Potem
spełniłem swoje marzenie – zostałem sprawozdawcą sportowym stacji radiogol.pl. Siatkówki
oczywiście. Już mam za sobą pierwszy mecz. Niesamowite przeżycie. Z racji, że
odbywał się niedzielnym wieczorem, nie mogłem spisać weń moich przemyśleń i umieścić
w wpisu. Właśnie z nagromadzenia angażu pozaszkolnego refleksja iście szkolna.
Odkryłem
ciekawą prawidłowość intrapersonalną. Stwierdziłem, że człowiek jest całością. Bez
silnego zaangażowania emocjonalnego, fizycznego i intelektualnego w
realizowanie triady potrzeb (przypominam: życie towarzyskie, zawodowe i
religijne, ideowe) nie jest się człowiekiem. Potrzebujemy bardzo mocno tych właśnie
wymiarów. One przyczyniają się do naszego rozwoju osobowościowego. To tak w
ramach reasumpcji moich obserwacji.
Refleksja 80 – wystawienie ocen
Wystawienie ocen w moim elitarnym,
rzekomo najlepszym w Wielkopolsce, w 2. Klasie liceum to rzecz ważna, zwłaszcza
jak ma się ambicje własne jeszcze podsycane wymaganiami rodziców. Toteż fakt,
iż mi zależy na jak najlepszych ocenach na koniec spowodował moje zaangażowanie
w ich zdobywanie, które z kolei pchnęło mnie do refleksji nad tym. Jest to tzw.
refleksja obrazująca. Zaobserwowałem jakieś wydarzenie i wyjaśniam jego
elementy psychologicznie.
Doszedłem
do wniosku, że w relacjach regulowanych prawnie, jakie panują w szkole przepisy
nie maja żadnego znaczenia; nie istnieje prawa ucznia, bo nikt z nich nie
korzysta. Panuje określony konwenans społeczny. Nauczyciel może zrobić
wszystko, a uczeń, w zależności od osobowości, błaga, narzeka, przeszkadza, nie
przychodzi do szkoły, ale nigdy nie neguje prawidłowości działań nauczyciela.
Daje to „tym idealnym” władzę absolutną, z której, chcąc nie chcącą korzystają.
Człowiek bowiem, jak poczuje, że może stara się to wykorzystać, tak już
jesteśmy skonstruowanie. Wtedy zamykają się wszelkie wartości i ideały.
Wiemy, tak,
prawda, człowiek jest istotą, która się myli. Każdy człowiek. Nie tylko się
myli, ale i podlega większość oddziaływań społecznych. Także, temtego tak:
nauczyciele są różni. Wiem, odkrywcze. Mimo bycia „dorosłymi” zachowują się
niewłaściwie, źle. Robią to w sposób bardziej ukryty, wyrafinowany. Często
wyładowują negatywne emocje na uczniach, zupełnie zapominając o ideałach swojej
pracy, które, wierzę, każdy z nich kiedyś miał. Takie tam zwyczajne wypalenie
zawodowe.
Brak
sprzeciwu wobec złego działania człowieka doprowadził mnie do wniosków o
charakterze bardziej ogólnym niż nasze „elitarne” (najmocniej zaznaczony
cudzysłów, pełen pogardy) liceum. Ogólnie bunt jako taki byłby bardzo wskazany.
Bunt twórczy i asertywny, a nie tchórzowski, unikający. Bunt, który ma na celu
zmienić coś na lepsze, a nie zniszczyć obecny porządek. Przed buntem jest
jednak strach, żeby nie pogorszyć obecnej swojej sytuacji, toteż wszystkimi
rewolucjami kierowali desperaci, którzy nie mieli nic do stracenia. A uczniowie
elitarnych liceów mają toteż przyjmują system jakim jest…i żyją.
Tendencja
ta powszechna jest nie tylko w szkołach, ale i na całym świecie. Formy
działalności obywatelskiej są jednak rozmaite. Jednak nie porywają mas, bo…jest
im dobrze. Wiadomo, „lepsze jest wrogiem dobrego”. Także, odwagi, ale
pamiętajmy właśnie o odpowiedniej formie działalności, żeby nie niszczyć, ale
czynić lepszy ludzi i świat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz