zdobytych przez przeciwnika. Jednak nawet wtedy Bełchatowianie trzymali się swoich założeń, ról poszczególnych zawodników. Sprawiało to, że ich gra, mimo naturalnych porażek była stabilna, stres mobilizujący (eustres), a osiągane sukcesy nie powodowały spadku koncentracji. Pod względem przygotowania psychicznego żaden inny zespół nie dorównał Skrze.

Czego zabrakło?

            Trzeba zwracać uwagę nie tylko na to, co widać, ale także na to, czego nie ma, czego brakuje. Więc dlaczego kolejno drugi, trzeci i czwarty zespół nie zaszły dalej?
Resovia: kontuzja Achrema, brak pewnej szóstki – jak ja mam grać, skoro nie wiem, jaka jest moja rola w tym zespole? – to pytanie powtarzali sobie koledzy w pasiastych strojach. Wbrew pozorom równość wszystkich nie pomogła, a przeszkodziła. Poza tym, koncentracja na pozameczowych aspektach. Zawodnicy Resovii nie byli w stanie skoncentrować się na każdej kolejnej akcji, rozpraszali swoją uwagę czy to właśnie na refleksje dotyczące swojej pozycji i zadań w drużynie, czy to na to,  jaki to mamy wspaniały zespół z sukcesami na koncie. To się zemściło kolejno w Lidze Mistrzów, półfinale (choć wygranym, bo się Rzeszowianie zebrali w sobie)   no i przegranym finale.
Jastrzębski: forma Jastrzębian była sinusoidalna. Krysy we wczesnej fazie sezonu, szczyt formy na Final Four i tam brązowy medal, potem przegrana ze Skrą i zwycięstwo z ZAKSĄ już grając nieco gorzej niż w marcu. Brakuje Pomarańczowym regularności, zwłaszcza w przyjęciu i ataku. No i zdobywanie punktów przy własnej zagrywce też by mogli poprawić.
Michał Kubiak - najstabilniej i najlepiej grający w tym sezonie zawodnik Jastrzębskiego
ZAKSA: Siatkarze z Kędzierzyna-Koźla otrzymują niezbyt zaszczytny tytuł najbardziej chimerycznego zespołu Plusligi. Dyspozycja rosła i spadała niczym sondaże przedwyborcze KNP. Elementy gry świetnej i bardzo słabej, zagrywki typu „patrz i podziwiaj” czasem nawet w obrębie jednego meczu przeplatane z całkowitą impotencją ataku. Kędzierzynianom brakuje regularności. W każdym elemencie.
            Reszta zespołów Plusligi nie miała za bardzo czym walczyć z najlepszymi. Należy wyróżnić bardzo dobrą grę Olsztynian w porównaniu do poprzedniego sezonu. Za to znaczący spadek dyspozycji Bydgoszczy w porównaniu z tymże samym sezonem. Biedna, wyprzedana Bydgoszcz szukała formy, nic nie znalazła i wylądowała na 9. miejscu. Pochwalić należy odważną, agresywną, momentami wręcz bezczelną grę Czarnych z Radomia. Reszta w miarę normalnie. Tu play-offy raczej utrwaliły stan, o którym pisałem w tekście podsumowującym fazę zasadniczą, więc bez powtarzania się idziemy dalej. Generalnie zespoły z miejsc 5-12 dysponowały o wiele słabszym uzbrojeniem niż te z miejsc 1-4.

Nagrody indywidualne

            Gdy już zostanę wyjątkowo bogatym człowiekiem, będę takowe przyznawał finansowo. Póki co – dziennikarsko i na papierze. Przyznaję je w trzech kategoriach: pierwsza szóstka Plusligi, najlepsi wykonawcy elementów i inne. Brałem pod uwagę statystyki, ogólne wrażenie, specyfikę zadań i subiektywną opinię na temat konkretnych graczy. Bardzo ważne były mecze kluczowe dla sezonu, zwłaszcza play-offy. Wybory były trudne, ale zostały dokonane no i są.

Szóstka Plusligi (a właściwie siódemka):

Atak: Mariusz Wlazły – za najlepszą skuteczność w ataku, ich ilość, dynamikę, technikę no i za niszczące zagrywki. I za regularność. Zwycięstwo bezapelacyjne na tej pozycji.
Rozegranie: Nicolas Uriarte – trudny wybór, ale tak mi serce podpowiada. Zwłaszcza dlatego, że mało się mylił, przeciwnicy ustawiali przy nim słabe bloki, a co najważniejsze – jego koledzy kończyli. Był regularny i nie potrzebował zmiany.
Ofensywny przyjmujący, czyli bardziej obciążany w ataku niż na przyjęciu: Michał Kubiak – bardzo dobry sezon tego zawodnika. Był podporą swojego zespołu, zarówno w przyjęciu jak i w ataku. Wysoka skuteczność, dobre zagrywki, bloki, a także, a może przede wszystkim – charyzma i wiara przycziły się do takiego a nie innego wyboru.
Defensywny przyjmujący: Stephane Antiga – bardzo wysoka klasa przyjęcia prezentowana przez tego gracza. Aczkolwiek bardzo wyrównana walka na tej pozycji z Peterem Veresem, który jednak pod sam koniec sezonu prezentował się bardzo słabo, co zaważyło na wybraniu przez mnie Francuza
Para środkowych: Karol Kłos i Piotr Nowakowski – nic osobistego, oficjalne statystyki na stronie Plusligi oraz dobre zagrywki taktyczne, którymi oboje dysponują. No i świetne ataki ze środka obu panów
Libero: Paweł Zatorski – najlepszy w statystykach przyjęcia. Ze względu na świetny blok Bełchatowian nie mógł się zaprezentować w wielu efektownych obronach. Poza tym, chyba najstabilniej grający spośród swojej bezpośredniej konkurencji: Ignaczaka i Wojtaszka
Trener: Miguel Falasca – przede wszystkim za mistrzostwo, ustawienia taktyczne zagrywki, bloku, ale także zdolność motywowania.
Karol Kłos wyróżniał się na boisku nie tylko fryzurą. 

Nagrody indywidualne 1. stopnia

MVP: brak – tej nagrody nie przyznałem. Nie było w tym sezonie zawodnika, który na tyle wyróżniał się swoją grą. Może dlatego, że sama liga stała się mocniejsza i bardziej wyrównana
Serwujący: Mariusz Wlazły – statystyki i końcówka sezonu, bezapelacyjnie
Przyjmujący: Paweł Zatorski – problem z wyborem na tej pozycji polega na tym, że nie można brać pod uwagę jedynie statystyk gracza, gdyż może on nie być obciążany w przyjęciu lub dostawać za dużo miejsca. W pierwszym przypadku wskaźnik rośnie, a w drugim maleje, znacząco i niesprawiedliwie. Więc wyborem na oko, posługując się także statystkami drużyny, wybrałem libero Skry Bełchatów
Rozgrywający: Nicolas Uriarte – tłumaczenie wyżej
Atakujący: Mariusz Wlazły - statystyki
Blokujący: Piotr Nowakowski – statystyki i liczba kontr Resovii po blokach pasywnych
Broniący: Damian Wojtaszek – bardzo trudny wybór, bo tu nie ma statystyk, więc posiłkowałem się jedynie jakością obron i dograń piłek w drugich i kolejnych akcjach. Ocena „na oko”.

Nagrody indywidualne 2. stopnia

Najbardziej chimeryczny zawodnik: Dick Kooy. Momentami doskonała gra, zwłaszcza niektóre zagrywki - cudo. Po czym w ogóle brak skuteczności przyjęcia i ataku.
Najrówniej grający zawodnik: Krzysztof Gierczyński - chodzi zarówno o równość jak i o jakość gry oraz pewność, że zagra w sposób niezawodny. Przyjmujący Jastrzębian w każdym meczu, niezależnie od przeciwnika, trzymał wysoki poziom. 
Najlepszy zmiennik: Łukasz Perłowski – lepiej gra, gdy wchodzi z ławki niż, gdy wychodzi w 1. szóstce.
Najlepiej zagrywający flotem: Łukasz Perłowski – ta kategoria mówi nam jak ważna jest zagrywka nie tyle punktowa, co psująca przeciwnikowi przyjęcie. Chyba wszyscy kojarzymy człowieka.
Najszersza gama prezentowanych zagrań: Stephane Antiga – kilka typów zagrywek, ataki mocne, kiwki, plasy, w grze Francuza było wszystko. Szkoda, że nie będzie go za rok w Pluslidze jako gracza. Zobaczymy kto go zastąpi na tej pozycji.
Najbardziej kompletny zawodnik: Michał Kubiak - serwuje, przyjmuje, atakuje, blokuje, broni, czyli robi wszystko na bardzo dobrym poziomie. Kluczem jest słowo – wszystko. Choć wszystkiego nie może, więc jak najwięcej.
Najbardziej uzupełniający się zawodnicy na jednej pozycji: Stephane Antiga i Samuel Tuia – gdy pierwszy się zmęczył, grał słabiej, albo trzeba było wzmocnić atak, wchodził drugi i Skra zawsze na tej zmianie zyskiwała. Świetny przykład wykorzystania rezerwowych.
Najbardziej niedoceniony zawodnik: Piotr Hain – środkowy Olsztynian nie pojedzie nawet na Ligę Światową a to, co prezentował na przestrzeni sezonu zasługuje na dużą pochwałę. Szkoda.
Objawienie sezonu i najlepszy junior: Artur Szalpuk – człowiek jest w moim wieku i gra w siatkówkę świetnie. Na pozycji przyjmującego może zastąpić obecnie najlepszych w Polsce. Zobaczymy jak dalej potoczy się jego kariera
Druga młodość: Marcin Nowak – środkowy Politechniki Warszawskiej ma 39 lat i gra w siatkówkę bardzo dobrze zwłaszcza jak na wymagającą dużo aktywności fizycznej pozycję środkowego.

„To już jest koniec…”


            Podsumowując, Plusliga w sezonie 2013/2014 grała równo, emocjonująco i świetnie sportowo. Sprawiedliwości dobrze pilnowali sędziowie wspomagani przez system wideoweryfikacji. Ostateczne rozstrzygnięcia zapadły w skutek nie tylko umiejętności poszczególnych zawodników, ale także tego, jak byli nastawieni do meczu i jak mieli ułożoną taktykę, co świadczy o tym, że na ich sukces pracował cały sztab ludzi. Wyniki polskiej ligi sprawiają, że możemy spokojnie przygotowywać się do sezonu reprezentacyjnego. 
Stephane Antiga - Francuz po świetny sezonie, podobnie jak Migeul Falasca, zmierzy się z karierą trenerską. Czy zrobi to z równie wielkimi sukcesami jak Hiszpan?