niedziela, 1 grudnia 2013

Pierwszy tydzień roku liturgicznego (25.11 – 1.12)

Sobotnia awaria internetu przyczyniła się do zwiększenia dziennej dawki edukacji, potworzenia wirtualnych systemów komunikacji miejskiej oraz, jakby inaczej, napisania kilku tekstów. Tydzień przebiegł leniwie, matury próbne, nie ma nic większego do nauczenia się na przyszły tydzień, więc mam dużo wolnego czasu.  Jak to określiłem, już na początku roku, „w wolnych chwilach uczę się do matury”. Na szczęście udaje mi się znaleźć w sobie do tej, skądinąd fascynującej (bez sarkazmu) czynności motywację. Niestety, będąc obowiązkową, przymusową, nie jest dla mnie atrakcyjna, więc….mniej mi się chce. Nie bez powodu użyłem słowa „atrakcyjność”, gdyż to jej właśnie poświęcam dziś wiele miejsca na blogu.
            Rozpoczynamy grudzień, więc sezon sportów zimowych, adwentem rok liturgiczny, a w mojej głowie przychodzi czas na podsumowanie roku i wyciąganie wniosków. Zaczynam od listy utworów poznanych w tymże roku. Po raz pierwszy zastosowałem sposób zrzucania wszystkiego, co dobre na jedną listę w trakcie całego roku. Otrzymałem w ten sposób 42 utwory, w czym 1 kategorii zerowej, 10 kategorii pierwszej i resztę nominowanych, spośród których wybiorę 4-6, które otrzymają drugą kategorię. Emocje są duże, zaczynamy od pierwszego, rytualnego odsłuchu całości, a potem kolejnych odsłuchów i sortów. Łagodnych sortów. Po nich będę nie tylko wyławiać piosenki najlepsze, ale także najlepiej pasujące do całości listy, choć utwór początkowy i końcowy już mam. Wyniki przedstawię już w 2014. Planuje kilka postów specjalnych pod koniec roku, więc zachęcamy do częstego sprawdzania bloga w okresie świątecznym. 

Refleksja 95 – potrzeby atrakcyjności

            Atrakcyjność to emocja, która sprawia, że czegoś chcemy, ale często nie wiemy dlaczego i ignorujemy zupełnie inne, czasem lepsze, chociażby na poziomie logicznym  rzeczy. Słynny dylemat wielu kobiet: „On jest piękny, młody, bogaty, miły dla mnie, kocha mnie, ale nie ma tego czegoś.” Tego, czego nie ma to właśnie atrakcyjność, będąca zupełnie w kosmosie, poza poziomem logicznym. W założeniu dzięki atrakcyjności właśnie my, ludzie ułomni, mieliśmy odróżnić dobro od zła, rzecz wartą wkładu od bezwartościowej. W założeniu. W praktyce, jak wiemy, wychodzi to bardzo różnie.  Często wybieramy, chociażby w sklepach, towary bardziej reklamowane, myśląc, że są one lepsze, nie próbując tych mniej popularnych. Człowiek ma w sobie potrzebę raz, że bycia atrakcyjnym, pożądanym, przez innych, a dwa, potrzebuje także widzieć atrakcyjne cele w swoim życiu i za nimi podążać. I o tym właśnie rzecz.

Być atrakcyjnym

            Kiedyś zapytałem pewną dziewczynę dlaczego się maluje. Odpowiedziała, że aby ładnie wyglądać, być atrakcyjną. Ja na to, ale wyglądasz w tym gorzej niż normalnie. Odpowiedź: Ale się sobie podobam. Ten dialog doprowadził mnie do kluczowego rozpoznania w tej kwestii. Ludzie postrzegają bycie atrakcyjnym jako ważne nie dla ogółu czy szczególnej osoby, grupy osób, ale dla siebie. Kobiety chcą się dobrze czuć w swoim cele, ubraniu, ze swoimi nogami, biustem i włosami, a faceci w swoim fotelu, na kiblu czy w samochodzie. Nie żeby powodować efekt podniecenia seksualnego u innej płci, ale żeby samemu sobie się spodobać. Na to wpływa mnóstwo czynników, m. in. opinia ludzi właśnie, ale także kultura czy samoocena. Błąd w auto atrakcyjności prowadzi do kompleksów, czego efektem są np. operacje plastyczne czy wydawanie sporych sum na materiały upiększające, marki. Nie chodzi tu o swoją potrzebę autoakceptacji. „Ja dobrze się czuję sam ze sobą.” Autoatrakcyjność to: „Ja kocham siebie, podobam się sobie, chcę się podrywać.”  Dobrze obrazuje tę postawę piosenka Maleńczuka „Kocham siebie”. 

Dlaczego podążamy za rzeczą/osobą?

            Tu będzie mnóstwo tekstu. Atrakcyjność. Emocja, która rządzi światem w sposób zaiste wielki. Przez nią decydujemy między dobrem, a złem, między romansem a przyjaźnią, między trzymaniem się aktualnych relacji, poglądów, tradycji, a odstępstwem od nich. Emocja ta wskazuje nam, często wbrew logice, o co warto się starać, a o co nie ma sensu. Mamy w siebie, w swoje jestestwo wpisaną potrzebę podążania za czymś, robienia czegoś. O tym, co to decyduje właśnie atrakcyjność – emocja.  Dotyczy to w taki sam sposób przedmiotów materialnych, idei oraz ludzi i relacji z nimi. W tymże tekście wyjaśnię jakie bodźce sprawiają, że coś jest dla nas atrakcyjne. Najpierw jednak wykres. Polubiłem rysunki.

Bodziec (zasadniczo mnóstwo, nieskończenie wiele nierozpoznanych bodźców -->
Dociera do ciała i pobudza hormony -->
Hormony wywołują emocje (małe pobudzenie hormonalne, choroby, bądź mała neurotyczność powodują osłabione lub brak odczuwania) -->
Czując emocje czasem uświadamiamy sobie ich istnienie, genezę i myślimy --> 
Całkowicie, częściowo lub w ogóle uświadomione, całkowicie, częściowo lub w ogóle przemyślane działanie, reakcja.
W dalszej części o bodźcach powodujących tematyczną emocję.
            Co myśli kura, gdy ucieka przed kogutem? Odpowiedź: „Czy nie biegnę aby za szybko?” Ów dowcip obrazuje doskonale kwestię atrakcyjności. Dążymy za tym, co jest do osiągnięcia, a jednocześnie stanowi wyzwanie. Oczywiście, dla jednych wyzwaniem będzie dożycie jutra, a dla innych wybudowanie sobie pałacu. Dlatego dla różnych ludzi różne rzeczy są atrakcyjne.
            Poziom inteligencji poznawczej, emocjonalnej, zainteresowania i potrzeby – te rzeczy wpływają na to, w co się angażujemy. Atrakcyjne dla nas jest coś, czym się interesujemy, w czym jesteśmy dobrzy i czego potrzebujemy, aby żyć lepiej. I zazwyczaj właśnie w takie sprawy się angażujemy. Odpowiednia praca, relacje międzyludzkie, rozrywki – wszystko, co wykonujemy na co dzień dobieramy pod tym kątem. Oczywiście, bierzemy poprawkę na warunki zewnętrzne jak dojazd czy cena, które mogą nas albo odstraszać, albo wręcz przekonywać do czegoś. Wiele firm wyznacza wyższe ceny nie po to, aby zarobić więcej, ale aby pozyskać klientów. Dlaczego? Wydając więcej pieniędzy na dany produkt automatycznie uznajemy go a lepszy. Ryzykowna strategia ekonomiczna, ale na niej bazują firmy produkujące luksusową biżuterię, perfumy, ubrania i samochody.
            „Jesteś taki tajemniczy….” Coraz częściej słyszę to sformułowanie odnośnie mojej osoby. Tajemniczość w prosty sposób buduje atrakcyjność. Ciekawe jest to, czego nie znamy, ale możemy poznać. Dlatego wielu uczniów nie chce uczyć się fizyki – mimo bycia tajemnicą, decydują oni, iż w ich możności nie leży jej poznanie, więc rezygnują.
            Lubimy książki/filmy/gry komputerowe z nagłymi, nieprzewidywalnymi zwrotami akcji, niebanalną fabułą i intrygującymi postaciami? Lubimy! O ile jesteśmy w stanie zorientować się w tym, co się dzieje. Jeśli się czegoś nie spodziewamy, denerwujemy się, automatycznie powstaje w nas więcej emocji. A im, więcej emocji, tym większe przywiązanie do czynności z nimi związanych. Oczywiście, gdy film nic tylko denerwuje, denerwuje i denerwuje, nie wyjaśniając się, nie idąc do przodu (eskalacja, o niej później), to przestaniemy go oglądać lub przestanie nas denerwować, bo ileż można szokować. Podsumowując, kolejnym czynnikiem wpływającym na atrakcyjność jest odpowiednie wyważenie nieprzewidywalności.
            Rzucając okiem do moich podręczników znalazłem jeszcze mnóstwo cech czyniących ludzi atrakcyjnymi. Są to rzeczy takie jak: humor, towarzyskość, pewność siebie, optymizm, niezależność, skłonność do ryzyka. Ich wartość wynika z uwarunkowań społecznych – świadczą one o ogólnej zaradności życiowej, a więc i wartości. Osoba posiadająca takie cechy i odpowiednio je prezentująca staje się atrakcyjna w oczach innych, staje się ideałem, do którego inni będą także chcieli dążyć, w mniej lub bardziej udany sposób. Owe cechy są niezwykle ważne, ale myślę, że na tyle utrwalone w kulturze i opisywane szerzej w innych refleksjach, że w tym artykule je jedynie wymienię i wskaże istotność.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz