poniedziałek, 9 czerwca 2014

Lednica 2014, Zesłanie Ducha Świętego, zewnętrzne źródła motywacji

            Hej, Kochani! W tę sobotę byłem na Lednicy z dziewczyną i było cudownie. Piszę o tym, żeby podzielić się swoimi refleksjami i pokazać, że życie blogera nie ogranicza się tylko do Internetu!  No i że niektórzy z nas mają dziewczyny! Prawdziwe! Z życia! Za dużo wrażeń z blogerskich grup z facebooka, wybaczcie, promować się jakoś trzeba jednak.  Ach, ta potrzeba akceptacji, zwrócenia na siebie uwagi….Mniejsza.

Pod względem psychologicznym na Lednicy to szaleństwo ogólnej pozytywności, akceptacji i otwartości na innych. Ponadto źródło cennych refleksji i obserwacji zwłaszcza z zakresu psychologii społecznej: jak człowiek może w jeden dzień się zmienić z powodu przebywania w określonej grupie? Ta niewyjaśniana kwestia zmienności/stałości osobowości. No i wyznaczyłem sobie kilka celów. Czy uda się je zrealizować to już inna sprawa. Tak to jest: wysoce emocjonalne zdarzenie powoduje w człowieku projekcję przyszłości, lepszej przyszłości tzw. ja idealne. Znamy rzecz z postanowieniami noworocznymi chociażby.

„Ride the lightening!”

Ale życie jest jednym, wielkim osiąganiem celów.  Znajdujemy, dążymy, zdobywamy. I tak właśnie ulepszamy swoje żywoty, stale pragnąc więcej. Na razie uczymy się na blogu jak cele osiągać a potem zastanowimy się jak czerpać satysfakcję i szczęście z tego, co się osiągnęło. Ale wszystko dokładnie, powoli. W dzisiejszym odcinku o zewnętrznych źródłach motywacji. Piosenka(1. Kategoria, „do dziś nie rozumiem jak można coś tak cudownego napisać”): https://www.youtube.com/watch?v=Qgf62sk_c1g
            Dobra, moi drodzy. Wyczyśćcie swoje umysły z wszelkiego naukowego bełkotu i ludowych receptur i posłuchajcie jak rzecz wygląda. Tematem dzisiejszych rozważań jest motywacja. Motywację możemy definiować na dwa sposoby, pokrywające się jednak ze sobą. Motywacja to element inteligencji emocjonalnej (tu macie wyjaśnione dokładnie co to inteligencja emocjonalna http://alekpoeta.blogspot.com/p/psychologia-osbowosci.html ), pewna umiejętność wytwarzania, niszczenia, kontrolowania i zarządzania emocjami, żeby osiągnąć cel. Druga definicja to stan emocjonalny człowieka, który mniej lub bardziej do osiągnięcia tego celu nas predestynuje. Dziś zajmiemy się tą drugą definicją, a za tydzień pierwszą. Czyli w dzisiejszym poście dowiecie się jakie zewnętrzne, niezależne od nas czynniki sprawiają, że nam się chce.

Nie ma nic za darmo…

            Jedną z podstawowych zasad współczesnego motywowania pracowników jest nagradzanie ich premiami i karanie rozmaitymi sankcjami kolejno za dobrą i zła pracę. Zadaniem nagrody (kary) jest wykształcenie pewnych zachowań poprzez wpływanie na emocje danej osoby. Wtedy coś zaczyna (praca, jaką chce pracodawca) nam się kojarzyć z nagrodą (premia), więc automatycznie, często podświadomie zaczynamy efektywniej pracować. Nagród i kar istnieje całe spektrum, a jedynym wyznacznikiem tego czy są złe czy dobre jest ich skuteczność oraz to, że możliwie nie wpływają na inne, pozapracownicze aspekty życia.

Precz ze Skinnerem!

            W psychologii ludowej (i przez bardzo długi czas w tej naukowej) istniało krzywdzące uproszczenie stanu motywacyjnego porównujące ludzkie zachowanie do zwierzęcego (szerszy opis w psychologii osobowości, gdy pisałem o podejściu behawioralnym). Uznawało się, że jeśli człowieka zachęcimy nagrodą, bądź przestraszymy karą, to wykona to, co chcemy. I to w dużej mierze się sprawdzało, ale owa teoria ma kilka dziur. Nawet mocno zmotywowany człowiek może nie wykonać zadania, do którego go się zachęca. Z różnych względów. Motywacje to jedynie emocje, które, choć bardzo potężne, nie zawsze przekładają się na bezpośrednie działanie. Nie mniej, zachęcanie nagrodami i straszenie karami, przy odpowiedniej ilości i rozstrzale czasowym wzmocnień zachowań, przynosi efekt. Ale to zdecydowanie nie wszystko!
Pierwszy film (wykład) dziś. Właśnie o tym, że behawioryzm nie zawsze daje radę z ekonomicznego, coachingowego punktu widzenia.

Stresogenność zewnętrzna

            Jakkolwiek możemy sterować i zarządzać naszymi emocjami (o tym za tydzień), to jednak dużo zależy od środowiska. Duża groźba kara lub zbyt duża możliwa nagroda powoduje stres (tu będę używać słowa stres synonimicznie z pobudzeniem emocjonalnym co nie do końca jest prawdą, ale o tym za tydzień), który ma nas zmobilizować, żeby daną czynność wykonać. Zgodnie z prawem Yerkersa-Dodsona, żeby zrobić coś łatwego, potrzebujemy dużego pobudzenia, a żeby coś trudnego trzeba nam się skoncentrować, więc stres utrudnia. Gdy go za mało, nie robimy, gdy za dużo, powoduje słynne drżenie rąk i nie możemy sobie z zadaniem poradzić. Trzy fazy ilości stresu względem zadania (dodałbym jeszcze zerową):
  1. Nie chce Ci się.
  2. Mobilizuje.
  3. Rozprasza
  4. Niszczy.      `
      Swoimi wszechobecnymi uwarunkowaniami behawioralnymi świat zewnętrzny wywołuje w nas emocje w tym stres. I teraz, w zależności od tego, w jakim jesteśmy środowisku może ono nas częściej mobilizować lub częściej demobilizować. Najlepiej rzecz widać na przykładzie szkół. Uczniowie, którzy mają słabe wyniki w nauce zazwyczaj są straszeni karami, wzywaniem rodziców, złymi ocenami, gdyż opanowanie podstawowego materiału jest łatwe. Natomiast uczniowie uczący się na olimpiady i konkursy przedmiotowe (zadania trudniejsze) nie są w ogóle motywowani. Im stres będzie szkodził. Poza tym, w dużej mierze, perspektywa wygrania motywuje wystarczająco. Podobnie sportowcom przed najważniejszymi meczami daje się wolne, a przed zwykłymi ligowymi trzeba na nich nawrzeszczeć.

Mówcy motywacyjni

            Emocje były, są i będą i nic się na to nie poradzi. W poprzednich akapitach pisałem jak zazwyczaj kary i nagrody poprzez emocje wpływają na działanie. Teraz przejdziemy od Skinnera do Rogersa, do psychologii humanistycznej. Jedna sprawa to ile jednostek afektywnych mamy w sobie a zupełnie inna jak to wykorzystamy. Z racji, że bierzemy się dziś za zewnętrzne źródła motywacji, to powiem jak inne osoby mogą w nas ukierunkowywać emocje na osiąganie celu. Zwą się oni mówcami motywacyjnymi, ich praca staje się coraz popularniejsza, bo ludzie chcą chcieć pracować. Ze swoimi tekstami przebili się do kultury popularnej i osobiście sam także bardzo lubię ich słuchać. Teraz przedstawię kilka pomysłów sposobów na ukierunkowanie emocji na działanie.
Filmik pokazuję krótką przemowę motywacyjną. Poza wrażeniami emocjonalno-artystycznymi warto zwrócić uwagę na to jak mówca ukierunkowuje emocje słuchaczy, by zmobilizować ich do konkretnego działania, a nie zwyczajnie zestresować.

Przykład

            „Jak są te szkolenia, to zazwyczaj wychodzi na środek gościu naładowany energią, pozytywnie, „Słuchajcie, jesteście z nami, przybijcie sobie piątkę…” Stawiam faworka komuś, kto znajdzie i wstawi w komentarzu źródło tego cytatu. Ale bardzo dobrze on obrazuje to, o czym chcę pisać: przykład. Mahadma Ghandi mawiał „bądź zmianą, która chcesz zobaczyć w świecie.” Ludzie idą za przykładem. Widząc, że ktoś jest szczęśliwy, zmotywowany, zadowolony ze swojej pracy, zastanawiają się jak on to robi i myślą „cholera, ja tez mogę!”. Przykład ukierunkowuje emocje na działanie, wyznacza cel „być na podobieństwo drugiego człowieka”. „Działać w tym konkretnym aspekcie życia tak jak on”. Skoro on umie, to dlaczego ja mam nie potrafić?! Oczywiście motywuje nie tylko przykład mówcy, jednej osoby, ale często wielu osób, grup nam najbliższych czy z jakichś innych przyczyn dla nas ważnych.

Ścieżka dojścia

            Przeczytane przeze mnie książki o podrywaniu dały mi wiedze o relacjach. No i fajnie, nauczyłem się jak krok po kroku coś zrobić. I dzięki temu właśnie, że wiem, łatwiej mi to wykonać. Wyznaczenie komuś dokładnej, precyzyjnej ścieżki dojścia do większego celu jest motywujące zgodnie z teorią celów. Łatwiej dojechać do odległej miejscowości, mając charakterystyczne miejsca po drodze niż ich nie mając. Każde minięcie, zaliczenie takiego miejsca mówi nam, na jakim etapie drogi jesteśmy oraz daje nam kilka punktów do chęci dalszej podróży.

Pokazanie absurdu obecnego nieróbstwa

            Tu słynny już Walkiewicz ze swoim „No to polej.” Jeśli trafisz w czyjś czuły punkt wytykając błędność rozumowania, to rozumowanie się zmieni. Zakładając, że rozmawiamy z człowiekiem inteligentnym, który chce zmienić swoje nieskuteczne (nieprawdziwe) myślenie. Dlatego mówcy i pisarze posługując się różnymi środkami artystycznymi pokazują błędy nieróbstwa. Gdy człowiek uświadomi sobie własny błąd, szuka możliwości by go naprawić, pojawia się ukierunkowane pobudzenie emocjonalne (niekiedy flow) dalej lista celów i życia nabiera kolorów.

Iesteś sfycienscom!

            Motywacja jest pożądanym towarem zarówno przez pracodawców, gdyż dzięki niej pracownicy osiągają lepsze wyniki, jak i przez pracowników, bo im się przyjemniej pracuje. Jeśli mówimy o psychologii sukcesu, generalnie rzecz kojarzy się z szeroko pojmowaną ekonomią – jak być efektywniejszym sprzedawcą (słynny marketing sieciowy), jak działać ponad normę, jak wymyślić ponadczasowy wynalazek itp. Jest to obecnie główne, ale śmiem twierdzić, że już nie długo tylko jedno z zastosowań tej wiedzy. Drugie dotyczy sportu, zarówno zawodowego jak i rekreacyjnego modelowania sylwetki. Osoby, które pomagają w znajdywaniu motywacji, efektywniejszym osiąganiu celów zwie się coachami tudzież trenerami osobistymi, przez widoczną analogię do trenerów sportowych, którzy pokazują zawodnikom drogę do sukcesu i motywują do jego osiągania.  I oni są w dużej mierze zastrzykiem, potężnym zastrzykiem zewnętrznej motywacji.
Trzeci, ostatni i najlepszy wykład (przemowa motywacyjna?). Zwróćcie uwagę na trzy elementy przemowy motywacyjnej wymienione w poprzednich akapitach oraz nawiązywanie relacji poprzez monolog, o czym pisałem w ostatnim akapicie:

„It’s funny but I had no sens of living without aim. The day before You came…”

            Coach też człowiek. Wychodząc z tego założenia dochodzimy do wniosku, że źródłem motywacji są….inni ludzie. Celowo cytuję ABBA’e, bo jest porządna, ale w kulturze popularnej mamy mnóstwo przykładów jak pojawienie się miłośni spowodowało, że dana osoba zaczęła działać efektywniej. Zewnętrznym źródłem motywacji są więc ludzie, ale nie bezpośrednio. Działa to tak: człowiek zaspokaja nasze rozmaite potrzeby -> mając więcej zaspokojonych potrzeb czujemy się szczęśliwsi -> ludzie szczęśliwsi są bardziej efektywni -> dbając o druga osobę osiągamy więcej celów, które ona wymaga.
Wszystko, o czym pisałem składa się na środowisko zewnętrzne, która ułatwia bądź utrudnia zdobywanie kolejnych celów poprzez zarządzanie naszymi emocjami, czyli procesy motywacyjne. Są to kolejno:
  • wszystkie nasze skojarzenia, podejście grupy do osiągania celów
  • kary i nagrody
  • stresogenność środowiska
  • ukierunkowanie naszej emocjonalności na działanie (lub na niedziałanie)
  • przykłady ludzi sukcesu (lub przykłady ludzi nie-sukcesu np. rodzina)
  • pokazanie dokładnej drogi dojścia do dużych celów
  • wytykanie lub pielęgnowanie błędów poznawczych związanych z nieróbstwem
  • relacje interpersonalne
            Nawet biorąc pod uwagę ilość i różnorodność wymienionych czynników, nie jesteśmy od nich w pełni zależni i sami potrafimy się do działania zmobilizować. Jak? O tym za tydzień.

1 komentarz: