sobota, 26 lipca 2014

Podsumowanie Ligi Światowej 2014

            Liga Światowa 2014 dobiegła końca. Tę edycję wygrali Amerykanie przed kolejno Brazylią, gospodarzem turnieju finałowego – Włochami i Iranem. Do Final Six awansowały jeszcze zespoły Rosji i Australii. MVP turnieju został świeżo wprowadzony do reprezentacji USA Taylor Sander. I chyba tyle takiej krótkiej notki prasowej, teraz czas na szczegóły.

„Oh, say, can you see”

            Stany Zjednoczone od kilku lat stanowiły pewną wartość w siatkarskim świecie. W 2008 stara kadra, z Priddym, Ballem, Stanleyem wygrała Igrzyska Olimpijskie. Amerykanie mają zdolność mobilizowania się na duże imprezy, to trzeba im przyznać. Młoda, zdolna kadra zebrana z akademickiej ligi. Zawodnicy chcący się pokazać, by zdobyć kontrakty za granicą w ligach zawodowych. Recepta na sukces? Owszem. Pytanie czy jednorazowy?
Historia pamięta niespodziewany sukces tej kadry z 2008 roku.

Persowie i Kangury

            Liga Światowa ma to do siebie, że grają drużyny z całego świata. My, kibice, mamy tendencję do zauważania jedynie siatkówki europejskiej i to nasz duży błąd. O ile Stany i Brazylia to dość cenione matki na Starym Kontynencie, o tyle Iran czy Australia już nie, a są to zespoły z pierwszej 20. światowego rankingu. Iran gra siatkówkę niska, szybką, a Australia wysoką, szybką, atletyczną. Styl gry różni się od europejskiego, natomiast skuteczność obu reprezentacji godna podziwu, a osiągnięcia nie wzięły się z nikąd. Idąc dalej tym tokiem myślenia, nie zdziwiłbym się, gdyby takie Portoryko, Korea Południowa czy Kamerun namieszały na Mistrzostwach Świata. Piłkarski Mundial pokazuje, że jest to całkiem prawdopodobne.

„praising our leaders, we’re getting in tune”  

            Turniej wyłonił kilku bardzo ciekawych i perspektywicznych zawodników. Przede wszystkim Amerykański przyjmujący Taylor Sander, siatkarz młody, wyjątkowo skoczny, atakujący na dużej szybkości, skuteczności oraz bardzo dobrze radzący sobie w przyjęciu. Świetnie kombinacyjnie grający Marouf (dobrze, że Irańczycy umieścili na koszulkach pseudonimy, nie wyobrażam sobie mówić „proszę państwa, na zagrywce Seyed Mohammad Mousavi Eraghi. A nie, to jednak  Alireza Mobasheri Demneh." I już po akcji.), irański oraz najlepszy w turnieju rozgrywający. Bardzo skuteczny w ataku oraz w zagrywce Australijski atakujący Thomas Edgar. Warto też wspomnieć o wielce perspektywicznym polskim przyjmującym Mateuszu Mice, który posiada bardzo dobre warunki fizyczne, świetne wyszkolenie techniczne, nieomalże perfekcyjne przyjęcie. Z tymi atutami ma szansę nawet na pierwszą szóstkę naszej kadry i na stanie się jednymi z najlepszych tzw. defensywnych przyjmujących na świecie. To są wschodzące gwiazdy światowej siatkówki, indywidualne odkrycia tej edycji Ligi Światowej.
Świetny w przyjęciu, szybki i skuteczny w ataku. Taylor Ander - MVP tegorocznej Ligi Światowej

(nie)wielcy przegrani

            Tę kategorie należy zacząć niewątpliwie od reprezentacji Polski, która różnicą setów przegrała awans do Final Six z Brazylią. Polacy, owszem, grali nierówno, ale momentami prezentowali siatkówkę niezwykle skuteczną, kombinacyjną, szybką, nowoczesną. Biorąc pod uwagę kontuzję Michała Kubiaka i niedyspozycję starszych siatkarzy, Polacy i tak zaliczyli niezły występ. I tak, cały czas uważam, że jest to kadra na Mistrzostwo Świata. I walka o ten tytuł będzie wiążąca, będzie tym, z czego Orły Antigi zostaną, niewątpliwie, rozliczone.
            Jeden z piękniejszych meczów tejże edycji rozgrali Francuzi, którzy polegli 3:2 z Australią w meczu finałowym Final Four II dywizji. Starcie niskiej, francuskiej siatkówki z atletyczną australijską wygrali gospodarze. Francuzi jednak pokazali dobrą dyspozycję i, moim zdaniem, będą stanowić istotną siłę we wrześniu.
            Dobrze dysponowana kadra Serbii przegrała ostatni grupowy mecz, który był jednocześnie mecze o awans do Final Six z reprezentacją USA. Można mówić o różnych fazach, o falującej dyspozycji obu ekip itp. natomiast Serbowie w trudnej grupie walczyli dzielnie i byli o krok od sporego sukcesu.
Mateusz Mika - grał sobie we Francji, teraz wrócił do Polski, do Gdańska, gdzie zagra w następnym sezonie PLusligi. MVP Polskiej reprezentacji w Lidze światowej, taki tytuł mu nadam.

  Nowa formuła z ulepszonym….i większą niż standardowa dawką emocji.

            W tej edycji Ligi Światowej widać było mnóstwo (a może to j się starzeją i zauważam coraz więcej) spraw natury organizacyjnej, które można byłoby poprawić. Na pierwszy plan wybiła się nowa formuła trzech dużych grup, która, moim zdaniem, jest wynalazkiem genialnym. Dwie grupy elity po 4 zespoły, z których wychodzą do Final Six po dw zespoły. Trzy grupy zaplecza elity, z których zwycięzcy i gospodarz turnieju walcza o miejsce w Final Six i awans do wyższej dywizji, w której zastąpi zespół, który osiągnął najmniejszą liczbę punktów w dwóch grupach. No i jest trzecia grupa pretendentów do elity (te nazwy). Ona już wcześniej zakończyła swoją walkę o awans do wyższej dywizji, która wygrali Kubańczycy, pokonując Turków i podobnie zastąpią najsłabszy zespół II dywizji (Japonię), o ile spełnią wymagania formalne.
            Formuła jest świetna, choć nieco skomplikowana, z kilku względów. Po pierwsze, zostaje zachowana ciągłość rywalizacji. Każda kolejna edycja Ligi Światowej będzie ze sobą powiązana, tworząc ściślej związany ze sobą cykl. Jasne zasady przydziału do grup , rywalizacja z przeciwnikami na podobnym poziomie – ładnie to wyglądało w tym sezonie.

Aspekty pozasportowe

            Rolą dziennikarza sportowe jest je dostrzegać i oceniam, gdyż w duży sposób wpływają na  widowisko. Casus stronniczych sędziów bocznych już znamy – trzeba po prostu, jak w piłce nożnej, zatrudnić profesjonalnych sędziów linowych. Wideoweryfikacja była, myliła się niekiedy, ale system się udoskonala i ja w niego wierzę. Powinno się go jeszcze rozszerzyć na drugą dywizję. W zaciętych pojedynkach ten jeden punkt z błędu arbitra może być wiążącym, a przecież dążymy do zaciętych pojedynków, prawda?
            Uwagę z socjologicznego punktu widzenia zwracają Irańczycy. Z dwóch względów. Po pierwsze, kibicują niezwykle…zagorzale. Głośno. Po drugie, w Iranie nie ma kobiet na trybunach (na meczach wyjazdowych są). No i kobiety nie są zadowolone z tego stanu rzeczy i starają się jakoś przeciwdziałać. Ale będzie trudno zmienić kulturowo-religijne zasady  tegoż kraju. Jeszcze jedna rzecz – siatkówka podbija nowe rejony – i nie chodzi o Iran, Australię czy Koreę Południową. Chodzi o….korty tenisowe. Na jednym z nich Polacy zagrali w tej edycji z Włochami. Po czym wybrałem się z dziewczyną i piłką do siatkówki halowej na otwarte boisko do siatkówki i powiem Wam, że jak wieje, to nie da się grać. Ale na Foro Italico nie wiało, a przynajmniej nie znacząco. Pomysł ogólnie jest świetny, żeby „zatrudnić” większe obiekty, ale warunkiem jest antywiatrowość i antydeszczowość.
Tak, tu grali siatkarze.

Wakacje!


            Wakacje mam od Wielkanocy, ale te ściśle odsiatkarskie dopiero teraz. Usłyszymy się na pewno na Memoriale Huberta Jerzego Wagnera a potem na Mistrzostwach Świata. Już teraz zapraszam na te imprezy w imieniu własnym i kolegów z radiogol.pl. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz