wtorek, 31 grudnia 2013

Post specjalny: podsumowanie własnych tekstów z 2013

            Jak zapewne czytelnicy wiedzą, w tym roku założyłem bloga. Coś tam na nim napisałem, a z racji że tego całkiem sporo, to postanowiłem wybrać co ciekawsze prace i umieścić w tym poście celem ponownej lektury. Dużo, 6 stron tekstu, warto, bardzo bardzo i jeszcze bardziej warto przeczytać wszystko. Choć blogowanie nie zawsze mi się chciało i udawało to coś tam jednak kiedyś wyszło.
Wstęp do jednego z postów:

Pierwszy tydzień piździernika (30.09-06.10.2013)

            Młody bóg – powiedział Alek patrząc w lustro. Tylko jeszcze trzeba innych przekonać do takiej opinii o sobie. To będzie wyzwanie. Tak, zaraz posypią się gromy cnotek i innych zakompleksionych istot, żem popadł w megalomanię. Jezus mówi „Kochaj Pana Boga swego (…)  a bliźniego swego jak siebie samego. Ni bardziej, ni mniej. Proporcja jest ważna. A im więcej miłości ilościowo (i jakościowo), tym lepiej. Amen.
            Z tym przekonywaniem innych naprawdę trudne zadanie. Wyzwanie psychologiczne na całe życie. „Challenge accepted!”Kilka kroków na tej drodze już zrobiłem, kolejne kilka właśnie robię m. in. spisując rozmyślania nt. relacji międzyludzkich. Rozmyślania zawiłe, trudne, zaawansowane, ale niezwykle potężne. Będzie ich sporo. Póki co, właśnie one zdominowały mój umysł i są pierwsze w kolejce do napisania.
Jeden z lepiej napisanych tekstów naukowych:

Refleksja 83 – o mediach

Cz.1 targeting

            Narzekanie na jakość mediów, propagandowość, nierzetelność itd. skłoniło mnie, jako przyszłego dziennikarza do refleksji nad tym. Doszedłem do stosunkowo prostego wniosku, o którym wciąż zapominamy. Tekst dziennikarski, o czymkolwiek by nie był ma za zadanie się sprzedać. A kupuje go określony rodzaj ludzi, ze względu na temat, wartości w nim zaprezentowane.  Jest to tzw. targeting - pisanie dla określonej grupy odbiorców. Grupy mogą być rozmaite, powody dla których czytają teksty także. Także gdy uważasz tekst za kiepski, zastanów się dobrze, może po prostu nie jest on dla Ciebie.
            Oczywiście, warsztat dziennikarski, styl pisania, wreszcie temat artykułu ma jego odbiór. Trudno mierzyć jakość tekstu jego poczytalnością. Niemniej, dobry dziennikarz powinien mieć, oprócz ciekawego tematu, odpowiedniego stylu, przede wszystkim umiejętność autoreklamy i możliwie najszerszy target. To samo dotyczy oczywiście audycji radiowych, telewizyjnych czy internetu. Inny środek przekazu to często także inny target.

Cz.2 – wychowywanie odbiorcy

            Ludzie kierujący mediami to bardzo sprytne stworzenia. Celem zarobienia jak największej ilości pieniędzy z różnych źródeł tworzą ideał odbiorcy ich treści. Formują go poprzez filmy, reklamy, seriale, które ludzie oglądają i w których promuje się odpowiednie wartości, które pośrednio wpływają na żywoty oglądających. Oczywiście, nie tylko telewizja, ale także prasa, internet, radio…wszystko kształtuje nasze żywoty. Rozmaite instytucje rozmaicie, ale ja zwrócę uwagę na te najczęściej oglądane najbardziej poczytne, zwyczajnie najpopularniejsze instytucje i kształtowany przez nie ideał odbiorcy:
  • Oczywista bzdura: „Żeby do czegoś dojść, trzeba zapierdalać” jest bardzo mocno promowana. Ciężka, głupia i nikomu nie potrzebna praca, nie z pasji, ale dla zarobku. Bez kreatywności, bez wizji, żeby tylko przeżyć
  • A jak się już zarobi, pieniądze trzeba wydać, czyli kłania się konsumpcjonizm. I to wydać w taki sposób, żeby się czasem nie rozwinąć, ale cofnąć w rozwoju najlepiej (imprezy, alkohol, narkotyki, ubrania)
  • Promocja wyglądu: no bo w końcu jest to rzecz najważniejsza; no i z niej można dużo sprzedać. Prawda, dobrze jest dobrze wyglądać, ale pytanie czy aż tak ważne, żeby naprawdę wydawać na to grube pieniądze? Czy nie ma innych, lepszych rzeczy, na które można by wydać pieniądze?
  • Kolejna, mnie bardzo boląca i wyjątkowo popularna bzdura: relacji z ludźmi zależą od szczęścia (przypadku). No i modnego wyglądu, rzecz jasna. Relacje z ludźmi zależą od umiejętności interpersonalnych oraz hierarchizacji danej osoby. Naprawdę, można się wyuczyć nawiązywania i utrzymywania trwałych związków. No, ale łatwiej wierzyć, że  wszystko zależy od przypadku, a nie wziąć się do roboty.
  • Liberalizacja seksu – no, bo gadżety erotyczne, bielizna, środki antykoncepcyjne, materiały pornograficzne kosztują. A na zeszycie i ołówku do kalendarzyka małżeńskiego (i ewentualnie termometrze) pieniądza za wielkiego się nie zrobi. Więc stworzono potrzebę.
  • Brak wpływu na społeczeństwo i politykę – wmawianie ludziom, że politycy i władze są złe, ale nie można ich zmienić, oni sa nietykalni, tam, gdzieś, daleko, w marmurowych salach na Wiejskiej czy innej, w zależności od kraju. No i niszczenie wizerunku tych, którzy odważa się sprzeciwić (nieważne czy jest słuszny czy nie; tego nie rozważamy, znieważamy) np. Janusz Korwin-Mikke,
  • Odrzucenie wartości, filozofii i religii. Wyjątek: hedonizm, konsumpcjonizm. Widzieliście kiedyś jakąś reklamę promującą religię? Raczej piwo, ubrania czy leki. A reklamę artykułów erotycznych promującą czystość małżeńską? A przecież są to potężne wartości, do których wiele osób przywiązuje wagę. Więc dlaczego nie ma reklam, filmów, seriali itd. z ich udziałem? Bo są wartościami sprzecznymi z hedonizmem i konsumpcjonizmem. Proste.
W innych tekstach wspominałem i szerzej omawiałem te problemy. To niejako przypominam o ich istnieniu i wyjaśniam przyczynę. Oczywiście, są media (i chwała im za to!), które promują naprawdę dobre postawy. Jedno z nich na końcu posta.

Cz.3 Kultura medialna

            Najprostsza, choć nieścisła definicja kultury medialnej, to zjawisko, w którym ludzie zamieszkujący dany obszar maja łatwy dostęp do źródeł informacji. Ich dystrybucja zajmują się media, które dbają o ich jakość, filtrują je, opakowuje w różne ideologie, filozofie…
            No i mądrzy ludzie szybko dostrzegli potęgę choć drobnych zmian dokonywanych w przekazywaniu informacji. Za pomocą pieniądza przekonali media, żeby dawały ludziom takie, a nie inne informacje. Są to środowiska polityczne, biznesowe, ideologiczne, religijne i inne.
            Zasadniczym pytanie, na które chcę odpowiedzieć w tym tekście jest: jak to się odbywa? Jakich środków używają wszystkie media by zarabiać? Jak się bronić przed perswazjami i manipulacjami? Dużo tych pytań, ważnych kwestii, które należy poszerzyć, rozważyć.
            Zarabianie na materiałach medialnych, dziennikarskich czy artystycznych odbywa się za pomocą biletów czy w przypadku telewizji abonamentu no i dzięki reklamodawcom. Jednak by wszystko miała miejsce potrzeba…oglądalności. I tu wszystko jasne. Idziemy dalej.
            Jednak sama oglądalność to za mało. Najpotężniejsze korporacje medialne (jest ich 5, można poszukać w Internetach. Władają one znaczną częścią marek filmowych, telewizyjnych czy internetowych) są wynajmowane by propagować pewne wartości. Owe wartości, które wymieniałem w części 2. Prowadzą do wychowania odbiorcy tak by więcej oglądał (to jasne i opłacalne – tzw. autopromocja), ale także by zadowolić te wynajmujące media instytucje różnego typu.
            Obrona przed wpływem mediów na nas jest niezwykle trudna dlatego, że ów wpływ jest stały i transparentny. Jest jak bezobjawowa choroba wyniszczająca nasz organizm, gdyż ogranicza myślenie. „Don’t use brain; you have tv.” (O narzucaniu myśli i idei pisałem już coś, gdzieś, kiedyś. Patrzcie, jak wszystko ładnie się uzupełnia.) Należy przede wszystkim znać przyczyny, sposoby i cele oddziaływań i je zauważać. Ponadto warto patrzeć na filmy, seriale, reklamy itp. z innych punktów widzenia. Nie tylko je normalnie oglądać, ale też rozebrać na czynniki pierwsze. Można spojrzeć z punktu widzenia fachowego, społecznego, psychologicznego, teologicznego. Byle nie ograniczać się do jednego punktu widzenia, czyli takiego jak chce nadawca.
            Kultura medialna, nieodłączny element epoki informacji, przyczyniła się do wzrostu znaczenia nauk społecznych. Pomogła społeczeństwom wzbogacić się oraz dała podstawy wolności słowa i czynu. Ukazała różne drogi życia i wyedukowała całe pokolenia odbiorców pokazując świat poza ich własnym otoczeniem. Mam mnóstwo zalet i dlatego warto oglądać telewizję! Ale uzbrojonym okiem, uważając by nie dać się nie tyle przekonać, co nieświadomie przekonać do złego.
Okrutne, acz prawdziwe:

Refleksja 79 - Refleksje Lednickie

            Zaobserwowałem ciekawe rzeczy, które mogą posłużyć za refleksje, choć tak do końca nią nie  są. Mianowicie osoby na Lednicy przebywające to z reguły osoby i głupie i brzydkie przynajmniej w porównaniu z tym, co mam w szkole (ach, to zderzenie światów). Takie osoby są wierzące, bo….nic innego, lepszego robić nie mogą tudzież nie potrafią. Nie jest sztuką być wielkim orędownikiem czystości przedmałżeńskiej podczas gdy wszystkie dziewczyny od Ciebie uciekają, prawda? Podobnie tu, osoby, które nie znają bądź słabo znają świat, nie mają w nim powodzenia ani zbyt wielkich możliwości, zdolności, perspektyw na przyszłość pokładają swoją nadzieję w religii.
            Dlatego bardzo trudno być osobą mądrą, zdolną, piękną, inteligentną, bogatą i zarazem wierzącą. Taka bowiem osoba może robić znacznie więcej, widzi inne opcje, może oddać się większej ilości spraw. To by wyjaśniało dlaczego najmądrzejsi i najzdolniejsi ludzie na świecie to ateiści. Biblia - ponadczasowe i niezwykle uniwersalne dzieło: „Trudniej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu dostać się do królestwa niebieskiego.” Bogatemu nie tyle w pieniądze, co w możliwości. I wszystko stało się jasne. 
            Z zakresu moich najukochańszych dziedzin, czyli psychologii społecznej i komunikacji: Na Lednicy panuje otwartość na ludzi. Powstają nowe znajomości, wszyscy wszystkich przytulają. Bardzo pozytywnie, podoba mi się to. Podobno bardzo dobrze przytulam, kwestia treningu. Oczywiście obserwowałem grupy i pojedynczych ludzi. Zdecydowana większość trzyma się jednak, mimo wszystko, ze znajomymi kolegami/koleżankami. Ach te konwenanse społeczne. Wiążą nas bardzo, bardzo często. O nich będę jeszcze wspominał. Jednak tam obowiązywały słabiej, co pozwalało mi działać, poznawać ludzi, rozmawiać z nimi. 
I na koniec opowiem jeszcze o czymś, na co spojrzałem bardzo krytycznie (ach, to moje zaangażowanie polityczne). Prezydent Komorowski się zjawił na Polach i zobaczył przyszłość elektoratu. Wróć, narodu. Bardzo sztampowe, patetyczne przemówienie, pełne sztuczności. Nie lubię czegoś takiego, ale on tego nie robi, bo taki jest tylko dlatego, że ludzie  za takie właśnie słowa na niego głosują. Sad, but true.
Napisałem też trochę wierszydeł, ku mojemu zaskoczeniu, choć nie wiem czy nadal będę kultywował ten zwyczaj. Pewnie jak coś najdzie, to owszem. Ale dzięki psychologii, jestem zbyt szczęśliwy, a „kogo nie boli ten nie pisze wierszy bo i po co”. Z działu ostatniego pt. „Powołanie”:

Dzień, w którym odnalazłem powołanie

Z do każdego człowieka miłości
Z swoich zdolności świadomości
Ambitnie, dobitnie i konkretnie
Pięknie, dla siebie i innych, kwitnie
Idea, plan, powołanie.
Dorosłość? Pełnoletność? Działanie!
11.04.2013

Dorosłość

Nie tyle lat –stu ukończenie
Co o życiu odpowiednie myślenie
Nie legalne rzeczy dozwolenie
Ale umiejętne ich rozłożenie.
Nie ukochanej posiadanie,
Ale prawdziwe człowieka kochanie.
Nie rozrywka, korzystanie z życia,
Ale rozwój, odpowiedzialność, cele do zdobycia.

Pełnoletność, a dorosłość - bardzo do rozróżnienia.
Jedno system, a drugie życie ocenia.
27.04.2013

„The ponies run, the girls are young, the odds are there to beat”

Na przeciw, na pohybel, gardząc losu przeciwnościami.
Z nienawiścią do grzechu, z młodzieńczymi nadziejami,
Ze smutkiem własnym, niedoskonałością człowieczą
Dążę do szczęścia własnego i tych, co mądrości nie przeczą.

Odkryć, udowodnić i przekazać – źródło mądrości.
Boli, tak bardzo brak skuteczności.
Czasem się załamuję, częściej bywam szczęśliwy.
Powoli do celu, byle(m)był cnotliwy.

Świąt piękny, cudowny, kocham jego poznawanie.
Ludzie…Co z nimi? – Moje powołanie!
Realizuje, małe sukcesy, małe porażki, krok po kroku.
I to poczucie niezrozumienia wokół….

Świadomość własnej wiedzy – nieumiejętność jej wykorzystania.
Świadomość niewiedzy – tyle do nadrabiania!
Nieopisywalna radość z osiągnięcia sukcesu – wizja lepszej przyszłości. 
Powołanie znalezione, trzeba realizować, nie zapominając o przeszłości.
23.11.2013, godz. 2

Czynić świat lepszym

Możesz się śmiać, uznać, że to niemożliwe.
Możesz współczuć, zając istoty drażliwe.
Możesz negować naukę wciąż wyszydzaną.
Możesz podjąć się rozwiązań prostackich i żyć z mamą.

Wszystko możesz, Twoja wolność jest Ci dana.
Nie wszystko jest dobre  – moralność zrelatywizowana.
Jak coś zdobędziesz, rozważ w swym sercu, umyśle
Czy tegoż użycie szczęście światu przyśle….

Ludzie, wraz z cywilizacji rozwojem
Mają coraz więcej, możliwe podboje
Ludzkich serc, umysłów, dziedzin sztuki, nauki.
Ma wiedzę, zna jej źródła, genialny acz głupi. 

Nie mnie oceniać człowieka, jego motywacje i działania
Ja jestem prosty katolik – wiem dobre, złego nie zabraniam.
Mam nadzieję, szczerą, może naiwną, lecz stałą
Że rozwój będzie postępował, a ludzie dla siebie staną.

Że ja jak i inni obok mnie razem i wspólnie
Równo o siebie i innych będą dbali rozumnie.
Że własną korzyść osiągnę i innym pomogę.
Plecak wiedzy i motywacji spakowany – ruszam w drogę!
24.11.2013
I na sam koniec, wcześniej niepublikowany tekst, który posłużył mi w sumie (doszedłem do tego w trakcie podsumowań)  za bodziec główny do stworzenia tego bloga:

Refleksja 70 – wielkanocnie o sensie życia i jego zagrożeniach

            Tak Wielkanocnie: Chrystus zmartwychwstał, a my musimy iść do szkoły, użerać się z przedmiotami, których nie lubimy, nauczycielami, którzy tego nie rozumieją, nie umieją wytłumaczyć. Tydzień ciężkiej pracy, wiele osób zginie w szpitalach, w wypadkach samochodowych, w Afryce dzieci umrą z głodu, w Europie z braku chęci rodziców do ich wychowania, w Chinach z braku przyzwolenia komunistycznego rządu. Kolejny tydzień bez ukochanej, bez wolnego czasu (by takową ukochaną zdobyć), bez życzliwości ludzi, słowem – bez sensu. Pojawia się pytanie: po co to wszystko? „po co żyjemy?” Oczywiście, psychologia pozytywna każe patrzeć z drugiej strony, perspektywicznie, szukając własnych przyjemności, wierząc, że praca da efekty. I daje, ale bardzo, bardzo powoli. „Jeszcze dzień, jeszcze dwa, wszystko się odmieni, wszystko się ułoży jak w kartach”. Otóż nie, tak się nie stanie. Jasne, jest kolejna teoria. Czyń wszystko z pasja, tak by sprawiało Ci to przyjemność. Nie licz na efekty, ale spełniaj się w czynności. Nie przeszłość, a teraźniejszość. Fajnie by było, ale tak się nie da. Życie nie składa się z samych przyjemności. Mamy kilka tysięcy lat historii, pierdyliard autorytetów i wciąż „po części tylko poznajemy”.
            Dobra, powoli jest co raz lepiej na każdej płaszczyźnie życia. Bardzo powoli. Jako człowiek ambitny, podobno zdolny i inteligentny, a do tego wrażliwy, staram się udzielać choćby częściowych odpowiedzi na pytania egzystencjalne dręczące ludzi. Moje refleksje tłumaczą wiele zagadnień z zakresu psychologii, socjologii, czasem polityki. Wiersze opisują sytuacje gdy „czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko”. Są jeszcze fantazje: bardzo trudne do zrozumienia, poddają w wątpliwość wszelkie tezy dotyczące ustrojów i doktryn politycznych, zostawiają człowieka samotnego, kowala własnego losu, bezradnego i potężnego, tak zależnego od siebie i okoliczności, kultury, nabytych wartości, przywiązania do samego siebie. Mam silną osobowość, pełną rozmaitych zabezpieczeń w postaci wiedzy psychologicznej, umiejętności jej wykorzystania (kiepskiej, bo kiepskiej, ale zawsze), stosunkowo niezłej silnej woli i chęci osiągania celów. Mam poezję, która stanowi nieoceniona pomoc; świadectwo ludzi, który niegdyś przeszli przez podobne zawirowania. I ja, Alek, trochę się autoreklamując dumam w tę zaiste błogosławiona noc zmartwychwstania, najmagiczniejszą i najpiękniejszą w roku, szukając sensu życia, motywacji do działania. Teraz brakuje tylko tekstu, że znalazłem ja w Jezusie Chrystusie i ogólnie rzygam tęczą. Nie do końca chodzi tu o wiarę. Raczej o jej myśl, ideę – służbę.
Są na tym świecie oczywiście osoby, które żyją by same siebie zadowolić i nie przejmują się głębszą myślą. Jest to bezmyślna masa, jak gówno zawsze płynąca z prądem. Zwracam się do osób, które jeszcze nieco myślą „Kto szuka prawdy, szuka Boga, choćby jeszcze o tym nie wiedział” „prawda jest jak dupa; każdy ma swoją” A tak w ogóle „moja racja jest najmojsza”, a wszystko inne to: manipulacja, komunistyczne ścierwa, żydzi, masoni, cykliści, folksdojcze, zakamuflowane opcje niemieckie, katośmiecie itd. Tak działa nasz umysł; wyszukuje argumenty na poparcie własnych poglądów, odrzucając resztę. Tak działa też współczesna cenzura. Nie blokuje informacji, ale wypuszcza taką ich tak wiele, że nie można się zorientować, co jest prawdą. Z lenistwa intelektualnego, jeśli w ogóle szukamy informacji, to w jednym źródle (oczywiście tym najlepszym, czyli zgodnym z naszymi poglądami), święcie przekonani o jego prawdziwości. Pamiętajmy, że „w przeciwieństwie do zomowca, telewizor można wyłączyć”. Koniec dygresji.
Ja zaś, z wielu źródeł, zwłaszcza z obserwacji doszedłem do wniosku, że człowiek nie jest w stanie żyć dla samego siebie. Nawet jeśli mu się wydaje, że tak żyje, to na pewno inteligentniejsi od niego wymyśla mu jakiś cel. Czyniono w ten sposób od dawna; tak powstały krucjaty, Hitler, Lenin sterowali masami. Nadali ludziom cel, ideę. Dziś nie mamy tak wyrazistych autorytetów toteż każdy szuka ich na własną rękę. Znajduje różnie. Chcę przekazać, że jeśli rzeczowo, bez nienawiści i uprzedzeń będziemy wymieniać nasze poglądy, to z czasem dojdziemy do odpowiedzi na mnóstwo dręczących nas pytań, a świat szybciej ruszy do przodu. Zostawimy go lepszym dla naszych dzieci.
Wracając jednak do głównej myśli tej nocy: nie żyjemy dla samych siebie. Na nasze zachowania patrzą inni, czując coś do nas, biorą z nas przykład, słuchają nas, korzystają z tego, co zrobiliśmy. Pamiętajmy o tym i bądźmy odpowiedzialni za swoje czyny. Nie załamujmy się nie chcąc żyć, nie widząc celu, nie mogąc go zrealizować, nie spełniając swoich oczekiwań. Wiem, że jest trudno, czasem bardzo, bardzo…no ale….nie wolno…no! „Bo taka jest droga”. Cel jest naprawdę blisko. „Nic nie jest trudne, jeśli podzieli się to na mniejsze zadania.” Nie oczekujmy za wiele, ale idźmy małymi kroczkami, konsekwentnie ku lepszej przyszłości. „zatrzymaj się: to przemijanie ma sens.”

Warto wspomnieć o jeszcze jednej sprawie – o miłości. Stanowi ona wielka potrzebę każdego człowieka. Mamy potrzebę kochania i bycia kochanym. W dzisiejszych czasach owa potrzeba leży i kwiczy. Mamy rozmaite rodzaje miłości (patrz. refleksja 45 – „Kocham Cię”). Potrzebujemy każdego. Są z tą sprawa dwa zasadnicze problemy: wymagamy za dużo miłości od innych i sami nie okazujemy jej lub nie potrafimy okazać. Po pierwsze, okazywanie miłości zakłada bezinteresowność i pełen szacunek do drugiej osoby, ale też do siebie (o czym zapominamy). Po drugie, nie chce nam się okazywać miłości w zwykły sposób. Ludzkie lenistwo. Po trzecie, nie staramy się. Nie silimy się na oryginalność, korzystamy z gotowych wzorców, podlegamy konwenansom. Piękne kobiety są znudzone słuchaniem o tym jak to są piękne. Taki komplement jest dla niech zupełnie nietrafiony. Postarajmy się trochę. Po czwarte: miłość nie polega na płaszczeniu się. Zakłada, owszem, gotowość do ofiary, ale nie do poświęcenia. „kochaj bliźniego swego jak siebie samego.” Ani bardziej, ani mniej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz