Wraz z
końcem kwietnia zakończyły się w Polsce wszystkie mecze Plusligi i poznaliśmy
ostateczne wyniki. Tabela przedstawia się następująco:
- PGE Skra Bełchatów
- Aseco Resovia Rzeszów
- Jastrzębski Węgiel
- ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
- Indykpol AZS Olsztyn
- AZS Politechnika
Warszawska
- Cerrad Czarni Radom
- Efector Kielce
- Transfer Bydgoszcz
- Lotos Trefl Gdańsk
- AZS Częstochowa
- BBTS Bielsko-Biała
Tekst będzie miał charakter
przekrojowy i żeby go nieco odróżnić od wielu podobnych analiz, mocno skrócę
niektóre wątki, inne za to rozwinę. Najpierw taka moja ogólna refleksja:
współczesna siatkówka rozgrywa się coraz częściej na boisku, a coraz rzadziej
poza nim. To, że ważniejsze jest, co zawodnicy/zespoły pokazują od tego, co
potrafią, to już wiemy. Inna zupełnie sprawa, że to, co pokazują coraz bardziej
odbiega od tego, co potrafią. Taka metafora, może nie do wszystkich trafi, ale
porównanie meczu do bitwy pomaga w zrozumieniu istoty zwycięstwa. Uzbrojenie - to
umiejętności zawodników i tu między wielką czwórką można postawić znak
równości, ale dwa pozostałe aspekty to - taktyka i nastawienie psychiczne. I tu
najlepiej zaprezentowała się Skra. Zatem o niej teraz słów kilka.
| Bardzo dobry rozgrywający, Miguel Falasca, świetnie sprawdził się także w roli trenera. W pierwszym roku swojej kariery jako szkoleniowiec zdobył wraz ze Skrą Bełchatów Mistrzostwo Polski |
Świetna robota!
Tak, w
istocie cudowna. Skra Bełchatów zaprezentowała w tym sezonie najnowocześniejszą
siatkówkę. Dzięki zarówno zwykłej, efektownej, mocnej zagrywce, którą
pamiętamy, ale także dzięki tej, o której się o wiele mniej mówi, a
paradoksalnie, przynosi więcej korzyści – taktycznej. Trudne floty posyłane na
drugą stronę pogarszały przyjęcie, więc Wrona i Kłos mieli czas przeczytać
przeciwników, postawić blok, a reszta kolegów ustawić się do obrony. Strategia
tyleż stara, co bardzo skuteczna. Innowacyjność polegała jednak na skupieniu
się właśnie na tymże aspekcie i perfekcyjnym jego wykonaniu, serwowaniu flotów
trudnych i w określone miejsce tak, aby możliwie utrudnić przeciwnikowi życie.
Poza tym wspomnę tylko o tym, co wszyscy widzieli: ataki i zagrywki Wlazłego,
rozegrania Uriarte, dobre przyjęcie – ogólnie całkiem niezłe uzbrojenie. Ale
jeszcze raz powiem, posługując się cytatem z Roberta Lee „wojny toczy się za
pomocą broni, ale wygrywają je ludzie.”
Psychologia,
tak bardzo lubię o niej pisać i tak dużo w sumie piszę. Sekret Skry polegał nie
tylko na umiejętnościach i taktyce, ale także na koncentracji na każdej
kolejnej akcji i radości z gry. Pewność siebie Mistrzów Polski niekiedy można
było zachwiać jedynie seriami punktów zdobytych przez przeciwnika. Jednak nawet
wtedy Bełchatowianie trzymali się swoich założeń, ról poszczególnych
zawodników. Sprawiało to, że ich gra, mimo naturalnych porażek była stabilna,
stres mobilizujący (eustres), a osiągane sukcesy nie powodowały spadku
koncentracji. Pod względem przygotowania psychicznego żaden inny zespół nie
dorównał Skrze.
Czego zabrakło?
Trzeba
zwracać uwagę nie tylko na to, co widać, ale także na to, czego nie ma, czego
brakuje. Więc dlaczego kolejno drugi, trzeci i czwarty zespół nie zaszły dalej?
Resovia: kontuzja Achrema, brak pewnej szóstki – jak ja mam
grać, skoro nie wiem, jaka jest moja rola w tym zespole? – to pytanie
powtarzali sobie koledzy w pasiastych strojach. Wbrew pozorom równość
wszystkich nie pomogła, a przeszkodziła. Poza tym, koncentracja na
pozameczowych aspektach. Zawodnicy Resovii nie byli w stanie skoncentrować się
na każdej kolejnej akcji, rozpraszali swoją uwagę czy to właśnie na refleksje
dotyczące swojej pozycji i zadań w drużynie, czy to na to, jaki to mamy wspaniały zespół z sukcesami na
koncie. To się zemściło kolejno w Lidze Mistrzów, półfinale (choć wygranym, bo
się Rzeszowianie zebrali w sobie) no i
przegranym finale.
Jastrzębski: forma Jastrzębian była sinusoidalna. Krysy we
wczesnej fazie sezonu, szczyt formy na Final Four i tam brązowy medal, potem
przegrana ze Skrą i zwycięstwo z ZAKSĄ już grając nieco gorzej niż w marcu.
Brakuje Pomarańczowym regularności, zwłaszcza w przyjęciu i ataku. No i zdobywanie
punktów przy własnej zagrywce też by mogli poprawić.
| Michał Kubiak - najstabilniej i najlepiej grający w tym sezonie zawodnik Jastrzębskiego |
ZAKSA: Siatkarze z Kędzierzyna-Koźla otrzymują niezbyt
zaszczytny tytuł najbardziej chimerycznego zespołu Plusligi. Dyspozycja rosła i
spadała niczym sondaże przedwyborcze KNP. Elementy gry świetnej i bardzo
słabej, zagrywki typu „patrz i podziwiaj” czasem nawet w obrębie jednego meczu
przeplatane z całkowitą impotencją ataku. Kędzierzynianom brakuje regularności.
W każdym elemencie.
Reszta
zespołów Plusligi nie miała za bardzo czym walczyć z najlepszymi. Należy
wyróżnić bardzo dobrą grę Olsztynian w porównaniu do poprzedniego sezonu. Za to
znaczący spadek dyspozycji Bydgoszczy w porównaniu z tymże samym sezonem.
Biedna, wyprzedana Bydgoszcz szukała formy, nic nie znalazła i wylądowała na 9.
miejscu. Pochwalić należy odważną, agresywną, momentami wręcz bezczelną grę
Czarnych z Radomia. Reszta w miarę normalnie. Tu play-offy raczej utrwaliły
stan, o którym pisałem w tekście podsumowującym fazę zasadniczą, więc bez
powtarzania się idziemy dalej. Generalnie zespoły z miejsc 5-12 dysponowały o
wiele słabszym uzbrojeniem niż te z miejsc 1-4.
Nagrody indywidualne
Gdy już
zostanę wyjątkowo bogatym człowiekiem, będę takowe przyznawał finansowo. Póki
co – dziennikarsko i na papierze. Przyznaję je w trzech kategoriach: pierwsza
szóstka Plusligi, najlepsi wykonawcy elementów i inne. Brałem pod uwagę
statystyki, ogólne wrażenie, specyfikę zadań i subiektywną opinię na temat
konkretnych graczy. Bardzo ważne były mecze kluczowe dla sezonu, zwłaszcza
play-offy. Wybory były trudne, ale zostały dokonane no i są.
Szóstka Plusligi (a właściwie siódemka):
Atak: Mariusz Wlazły
– za najlepszą skuteczność w ataku, ich ilość, dynamikę, technikę no i za
niszczące zagrywki. I za regularność. Zwycięstwo bezapelacyjne na tej pozycji.
Rozegranie: Nicolas
Uriarte – trudny wybór, ale tak mi serce podpowiada. Zwłaszcza dlatego, że mało
się mylił, przeciwnicy ustawiali przy nim słabe bloki, a co najważniejsze –
jego koledzy kończyli. Był regularny i nie potrzebował zmiany.
Ofensywny
przyjmujący, czyli bardziej obciążany w ataku niż na przyjęciu: Michał Kubiak –
bardzo dobry sezon tego zawodnika. Był podporą swojego zespołu, zarówno w
przyjęciu jak i w ataku. Wysoka skuteczność, dobre zagrywki, bloki, a także, a
może przede wszystkim – charyzma i wiara przycziły się do takiego a nie innego
wyboru.
Defensywny
przyjmujący: Stephane Antiga – bardzo wysoka klasa przyjęcia prezentowana
przez tego gracza. Aczkolwiek bardzo wyrównana walka na tej pozycji z Peterem
Veresem, który jednak pod sam koniec sezonu prezentował się bardzo słabo, co
zaważyło na wybraniu przez mnie Francuza
Para środkowych:
Karol Kłos i Piotr Nowakowski – nic osobistego, oficjalne statystyki na
stronie Plusligi oraz dobre zagrywki taktyczne, którymi oboje dysponują. No i
świetne ataki ze środka obu panów
Libero: Paweł
Zatorski – najlepszy w statystykach przyjęcia. Ze względu na świetny blok
Bełchatowian nie mógł się zaprezentować w wielu efektownych obronach. Poza tym,
chyba najstabilniej grający spośród swojej bezpośredniej konkurencji: Ignaczaka
i Wojtaszka
Trener: Miguel
Falasca – przede wszystkim za mistrzostwo, ustawienia taktyczne zagrywki,
bloku, ale także zdolność motywowania.
| Karol Kłos wyróżniał się na boisku nie tylko fryzurą. |
Nagrody indywidualne 1. stopnia
MVP: brak – tej
nagrody nie przyznałem. Nie było w tym sezonie zawodnika, który na tyle
wyróżniał się swoją grą. Może dlatego, że sama liga stała się mocniejsza i
bardziej wyrównana
Serwujący: Mariusz
Wlazły – statystyki i końcówka sezonu, bezapelacyjnie
Przyjmujący: Paweł
Zatorski – problem z wyborem na tej pozycji polega na tym, że nie można
brać pod uwagę jedynie statystyk gracza, gdyż może on nie być obciążany w
przyjęciu lub dostawać za dużo miejsca. W pierwszym przypadku wskaźnik rośnie,
a w drugim maleje, znacząco i niesprawiedliwie. Więc wyborem na oko, posługując
się także statystkami drużyny, wybrałem libero Skry Bełchatów
Rozgrywający: Nicolas
Uriarte – tłumaczenie wyżej
Atakujący: Mariusz
Wlazły - statystyki
Blokujący: Piotr
Nowakowski – statystyki i liczba kontr Resovii po blokach pasywnych
Broniący: Damian
Wojtaszek – bardzo trudny wybór, bo tu nie ma statystyk, więc posiłkowałem się
jedynie jakością obron i dograń piłek w drugich i kolejnych akcjach. Ocena „na
oko”.
Nagrody indywidualne 2. stopnia
Najbardziej
chimeryczny zawodnik: Dick Kooy. Momentami doskonała gra, zwłaszcza
niektóre zagrywki - cudo. Po czym w ogóle brak skuteczności przyjęcia i ataku.
Najrówniej grający
zawodnik: Krzysztof Gierczyński - chodzi zarówno o równość
jak i o jakość gry oraz pewność, że zagra w sposób niezawodny. Przyjmujący Jastrzębian w każdym meczu, niezależnie od przeciwnika, trzymał wysoki poziom.
Najlepszy zmiennik:
Łukasz Perłowski – lepiej gra, gdy wchodzi z ławki niż, gdy wychodzi w 1.
szóstce.
Najlepiej zagrywający
flotem: Łukasz Perłowski – ta kategoria mówi nam jak ważna jest zagrywka
nie tyle punktowa, co psująca przeciwnikowi przyjęcie. Chyba wszyscy kojarzymy
człowieka.
Najszersza gama
prezentowanych zagrań: Stephane Antiga – kilka typów zagrywek, ataki mocne,
kiwki, plasy, w grze Francuza było wszystko. Szkoda, że nie będzie go za rok w
Pluslidze jako gracza. Zobaczymy kto go zastąpi na tej pozycji.
Najbardziej kompletny
zawodnik: Michał Kubiak - serwuje, przyjmuje, atakuje, blokuje, broni,
czyli robi wszystko na bardzo dobrym poziomie. Kluczem jest słowo – wszystko.
Choć wszystkiego nie może, więc jak najwięcej.
Najbardziej
uzupełniający się zawodnicy na jednej pozycji: Stephane Antiga i Samuel Tuia – gdy
pierwszy się zmęczył, grał słabiej, albo trzeba było wzmocnić atak, wchodził
drugi i Skra zawsze na tej zmianie zyskiwała. Świetny przykład wykorzystania
rezerwowych.
Najbardziej
niedoceniony zawodnik: Piotr Hain – środkowy Olsztynian nie pojedzie nawet
na Ligę Światową a to, co prezentował na przestrzeni sezonu zasługuje na dużą
pochwałę. Szkoda.
Objawienie sezonu i
najlepszy junior: Artur Szalpuk – człowiek jest w moim wieku i gra w
siatkówkę świetnie. Na pozycji przyjmującego może zastąpić obecnie najlepszych
w Polsce. Zobaczymy jak dalej potoczy się jego kariera
Druga młodość: Marcin
Nowak – środkowy Politechniki Warszawskiej ma 39 lat i gra w siatkówkę
bardzo dobrze zwłaszcza jak na wymagającą dużo aktywności fizycznej pozycję
środkowego.
„To już jest koniec…”
Podsumowując,
Plusliga w sezonie 2013/2014 grała równo, emocjonująco i świetnie sportowo.
Sprawiedliwości dobrze pilnowali sędziowie wspomagani przez system
wideoweryfikacji. Ostateczne rozstrzygnięcia zapadły w skutek nie tylko
umiejętności poszczególnych zawodników, ale także tego, jak byli nastawieni do
meczu i jak mieli ułożoną taktykę, co świadczy o tym, że na ich sukces pracował
cały sztab ludzi. Wyniki polskiej ligi sprawiają, że możemy spokojnie
przygotowywać się do sezonu reprezentacyjnego.
| Stephane Antiga - Francuz po świetny sezonie, podobnie jak Migeul Falasca, zmierzy się z karierą trenerską. Czy zrobi to z równie wielkimi sukcesami jak Hiszpan? |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz