Tydzień pod znakiem siatkówki. 6
meczów komentowałem w tym tygodniu. Drobinkę za dużo, ale teraz krótka przerwa
i zaczynamy sezon ligowy. Reszta bardzo dobrze, wszystko wręcz wspaniale idzie.
Oczywiście pracujemy, ale zmiana podejścia z „chciałbym” na „pracuję, aby”
przynosi olbrzymie, zarówno namacalne jak i psychologiczne efekty. Kilka tekstów mam dla czytelników.
Refleksja 91 – o relacjach międzyludzkich dwóch osób (wstęp) Cz.2 – wybredność, a nie zadawanie się z
idiotami
Czyli z kim utrzymywać relacje, a o
jakich znajomościach najlepiej zapomnieć. Sprawa, jak wiele psychologicznych
problemów, wymaga złotego środka. Dwie mądrości ludowe się ścierają. Z jednej
strony „nikogo nie odrzucaj”, co ja często uzupełniam „bez podania warunków
kontynuacji znajomości”. A z drugiej, „nie trać czasu na zadawanie się z
idiotami, bo nie jesteś psychiatrą”. No i tkwimy.
Czas. Każdy go ma tyle samo i
przeznacza na różne rzeczy. Czasem mądre, czasem mniej mądre. Czas
wykorzystujemy do zaspokajania swoich potrzeb, w tym tych społecznych, do
których potrzebujemy innych ludzi. Z jednej strony nie możemy wszystkich
odrzucać, bo w prosty sposób nie będziemy mogli ich zaspokoić. Sytuacja
odwrotna grozi rozdrobnieniem takim, że na żadnej relacji nie skupimy się
wystarczająco mocno, by zaspokoić te trudniejsze potrzeby np. seksu, miłości,
przyjaźni. Potrzeba złotego środka, którego znalezienie wymaga wyczucia. Ja
postaram się pokazać kilka problemów, aspektów, z których często nie zdajemy
sobie sprawy, a które tu istnieją.
Pierwej, należałoby się zastanowić
nad samą definicją podtrzymywana relacji. I już dochodzimy do problemu,
albowiem tego się nie da zdefiniować. Z każdym człowiekiem wiąże nas jakaś
więź, do każdego coś czujemy. Z większością jesteśmy w stanie, dzięki
odpowiedniej wiedzy i samoregulacji, nawiązać głęboką relację. Z jednymi idzie
nam to łatwiej, z innymi trudniej. W perfekcyjnym świecie powinniśmy
podtrzymywać taką ilość i jakość relacji, która zaspokajałaby wszystkie nasze
potrzeby społeczne. Z jednymi więc słabsze, bardzie pobieżne, z drugimi nieco
głębsze, a jeszcze innych wprowadzać na wyższy poziom wtajemniczenia. W różnych
językach świata różnie się takie typy relacji nazywają. I chyba o nich dalej
opowiem.
Reasumując, należy utrzymywać relację
w takiej ilości i jakości, by zaspokoić wszystkie swoje potrzeby społeczne.
Jest to niemożliwe. Ze względu na to, że owych potrzeb jest nieskończenie wiele
i ich nie znamy (samoświadomość). Możemy jedynie, korzystając z intuicji podświadomej
bądź świadomie z wiedzy starać się spełniać poszczególne.
Aborcja
Termin medyczny, którym określa
się zabieg mający na celu usunięcie płodu.
Przez kilka ostatnich lat, już całkiem długo, od czasu do czasu, przewija się
dyskusja nt. moralności tego przedsięwzięcia. Możliwość wykonywania takiego
zabiegu została uzyskana dzięki postępowi technologicznemu. Spróbowałem
spojrzeć na problem z kilku punktów widzenia.
Od tysięcy lat istniał wśród ludzkości problem z niekontrolowaną
seksualnością, której efektem były niechciane ciąże. Niegdysiejsze sposoby na
nie to wywoływanie poronień, zakopywanie dzieci za stodołą czy utykanie w
beczkach. Także aborcja to postęp polegający na znacznym ułatwieniu tegoż
procederu i zmniejszeniu skutków zdrowotnych dla ciężarnych. Przyczyniło się to
jednak w prosty sposób do liberalizacji
seksualności i dużej ilości niechcianych ciąż (mimo rozpowszechnienia się
środków antykoncepcyjnych, o czym w następnym odcinku).
Ze społecznego punktu widzenia, dostępność i niekaralność procesów
aborcyjnych prowadzi do kryzysu demograficznego w stopniu znacznym. W prostym
stopniu przyczynia się także do uprzedmiotowienia seksualności poprzez wyrzucenie
zeń elementów płodności. Niszczy także odpowiedzialność za własne czyny.
Z teologicznego punktu widzenia aborcja jest grzechem, gdyż wg Kościoła
katolickiego jest to zabójstwo człowieka. Człowiek w tym rozumieniu zaczyna swe
istnienie wraz z momentem poczęcia. Kościół w tej kwestii nie uznaje żadnego
relatywizmu. Gdyby jakkolwiek inaczej wartościować początek istnienia
człowieka, dojdziemy do momentu, w który nie tylko płód nim nie jest, ale także
Żydzi, żydzi masoni, cykliści, Murzyni, kobiety itd., bo coś tam.
Moralnie sytuacja przedstawia się podobnie. Niektórzy filozofowie
uznają, że płód nie jest człowiekiem, więc decyzja o jego losach należy niejako
do właściciela, czyli kobiety, a zabraniając jej tej decyzji godzimy w prawa
człowieka. Powyżej wykazałem błędność tego twierdzenia.
Aborcja była i jest to dziś (uwaga!) wykorzystywana jako narzędzie do
zwalczania narodu. Mniejsza liczba rodzących się dzieci powoduje, że ludzie
stają się bardziej podatni na wpływy kultury konsumpcyjnej czy na islamizacje
Europy, która postępuje głównie ze względu na dużą ilość dzieci w rodzinach
muzułmańskich. Pozwala to na ekspansywna politykę rozszerzania swojej wiary.
Polityka Hitlera przywalająca i popierająca aborcję, antykoncepcję,
czyny homoseksualne prowadzić miała do wyniszczenia narodu polskiego. Dziś
odbywa się to za pomocą kultury medialnej, o czym już wspominałem w poprzednich
refleksjach. Kultura medialna dąży bowiem do uniformizacji takiej, w której
istota człowieczeństwa ograniczy się do konsumpcji.
W starożytnej Sparcie strącano ze skały dzieci, które się nie nadawały
do służby wojskowej. Dziś to samo się robi, już w Polsce, z nienarodzonymi podejrzewanymi
o jakieś defekty. Prowadzi do w takiż sam sposób do pozwolenia na życie określonego
rodzaju ludzi, co jest niedopuszczalne z tego też względu, że każdego można o
coś oskarżyć i w ten sposób pozbawić go życia. Polecam film „Gataca”.
Powyższe spojrzenie na wszystkie sprawy i czarne scenariusze dotyczą
jedynie nadużywania zabiegu aborcji. W pewnych, uzasadnionych przypadkach jest
od moralnie dopuszczalny czy nawet zalecany jak np. choroba płodu zagrażająca
życiu matki. Te przypadki to jednak zdecydowana mniejszość, a i moralność ich
zastosowania jest wątpliwa. Choć zawsze lepiej mieć jednego trupa niż dwa –
zostawiam to do rozpatrywania etykom lekarskim. Ja, ze swojej strony, podałem
społeczne skutki nadużywania możliwości aborcji i, mam nadzieję, uzasadniłem
tego szkodliwość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz