poniedziałek, 8 września 2014

Początek roku szkolnego. Hehehehe…Nurt psychologii pozytywnej

                Ruszył rok szkolny, ale ja jestem studentem…Ale tak serio, to cieszę się, że już nie mam liceum, że jestem dorosły, samodzielny, we własnym mieszkaniu. Cieszę się, że idę na samodzielnie wybrane studia, sam będę ustalał swój plan zajęć i w ogóle obiektywna wolność. Natomiast nowe wzywania – powoli trzeba szukać pracy w satysfkacjonującym zawodzie, źródeł finansowania i wiele innych wyzwań. Nigdy w miejscu, zero stabilizacji!
       teraz ja
            Kiedyś myślałem, że jak się będzie w czymś geniuszem i będzie to robiło, to się osiągnie sukces. I tak myślałem, że będę najlepszym na świecie dziennikarzem sportowym i psychologiem. Że wszyscy będą mnie kochać i rozrywać. No i, naturalnie, zacząłem działać w tej materii, sprawdzać się, spełniać marzenia. Wszedłem w grupę ludzi, którzy uważali podobnie i bum – nastąpiło brutalne zderzenie z rzeczywistością. Człowiek się dowiaduje, że są lepsi od niego, w końcu to stwierdza (nie zawsze). I dalej, ok, bierze przykład z lepszych, uczy się, staje sam coraz lepszy, ale z czasem nie dlatego, by być najlepszym, ale dlatego, że kocha to robić. I jest szczęśliwy, że może.

            I tu wychodzi szczęście: większość czytelników tego bloga nigdy nie będzie „naj”. Nie będziecie najwięcej zarabiać nie będziecie mieć najpiękniejszych kobiet/mężczyzn, nie będziecie mieli najwięcej like’ów na Facebooku a już na pewno nie będziecie nigdy mieć wszystkiego, co sobie wymarzycie. Dobrze, potrzebnie i pięknie jest spełniać swoje marzenia, gonić je i dopinać swego, ale jeszcze lepiej i naprawdę, chyba najcudowniej w świecie jest się umieć cieszyć z tego, co się ma. 

Nurt psychologii pozytywnej

           Cały post będzie o nurcie, który powstał w psychologii w ciągu ostatnich 20-30 lat. Nurt, prąd myślowy, zakłada koncentrację ludzi, w tym wypadku naukowców, psychologów pracujących w zawodzie. Olbrzymim uzupełnieniem, wręcz bazą dla tego posta jest przemówienie prekursora, ojca nurtu psychologii pozytywnej, Martina Selingmana: http://www.ted.com/talks/martin_seligman_on_the_state_of_psychology

Krótka historia

            Przypomnijcie sobie Freuda, Younga. Głównym założeniem szkoły psychoanaliza, która zapoczątkowała naukę o ludzkiej psychice, było, stety bądź nie, założenie, że z każdym człowiekiem coś jest nie w porządku. Psychoanaliza mówi, że są w nas spory wewnętrzne, które najprawdopodobniej wynikają z problemów w dzieciństwie, a jak byliśmy molestowani albo masturbowaliśmy się za pomocą kału to już w ogóle ekstaza. I od dekad psychologowie pomagali ludziom chorym stać się zdrowymi (raz) dwa badali zachowanie wszystkich ludzi ogólnie (Wundt, Aronson, Maslow). I to było dobrze, bo udało się wynaleźć leki i terapie na takie choroby jak depresja, anoreksja, schizofrenia, różne uzależnienia. Z drugiej jednak strony psychologowie skupili się na szukaniu choćby najmniejszych przejawów problemów natury klinicznej (czyli wymienionych chorób). Powstał nawet taki dowcip: przychodzi człowiek do psychologa z jednym problemem a wychodzi z dziesięcioma. I psycholog cały szczęśliwy, że te problemy znalazł.

Zarys myślenia

            Więc Seligman powiedział „no”. Zacznijmy pomagać ludziom szczęśliwym, bez poważniejszych zaburzeń. Pomóżmy ludziom stać się szczęśliwszymi. I zwykłym ludziom, a nie tylko tym chorym klinicznie. Myśl Selingmana wychodzi z myśli innego, nieżyjącego już psychologa, Carla Rogersa. Rogers twierdził, że w każdym człowieku jest talent, możliwość rozwoju, trzeba ją tylko odkryć. Rogers w ogóle wprowadził do psychologii takie pojęcia jak rozmowa, emocje, motywacja, empatia. Pojęcia humanistycznie i niemierzalne eksperymentalnie. Podsumowując, psychologia pozytywna, to nurt myślowy wśród psychologów, którego głównym założeniem jest, że misją psychologów, psychologii jest polepszanie żywotów zwykłych, zdrowych (mniej więcej) ludzi.
Pozytywnie!

„nie ma ludzi zdrowych, są tylko nieprzebadani”

            Psychologia pozytywna nie zaprzecza tezie, że każdy człowiek cierpi na jakieś zaburzenia czy zwyczajnie ma wady. To prawda i temu się zaprzeczyć nie da. Ale psychologia pozytywna „odkryła” coś genialnego – każdy człowiek ma jakieś zalety! Tak, to prawda! I od tego cudownego odkrycia skupiamy się nie tylko na zaleczaniu, wyplenianiu wad, ale także, w równym stopniu, na wspomaganiu talentów, wzmacnianiu zalet. Oczywiście, w zależności od terapii można się skupić na jednym bardziej, na drugim mniej czy po prostu na danym polepszaniu danego aspektu życia, pomijając fakt czy jest wadą czy zaletą.

 Pleasure life, good life, meaningful life

            Psychologowie uwielbiają zgrywać filozofów. Tworzą piękne sentencje, złote myśli, które ludzie będą powtarzać i się zachwycać jak „wiem, że nic nie wiem”, albo „myślę, więc jestem”. Całkiem zabawne, że psychologia ludowa wytworzyła mnóstwo złotych myśli, którymi większość ludzi się w życiu kieruje i im to całkiem nieźle wychodzi, bez absolutnie żadnego wsparcia naukowego. Natomiast gdy ktoś się dowiaduje jak działają mechanizmy psychologiczne, niekiedy się gubi, źle interpretuje i ogólna jakość jego życia pogarsza się. Taka tam refleksja, kiedyś może o tym szerzej.

Not only “Girls just wanna have fun”

            Wracamy do tematu: Selingman stworzył więc wersję „bycie szczęśliwym dla leniwych”. Wystarczy zapamiętać nagłówek poprzedniego akapitu i ekstaza. Pleasure life jest to podejście do życia, czerpanie z niego jak najwięcej pozytywnych emocji, jak najmniej negatywnych. I nie chodzi hedonizm, raczej o wyrzucenie ze swojego życia zamartwiania się, narzekania, marudzenia, a wprowadzenie w nie więcej miłości, życzliwości, rozrywki, spełniania marzeń, satysfakcji i dumy. Taka radość:
 

Nauką i pracą ludzie się bogacą

            Flow to termin wprowadzony przez węgierskiego psychologa o cudownym nazwisku:
Mihály Csíkszentmihályi. Sugeruj wymówić. Raz jeszcze. Powtórz…Termin mówi o stanie afekt, w którym nie odczuwa się emocji, gdyż człowiek tak bardzo się zaangażował w pewną czynność, że nic nie czuje. Jest to czyste flow, które zdarza się niezwykle rzadko, jeśli w ogóle. Bardziej bym flow w teorii Selingmana określił jako posiadanie zajęcia, zaangażowanie się. Dlatego ludzie chcą mieć pracę – żeby mieć co robić. Niekoniecznie podczas pracy zapominać o całym świecie, ale o jego 80-90% chociażby i już lepiej. Wtedy wyzwala się flow częściowe – częściowo zanika poczucie czasu, maleje znaczenie większości emocji. I to też jest bardzo ważne. I tutaj też się zawiera sekret szczęśliwości zwykłych ludzi: praca, obowiązki domowe, rozrywka. Są zajęci, zapominają o problemach.

„Znajdź sobie wielki cel.”

            Jeśli coś robimy dla czegoś większego od nas, dostarcza nam to szczęścia pod jeszcze inną postacią. I są to chyba największe pozytywne emocje: duma, satysfakcja, poczucie spełnionego obowiązku, poczucie dobrze przeżytego życia. Tymi większymi od nas celami mogą być: własna przyjemność, własna reputacja, własne poczucie spełnienia i to samo dotyczące drugiej osoby. Robimy coś dla siebie, dla kogoś i to już jest wielkim celem. Zawsze lepiej robić coś, mając cel niż go nie mając. Podczas samej czynności doświadczamy flow, ale także poczucia „robię coś dobrego, coś pięknego, coś wartego mojego wysiłku”. Natomiast największe bodźce to religia, moralność, przyszłość świata, ludzkości. Na nich koncentruje się, nawiasem mówiąc dużo książek, filmów, gier komputerowych. Jeden bohater ratuje ludzkość przed zagładą. I samo dzieło piękne. Ale emocje w bohaterze…
Gamerzy zrozumieją...

Subiektywna krytyka i ocena nurtu

            Psychologia pozytywna jest świetna i bardzo pomogła współczesnej psychologii wejść na właściwe tory. Ma jednak sporą wadę: jest zbyt profesorska. Zostały opisane pewne mechanizmy, modele, zawołania, złote myśli czyniące ludzi szczęśliwszymi. Nie ma jednak wyraźnego, dokładnego wskazania: co Ty masz robić, aby stać się szczęśliwszym? Co dokładnie zmienić w swoim życiu? Na szczęście, terapeuci, doradcy i coache z całego świata znaleźli już na to rozwiązanie. O nim w następnym odcinku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz