Jak zapewne czytelnicy wiedzą, w tym
roku założyłem bloga. Coś tam na nim napisałem, a z racji że tego całkiem
sporo, to postanowiłem wybrać co ciekawsze prace i umieścić w tym poście celem
ponownej lektury. Dużo, 6 stron tekstu, warto, bardzo bardzo i jeszcze bardziej
warto przeczytać wszystko. Choć blogowanie nie zawsze mi się chciało i udawało
to coś tam jednak kiedyś wyszło.
Wstęp do jednego z
postów:
Pierwszy tydzień piździernika (30.09-06.10.2013)
Młody bóg –
powiedział Alek patrząc w lustro. Tylko jeszcze trzeba innych przekonać do
takiej opinii o sobie. To będzie wyzwanie. Tak, zaraz posypią się gromy cnotek
i innych zakompleksionych istot, żem popadł w megalomanię. Jezus mówi „Kochaj Pana
Boga swego (…) a bliźniego swego jak siebie samego. Ni bardziej, ni
mniej. Proporcja jest ważna. A im więcej miłości ilościowo (i jakościowo), tym
lepiej. Amen.
Z tym przekonywaniem innych naprawdę trudne zadanie. Wyzwanie psychologiczne na
całe życie. „Challenge accepted!”Kilka kroków na tej drodze już zrobiłem,
kolejne kilka właśnie robię m. in. spisując rozmyślania nt. relacji
międzyludzkich. Rozmyślania zawiłe, trudne, zaawansowane, ale niezwykle
potężne. Będzie ich sporo. Póki co, właśnie one zdominowały mój umysł i są
pierwsze w kolejce do napisania.
Jeden z lepiej napisanych tekstów naukowych:
Refleksja 83 – o mediach
Cz.1 targeting
Narzekanie na jakość mediów,
propagandowość, nierzetelność itd. skłoniło mnie, jako przyszłego dziennikarza
do refleksji nad tym. Doszedłem do stosunkowo prostego wniosku, o którym wciąż
zapominamy. Tekst dziennikarski, o czymkolwiek by nie był ma za zadanie się
sprzedać. A kupuje go określony rodzaj ludzi, ze względu na temat, wartości w
nim zaprezentowane. Jest to tzw.
targeting - pisanie dla określonej grupy odbiorców. Grupy mogą być rozmaite,
powody dla których czytają teksty także. Także gdy uważasz tekst za kiepski,
zastanów się dobrze, może po prostu nie jest on dla Ciebie.
Oczywiście, warsztat dziennikarski,
styl pisania, wreszcie temat artykułu ma jego odbiór. Trudno mierzyć jakość
tekstu jego poczytalnością. Niemniej, dobry dziennikarz powinien mieć, oprócz
ciekawego tematu, odpowiedniego stylu, przede wszystkim umiejętność autoreklamy
i możliwie najszerszy target. To samo dotyczy oczywiście audycji radiowych,
telewizyjnych czy internetu. Inny środek przekazu to często także inny target.
Cz.2 – wychowywanie odbiorcy
Ludzie kierujący mediami to bardzo
sprytne stworzenia. Celem zarobienia jak największej ilości pieniędzy z różnych
źródeł tworzą ideał odbiorcy ich treści. Formują go poprzez filmy, reklamy,
seriale, które ludzie oglądają i w których promuje się odpowiednie wartości,
które pośrednio wpływają na żywoty oglądających. Oczywiście, nie tylko
telewizja, ale także prasa, internet, radio…wszystko kształtuje nasze żywoty.
Rozmaite instytucje rozmaicie, ale ja zwrócę uwagę na te najczęściej oglądane
najbardziej poczytne, zwyczajnie najpopularniejsze instytucje i kształtowany
przez nie ideał odbiorcy:
- Oczywista bzdura: „Żeby do czegoś dojść, trzeba zapierdalać” jest
bardzo mocno promowana. Ciężka, głupia i nikomu nie potrzebna praca, nie z
pasji, ale dla zarobku. Bez kreatywności, bez wizji, żeby tylko przeżyć
- A jak się już zarobi, pieniądze trzeba wydać, czyli kłania się
konsumpcjonizm. I to wydać w taki sposób, żeby się czasem nie rozwinąć,
ale cofnąć w rozwoju najlepiej (imprezy, alkohol, narkotyki, ubrania)
- Promocja wyglądu: no bo w końcu jest to rzecz najważniejsza; no i z
niej można dużo sprzedać. Prawda, dobrze jest dobrze wyglądać, ale pytanie
czy aż tak ważne, żeby naprawdę wydawać na to grube pieniądze? Czy nie ma
innych, lepszych rzeczy, na które można by wydać pieniądze?
- Kolejna, mnie bardzo boląca i wyjątkowo popularna bzdura: relacji z
ludźmi zależą od szczęścia (przypadku). No i modnego wyglądu, rzecz jasna.
Relacje z ludźmi zależą od umiejętności interpersonalnych oraz
hierarchizacji danej osoby. Naprawdę, można się wyuczyć nawiązywania i
utrzymywania trwałych związków. No, ale łatwiej wierzyć, że wszystko zależy od przypadku, a nie wziąć
się do roboty.
- Liberalizacja seksu – no, bo gadżety erotyczne, bielizna, środki
antykoncepcyjne, materiały pornograficzne kosztują. A na zeszycie i ołówku
do kalendarzyka małżeńskiego (i ewentualnie termometrze) pieniądza za
wielkiego się nie zrobi. Więc stworzono potrzebę.
- Brak wpływu na społeczeństwo i politykę – wmawianie ludziom, że
politycy i władze są złe, ale nie można ich zmienić, oni sa nietykalni,
tam, gdzieś, daleko, w marmurowych salach na Wiejskiej czy innej, w
zależności od kraju. No i niszczenie wizerunku tych, którzy odważa się
sprzeciwić (nieważne czy jest słuszny czy nie; tego nie rozważamy,
znieważamy) np. Janusz Korwin-Mikke,
- Odrzucenie wartości, filozofii i religii. Wyjątek: hedonizm,
konsumpcjonizm. Widzieliście kiedyś jakąś reklamę promującą religię?
Raczej piwo, ubrania czy leki. A reklamę artykułów erotycznych promującą
czystość małżeńską? A przecież są to potężne wartości, do których wiele
osób przywiązuje wagę. Więc dlaczego nie ma reklam, filmów, seriali itd. z
ich udziałem? Bo są wartościami sprzecznymi z hedonizmem i
konsumpcjonizmem. Proste.
W innych tekstach wspominałem i szerzej omawiałem te problemy. To
niejako przypominam o ich istnieniu i wyjaśniam przyczynę. Oczywiście, są media
(i chwała im za to!), które promują naprawdę dobre postawy. Jedno z nich na
końcu posta.
Cz.3 Kultura medialna
Najprostsza, choć nieścisła
definicja kultury medialnej, to zjawisko, w którym ludzie zamieszkujący dany
obszar maja łatwy dostęp do źródeł informacji. Ich dystrybucja zajmują się media,
które dbają o ich jakość, filtrują je, opakowuje w różne ideologie, filozofie…
No i mądrzy ludzie szybko dostrzegli
potęgę choć drobnych zmian dokonywanych w przekazywaniu informacji. Za pomocą
pieniądza przekonali media, żeby dawały ludziom takie, a nie inne informacje.
Są to środowiska polityczne, biznesowe, ideologiczne, religijne i inne.
Zasadniczym pytanie, na które chcę
odpowiedzieć w tym tekście jest: jak to się odbywa? Jakich środków używają
wszystkie media by zarabiać? Jak się bronić przed perswazjami i manipulacjami?
Dużo tych pytań, ważnych kwestii, które należy poszerzyć, rozważyć.
Zarabianie na materiałach
medialnych, dziennikarskich czy artystycznych odbywa się za pomocą biletów czy
w przypadku telewizji abonamentu no i dzięki reklamodawcom. Jednak by wszystko
miała miejsce potrzeba…oglądalności. I tu wszystko jasne. Idziemy dalej.
Jednak sama oglądalność to za mało.
Najpotężniejsze korporacje medialne (jest ich 5, można poszukać w Internetach.
Władają one znaczną częścią marek filmowych, telewizyjnych czy internetowych)
są wynajmowane by propagować pewne wartości. Owe wartości, które wymieniałem w
części 2. Prowadzą do wychowania odbiorcy tak by więcej oglądał (to jasne i
opłacalne – tzw. autopromocja), ale także by zadowolić te wynajmujące media
instytucje różnego typu.
Obrona przed wpływem mediów na nas
jest niezwykle trudna dlatego, że ów wpływ jest stały i transparentny. Jest jak
bezobjawowa choroba wyniszczająca nasz organizm, gdyż ogranicza myślenie.
„Don’t use brain; you have tv.” (O narzucaniu myśli i idei pisałem już coś,
gdzieś, kiedyś. Patrzcie, jak wszystko ładnie się uzupełnia.) Należy przede
wszystkim znać przyczyny, sposoby i cele oddziaływań i je zauważać. Ponadto
warto patrzeć na filmy, seriale, reklamy itp. z innych punktów widzenia. Nie
tylko je normalnie oglądać, ale też rozebrać na czynniki pierwsze. Można
spojrzeć z punktu widzenia fachowego, społecznego, psychologicznego,
teologicznego. Byle nie ograniczać się do jednego punktu widzenia, czyli
takiego jak chce nadawca.
Kultura medialna, nieodłączny
element epoki informacji, przyczyniła się do wzrostu znaczenia nauk
społecznych. Pomogła społeczeństwom wzbogacić się oraz dała podstawy wolności
słowa i czynu. Ukazała różne drogi życia i wyedukowała całe pokolenia odbiorców
pokazując świat poza ich własnym otoczeniem. Mam mnóstwo zalet i dlatego warto
oglądać telewizję! Ale uzbrojonym okiem, uważając by nie dać się nie tyle
przekonać, co nieświadomie przekonać do złego.
Okrutne, acz prawdziwe:
Refleksja 79 - Refleksje Lednickie
Zaobserwowałem
ciekawe rzeczy, które mogą posłużyć za refleksje, choć tak do końca nią
nie są. Mianowicie osoby na Lednicy
przebywające to z reguły osoby i głupie i brzydkie przynajmniej w porównaniu z
tym, co mam w szkole (ach, to zderzenie światów). Takie osoby są wierzące,
bo….nic innego, lepszego robić nie mogą tudzież nie potrafią. Nie jest sztuką
być wielkim orędownikiem czystości przedmałżeńskiej podczas gdy wszystkie
dziewczyny od Ciebie uciekają, prawda? Podobnie tu, osoby, które nie znają bądź
słabo znają świat, nie mają w nim powodzenia ani zbyt wielkich możliwości,
zdolności, perspektyw na przyszłość pokładają swoją nadzieję w religii.
Dlatego
bardzo trudno być osobą mądrą, zdolną, piękną, inteligentną, bogatą i zarazem
wierzącą. Taka bowiem osoba może robić znacznie więcej, widzi inne opcje, może
oddać się większej ilości spraw. To by wyjaśniało dlaczego najmądrzejsi i
najzdolniejsi ludzie na świecie to ateiści. Biblia - ponadczasowe i niezwykle
uniwersalne dzieło: „Trudniej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż
bogatemu dostać się do królestwa niebieskiego.” Bogatemu nie tyle w pieniądze,
co w możliwości. I wszystko stało się jasne.
Z zakresu
moich najukochańszych dziedzin, czyli psychologii społecznej i komunikacji: Na
Lednicy panuje otwartość na ludzi. Powstają nowe znajomości, wszyscy wszystkich
przytulają. Bardzo pozytywnie, podoba mi się to. Podobno bardzo dobrze
przytulam, kwestia treningu. Oczywiście obserwowałem grupy i pojedynczych
ludzi. Zdecydowana większość trzyma się jednak, mimo wszystko, ze znajomymi kolegami/koleżankami.
Ach te konwenanse społeczne. Wiążą nas
bardzo, bardzo często. O nich będę jeszcze wspominał. Jednak tam obowiązywały
słabiej, co pozwalało mi działać, poznawać ludzi, rozmawiać z nimi.
I na koniec opowiem jeszcze o
czymś, na co spojrzałem bardzo krytycznie (ach, to moje zaangażowanie
polityczne). Prezydent Komorowski się zjawił na Polach i zobaczył przyszłość
elektoratu. Wróć, narodu. Bardzo sztampowe, patetyczne przemówienie, pełne
sztuczności. Nie lubię czegoś takiego, ale on tego nie robi, bo taki jest tylko
dlatego, że ludzie za takie właśnie
słowa na niego głosują. Sad, but true.
Napisałem też trochę wierszydeł, ku mojemu zaskoczeniu, choć
nie wiem czy nadal będę kultywował ten zwyczaj. Pewnie jak coś najdzie, to
owszem. Ale dzięki psychologii, jestem zbyt szczęśliwy, a „kogo nie boli ten
nie pisze wierszy bo i po co”. Z działu ostatniego pt. „Powołanie”:
Dzień, w którym odnalazłem powołanie
Z do każdego człowieka miłości
Z swoich zdolności świadomości
Ambitnie, dobitnie i konkretnie
Pięknie, dla siebie i innych, kwitnie
Idea, plan, powołanie.
Dorosłość? Pełnoletność? Działanie!
11.04.2013
Dorosłość
Nie tyle lat –stu ukończenie
Co o życiu odpowiednie myślenie
Nie legalne rzeczy dozwolenie
Ale umiejętne ich rozłożenie.
Nie ukochanej posiadanie,
Ale prawdziwe człowieka kochanie.
Nie rozrywka, korzystanie z życia,
Ale rozwój, odpowiedzialność, cele do zdobycia.
Pełnoletność, a dorosłość - bardzo do rozróżnienia.
Jedno system, a drugie życie ocenia.
27.04.2013
„The ponies run, the girls
are young, the odds are there to beat”
Na przeciw, na pohybel, gardząc losu przeciwnościami.
Z nienawiścią do grzechu, z młodzieńczymi nadziejami,
Ze smutkiem własnym, niedoskonałością człowieczą
Dążę do szczęścia własnego i tych, co mądrości nie przeczą.
Odkryć, udowodnić i przekazać – źródło mądrości.
Boli, tak bardzo brak skuteczności.
Czasem się załamuję, częściej bywam szczęśliwy.
Powoli do celu, byle(m)był cnotliwy.
Świąt piękny, cudowny, kocham jego poznawanie.
Ludzie…Co z nimi? – Moje powołanie!
Realizuje, małe sukcesy, małe porażki, krok po kroku.
I to poczucie niezrozumienia wokół….
Świadomość własnej wiedzy – nieumiejętność jej
wykorzystania.
Świadomość niewiedzy – tyle do nadrabiania!
Nieopisywalna radość z osiągnięcia sukcesu – wizja lepszej
przyszłości.
Powołanie znalezione, trzeba realizować, nie zapominając o
przeszłości.
23.11.2013, godz. 2
Czynić świat lepszym
Możesz się śmiać, uznać, że to niemożliwe.
Możesz współczuć, zając istoty drażliwe.
Możesz negować naukę wciąż wyszydzaną.
Możesz podjąć się rozwiązań prostackich i żyć z mamą.
Wszystko możesz, Twoja wolność jest Ci dana.
Nie wszystko jest dobre
– moralność zrelatywizowana.
Jak coś zdobędziesz, rozważ w swym sercu, umyśle
Czy tegoż użycie szczęście światu przyśle….
Ludzie, wraz z cywilizacji rozwojem
Mają coraz więcej, możliwe podboje
Ludzkich serc, umysłów, dziedzin sztuki, nauki.
Ma wiedzę, zna jej źródła, genialny acz głupi.
Nie mnie oceniać człowieka, jego motywacje i działania
Ja jestem prosty katolik – wiem dobre, złego nie zabraniam.
Mam nadzieję, szczerą, może naiwną, lecz stałą
Że rozwój będzie postępował, a ludzie dla siebie staną.
Że ja jak i inni obok mnie razem i wspólnie
Równo o siebie i innych będą dbali rozumnie.
Że własną korzyść osiągnę i innym pomogę.
Plecak wiedzy i motywacji spakowany – ruszam w drogę!
24.11.2013
I na sam koniec, wcześniej niepublikowany tekst, który posłużył
mi w sumie (doszedłem do tego w trakcie podsumowań) za bodziec główny do stworzenia tego bloga:
Refleksja 70 – wielkanocnie o sensie życia i jego zagrożeniach
Tak Wielkanocnie: Chrystus
zmartwychwstał, a my musimy iść do szkoły, użerać się z przedmiotami, których
nie lubimy, nauczycielami, którzy tego nie rozumieją, nie umieją wytłumaczyć.
Tydzień ciężkiej pracy, wiele osób zginie w szpitalach, w wypadkach
samochodowych, w Afryce dzieci umrą z głodu, w Europie z braku chęci rodziców
do ich wychowania, w Chinach z braku przyzwolenia komunistycznego rządu.
Kolejny tydzień bez ukochanej, bez wolnego czasu (by takową ukochaną zdobyć),
bez życzliwości ludzi, słowem – bez sensu. Pojawia się pytanie: po co to
wszystko? „po co żyjemy?” Oczywiście, psychologia pozytywna każe patrzeć z drugiej
strony, perspektywicznie, szukając własnych przyjemności, wierząc, że praca da
efekty. I daje, ale bardzo, bardzo powoli. „Jeszcze dzień, jeszcze dwa,
wszystko się odmieni, wszystko się ułoży jak w kartach”. Otóż nie, tak się nie
stanie. Jasne, jest kolejna teoria. Czyń wszystko z pasja, tak by sprawiało Ci
to przyjemność. Nie licz na efekty, ale spełniaj się w czynności. Nie
przeszłość, a teraźniejszość. Fajnie by było, ale tak się nie da. Życie nie
składa się z samych przyjemności. Mamy kilka tysięcy lat historii, pierdyliard
autorytetów i wciąż „po części tylko poznajemy”.
Dobra, powoli jest co raz lepiej na
każdej płaszczyźnie życia. Bardzo powoli. Jako
człowiek ambitny, podobno zdolny i inteligentny, a do tego wrażliwy, staram się
udzielać choćby częściowych odpowiedzi na pytania egzystencjalne dręczące
ludzi. Moje refleksje tłumaczą wiele zagadnień z zakresu psychologii,
socjologii, czasem polityki. Wiersze opisują sytuacje gdy „czucie i wiara
silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko”. Są jeszcze fantazje: bardzo
trudne do zrozumienia, poddają w wątpliwość wszelkie tezy dotyczące ustrojów i
doktryn politycznych, zostawiają człowieka samotnego, kowala własnego losu,
bezradnego i potężnego, tak zależnego od siebie i okoliczności, kultury, nabytych
wartości, przywiązania do samego siebie. Mam silną osobowość, pełną
rozmaitych zabezpieczeń w postaci wiedzy psychologicznej, umiejętności jej
wykorzystania (kiepskiej, bo kiepskiej, ale zawsze), stosunkowo niezłej silnej
woli i chęci osiągania celów. Mam poezję, która stanowi nieoceniona pomoc;
świadectwo ludzi, który niegdyś przeszli przez podobne zawirowania. I ja, Alek,
trochę się autoreklamując dumam w tę zaiste błogosławiona noc zmartwychwstania,
najmagiczniejszą i najpiękniejszą w roku, szukając sensu życia, motywacji do
działania. Teraz brakuje tylko tekstu, że znalazłem ja w Jezusie Chrystusie i
ogólnie rzygam tęczą. Nie do końca chodzi tu o wiarę. Raczej o jej myśl, ideę –
służbę.
Są na tym świecie oczywiście osoby, które żyją by same siebie zadowolić
i nie przejmują się głębszą myślą. Jest to bezmyślna masa, jak gówno zawsze
płynąca z prądem. Zwracam się do osób, które jeszcze nieco myślą „Kto szuka
prawdy, szuka Boga, choćby jeszcze o tym nie wiedział” „prawda jest jak dupa;
każdy ma swoją” A tak w ogóle „moja racja jest najmojsza”, a wszystko inne to:
manipulacja, komunistyczne ścierwa, żydzi, masoni, cykliści, folksdojcze,
zakamuflowane opcje niemieckie, katośmiecie itd. Tak działa nasz umysł;
wyszukuje argumenty na poparcie własnych poglądów, odrzucając resztę. Tak
działa też współczesna cenzura. Nie blokuje informacji, ale wypuszcza taką ich
tak wiele, że nie można się zorientować, co jest prawdą. Z lenistwa
intelektualnego, jeśli w ogóle szukamy informacji, to w jednym źródle (oczywiście
tym najlepszym, czyli zgodnym z naszymi poglądami), święcie przekonani o jego
prawdziwości. Pamiętajmy, że „w przeciwieństwie do zomowca, telewizor można
wyłączyć”. Koniec dygresji.
Ja zaś, z wielu źródeł, zwłaszcza z obserwacji doszedłem do wniosku, że
człowiek nie jest w stanie żyć dla samego siebie. Nawet jeśli mu się wydaje, że
tak żyje, to na pewno inteligentniejsi od niego wymyśla mu jakiś cel. Czyniono
w ten sposób od dawna; tak powstały krucjaty, Hitler, Lenin sterowali masami.
Nadali ludziom cel, ideę. Dziś nie mamy tak wyrazistych autorytetów toteż każdy
szuka ich na własną rękę. Znajduje różnie. Chcę przekazać, że jeśli rzeczowo,
bez nienawiści i uprzedzeń będziemy wymieniać nasze poglądy, to z czasem
dojdziemy do odpowiedzi na mnóstwo dręczących nas pytań, a świat szybciej ruszy
do przodu. Zostawimy go lepszym dla naszych dzieci.
Wracając jednak do głównej myśli tej nocy: nie żyjemy dla samych siebie.
Na nasze zachowania patrzą inni, czując coś do nas, biorą z nas przykład,
słuchają nas, korzystają z tego, co zrobiliśmy. Pamiętajmy o tym i bądźmy
odpowiedzialni za swoje czyny. Nie załamujmy się nie chcąc żyć, nie widząc
celu, nie mogąc go zrealizować, nie spełniając swoich oczekiwań. Wiem, że jest
trudno, czasem bardzo, bardzo…no ale….nie wolno…no! „Bo taka jest droga”. Cel
jest naprawdę blisko. „Nic nie jest trudne, jeśli podzieli się to na mniejsze
zadania.” Nie oczekujmy za wiele, ale idźmy małymi kroczkami, konsekwentnie ku
lepszej przyszłości. „zatrzymaj się: to przemijanie ma sens.”
Warto wspomnieć o jeszcze jednej sprawie – o miłości. Stanowi ona wielka
potrzebę każdego człowieka. Mamy potrzebę kochania i bycia kochanym. W
dzisiejszych czasach owa potrzeba leży i kwiczy. Mamy rozmaite rodzaje miłości
(patrz. refleksja 45 – „Kocham Cię”). Potrzebujemy każdego. Są z tą sprawa dwa
zasadnicze problemy: wymagamy za dużo miłości od innych i sami nie okazujemy
jej lub nie potrafimy okazać. Po pierwsze, okazywanie miłości zakłada
bezinteresowność i pełen szacunek do drugiej osoby, ale też do siebie (o czym
zapominamy). Po drugie, nie chce nam się okazywać miłości w zwykły sposób.
Ludzkie lenistwo. Po trzecie, nie staramy się. Nie silimy się na oryginalność,
korzystamy z gotowych wzorców, podlegamy konwenansom. Piękne kobiety są
znudzone słuchaniem o tym jak to są piękne. Taki komplement jest dla niech
zupełnie nietrafiony. Postarajmy się trochę. Po czwarte: miłość nie polega na
płaszczeniu się. Zakłada, owszem, gotowość do ofiary, ale nie do poświęcenia.
„kochaj bliźniego swego jak siebie samego.” Ani bardziej, ani mniej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz