Przeprowadzono
kiedyś eksperyment psychologiczny. Dano jednej grupie dość skomplikowany zespół
zadań do wykonania. Drugiej grupie dano ten sam zestaw i zmotywowano ich, że
ci, co wykonają ów zestaw najszybciej, dostana pieniądze. I to takie niemałe.
Pierwsza grupa średnio wykonała to szybciej. Dlaczego? Odpowiem jednym słowem:
kreatywność. Gdy nie mamy dużego nacisku, że coś musimy jesteśmy bardziej
kreatywni przez co lepiej i szybciej robimy trudne zadania. Przy prostszych
lepiej sprawdza się stare, dobre warunkowanie sprawcze. I właśnie w ten sposób,
kreatywnie myślę o sobie i wymyślam. Oj, wymyślam…
Wymyślam
odnośnie swojej przyszłej pracy (tak, szukam okazji do zarobku, jakby ktoś coś
wartościowego miał, to śmiało pisać), nt. walki z sobą, umiejętności,
psychologii ogólnie. Dochodzę do wielu ciekawych, jak zawsze, wniosków. M. in.
stwierdziłem, że w aspekcie tzw. wiedzy życiowej, przez mądrych ludzi nazwanej „psychologią”
jestem mądrzejszy od rodziców. Mam
bardzo naukowe spojrzenie na życie, co czasem mi je utrudnia, ale jeszcze na
tyle pokory, że jestem w stanie pewne rzeczy przemyśleć i przyznać innym razie.
Jeszcze…mam nadzieję, że to potrwa bardzo długo. Muszę jeszcze nabrać umiejętności
zastosowania tej wiedzy w praktyce, co może potrwać….całe życie. A tak z rzeczy
ściśle blogowych: będę się przymierzał do kolejnego, wielkiego projektu:
zamierzam wyłożyć w naprawdę potężnym tekście metateorię psychologiczną, która
nazwałem „psychologią elementarną”. Szczegóły wkrótce. Póki co, krótka, acz treściwa
refleksja o przyjemności. Nie wiem czy w samym tekście wystarczająco wyraźnie
to zaznaczyłem, więc teraz dodaję: odpowiednie osoby dają nam tę czystą przyjemność,
żeby nami łatwiej kierować. Nie dajmy się! Pojedyncze działania tworzą kondycję
społeczeństwa. Zachęcam bardzo gorąco do odpowiedzialności, takie zapomniane
słowo.
Refleksja 86 – przyjemność…a reszta
Gdy jadę sobie rowerem, codziennie
co najmniej godzinę łącznie i nie skupiam się na kołach, pogodzie, wyprzedzaniu
autobusów itp., to mój umysł wchodzi w tzw. strumień świadomości i od jednego
wniosku dochodzi do kolejnych. Na moje szczęście ów strumień jest dość
uporządkowany i można z niego poczynić całkiem konkretny tekst, co niniejszym
robię.
Przeprowadzono kiedyś, dość
brutalny, ale niezwykle prawdziwy eksperyment na szczurach. Podłączono
zwierzaczki do aparatury, która impulsem elektrycznym pobudzała ośrodki
przyjemności w ich mózgu i dano im możliwość aktywowania tych impulsów. Robiły
to, coraz częściej i częściej aż wszystkie zdechły. Ale było im rozkosznie.
Gdyby ludzi poddać takiemu samemu eksperymentowi, to może by wszyscy nie
zginęli, bo umiemy myśleć. Tym się różnimy od zwierząt, jednak ich instynkty,
zgodnie z zasadami psychologii behawioralnej posiadamy i są one u nas całkiem a
całkiem używane. I dobrze.
Problem z ludźmi polega na tym, że
szukamy coraz bardziej bezpośrednich źródłe przyjemności i tylko przyjemności.
Wyrzucamy nawet świadomie inne korzyści wynikające z wykonywania rozmaitych
czynności. Najboleśniejszym chyba przykładem jest pozbawianie seksualności
warstwy miłości, bezpieczeństwa, więzi tylko po to by oddać się rozkoszy.
Kultura masowa proponuje nam wiele źródeł przyjemności lepszej próby
jednocześnie kształtując nasze charaktery tak, byśmy się od niej uzależniali i
wydawali na przemysł rozrywkowy mnóstwo pieniędzy. Głupkowate komedie, seriale,
gry komputerowe, książki nawet, choć oczywiście nie wszystkie służą naszej
przyjemności. Podobnie jak uprawianie sportu, nauka czy modlitwa. Ale….w tych
ostatnich przykładach oprócz omawianej korzyści otrzymujemy jeszcze kilka
innych, realizując wiele potrzeb. I do tego zachęcam. Po co robić jedną rzecz
jak można zrobić wiele za jednym razem?
Należy odróżnić przyjemność od kilku
pokrewnych emocji jak np. szczęście. To pierwsze wywoływane jest przez bodźce
zewnętrzne i swoim sposobem myślenia nie możemy na nie wpłynąć. Oczywiście im
więcej bodźców i im są mocniejsze, tym więcej przyjemności, ale z czasem każdy
kolejny bodziec słabnie i szukamy kolejnych, kolejnych, kolejnych popadając w
uzależnienie. Szczęście zaś można syntetyzować w naszym umyśle. Poza tym można
mieć jego wartość ujemną. Przyjemności nie ma, albo jest obecna w jakimś
mniejszym lub większym stopniu. A co do szczęścia, możemy czuć się szczęśliwi
lub nieszczęśliwi lub obojętni. Można odczuwać przyjemność i być
nieszczęśliwym. Wymyśliłem doskonały przykład: facet stracił pracę i z tego
powodu jest nieszczęśliwy, ale uprawiając seks z żoną doświadcza przyjemności
wynikającej z tej czynności, ze stanu, w którym się znajduje.
Przyjemność stanowi jedną z potrzeb,
którą musimy realizować w naszym życiu, żeby osiągnąć szczęście. Jest ona na
tyle popularna i łatwa do realizacji, że zastępuje wiele innych, pochodnych a i
czasem podstawowych jak u szczurów , tych najbardziej potrzebnych do życia, w
myśl teorii nadrealizacji danej potrzeby. Zapominamy o rzeczach takich jak:
satysfakcja, duma, miłość, marzenia,
wizje, misje, które zgodnie ze swym założeniem mają motywować nas do działania.
Wolimy żyć z dnia na dzień, szukając nowych przyjemności za ukradzione pieniądze
czy wypracowane w mało kreatywny sposób. Zapominamy przy tym o swoim
marzeniach, ideach, nie realizując ich brakuje nam satysfakcji i dumy – ich
efektów, co prowadzi do apatii i ogólnego niezadowolenia z życia. A wszystko
przez nieodpowiednią, już ogólnie mówiąc, hierarchię wartości, złe realizowanie
potrzeb, brak syntetyzacji szczęścia. Przy tym bardzo ważną rolę odgrywa
przyjemność, o której piszę, zdecydowanie
jest jednym z poważniejszych problemów nie tylko pojedynczych osób, ale
oddziałujący m na kondycję całego społeczeństwa.
„Dawniej niektóre rzeczy uznawano za niewykonalne, dopóki ktoś
ich nie dokonał.” Sid Meir’s Civilization V: Brave New World. Genialna gra, choć
wymagająca dużo czasu. Dzięki niej zwróciłem uwagę jak bardzo, bardzo, bardzo i
jeszcze bardziej psychologia wpływa na społeczeństwo, jego rozwój, tworzenie
potęgi lub upadek. Dlatego to wszystko piszę, żeby ci, co czytają mogli
wprowadzać te prawdy w swoje żywoty i stawać się lepszymi ludźmi. Cytując
siebie „psychologio, niech ta stymulacja różnicę zrobi”. I, na koniec, coś, co
mnie wzruszyło i doprowadziło do łez (niezwykle rzadko płaczę z powodów
niealergicznych tudzież nie zakasłując się) Nie dodali wersji polskiej na yt,
mam nadzieję, że tłumaczenie jest dość wierne. Dla aangielskich Polaków mogę
osobiście przesłać wersje polską.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz