poniedziałek, 29 lipca 2013

21-29.07.2013

Kolejny post ląduje na blogu! Jakoś daję radę z pisaniem, z wymyślaniem, czytać, bo może kiedyś stanę się sławny i już nie będą mi pozwalać publikować w oczy kolącej prawdy. Póki co, niosę kaganek psychologiczno-społecznej oświaty ciemnemu ludowi.
            Kolejny tydzień wakacji – strasznie gorąco się zrobiło. Przeszedłem Far Cry’a 3, pograłem trochę w Civka, trochę w Skyrima. Rozważałem nt. przedstawione w refleksjach oraz trenowałem relacje interpersonalne. Doszedłem do bardzo ważnego wniosku; człowiek, który nauczy się dobrze rozpoznawać i zaspokajając potrzeby drugiej osoby będzie miał powodzenie u ludzi. To tak ogólnie. Ja za dużo myślę o sobie czasem – bywa. W sumie wsio, dużo tekstów.

Refleksja 87 – tworzymy portrety psychologiczne!

Wstęp

            Portret psychologiczny to nic innego jak sąd o danej osobie wydany przez osoba posiadającą odpowiednie do tego uprawnienia. Termin ten wziął się z psychologii sądowej, jest także używany w języku potocznym. Ja jednak, celem lepszych relacji z ludźmi, nauczyłem się zarysowywać ich portrety psychologiczne, tudzież zarysu osobowości. Z czasem, doszedłem do wniosku, że wiele cech wielu osób pokrywa się i można je łatwo włożyć w schematy psychologii, używając paru konkretnych, fachowych terminów z różnych metateorii. Postaram się tu wypisać i opisać elementy portretu psychologicznego, jaki można stworzyć każdej osobie. Przypominam, że oceny takiej dokonujemy świadomie bądź też nieświadomie   w ciągu 4s. Niech ten tekst posłuży nam dokonywaniu bardziej obiektywnej, lepszej oceny drugiego człowieka celem bardziej owocnej znajomości.
            Dokonam zasadniczego podziału na bodziec (to, co widzimy) i możliwe efekty, tudzież często spotykane efekty. Zwracam uwagę, że nie ma 100% pewności, że taka dana cecha skutkuje danym efektem. Natomiast duże prawdopodobieństwo. Jeśli chodzi o błędy oceny, tudzież jej powszechność i inne sprawy zapraszam do tekstu „O ocenianiu ludzi”. Tutaj opiszę możliwie prawidłowe diagnozy psychologiczne z wielu metateorii. Dodam też jakie opcje są możliwie najlepiej postrzegane przez ogół ludzkości. Zwrócę uwagę na pewne istotne kulturowe uwarunkowania. Zobaczycie jak wiele zmiennych jest przy ocenie i jak trudno jest ją dokonać. Ale koniec tego wstępu, mięso w następnym odcinku.

Refleksja 86: przyjemność….a reszta

Przyjemności a wartości – odwieczny spór ludzkości

            Taki rym w ramach braku pomysłów na wiersze. Na szczęście rozważania i myśli psychologiczne nie opuszczają mojej głowy. W poprzednim tekście pisałem ogólnie o przyjemności, jej źródłach i sposobie wpływania na społeczeństwo. Teraz postanowiłem rozwinąć tę kwestie już nie definiując samą przyjemność, ale skupiając się na problemie nieróbstwa nią spowodowanym.
            Mianowicie, nadrealizacja potrzeby przyjemności sprawia, że nie odczuwamy potrzeby nazwanej przez Eriksona kreatywnością. Ja jednak wolę użyć tutaj bardziej rozwiniętego terminu: potrzeba bycia, tworzeni, pracowania. Na potrzeby tego tekstu będę się posługiwał słowem praca. Spór między tymi dwoma istniał od zawsze. Albo pracujemy, albo się lenimy, prawda? Pewni sprytni ludzie, o czym już wspomniałem podsunęli nam mnóstwo pomysłów na aktywność podczas lenistwa: imprezy, alkohol, narkotyki, seks, gry komputerowe, telewizja, internety…Rzeczy przyjemne i przydatne, ale trzeba ich używać z odpowiednim dla siebie umiarem. Cały spór między wartościami a zabawą polega na znalezieniu złotego środka. Nie możemy też cały czas pracować, tylko po to by potem wydac pieniądze, co byłoby idealne dla wielu biznesów. To zabija kreatywność (nie tę Eriksonowską).
            Kreatywność, pomysłowość bierze swoje źródło w wolnym myśleniu. Na podstawie wiedzy i doświadczeń człowiek gromadzi myśli aktualnie nie zajęte zabawą czy pracą czy jakąkolwiek inną absorbująca czynnością i coś tam wymyślą. Czyli w…błogim lenistwie. Jednak tak naprawdę nie możemy nic nie robić. Chodzi o możliwie nie wielce absorbujące nasz umysł (stopień zależy indywidualnie od człowieka) czynności, które pozwalają skupić się na myśleniu o czymś innym. I to jest właśnie kreatywność.
            Zapewne wielu czytelników zauważyło różnicę semantyczna między słowami: wartości i praca. Praca jest bowiem jedną z wartości, którym hołdujemy nie oddając się przyjemności. Wiele filozofii i religii świata skupia się na wartościach, które powstrzymują nas od całkowicie hedonistycznego żywota. Zwracają uwagę na wartości takie jak: dobro, honor, piękno, praca. Na wartości, na które trzeba pracować, włożyć w nie wysiłek, ale które przynoszą wymierne efekty, postęp, rozwój zarówno osobowy jaki i całej szerszej grupy społeczeństwa. Działania pojedynczego człowieka na to wpływają, więc albo oddamy się przyjemności i odrzucimy bardzo ważną część człowieczeństwa i doprowadzimy się do stanu ciągłego nieszczęścia (o czym pisałem w 1. Części) oraz bezinteresownej zawiści do tych, co cos osiągnęli, albo…ruszymy do roboty!
            Dzięki pracy i realizowaniu wartości realizujemy potrzeby i doczekujemy się pięknych chwil związanych z dumą, satysfakcją, sukcesem. Bezcenna możliwości spojrzenia na życie i powiedzenia za św. Pawłem „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem”, a nie rzucania zawistnych tekstów, zazdroszczenia i wiecznego nieszczęścia z powodu własnego, koniec końców lenistwa. Ale zrzucamy winę na innych, bo tak łatwiej. „Przecież ja dużo lepiej gram, więc dlaczego, dlaczego jestem sam?” – bardzo lubię ten cytat, który obrazuje, że trzeba nie tylko zdolności, ale także umiejętności ich wykorzystania i sprzedania.

Refleksja 83: o mediach

Cz.2 – wychowywanie odbiorcy

            Ludzie kierujący mediami to bardzo sprytne stworzenia. Celem zarobienia jak największej ilości pieniędzy z różnych źródeł tworzą ideał odbiorcy ich treści. Formują go poprzez filmy, reklamy, seriale, które ludzie oglądają i w których promuje się odpowiednie wartości, które pośrednio wpływają na żywoty oglądających. Oczywiście, nie tylko telewizja, ale także prasa, internet, radio…wszystko kształtuje nasze żywoty. Rozmaite instytucje rozmaicie, ale ja zwrócę uwagę na te najczęściej oglądane najbardziej poczytne, zwyczajnie najpopularniejsze instytucje i kształtowany przez nie ideał odbiorcy:
  • Oczywista bzdura: „Żeby do czegoś dojść, trzeba zapierdalać” jest bardzo mocno promowana. Ciężka, głupia i nikomu nie potrzebna praca, nie z pasji, ale dla zarobku. Bez kreatywności, bez wizji, żeby tylko przeżyć
  • A jak się już zarobi, pieniądze trzeba wydać, czyli kłania się konsumpcjonizm. I to wydać w taki sposób, żeby się czasem nie rozwinąć, ale cofnąć w rozwoju najlepiej (imprezy, alkohol, narkotyki, ubrania)
  • Promocja wyglądu: no bo w końcu jest to rzecz najważniejsza; no i z niej można dużo sprzedać. Prawda, dobrze jest dobrze wyglądać, ale pytanie czy aż tak ważne, żeby naprawdę wydawać na to grube pieniądze? Czy nie ma innych, lepszych rzeczy, na które można by wydać pieniądze?
  • Kolejna, mnie bardzo boląca i wyjątkowo popularna bzdura: relacji z ludźmi zależą od szczęścia (przypadku). No i modnego wyglądu, rzecz jasna. Relacje z ludźmi zależą od umiejętności interpersonalnych oraz hierarchizacji danej osoby. Naprawdę, można się wyuczyć nawiązywania i utrzymywania trwałych związków. No, ale łatwiej wierzyć, że  wszystko zależy od przypadku, a nie wziąć się do roboty.
  • Liberalizacja seksu – no, bo gadżety erotyczne, bielizna, środki antykoncepcyjne, materiały pornograficzne kosztują. A na zeszycie i ołówku do kalendarzyka małżeńskiego (i ewentualnie termometrze) pieniądza za wielkiego się nie zrobi. Więc stworzono potrzebę.
  • Brak wpływu na społeczeństwo i politykę – wmawianie ludziom, że politycy i władze są złe, ale nie można ich zmienić, oni sa nietykalni, tam, gdzieś, daleko, w marmurowych salach na Wiejskiej czy innej, w zależności od kraju. No i niszczenie wizerunku tych, którzy odważa się sprzeciwić (nieważne czy jest słuszny czy nie; tego nie rozważamy, znieważamy) np. Janusz Korwin-Mikke,
  • Odrzucenie wartości, filozofii i religii. Wyjątek: hedonizm, konsumpcjonizm. Widzieliście kiedyś jakąś reklamę promującą religię? Raczej piwo, ubrania czy leki. A reklamę artykułów erotycznych promującą czystość małżeńską? A przecież są to potężne wartości, do których wiele osób przywiązuje wagę. Więc dlaczego nie ma reklam, filmów, seriali itd. z ich udziałem? Bo są wartościami sprzecznymi z hedonizmem i konsumpcjonizmem. Proste.
W innych tekstach wspominałem i szerzej omawiałem te problemy. To niejako przypominam o ich istnieniu i wyjaśniam przyczynę. Oczywiście, są media (i chwała im za to!), które promują naprawdę dobre postawy. Jedno z nich na końcu posta.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz