Przepraszam
Was bardzo. Ledwo wróciłem z obozu integracyjnego w Poroninie, to jechałem
odwiedzić Poznań, miałem upojny weekend z ukochana i dopiero się wziąłem za
pisanie. A pisać jest o czym i będą szybko wpadać nowe posty. Dziś bardziej
zaawansowany artykuł o psychologii emocji. Potem dalej będzie psychologia
szczęścia, z czasem coraz bardziej oddalająca się od nauki, schodząca coraz
bardziej w moje refleksje.
Rozpoczynam
rok akademicki! Nie mogę wręcz powstrzymać podniecenia z tego powodu. Nareszcie
koniec wakacji! Będzie można się nauczyć ciekawych rzeczy, poznać wspaniałych
ludzi, zweryfikować swoje plany na przyszłość (magia mojego podejścia, zwróćcie
uwagę). Plan mam uroczo zabałaganiono-nieobecny, ale jak to MISHowiec, wszystko
się wyjaśni w przeciągu października.
![]() |
| Ja tam lubię wstawać rano. Niestety, mój plan raczej się przeciągnął do nocy. Damn! Za semestr będzie lepiej. |
Dwa tygodnie temu pisałem o pośrednich sposobach wpływania na swoje emocje. Teraz opowiem o tym jak sterować, tworzyć, niszczyć, zmieniać emocje, aby być szczęśliwym. Dużo o emocjach pisałem w psychologii sukcesu. Tam też było odrobinę sterowania. Teraz postanowiłem bardzo mocno rozwinąć teorię psychologii emocji, żeby to wszystko poskładać. Także tekst dla zaawansowanych.
Stany afektywne
Emocje,
nastroje, uczucia, sentymenty, afekty, namiętności – to wszystko dotyczy
szeroko pojmowanej afektywności (wyrażania tego, co czujemy). Emocje są
najbardziej podstawowe, wywołane przez bodziec. Uczucia są bardziej świadomą i
bardziej trwała wersją wielu emocji i odnoszą się do danej rzeczy lub osoby, a
nie są tylko wywoływane przez bodźce. Nastroje to przedłużające się stany
afektywne wywołane seria bodźców. Afekty są bardzo silne, gwałtowne i
krótkotrwałe. Sentymenty to na ogół preferencję – lubię lody czekoladowe, nie
lubię kobiet z krótkimi włosami. Kończąc, namiętności to skłonności do
przeżywania poprzednio wymienionych stanów. Na potrzeby psychologii szczęścia
skupimy się oczywiście na bazowych emocjach, na przedłużających się emocjach
(uczuciach), na sentymentach oraz…afektach.
Po co są emocje?
Emocje mają
funkcje bardzo mocno poznawczą. Mówią nam o tym, co jest dla nas dobre, a co
złe, jak się zachowywać w określonych sytuacjach, jak być dobrze postrzeganym,
co robić, czego nie robić. Są także napędem w działaniu, zwłaszcza słynny
stres. Są także solą życia – czynią je ciekawym, klimatycznym, powodują, że
(nie) chce się żyć. Rola emocji jako przypraw jest także bardzo istotna.
Rola emocji pozytywnych i negatywnych
Emocje
pozytywne są prostym komunikatem „jest dobrze”. Ich zasadniczym celem jest
zachęcanie do tego by było podobnie. Natomiast szeroko pojmowane negatywne
emocje informują, że jest źle i trzeba coś zrobić, aby było lepiej. I teraz
żeby coś zrobić z tymi emocjami możemy albo zmienić środowisko (czyli kupować i
bogacić się jak nam się wmawia), podejście o czym pisałem uprzednio oraz…powiedzieć
emocji „do widzenia, nie potrzebuje Cię”.
Emocjonalne perpetuum mobile
Kolejny
krąg wtajemniczenia – wytwarzanie emocji z emocji, najczęściej poprzez
czynność. Zawsze ilustruje efekt emocjonalnego perpetuum mobile na sporcie.
Piłkarze zdobywają gola, cieszą się, biegają, skaczą, fruwają, robią kołyski.
Po co? Wyrażanie radości (tej konkretnej emocji) powoduje, że pojawia się jej
więcej, więcej i jeszcze więcej. W ten sposób powstaje niekiedy mechanizm
uzależnienia, ale nie zawsze. W końcu ile czasu można się cieszyć z utraty
gola? Podobnie ludzie spożywający alkohol w pewnym momencie się opamiętują, że
wypili za dużo i przestają. No i perpetuum mobile przestaje działać. Podobny
mechanizm można zauważyć w przypadkach rosnącej nienawiści wobec określonych
grup, fascynacji daną dziedziną nauki, zakochiwania się za pomocą myśli czy
wczuwania się w stany afektywne z filmów, piosenek, książek.
Przykład emocjonalnego perpetuum mobile z moją ukochana hiperbolizacją.
Zamienianie emocji
Najwyższy
krąg wtajemniczenia. Za pomocą odpowiedniej myśli zazwyczaj dotyczącej
podejścia możemy znacząco, choć tymczasowo wpłynąć na odczuwanie. Odbywa się to
najczęściej na poziomie nieświadomym i dotyczy spraw, w których odpowiednie
nastawienie emocjonalne jest niezbędne do przetrwania. Człowiek pociesza się,
że ma szanse przeżyć, choć obiektywnie ich nie ma, ale bez tej nadziei, miałby
mniejsze (wiem, zaawansowane gdybanie). Jak w przypadku wielu procesów
nieświadomych i ten możemy przenieść na poziom świadomości. Łatwo można zmienić
np. złość w smutek (i na odwrót) miłość w radość lub w smutek. Możemy też
wznieść emocje na wyższy poziom, intensyfikując je np. radość w ekstazę,
awersję w nienawiść. No i jeszcze jedno: można nawet zamienić stany afektywne.
Odpowiednią myślą zmienimy sentyment w afekt (Nie lubię Murzynów, zabić
wszystkich Murzynów), uczucie w nastrój (ona mnie nie kocha, cały dzień chodzę
smutny)
Budowanie stanów afektywnych
Wiemy
już jak zamieniamy emocje w jej inne
formy. Teraz dowiemy się jak emocje budują inne stany afektywne. Często
wspomagamy tę metamorfozę działaniami, myślami, innymi bodźcami. Ale ok, po
kolei, nawet w punktach:
·
jeśli grupa bodźców powodujących emocje jest
duża i wybiega od mniej więcej jednego źródła, mówimy o uczuciu wobec źródła
·
jeśli grupa podobnych emocji dociera w dłuższym
okresie czasu i nie jest przerywana emocjami przeciwstawnymi, mamy do czynienia
z nastrojem
·
jeśli doświadczamy bardzo dużej liczby emocji w
bardzo krótkim czasie mówimy o afekcie.
· jeśli od danego źródła dostajemy stałą, ale
niewielką dawkę określonych emocji na przestrzeni dłuższego czasu, mówimy o
sentymencie
Stany afektywne mogą się zmieniać na przestrzeni czasu i
uzupełniać ze sobą. Sentyment (lubię tę dziewczynę) pod wpływem kilku bodźców
od dziewczyny zmienia się w uczucie (kocham ją), a pod wpływem kolejnej dawki
bardzo mocnych, w krótkim czasie w afekt (muszę ją mieć). Z tego potem są gwałty. Nastrój też może
zamienić się w afekt (jest mi tak smutno, trzeba coś z tym zrobić!). Te zmiany
wynikają, niekiedy z bodźców, a niekiedy po prostu z nagromadzenia rozmaitych
emocji.
Na koniec odrobina humoru (Jon zawsze spoko) i możliwości obserwacji zmiany uczuć w afekt, powodujący działanie:
Na koniec odrobina humoru (Jon zawsze spoko) i możliwości obserwacji zmiany uczuć w afekt, powodujący działanie:

Tak sobie czytam Twojego bloga(czasami, przyznaję- na wyrywki) i mogę powiedzieć jedno: masz bardzo ciekawy światopogląd. Nie do końca się z nim zgadzam, ale dajesz do myślenia. :) Szczególnie cenne fragmenty to te motywujące do pracy nad sobą.
OdpowiedzUsuńDziękuję. Takie komentarze motywują mnie do pracy, zwłaszcza, że, niestety, niewiele ich.
OdpowiedzUsuń