niedziela, 27 kwietnia 2014

Niedziela Miłosierdzia - kanonizacja św. Jana Pawła II i św. Jana XXIII

No hej, rok blogowania ze mną. 60 postów, 4000 wyświetleń. Jedziemy dalej, zmieniłem swoje motto, jak widzicie zapewne. Działo się wiele, ale uświęcony tradycja i duchową mocą bloga, pozostający w ścisłej konotacji z Niedzielnym Tetrisem istnieje i ma się całkiem nieźle. Oczywiście będzie miał jeszcze lepiej, jak będziecie go regularnie czytać. W dzisiejszym odcinku w założeniu ostatni,(ale chyba przedostatni, bo dziś wpadłem na alkowy bulwers psychologiczno-religijny i zamierzam go wkrótce wyładować) post na temat religii. A tekst pozostaje w związku z dzisiejszym wydarzeniem historycznym, które w tytule.

Kościół drugiej połowy XX wieku

            Tekst ten będzie dotyczyć zmian, które zaszły w Kościele w drugiej połowie XX wieku. Z punktu widzenia nie tylko kto, co, ale bardziej skupię się na tym po co i z jakim skutkiem. Widzicie, historia dzieje się na naszych oczach. I będzie się działa. W każdym razie zmiany w Kościele w tym czasie były poważne, historyczne i wpłynęły na nasze życie. Warto się zastanowić czy, a jeśli tak to dlaczego najpierw Sobór watykański II, a potem, pontyfikat Jana Pawła II to uczyniły. Skupię się na kilku ważnych dla mnie kwestiach. Tekst ma charakter przekrojowy, więc pewne sprawy oczywiście ze względu na jego dziennikarskość, a nie naukowość, nie zostaną ujęte w sposób pełny i szczegółowy.

Liturgia

            Sobór watykański II wprowadził zmiany w liturgii, czyniąc ją bliższą ludziom. Ksiądz stanął przodem do wiernych, zaczął mówić w języku narodowym, a wierni mu odpowiadać. Komunia pod dwoma postaciami, nowe ornaty, formuła mszy św., wprowadzenie koncelebracji. To wszystko (w sensie zmiany, a nie sens liturgii) to jedynie teatr, ale teatr, który przybliżył widza do aktora.
Poza zmianami w liturgii, rozwinęło się wiele form aktywności świeckich, do których te zmiany miały prowadzić. Aktywności te pozostały do dziś i są obecne – np. kręgi biblijne, duszpasterstwa, chóry, szkoły katolickie, kręgi dyskusyjne. Wierni zostali dopuszczeni do głosu, z ich zdaniem zaczęto się liczyć, Kościół przestał być jedynie fasadową organizacją, obcą instytucją reprezentującą pewien pogląd na świat, a stał się, stawał się powoli kochającą matką, do której mógł przyjść każdy. Te zmiany zapoczątkował właśnie św. Jan XXIII.
Szaty liturgiczne i odwrócenie księdza. Obecnie kapłan jest jakby następcą Jezusa - najwyższego kapłana, a wcześniej był przedstawicielem ludu. 

Ekumenizm

            Ekumenizm to nurt w Kościele katolickim, uważającym się za jedyny właściwy (jak każda religia), zmierzający do nawrócenia metodą dialogu na jego wiarę innych wyznań chrześcijańskich. Chodzi o przywrócenie początkowej jedności jak we wspólnotach wczesnochrześcijańskich. Pomysł tyle fajny, co nieosiągalny, bo każdy uważa, że jego wiara jest dobra. Ale bardziej chodzi o nawiązanie kontaktów, szukanie wspólnych celów, wartości, których przecież wszystkie religie mają mnóstwo. O to, by przestać się izolować, wyjść do ludzi. Nasuwa mi się tu od razu porównanie do relacji międzyludzkich, które polegają na wzajemnym ubogacaniu się ludzi (religii) o różnych poglądach. Owo ubogacanie odbywa się na solidnej podstawie tego, co nas łączy, co razem chcemy robić, budować. A różnice…mają właśnie ubogacać, skłaniać do refleksji, a nie dzielić. W ekumenizmie nie chodzi więc o to stricte by nawrócić, ale by wyciągnąć to, co wspólne i na tym się skoncentrować i budować lepszy świat.

Pielgrzymki papieskie

            Celem zbliżenia się do ludzi Jan Paweł II zapoczątkował tradycję pielgrzymek papieskich. Jako pierwszy papież w historii wyruszył daleko poza Rzym. Spotykał się z lokalną ludnością, opowiadał o Bogu i wartościach. Był to kolejny krok w stronę przybliżenia Kościoła wiernym, tworzenia społeczności. Społeczności, dzięki której ludzie przywiązują się do danych wartości, słów, organizacji.  Jak wykazałem dwa tygodnie temu, tworzenie społeczności przyczynia się do wzrostu wiernych oraz bezpośrednio do zaspokajania większej ilości potrzeb, nie mówiąc już o rozwoju samej duchowości i pozytywnym nastawieniu do instytucji.
Spotkanie z różnymi kulturami było nie do pomyślenia dla poprzednich papieży

Światowe dni młodzieży

            Jak powszechnie wiadomo Kościół w dużej mierze przemawia do ludzi starszych. Być może ze względu na to, że zaczynają myśleć o sprawach eschatologicznych, być może dlatego, że większość potrzeb mają zaspokojonych i chcą także tych duchowych, że wiedzą więcej o świecie, być może z przymusu społecznego, przywiązania do tradycji. Tak po prostu jest. Żeby zainteresować jednak ludzi młodych papież utworzył Światowe Dni Młodzieży, na których nie tylko katolicka (!) młodzież z całego świata spotyka się, integruje i modli. Taki katolicki piknik, którego idee przechwyciło także chociażby Taize czy spotkanie nad jeziorem Lednickim, na których nic się nie wymaga, a jedynie przekazuje propagandę w sposób nieinwazyjny (w końcu jesteś tam z własnej woli). Świetny pomysł, żeby pokazać właśnie młodzieży wartości, moralność w sposób atrakcyjny, a co za tym idzie – pchnąć ją ku rozwojowi duchowemu.

Katechizm Kościoła Katolickiego

            Mało znane w sumie osiągnięcie pontyfikatu papieża-Polaka. Jest to książka, który stanowi oficjalną i dokładną wykładnię wiary Kościoła katolickiego. Bardzo szczegółową, konkretną, precyzyjna, z odnośnikami do rozwinięcia. Osobiście posiadam egzemplarz i mając jakieś wątpliwości co do spraw związanych z teologią wiem, że to jest właśnie najbardziej wiarygodne źródło wiedzy na ten temat. Bo czasem różni księża mówią sprzeczne rzeczy, nawet nie znając dokładnie poglądu Kościoła jako całości. Albo interpretują pewne rzeczy w sposób zły. Zdarza się. Ludzie są ułomni.

Niedziela Miłosierdzia

            Najpierw objawienia siostrze Faustynie, a potem pontyfikaty dwóch świętych papieży zwracają uwagę na coś bardziej nieskończonego niż ludzka głupota – miłosierdzie Boże, czyli zdolność i możność Boga do przebaczania człowiekowi za jego obrazę, która dokonuje się każdorazowo, gdy grzeszymy. Prawdziwa miłość wymaga. I tak samo, gdy wymagam od Emmy czegoś, a gdy tego nie robi jest mi smutno, tak samo Bóg wymaga od człowieka, żeby coś robił czy czegoś nie robił. Jednak o ile ludzie na siebie się fochają i nie mają pewności co do szczerości wzajemnych intencji, o tyle Bóg wie czy człowiek szczerze żałuje i szczerze się nawraca. I takiemu jest w stanie wszystko przebaczyć. Przebaczyć znaczy dopuścić do siebie pełnego miłości. I taki obraz Kościoła, jako pełnego miłości, dostępnego, aktywnego, rozwijającego się święci papieże tworzyli. Ze skutkiem widocznym - niech każdy oceni/ Niedziela Miłosierdzia stanowi symbol zmian drugiej połowy XX wieku. Przemiany bardzo ważnej z konserwatywnej i hermetycznej instytucji do otwartej i bardziej liberalnej, choć cały czas opierającej się na pewnej tradycji i, co najważniejsze, od dwóch tysięcy lat, tych samych wartościach. 
Symbol miłosierdzia Bożego - 1. obraz namalowany na podstawie objawień św. Faustyny. Obrazuje zarówno powagę i moc Jezusa jak i jego miłość do ludzi. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz