poniedziałek, 13 października 2014

Sześcioaspektowa teoria szczęścia: rozrywka

Pierwszy pełny tydzień na Uniwersytecie Warszawskim za mną. Cytując nieoficjalnego patrona MISHowców "tutaj każą tylko czytać, no a czytać przecież umiem, więc mnie niczym nie nastraszy ten uniwersytet cały". Uczę się nowych rzeczy, poznaję świat psychologii, zauważam jak wiele sam odkryłem, a inni to bardziej naukowo nazwali. Dziś kolejny post z psychologii szczęścia.
Z dystansem:

Sześcioaspektowa teoria szczęścia

            No to jedziemy! Łatwoprzyswajalne i dość prowokacyjne, myślę, teksty czas zacząć. Oczywiście wszelka wiedza psychologiczna wcześniej przekazana wielce przydatna, ale jednak łatwiej i przyjemniej się czyta o czymś, co się wie niż o czymś co się nie wie (lub uważa, że wie). Mimo wszystko.
            Ok, następne sześć tekstów dotyczyć będzie rozmaitych aspektów ludzkiego życia, mających wpływ na ogólne poziom szczęścia. Nie jest to pod żadnym pozorem teoria naukowa, są te pewne luźne obserwacje, które jednak, mam nadzieję, mają naprawdę sporo prawdy w sobie. Nie chodzi już o sprawdzone teorie wyjaśniające emocje. Nie chodzi o psychologiczno-filozoficzne przepisy na szczęście. Wreszcie, nie chodzi o rozmaite złote myśli czy rady, co zrobić, aby odczuwać radość. To już było, o tym pisałem. Teraz skoncentruje się na tym, co tygryski (ja) lubią najbardziej, czyli etapowej, solidnej pracy nad sobą, nad konkretnymi aspektami życia tak, aby czuć się spełnionym i usatysfakcjonowanym. Dość trudno będzie jednak zrozumieć to, co teraz piszę bez lektury poprzednich tekstów, więc sugeruję najpierw nadrobić zaległości, a potem brać się za Sześcioaspektową Teorię Szczęścia.
A nie?

Rozrywka - definicja

            Trudno jest definiować rozrywkę. Pytanie czy wszystko, z czego się śmiejemy jest rozrywką? Czy oglądanie „Trudnych spraw” jest rozrywką czy marnowaniem czasu? A oglądanie słodkich kotów? Myślę, że rozrywka można nazwać cokolwiek, co zmienia nasz tok myślenia na niezwiązany z pracą zawodową, pozbawia stresu, sprawia przyjemność, stanowi odskocznię od rzeczywistości. W człowieku jest taka potrzeba odpoczynku, zarówno fizycznego jak i umysłowego. Nie można cały czas żyć na poważnie.

Za dużo?

            Wielokrotnie słyszy się, że w dzisiejszych czasach ludzie nadużywają rozrywek. Fakt faktem, możliwości jest więcej niż kiedykolwiek wcześniej, a koszty nie są duże, dlatego wiele osób w to wpada, nadrealizując swoją potrzebę rozrywki. Problem jednak nie polega na tym, że za dużo się bawimy, ale na tym, że za mało robimy innych rzeczy. Gdyby człowiek był w stanie zaspokoić wszystkie swoje potrzeby w godzinę tygodniowo, to resztę czasu mógłby ze spokojem poświęcić na to, co przyjemne. Jednak nikt nie potrafi w ogóle, w pełni zaspokoić swoich potrzeb, nawet jeśli jego potrzeb snu ogranicza się do czterech godzin dziennie.

Za mało?

            W większości przypadków będę ganił ludzi za to, że za mało, źle, bądź nieskutecznie angażują się w kolejne aspekty. Podobnie i tu, choć nie ukrywam, problem nie jest częsty i poważny. Zaczynamy sobie tak powoli i z czasem będą się robić schody. No ale ok, wiele osób, zwłaszcza dorosłych, nie wypoczywa, pracuje.. Problem z rozrywką opiera się także na jej niewielkim zróżnicowaniu: możemy szukać źródeł we własnych myślach, w bardzo szerokiej kulturze, w sporcie, używkach, spotkaniach towarzyskich, innych wydarzeniach. Problem w tym, że ograniczamy się do zbyt małej ilości źródeł. Trzeba pamiętać, że wg teorii potrzeb, należy szukać takich czynności, które zaspokajają ich jak najwięcej, jak najmocniej w jak najkrótszym czasie.

A czy to ważne?

            Tak, a na pewno przyjemne. Skutki braku rozrywki, to przede wszystkim mała ilość, tak ważnych, pozytywnych emocji. Rozrywkę można niemalże utożsamić z wypoczynkiem wszelkiego typu, któremu neuropsycholodzy przypisują olbrzymią rolę jako źródłu kreatywności, skuteczności, refleksu, ogólne rozdrażnienie. Demonizacja wypoczynku i utożsamianie go z lenistwem jest bardzo krzywdząca. Kiedy trzeba coś zrobić, należy stosować zasadę optymalizacji. Jeśli coś zajmuje Ci za dużo czasu i jest za trudne, zrezygnuj, najwyraźniej nie jesteś do tego przeznaczony. Warto pracować wtedy, gdy się ma do tego nastrój, chęci, inaczej to będzie kilkakrotnie mniej produktywne, że o przyjemności i satysfakcji już nie wspomnę. A to wytworzenia takiego nastroju niezbędny jest odpowiedni (nie za krótki, nie za długi) odpoczynek:

Cudowny lek na wszystkie dolegliwości!


            Problem, że krótko działa i uzależnia. Natomiast tak, wszelkie ludyczne twory ludzkiej kreatywności pomagają przeżyć trudne chwile i to jest fakt. Podobnie wypoczynek pozwala odetchnąć, fizycznie i umysłowo. Stąd popularność wszelkich serwisów z obrazkami, bo ludzie bardzo często miewają złe dni. Zbyt często. Podobnie nieźle się mają wszelkie miejsca aktywności fizycznej. Choć mamy do czynienia także z wieloma innymi powodami takiego a nie innego działania, to prawdziwe to działa. A jak działo, to warto korzystać, oczywiście nie zapominając, że zdecydowanej większości negatywnych emocji należy się pozbyć inaczej niż zapychając rozrywką.
            Innym chyba nawet ważniejszym problemem są uzależnienia. Naturalny mechanizm, gdy robimy coś przyjemnego polega na tym, żeby robić to jak najdłużej i jak najczęściej. Zabawa przez całe życie to kiepski na nie pomysł, ale jeszcze nie aż tak zły. Najgorszym jest zabawa w jeden konkretny typ. Ludzie bardzo często uzależniają od się od tego, co tę rozrywkę zaspokaja bardzo dobrze i nie wymaga wysiłku. Ale łatwo można jakiegokolwiek uzależnienia uniknąć – robiąc mnóstwo rzeczy w życiu, rozwijając się we wszystkich aspektach, co jest ważne zwłaszcza dla tak niebezpiecznego pod tym względem aspektu jak rozrywka. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz