piątek, 18 lipca 2014

Sabaton - subiektywny wybór

            Sabaton – tzw. gimbometal ze względu na dużą ilość „fanów” znających 2 utwory opowiadające o polskiej historii. Co by nie mówić  „40:1” to cudeńko, 1. kategoria i w ogóle. Także z marketingowego punktu widzenia wielki sukces, bo od tego się zaczęło, dzięki tej piosence ludzie zaczęli kojarzyć nazwę „Sabaton”. 
            Tak serio, to szwedzka grupa z Falun, grająca metal, taką chyba jego najklasyczniejszą odmianę, nie znam się na szczegółach. Głównym tematem (i chyba jedynym) jest wojna, zwłaszcza II wojna światowa. Przynajmniej nie wypowiadają się w sprawach, na których się nie znają jak większość współczesnych blogerów. No i muzykę dobrą robią przynajmniej na tyle, że 2 piosenki dostało 1. kategorię a kilka innych kandyduje na 2. I udało mi się stworzyć listę. 10 utworów, średnia 4,2. Link do posłuchania całości listy: https://www.youtube.com/watch?v=ByzlO4dEYEA&list=PLIA8-ALnwbfzcy7-bBBNz4MDGJwAHZ3p8
            Standardowo link do listy zrobionej na youtube’ie. No i standardowo polecam analizę tekstów oraz….oglądanie teledysków. Są całkiem dobre no i profesjonalnie zrobione.
Po sukcesie "40:1" Sabaton kontynuował "polską" tematykę. Mimo najlepszych starań coś nie wyszło. Choć teledysk zrobiony ładnie. Polscy gimbofani nie zwrócili na to uwagi uznając "upraising" za drugą znaną im, i rzecz jasna, cudowną piosenkę Natomiast kolejna piosenka udowadnia, że można ładnie przedstawić problem Powstania Warszawskiego.


Primo victoria

            Początek nie mógł być inny. Wprowadzenie do listy, wprowadzenie aliantów do Europy podczas II wojny światowej, inwazja na Normandię. Prolog ważnego wydarzenia, zachęca do walki, która wiemy jak przeprowadzić, umiemy, boimy się, ale wiemy, że trzeba się wysilić, żeby osiągnąć zamierzony cel. Oj tak, wojna jest metafora życia, nie da się ukryć. Motywator przedmaturalny dla mnie.

The ballad of a bull

            Z albumy „Hereoes”, który opowiada mało znane historie wyjątkowych ludzi z czasów, jakby inaczej, II wojny światowej. Ta konkretna piosenka to historia Lesly’ego Allena, Australijczyka, który uratował życie 12 kolegom podczas starć na dalekim wschodzie. Pięknie opowiedziana historia udowadnia, że metal to nie tylko moc. Bohaterowie nie muszą być wylansowani, spektakularni, ale istnieją i to daje nadzieję na przyszłość. I jeszcze jedna refleksja nad życiem, nad pewnymi wydarzeniami, na które nie mamy wpływu. Świetny, cudowny, wspaniały, 1. kategoria.

In the name of God

            Każda lista dzieli się na małe podlisty, zazwyczaj na rozpędzającą i właściwą. W tym przypadku mamy jeszcze jedną mała podlistę – utworów nie od II wojnie światowej. Początkuje ją In the name of God, krytykujące poczynania terrorystów, fanatyków religijnych, którzy w istocie działają niemoralnie i wbrew własnej religii. Celnie uchwycone absurdalne motywy, irracjonalność i szkodliwość postępowania.

We burn

            Piosenka o masakrze w Srebrenicy podczas rozpadu Jugosławii. Ludobójstwo dokonane przez Serbów w 1995 na muzułmanach zamieszkujących miasto  ilustruje zaślepienie przez własną (czyjąś) wizję przyszłego świata, która jest być może szczytna, ale niemożliwa do zrealizowania, a środki do jej osiągnięcia wysoce niemoralne. Bo serio, wiecie, łatwo popaść we własną wizję świata i ją realizować niż stale modyfikować tak, aby była pożyteczna, a nie szkodliwa. Mordowanie niewinnych to ekstremum, ale jest wiele lżejszych głupot.

A lifetime of War

            Najsmutniejsza piosenka Sabatonu, idealna na miejsce 5, uspokajającą, ale jednocześnie bardzo przygnębiająca. Rzecz kieruje nas w lata 1618-1648, kiedy to na terenach Europy, ale poza Rzeczpospolitą szalała wojna trzydziestoletnia, będąca starciem polityczno-religijnym, między najbardziej znaczącymi krajami Europy. Starciem, które zniszczyło wiele miast, zakończyło mnóstwo ludzkich żywotów i ogólnie tragedia, a wszystko poprzez ambicje rządzących.
"Price of a mile" nie dostało się na listę poprzez kontrast.Nie opowiadając o II wojnie światowej utwór ten pozytywnie się wyróżnił, zyskując moją uwagę. Jednak, gdy go zestawiłem z piosenką Iron Maiden o tejże samej tematyce, w skutek porównania, wypadł z rozważań nt. angażu w 3. kategorię. Poniżej konkurencja ze świetnie zrobionym teledyskiem:


White death

            Wracamy do II wojny światowej. Wiem, że tęskniliście. Konkretnie do wojny zimowej, która miała miejsce mniej więcej w podobnym czasie. Opowieść o fińskim snajperze, którzy dziesiątkował szeregi Sowietów w tejże wojnie. Zimny profesjonalizm. Bardzo dosłownie. W sumie fajny temat, ale utwór nie błyszczy czymś wyjątkowym na tle pozostałych, stąd niezbyt chlubne 6. miejsce.

Resist and bite

            Rozpędzamy się dalej.. Świetny utwór o jednym z niewielu oddziałów, który stawił Niemcom opór w 1940 podczas inwazji na Francję. Walka z silniejszym przeciwnikiem, skazana na niepowodzenie, ale żołnierze Chasseurs Ardennais walczyli, gdyż uznali to za swoją misję. Często to puszczam w radiu, gdy dany zespół przegrywa mecz, ale się nie poddaje, będzie stawiał opór i gryzł przeciwnika, aż wygryzie…albo polegnie.

Screaming eagles

            Budzik! Utwór opowiada o żołnierzach alianckich, którzy bronili bunkra zimą 1944 roku podczas ofensywy Osi w Ardenach. Tak, tak, do znudzenia powtarzany motyw beznadziejnej sytuacji i bohaterskiej obrony. Ale ładnie zaśpiewany, rozpędzający i doskonale współgrający z następną.
Motyw (beznadziejnej?) walki za ideały. Piękny motyw, tak często poruszany i...ważny. 

40:1

            Pamiętam jak w moim cudownym, Urszulańskim gimnazjum ta piosenka pojawiła się na apelu we wrześniu. Wrażanie jakie na mnie zrobiła było cudowne, niepowtarzalne, pozostało we mnie do dziś. Duma, potęga, odwaga, honor – zapomniane pojęcia. Sabaton uwiecznił bohaterską postawę żołnierzy polskich w czasie bitwy pod Wizną w trakcie kampanii wrześniowej 1939 roku. Uwieczniając w epicki, 5-gwiazdkowy ( a jakby inaczej!) sposób, zyskał sobie miłość polskich fanów, w dużej mierze gimnazjalnych, którym się w sumie nie dziwię, bo rzecz piękna. Ale trzeba pamiętać – miłość do kogoś nie może być bezkrytyczna i musi się wiązać z dalszym poznawaniem, niezależnie od tego czy jest to człowiek, zespół, nauka czy inne twory kultury.
            Jeśli chodzi o posłuchanie to na listę wrzucam teledysk fanowski, który podówczas zrobił na mnie ogromne wrażenie, ale polecam także, nie wiem czy nie lepszy w sumie, teledysk oficjalny Sabatonu. Dalej, co do piosenki, używam jej w czasie meczów polskiej reprezentacji w siatkówce, gdzie zawołanie „No army will enter that land that is protected by polish hand!” ma przełożenie, w przeciwieństwie do piłkarzy chociażby.

Light in the black

            Ta lista ma pewną wadę – kończy się. Ma swoje słabsze i lepsze momenty, ale ogólnie oceniam bardzo pozytywnie i lubię słuchać. Sabaton nie ma w zwyczaju przedłużania, ani skracania przekazu, więc pod tym względem naprawdę pozytywnie. Ostatnia piosenka opowiada o żołnierzach wracających z misji, z ważnego zadaniach, o ich myślach. O tym, co się będzie mówić o ich działaniach, o tym, co przyniosą one dla historii świata. Pojawiają się wspomnienia…Stosuję tę piosenkę, gdy wychodzę z egzaminu i nie wiem jak zostałem oceniony, gdy coś ważnego zrobiłem, ale efektu nie widać, choć jest zawsze nadzieja, że będzie on pozytywny. Takie właśnie światełko w ciemności. Na przykład takie z 1989 roku.

1 komentarz:

  1. Co z tego, że teksty takie piękne i poruszające poważną tematykę, kiedy sama muzyka stoi na tak niskim poziomie. Z tego właśnie względu, Sabaton nie potrafi mnie kupić.

    OdpowiedzUsuń