poniedziałek, 10 czerwca 2013

3.06-9.06

            Tydzień upłynął pod znakiem sportu, czyli szerzej, rozwijania swoich pozaszkolnych pasji. Byłem, na razie widzem co prawda, na Indywidualnych Mistrzostwach Europy w snookerze. Stawka zacna, bo stanie się zawodowcem, licencja na Main Tour. Wygrał Fin Robin Hull pokazując snooker na bardzo,. Bardzo wysokim poziomie. Na razie mi trochę do nich brakuje, ale powoli sam staję się coraz lepszy.
            Potem spełniłem swoje marzenie – zostałem sprawozdawcą sportowym stacji radiogol.pl. Siatkówki oczywiście. Już mam za sobą pierwszy mecz. Niesamowite przeżycie. Z racji, że odbywał się niedzielnym wieczorem, nie mogłem spisać weń moich przemyśleń i umieścić w wpisu. Właśnie z nagromadzenia angażu pozaszkolnego refleksja iście szkolna.
            Odkryłem ciekawą prawidłowość intrapersonalną. Stwierdziłem, że człowiek jest całością. Bez silnego zaangażowania emocjonalnego, fizycznego i intelektualnego w realizowanie triady potrzeb (przypominam: życie towarzyskie, zawodowe i religijne, ideowe) nie jest się człowiekiem. Potrzebujemy bardzo mocno tych właśnie wymiarów. One przyczyniają się do naszego rozwoju osobowościowego. To tak w ramach reasumpcji moich obserwacji.

Refleksja 80 – wystawienie ocen

            Wystawienie ocen w moim elitarnym, rzekomo najlepszym w Wielkopolsce, w 2. Klasie liceum to rzecz ważna, zwłaszcza jak ma się ambicje własne jeszcze podsycane wymaganiami rodziców. Toteż fakt, iż mi zależy na jak najlepszych ocenach na koniec spowodował moje zaangażowanie w ich zdobywanie, które z kolei pchnęło mnie do refleksji nad tym. Jest to tzw. refleksja obrazująca. Zaobserwowałem jakieś wydarzenie i wyjaśniam jego elementy psychologicznie.
            Doszedłem do wniosku, że w relacjach regulowanych prawnie, jakie panują w szkole przepisy nie maja żadnego znaczenia; nie istnieje prawa ucznia, bo nikt z nich nie korzysta. Panuje określony konwenans społeczny. Nauczyciel może zrobić wszystko, a uczeń, w zależności od osobowości, błaga, narzeka, przeszkadza, nie przychodzi do szkoły, ale nigdy nie neguje prawidłowości działań nauczyciela. Daje to „tym idealnym” władzę absolutną, z której, chcąc nie chcącą korzystają. Człowiek bowiem, jak poczuje, że może stara się to wykorzystać, tak już jesteśmy skonstruowanie. Wtedy zamykają się wszelkie wartości i ideały.
            Wiemy, tak, prawda, człowiek jest istotą, która się myli. Każdy człowiek. Nie tylko się myli, ale i podlega większość oddziaływań społecznych. Także, temtego tak: nauczyciele są różni. Wiem, odkrywcze. Mimo bycia „dorosłymi” zachowują się niewłaściwie, źle. Robią to w sposób bardziej ukryty, wyrafinowany. Często wyładowują negatywne emocje na uczniach, zupełnie zapominając o ideałach swojej pracy, które, wierzę, każdy z nich kiedyś miał. Takie tam zwyczajne wypalenie zawodowe.
            Brak sprzeciwu wobec złego działania człowieka doprowadził mnie do wniosków o charakterze bardziej ogólnym niż nasze „elitarne” (najmocniej zaznaczony cudzysłów, pełen pogardy) liceum. Ogólnie bunt jako taki byłby bardzo wskazany. Bunt twórczy i asertywny, a nie tchórzowski, unikający. Bunt, który ma na celu zmienić coś na lepsze, a nie zniszczyć obecny porządek. Przed buntem jest jednak strach, żeby nie pogorszyć obecnej swojej sytuacji, toteż wszystkimi rewolucjami kierowali desperaci, którzy nie mieli nic do stracenia. A uczniowie elitarnych liceów mają toteż przyjmują system jakim jest…i żyją.

            Tendencja ta powszechna jest nie tylko w szkołach, ale i na całym świecie. Formy działalności obywatelskiej są jednak rozmaite. Jednak nie porywają mas, bo…jest im dobrze. Wiadomo, „lepsze jest wrogiem dobrego”. Także, odwagi, ale pamiętajmy właśnie o odpowiedniej formie działalności, żeby nie niszczyć, ale czynić lepszy ludzi i świat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz