niedziela, 10 sierpnia 2014

Refleksje wakacyjne cz.2- międzynarodowo

            No, to wracamy po przerwie do blogowania. Na razie poszedłem po niewielkiej linii oporu i spisałem część swoich wakacyjnych przemyśleń, jak to większość blogerów zwykła czynić. Poczułem się taki…normalny, a jednocześnie szczęśliwy, że wracam do pisania. Od dziś, co tydzień, w poniedziałek, najpóźniej we wtorek będzie coś nowego pod adresem: http://alekpoeta.blogspot.com/
To ja na wakacjach. Nowa focia. SWAG, YOLO i wgl.
            Część druga refleksji wakacyjnych, które roboczo nazwałem turystycznymi, gdyż powstały w dużej mierze na wycieczce po południowej Francji i Barcelonie. Obserwacje, myślenie o innych i własne uczucia – to źródła moich refleksji.

Francja

            Francja jest krajem z pięknym językiem, kulturą, ciekawą historią. Jednak to, co zwróciło moją największą uwagę to sposób żywienia. Francuzi jedzą małe śniadanie, średnie lunche w południe i duże obiady (diner) wieczorami. Te diner stanowią element kulinarny – aperitif, przystawka, danie główne, deser. Są jednak przede wszystkim elementem kulturowym – rodziny, przyjaciele, znajomi siadają i jedzą i rozmawiają. Budują więzi, dyskutują na rozmaite tematy. Jest to naprawdę piękne i godne pielęgnowania – rozmawianie z ludźmi jest super!
            Ogólnie ludzie z krajów śródziemnomorskich są bardzo społeczni i przez to szczęśliwsi, co będziemy wkrótce analizować. Taki kulturowy „przymus” rozmów prowadzi do ogólnego wzrostu kompetencji psychologicznych. Stąd też wieść o jakości włoskich, francuskich czy hiszpańskich kochanków i kochanek. Skoro tak dużo gadają ze oba to się uczą tego gadania, praw rządzących relacjami i potem to wykorzystują. My w Polsce mamy nieco inną kulturę, inne priorytety i z tego powodu ich poziom umiejętności wydaje nam się olśniewający.

Monako

            Monako to takie urocze księstewko w południowo-wschodniej Francji, formalnie niezależne. Ze względu na niskie podatki wprowadziło się ta mnóstwo bardzo bogatych ludzi. Monako wcale nie jest droższe od Francji, pełne wieżowców, jachtów, drogich samochodów, czyste i piękne. Najwyższy wskaźnik w ilości przejeżdżających dolarów na minutę. Pytanie czy gdyby w każdym kraju obowiązywały niższe podatki i bardziej kapitalistyczne zasady współistnienia byłoby lepiej?

Piosenka o drodze to (nie)bogactwa i o Cebulastwie stosowanym
"Kapitalizm - przecież to chore!"

Cebulastwo

            Ciekawy termin określający pewne, niezbyt estetyczne, zachowania Polaków, zarówno w kraju jak i za granicą. Jest to myślenie i zachowanie głupie, nielogiczne, brzydkie itp. Ale nie chodzi mi o to, by je potępić, o nie. Chodzi o to, by zrozumieć. Łatwo jest powiedzieć, że ktoś jest głupi, ja jestem lepszy, mądrzejszy i mnie te problemy nie dotyczą. O dziwo, tak myśli większość społeczeństwa. I tu pojawia się zasadnicza kwestia: jak to jest z tym cebulastwem? Jak bardzo ono dotyczy każdego z nas?
            Najpierw jednak cechy charakterystyczne:
  • Sandały i skarpety
  • Wynoszenie z all inclusive jedzenia
  • Bycie dusigroszem na wakacjach
  • Nieodparta chęć pokazania własnego pozornego bogactwa innym
  • Uznawanie własnego zdania za święte, niepodzielne, jedyne właściwe (zwłaszcza w kwestiach politycznych i moralnych) a wszystkich, którzy twierdzą inaczej za debili.
  • Wątpliwe moralnie wykorzystywanie osób starszych (rodziców, dziadków) finansowo
  • Brak rozwijania własnych zainteresowań
  • Uznawanie siebie za najlepszego i najważniejszego a wszystkich innych za służbę.
Myślę, że całkiem łatwo zauważyć i rozeznać. I teraz znów się wyrwę z mainstreamu i zamiast narzekać i marudzić jacy to jesteśmy źli, żałośni i jakie to smutne, powiem, że cebulastość dotyczy w dużej mierze tych, którzy na nią narzekają. Warto się zastanowić, popatrzeć na własne zachowanie z boku, najlepiej popytać innych, co im się w nas nie podoba. Pomyśleć o (nie)wypełnianiu powyższych punktów. Zmiana perspektywy zmienia myślenie. Naprawdę.
Jeśli chodzi o przyczyny takich zachowań, to na pewno zawyżone poczucie własnej wartości. Mit o wspaniałej, dawnej Polsce, kultura sarmacka, te sprawy. Z tego wynika żądanie bycia traktowanym lepiej, poczucie, że należy się więcej. Brak odpowiedniej edukacji natury kulturowej i moralnej powoduje, że to poczucie wyraża się niezbyt estetycznie. 

Wydarzenia ze świata bliższego i dalszego


            Tkwiąc w refleksjach międzynarodowych i kulturowych czuję się w obowiązku wyrazić zaniepokojenie konfliktami zbrojnymi na świecie, które ostatnio mają miejsce. Zaznaczam, że wspomnę jedynie o tych stosunkowo nowych i bliskich
            Dość dziwna wojna domowa na Ukrainie. Grupa ludzi, Rosjan, odłączyła się zbrojnie od Ukrainy i chce przyłączyć się do Rosji. Nie wiadomo czy Rosja ich chce, czy ich wspiera. Wiadomo natomiast, że zostały na nią nałożone sankcje (emabargo gospodarcze) co niekorzystnie wpłynie na handel międzynarodowy, a to jest zła informacja. Konflikt zbrojny trwa, odbywają się lokalne potyczki.
            Wykorzystując koncentrację świata na Ukrainie Izrael zaatakował Palestynę. Tam konflikt narodowy i religijny trwa od powstania Izraela, jednego z najbardziej hardych państw współczesnego świata. Spór, niestety, bezpośrednio krzywdzi także cywilów.

            W państwach bliskiego wschodu, jak zawsze, coś się dzieje. Kilka lat temu była arabska wiosna, teraz fanatycy islamscy chcą utworzyć wyznaniowe państwo islamskie. Posługują się w tym celu znaczącymi ilościami broni i nie stronią od przemocy. Nigdy nie byłem przeciwnikiem jakiejkolwiek religii i nadal nie jestem. Przypominam wszystkim, że fanatyzm polega na wybiórczym stosowaniu jakiegoś przepisu i wycieraniu sobie nim gęby, gdy się łamie inne, daleko ważniejsze. Przykre.
            Także my tu sobie gadu gadu o psychologii, o socjologii, o kulturze a na świecie giną ludzie i to z bardzo głupich powodów. Psychologia, owszem, jest potężna, ale czasem trzeba użyć siły zbrojnej, aby zneutralizować zagrożenia dla ogólnoświatowego pokoju, a te są bardzo poważne. Oczywiście, sami nie jesteśmy w stanie nic w tej sprawie zrobić, ale warto mieć świadomość.  Kto wie kiedy przytrafi się okazja do działania…

1 komentarz:

  1. oj tam, Polaków na wakacjach można poznać w każdym miejscu i nie muszą nawet wypowiedzieć żadnego słowa. ostatnio sporo po górach wędruję i tam też da się zauważyć, że pewnego rodzaju cebule tam chodzą, bo takiego braku kultury u niemalże nikogo w Europie się nie spotyka. przynajmniej ja do tej pory nie spotkałam, żeby nie było, że generalizuję. ;)
    pozdrawiam.
    http://poprostumadusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń