Liczba wyświetleń bloga osiągnęła 8 tysięcy. Jeej! Niedługo setny post, więc brace yourselves. tak mało, choć niektórzy znajomi motywują mnie do pisania. Tekstu nie zdążyłem skończyć w weekend, bo był upojny z Ukochaną, w poniedziałek, bo mi się nie chciało, ale jest dziś. Przekonują się coraz bardziej jak szczęście wpływa na pozornie niezwiązane z nim aspekty życia jak...odczuwanie temperatury na dworze. Rusza tura rejestracji na następny semestr, więc przede mną czas układania planu tak, żeby jak najwięcej się nauczyć i pozdawać. A do sesji czasu coraz mniej...Uczę się chętnie i w miarę pilnie. Dziś o duchowości i moralności. Bardzo trudny temat. Przede wszystkim dlatego, że moja wiedza na temat religii jest słaba, a i budzie wielkie emocje we współczesnym świecie....
Najwyżej w sześcioaspektowej teorii szczęścia stoi duchowość. Jest to aspekt jednocześnie najpotężniejszy i najtrudniejszy. Uświadamiamy sobie jej potrzebę, gdy niższe są już zaspokojone i już stąd wiemy dlaczego ludzie tak rzadko rozważają aspekty wiary czy religii. Ponadto jest to aspekt najbardziej złożony (bardziej niż relacje) i niezbadany, bo poziom przeżyć duchowych jest niemierzalny. Jednak materiału dowodowego to wytaczania hipotez drogą quasi-empiryczną mamy mnóstwo. Oprócz mniej lub bardziej świętych tekstów mniej lub bardziej znanych wyznań, należy popatrzeć na ogólny poziom szczęścia i sukcesu wśród osób wierzących i niewierzących, pomijając fakt w co.
Najwyżej w sześcioaspektowej teorii szczęścia stoi duchowość. Jest to aspekt jednocześnie najpotężniejszy i najtrudniejszy. Uświadamiamy sobie jej potrzebę, gdy niższe są już zaspokojone i już stąd wiemy dlaczego ludzie tak rzadko rozważają aspekty wiary czy religii. Ponadto jest to aspekt najbardziej złożony (bardziej niż relacje) i niezbadany, bo poziom przeżyć duchowych jest niemierzalny. Jednak materiału dowodowego to wytaczania hipotez drogą quasi-empiryczną mamy mnóstwo. Oprócz mniej lub bardziej świętych tekstów mniej lub bardziej znanych wyznań, należy popatrzeć na ogólny poziom szczęścia i sukcesu wśród osób wierzących i niewierzących, pomijając fakt w co.
Szczęście a rozwój duchowy
Między tymi słowami można
postawić znak podwójnego wynikania. Z jednej strony szczęście (zazwyczaj)
pomaga w rozwoju duchowym, a z drugiej zaspokajanie potrzeb dziś wymienionych
zwiększa w naturalny sposób poziom szczęścia. Tekst będzie miał charakter
rozwojowy: najpierw poruszę kwestie dotyczące łatwiejszych, powszechniejszych aspektów życia, a
potem, od nich, płynnie przejdę do trudniejszych, z zastrzeżeniem, że żeby
poradzić sobie z trudniejszymi trzeba mieć mniej więcej ułożone
łatwiejsze.
Obyczajowość
Umiejętność życia zgodnie z
ogólnie przyjętymi normami. Nie może być szczęśliwym człowiek, który dla zasady
buntuje się przeciw wszystkim ogólnie panującym normom. Bunt jest dobry, gdy
prowadzi do zmiany, ma coś na celu, zazwyczaj rozwój czy wprowadzenie dobra.
Obyczajowość to zdolność do ulegania temu, czego nas nauczono, ale tylko temu,
co nie jest szkodliwe. Jej brak prowadzi do ostracyzmu społecznego, alienacji,
poczucia odrzucenia przez grupę czy nawet jednostkę zaś nadmiar podobnie, bo
nikt nie lubi małp podążających za każdym trendem. Ponadto nie wszystkie trendy
są korzystne dla zaspokajania potrzeb czy rozwoju.
Moralność
Moralność jest pojęciem bardziej
zaawansowanym niż obyczajowość. Rozróżniamy dwie moralności: pierwsza dotyczy przyjętych przez jednostkę definicji dobra i zła oraz zasad postępowania, a
druga to jedno, wielkie, nieznane prawo wieczne stworzone przez Boga. W tym
momencie zajmiemy się tą pierwszą. Niejednokrotnie spotyka się ludzi w
rozterkach moralnych, którzy robią coś wbrew sobie. Cóż to właściwie znaczy?
Moralność jednostki rzadko jest zgodna z jakąś określoną wykładnią etyczną (te
z kolei bywają bardzo ogólne). Staje się ona "szwedzkim stołem".
Dobiera się różne wartości z różnych kultur i zgodnie z nimi postępuje, a gdy
tak nie jest pojawiają się nieprzyjemności. Gdy zaś w trudnej sytuacji
postąpiliśmy zgodnie z wartościami - duma. W ten sposób można się u(nie)szczęśliwiać i jest
to całkiem częste, powszechne i ważne. Pamiętajmy, że moralność ogólna, z
której czerpią ludzie to wytwór ewolucyjny, kulturowy i sprawia on wiele
korzyści, choć niekiedy bywa zgubny. Dlatego warto, mimo wszystko o tę
moralność własną i ogólną dbać (żeby nie upadła) oraz ją
udoskonalać.
Dobieranie wartości na zasadzie "szwedzkiego stołu" nie zawsze jest szkodliwe. Często wykładnia danej filozofii bywa nie precyzyjna i trzeba ją uzupełnić inną, jak to chociażby święci Tomasz i Augustyn robili z Platonem i Arystotelesem. Różne filozofie świetnie uzupełniają główne założenia. Pewne rzeczy mogą się zgadzać i pasować do siebie. Pytanie, kiedy pojawia się sprzeczność pozostaje akademickie, ale czysto dla psychologii jednostki nie ma to znaczenia, jeśli nie powoduje dysonansu (co w praktyce zdarza się niezmiernie rzadko).
Dobieranie wartości na zasadzie "szwedzkiego stołu" nie zawsze jest szkodliwe. Często wykładnia danej filozofii bywa nie precyzyjna i trzeba ją uzupełnić inną, jak to chociażby święci Tomasz i Augustyn robili z Platonem i Arystotelesem. Różne filozofie świetnie uzupełniają główne założenia. Pewne rzeczy mogą się zgadzać i pasować do siebie. Pytanie, kiedy pojawia się sprzeczność pozostaje akademickie, ale czysto dla psychologii jednostki nie ma to znaczenia, jeśli nie powoduje dysonansu (co w praktyce zdarza się niezmiernie rzadko).
Religia
Religia składa się z dwóch ściśle powiązanych ze sobą
aspektów: moralności i sfery sacrum. Stanowi efekt ewolucji człowieka,
który zaczął jej potrzebować kilka tysięcy lat temu, aby uzasadniać rozmaite
czynności. Rozmaite religie pojawiają się w pewnym momencie, trwają i
rozwijają się na świecie do dziś (wyjątek stanowi Europa).
| Taki tam przykład działania zorganizowanej religii. |
Praktyki religijne
Gdy w cywilizacji wyewoluowała religia, pojawiły się
związane z nią praktyki. Po co one były? Żeby pomóc ludziom radzić sobie z
trudnymi sytuacjami życiowymi (choroba, śmierć), uwypuklać doniosłe wydarzenia
(małżeństwo), dawać poczucie bezpieczeństw i ponadnarodowej przynależności,
wyjaśniać i uzasadniać niezrozumiałe zjawiska. To wszystko ma miejsce do dziś.
Religia stała się także, a może przede wszystkim elementem kultury, wszelkie
praktyki z nią związane obyczajowym obowiązek i wielu ludzi już wybiło się
ponad to. I dobrze. Inna sprawa, że wtedy zapomina się o funkcjach religii i
potrzebach przez nią zaspokajanych. Ale i z tym ludzkość sobie poradziła
tworząc quasi-religie np. kult jednostki, konsumpcjonizm, kult ciała. I do pewnego stopnia to spełnia zadanie…
![]() |
| Taki tam bóg... |
Transcendencja
Do
pewnego, bo namiastka religijności nigdy nie będzie nią w pełni. Przeżycia w
pełni duchowe, religijne, boskie, niewytłumaczalnie naukowo, technologicznie,
psychologicznie ludzie zwą cudami, profesjonalnie nazywa się transcendencją,
czyli przenikaniem ziemskiego i pozaziemskiego wymiaru życia. Transcendencja
wiąże się z doświadczeniami z wielu religii, oczywiście najpełniej znamy te
chrześcijańskie. Pytanie, na które trudno sobie odpowiedzieć brzmi: czy tylko
chrześcijaństwo i tylko katolicyzm? Na pewno trening duchowy wiąże się z wyrobieniem
w sobie wartości moralnych, obyczajowych, silnej woli, umiejętności medytacji.
Z drugiej strony, nawet Kościół katolicki mówi, że osoby innych religii mogą zostać
zbawione, mogą więc też doświadczać Boga w życiu ziemskim. Inna sprawa, że
wiele kultów pogańskich ma okultystyczne podłoże, sięgające do satanizmu, co
także wiąże się z transcendencją. Pozostawiam czytelnikom do rozważań.
Życie duchowe
Postępowanie
mocno i konsekwentnie w (nie)zgodzie nie z własną, ale z Bożą moralnością
prowadzi do przeżyć transcendentnych. Wzmacnia je życie duchowe, polegające na
modlitwie, inicjatywie człowieka, by skontaktować się ze Stwórcą. Inną rzeczą
są sakramenty, które Kościół niesie ludziom i mają potężną wartość. W tym
rozumieniu religia zaspokaja nie tylko wymienione wyżej potrzeby, ale także
coś, czego nic innego nie jest w stanie zrobić. Efektem jest poczucie
niezwykłego pokoju. Można żyć wtedy w niezwykle stresującym środowisku,
codziennie stykać się ze śmiercią, ale świadomość, że Bóg jest przy mnie
sprawia, że mogę doskonale wykonywać wszystkie swoje obowiązki. Nie wiem czy
jest to możliwe gdziekolwiek indziej, ale w Kościele katolickim na pewno.
Podsumowanie
I w ten
sposób dobiegła końca sześcioaspektowa teoria szczęścia. Używając tego dość nieprecyzyjnego
narzędzia można wyciągnąć mnóstwo wniosków, zobaczyć jakie potrzeby w nas nie
są do końca zaspokojone, czego nam brakuje, czego ludziom brakuje, w jakiej
kolejności kiedy i za co się biorą. Pamiętajmy,
że trudno zaspokaja się potrzeby wyższego rządu, gdy te niższego leżą i kwiczą.
I jeszcze jedno: choć ideałem jest człowiek z tymi wszystkimi aspektami wyniesionymi
do pełni, to w praktyce jest to niewykonalne, choć warto dążyć do ideału.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz