Dokładnie rok temu, W hotelu w
Lidzbarku Warmińskim (tam mnie podówczas na te dni wygnali rodzice ze sobą)
powstał tekst o Wielkanocy – moje refleksje w nocy z soboty na niedzielę. Teraz
już w domu siedzę i spokojnie na komputerze a nie na telefonie piszę. Ileż się
od tamtego czasu zmieniło w moim życiu?! Już nie samotny, bo mam dziewczynę.
Emma. <3. Już nie bezcelowy, bo mam bloga. Już nie szkoła, tylko matura, a po
niej praca. Ale przede wszystkim zmieniło się moje podejście z nadziei do
wiedzy, z przypuszczenia do pewności, z dążenia do sukcesu.
Szukałem i znalazłem, działałem i
osiągnąłem sukces. Taka satysfakcja z siebie. Jedna z piękniejszych spraw –
polecam. Ale wszystko wymagało wysiłku i to sporego, choć podejmowanego
chętnie, z młodzieńczą energią, zapałem, ciekawością świata. Teraz już wiem, że
w tym świecie, w jakimkolwiek aspekcie życia wszystko działa. Świat jest doskonale
zaprogramowaną maszyną, bardzo skomplikowaną. Nigdy nie poznamy całości jej
funkcji, ale możemy nią sterować. Każda czynność daje wymierny efekt. Taka instrukcja
obsługi ludzi i świata to w sumie właśnie mój blog, który powstał tuż po owej
zeszłorocznej Wielkanocy. Dlatego trwa, kierowany nie tylko siłą fizyczną,
pomysłami, wiedzą, ale także siła duchową, podobnie jak tradycja Niedzielnego
Tetrisa.
„W Tobie Panie zaufałem,
Nie zawstydzę się na wieki!”
Podczas liturgii Wielkiej Soboty
czułem kilka rzeczy. Miłość, tak nie było tam żadnej samotności, ale wszystko
wypełnione było obecnością. Choć niekiedy chciałbym się podzielić tą radością z
innymi. Poczucie sensu, spełnienia, nieliczenie czasu – typowe flow. Dalej, szczęście. Nieprzelewające się, niepalące,
ale wypełniające, ocieplające, pełne szczęście. No i chyba najważniejsze –
dumę. Dumę z bycia wierzącym, dumę z własnych osiągnięć, choćby nie wiem jak
nieznaczące dla innych były, dumę z siebie i z mojej religii i dalej –
duchowości. I to wszystko utwierdziło mnie w przekonaniu, że warto żyć i dało potężna energię do wszystkiego. Tak w ogóle - siła!
„Nie mogę Ci wiele dać…”
Mimo dążeń i ambitnych planów sporo ambicji zawiodło. Cały czas brakuje mi wielu zdolności i zamierzam podjąć
dalszą naukę celem ich zdobycia i edukowania ludzi w zakresie psychologii i
nauk humanistycznych. Nauk humanistycznych, które są bardzo potrzebne. Gdy żyje
nam się dobrze i wygodnie, mając zaspokojone potrzeby związane z
bezpieczeństwem i fizjologią, szukamy czegoś dalej. Szukamy przynależności,
uznania, szacunku, wartości estetycznych, relacji międzyludzkich, moralności.
Tym wszystkim zajmują się nauki humanistyczne. Jako skromny ich przedstawiciel,
bloger, młody i ambitny człowiek co nieco opowiadam. I opowiadać będę, bo i mi
to pomaga potrzeby spełnić, wiedzę ustabilizować. Ale żeby coś u Was, drodzy czytelnicy
się ruszyło, to po pierwsze musicie przeczytać, po drugie zrozumieć, a po
trzecie najważniejsze i najtrudniejsze: stosować i próbować tę wiedzę. I mówię
Wam ja, z własnego doświadczenia: wszystko działa! A jeśli nie działa to
znaczy, „że prawda, którą się posługujecie jest nieaktualna”. I inny cytat. :”Wariatem
jest ten, kto 10 razy robi to samo i liczy, że za 10 efekt będzie inny.”
Dlatego naprawdę ja Wam mogę dać niewiele, ale Wy sobie samym – troszku więcej.
„A jak się nie podniosę?
To sobie poleżę!”
Kilka razy podrywając dziewczęta
słyszałem jakie to ja mam świetne podejście do życia. Upadek, porażka, smutek –
nie lubimy ich, co? Też ich nie lubię, ale pełnią pewną niezwykle ważna rolę w
naszych żywotach, mianowicie: mówią nam, że coś jest źle, że coś może być
lepiej. Traktowanie ich jako wskazówek a nie jako poniżających i
przygnębiających wydarzeń pomoże nam osiągać cele. Podobnie ze stresem – ma służyć
zmobilizowaniu się do wykonania zadania. Nie ma zadania – nie ma potrzeby
stresu. Jest stres, trzeba go wykorzystać, jest szansa by zrobić coś epickiego!
Życie jest okazją, by zaznaczyć swoją obecność. To taka w sumie zapowiedź
kolejnego działu – psychologii szczęścia i sukcesu. Coming soon….
„I chociaż wszystko poszło źle,
przed Panem Pieśni stawię się
na ustach mając tylko: Alleluja!”
Na zakończenie, przypominam sobie o
mojej dewizie. O tym, że działam. Efekty są różne, intencje dobre. Mimo, że
dobrymi chęciami piekło wybrukowano, to się nie przejmuję. Mimo, że się nie
udaje, a chciałbym więcej, to się nie przejmuję. Wiele mi brakuje w różnych aspektach
i o tym wiem i też się tym nie przejmuję, ale działam, by wiedzieć jak najwięcej. Jak podejście jest dobre, cel i misja piękna, to działanie nie
może być złe. Bo człowiek mający w swojej głowie doskonale dokładny cel, w
pełni i doskonale dobry, drogę do niego ma takąż samą. Problem polega na tym,
że nasze cele są najzwyczajniej w świecie jak nasze poznanie – częściowe,
niedokładne. Stąd tez bierze się zło – z niewiedzy, nieświadomości. Dlatego
edukacja zarówno teoretyczna jak i praktyczna jest tak ważna. Czytać, rozważać
i żyć! I tak na zakończenie: ciekawe o czym będzie tekst za rok…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz