Sabaton –
tzw. gimbometal ze względu na dużą ilość „fanów” znających 2 utwory
opowiadające o polskiej historii. Co by nie mówić „40:1” to cudeńko, 1. kategoria i w ogóle.
Także z marketingowego punktu widzenia wielki sukces, bo od tego się zaczęło,
dzięki tej piosence ludzie zaczęli kojarzyć nazwę „Sabaton”.
Tak serio,
to szwedzka grupa z Falun, grająca metal, taką chyba jego najklasyczniejszą
odmianę, nie znam się na szczegółach. Głównym tematem (i chyba jedynym) jest
wojna, zwłaszcza II wojna światowa. Przynajmniej nie wypowiadają się w
sprawach, na których się nie znają jak większość współczesnych blogerów. No i
muzykę dobrą robią przynajmniej na tyle, że 2 piosenki dostało 1. kategorię a
kilka innych kandyduje na 2. I udało mi się stworzyć listę. 10 utworów, średnia
4,2. Link do posłuchania całości listy: https://www.youtube.com/watch?v=ByzlO4dEYEA&list=PLIA8-ALnwbfzcy7-bBBNz4MDGJwAHZ3p8
Standardowo
link do listy zrobionej na youtube’ie. No i standardowo polecam analizę tekstów
oraz….oglądanie teledysków. Są całkiem dobre no i profesjonalnie zrobione.
Po sukcesie "40:1" Sabaton kontynuował "polską" tematykę. Mimo najlepszych starań coś nie wyszło. Choć teledysk zrobiony ładnie. Polscy gimbofani nie zwrócili na to uwagi uznając "upraising" za drugą znaną im, i rzecz jasna, cudowną piosenkę Natomiast kolejna piosenka udowadnia, że można ładnie przedstawić problem Powstania Warszawskiego.
Primo victoria
Początek nie mógł być inny.
Wprowadzenie do listy, wprowadzenie aliantów do Europy podczas II wojny
światowej, inwazja na Normandię. Prolog ważnego wydarzenia, zachęca do walki,
która wiemy jak przeprowadzić, umiemy, boimy się, ale wiemy, że trzeba się
wysilić, żeby osiągnąć zamierzony cel. Oj tak, wojna jest metafora życia, nie
da się ukryć. Motywator przedmaturalny dla mnie.
The ballad of a bull
Z albumy „Hereoes”, który opowiada
mało znane historie wyjątkowych ludzi z czasów, jakby inaczej, II wojny
światowej. Ta konkretna piosenka to historia Lesly’ego Allena, Australijczyka,
który uratował życie 12 kolegom podczas starć na dalekim wschodzie. Pięknie
opowiedziana historia udowadnia, że metal to nie tylko moc. Bohaterowie nie
muszą być wylansowani, spektakularni, ale istnieją i to daje nadzieję na
przyszłość. I jeszcze jedna refleksja nad życiem, nad pewnymi wydarzeniami, na
które nie mamy wpływu. Świetny, cudowny, wspaniały, 1. kategoria.
In the name of God
Każda lista
dzieli się na małe podlisty, zazwyczaj na rozpędzającą i właściwą. W tym
przypadku mamy jeszcze jedną mała podlistę – utworów nie od II wojnie
światowej. Początkuje ją In the name of God, krytykujące poczynania
terrorystów, fanatyków religijnych, którzy w istocie działają niemoralnie i
wbrew własnej religii. Celnie uchwycone absurdalne motywy, irracjonalność i
szkodliwość postępowania.
We burn
Piosenka o masakrze w Srebrenicy
podczas rozpadu Jugosławii. Ludobójstwo dokonane przez Serbów w 1995 na
muzułmanach zamieszkujących miasto
ilustruje zaślepienie przez własną (czyjąś) wizję przyszłego świata,
która jest być może szczytna, ale niemożliwa do zrealizowania, a środki do jej
osiągnięcia wysoce niemoralne. Bo serio, wiecie, łatwo popaść we własną wizję
świata i ją realizować niż stale modyfikować tak, aby była pożyteczna, a nie
szkodliwa. Mordowanie niewinnych to ekstremum, ale jest wiele lżejszych głupot.
A lifetime of War
Najsmutniejsza piosenka Sabatonu,
idealna na miejsce 5, uspokajającą, ale jednocześnie bardzo przygnębiająca.
Rzecz kieruje nas w lata 1618-1648, kiedy to na terenach Europy, ale poza
Rzeczpospolitą szalała wojna trzydziestoletnia, będąca starciem
polityczno-religijnym, między najbardziej znaczącymi krajami Europy. Starciem,
które zniszczyło wiele miast, zakończyło mnóstwo ludzkich żywotów i ogólnie
tragedia, a wszystko poprzez ambicje rządzących.
"Price of a mile" nie dostało się na listę poprzez kontrast.Nie opowiadając o II wojnie światowej utwór ten pozytywnie się wyróżnił, zyskując moją uwagę. Jednak, gdy go zestawiłem z piosenką Iron Maiden o tejże samej tematyce, w skutek porównania, wypadł z rozważań nt. angażu w 3. kategorię. Poniżej konkurencja ze świetnie zrobionym teledyskiem:
White death
Wracamy do II wojny
światowej. Wiem, że tęskniliście. Konkretnie do wojny zimowej, która miała
miejsce mniej więcej w podobnym czasie.
Opowieść o fińskim snajperze, którzy dziesiątkował szeregi Sowietów w tejże
wojnie. Zimny profesjonalizm. Bardzo dosłownie. W sumie fajny temat, ale utwór
nie błyszczy czymś wyjątkowym na tle pozostałych, stąd niezbyt chlubne 6. miejsce.
Resist and bite
Rozpędzamy się dalej.. Świetny utwór
o jednym z niewielu oddziałów, który stawił Niemcom opór w 1940 podczas inwazji
na Francję. Walka z silniejszym przeciwnikiem, skazana na niepowodzenie, ale żołnierze
Chasseurs
Ardennais walczyli, gdyż uznali to za swoją misję. Często to
puszczam w radiu, gdy dany zespół przegrywa mecz, ale się nie poddaje, będzie
stawiał opór i gryzł przeciwnika, aż wygryzie…albo polegnie.
Screaming eagles
Budzik! Utwór opowiada o żołnierzach
alianckich, którzy bronili bunkra zimą 1944 roku podczas ofensywy Osi w
Ardenach. Tak, tak, do znudzenia powtarzany motyw beznadziejnej sytuacji i
bohaterskiej obrony. Ale ładnie zaśpiewany, rozpędzający i doskonale
współgrający z następną.
Motyw (beznadziejnej?) walki za ideały. Piękny motyw, tak często poruszany i...ważny.
40:1
Pamiętam jak w moim cudownym,
Urszulańskim gimnazjum ta piosenka pojawiła się na apelu we wrześniu. Wrażanie jakie
na mnie zrobiła było cudowne, niepowtarzalne, pozostało we mnie do dziś. Duma,
potęga, odwaga, honor – zapomniane pojęcia. Sabaton uwiecznił bohaterską
postawę żołnierzy polskich w czasie bitwy pod Wizną w trakcie kampanii
wrześniowej 1939 roku. Uwieczniając w epicki, 5-gwiazdkowy ( a jakby inaczej!)
sposób, zyskał sobie miłość polskich fanów, w dużej mierze gimnazjalnych,
którym się w sumie nie dziwię, bo rzecz piękna. Ale trzeba pamiętać – miłość do
kogoś nie może być bezkrytyczna i musi się wiązać z dalszym poznawaniem, niezależnie
od tego czy jest to człowiek, zespół, nauka czy inne twory kultury.
Jeśli chodzi o posłuchanie to na
listę wrzucam teledysk fanowski, który podówczas zrobił na mnie ogromne
wrażenie, ale polecam także, nie wiem czy nie lepszy w sumie, teledysk
oficjalny Sabatonu. Dalej, co do piosenki, używam jej w czasie meczów polskiej
reprezentacji w siatkówce, gdzie zawołanie „No army will enter that land that
is protected by polish hand!” ma przełożenie, w przeciwieństwie do piłkarzy
chociażby.
Co z tego, że teksty takie piękne i poruszające poważną tematykę, kiedy sama muzyka stoi na tak niskim poziomie. Z tego właśnie względu, Sabaton nie potrafi mnie kupić.
OdpowiedzUsuń