niedziela, 28 września 2014

Syntetyzowanie szczęścia cz.2

            Przepraszam Was bardzo. Ledwo wróciłem z obozu integracyjnego w Poroninie, to jechałem odwiedzić Poznań, miałem upojny weekend z ukochana i dopiero się wziąłem za pisanie. A pisać jest o czym i będą szybko wpadać nowe posty. Dziś bardziej zaawansowany artykuł o psychologii emocji. Potem dalej będzie psychologia szczęścia, z czasem coraz bardziej oddalająca się od nauki, schodząca coraz bardziej w moje refleksje.
            Rozpoczynam rok akademicki! Nie mogę wręcz powstrzymać podniecenia z tego powodu. Nareszcie koniec wakacji! Będzie można się nauczyć ciekawych rzeczy, poznać wspaniałych ludzi, zweryfikować swoje plany na przyszłość (magia mojego podejścia, zwróćcie uwagę). Plan mam uroczo zabałaganiono-nieobecny, ale jak to MISHowiec, wszystko się wyjaśni w przeciągu października.
Ja tam lubię wstawać rano. Niestety, mój plan raczej się przeciągnął do nocy. Damn! Za semestr będzie lepiej. 
         
 Dwa tygodnie temu pisałem o pośrednich sposobach wpływania na swoje emocje. Teraz opowiem o tym jak sterować, tworzyć, niszczyć, zmieniać emocje, aby być szczęśliwym. Dużo o emocjach pisałem w psychologii sukcesu. Tam też było odrobinę sterowania. Teraz postanowiłem bardzo mocno rozwinąć teorię psychologii emocji, żeby to wszystko poskładać. Także tekst dla zaawansowanych.

Stany afektywne

            Emocje, nastroje, uczucia, sentymenty, afekty, namiętności – to wszystko dotyczy szeroko pojmowanej afektywności (wyrażania tego, co czujemy). Emocje są najbardziej podstawowe, wywołane przez bodziec. Uczucia są bardziej świadomą i bardziej trwała wersją wielu emocji i odnoszą się do danej rzeczy lub osoby, a nie są tylko wywoływane przez bodźce. Nastroje to przedłużające się stany afektywne wywołane seria bodźców. Afekty są bardzo silne, gwałtowne i krótkotrwałe. Sentymenty to na ogół preferencję – lubię lody czekoladowe, nie lubię kobiet z krótkimi włosami. Kończąc, namiętności to skłonności do przeżywania poprzednio wymienionych stanów. Na potrzeby psychologii szczęścia skupimy się oczywiście na bazowych emocjach, na przedłużających się emocjach (uczuciach), na sentymentach oraz…afektach.

Po co są emocje?

            Emocje mają funkcje bardzo mocno poznawczą. Mówią nam o tym, co jest dla nas dobre, a co złe, jak się zachowywać w określonych sytuacjach, jak być dobrze postrzeganym, co robić, czego nie robić. Są także napędem w działaniu, zwłaszcza słynny stres. Są także solą życia – czynią je ciekawym, klimatycznym, powodują, że (nie) chce się żyć. Rola emocji jako przypraw jest także bardzo istotna.

Rola emocji pozytywnych i negatywnych

            Emocje pozytywne są prostym komunikatem „jest dobrze”. Ich zasadniczym celem jest zachęcanie do tego by było podobnie. Natomiast szeroko pojmowane negatywne emocje informują, że jest źle i trzeba coś zrobić, aby było lepiej. I teraz żeby coś zrobić z tymi emocjami możemy albo zmienić środowisko (czyli kupować i bogacić się jak nam się wmawia), podejście o czym pisałem uprzednio oraz…powiedzieć emocji „do widzenia, nie potrzebuje Cię”.

Emocjonalne perpetuum mobile

            Kolejny krąg wtajemniczenia – wytwarzanie emocji z emocji, najczęściej poprzez czynność. Zawsze ilustruje efekt emocjonalnego perpetuum mobile na sporcie. Piłkarze zdobywają gola, cieszą się, biegają, skaczą, fruwają, robią kołyski. Po co? Wyrażanie radości (tej konkretnej emocji) powoduje, że pojawia się jej więcej, więcej i jeszcze więcej. W ten sposób powstaje niekiedy mechanizm uzależnienia, ale nie zawsze. W końcu ile czasu można się cieszyć z utraty gola? Podobnie ludzie spożywający alkohol w pewnym momencie się opamiętują, że wypili za dużo i przestają. No i perpetuum mobile przestaje działać. Podobny mechanizm można zauważyć w przypadkach rosnącej nienawiści wobec określonych grup, fascynacji daną dziedziną nauki, zakochiwania się za pomocą myśli czy wczuwania się w stany afektywne z filmów, piosenek, książek.
Przykład emocjonalnego perpetuum mobile z moją ukochana hiperbolizacją.

Zamienianie emocji

            Najwyższy krąg wtajemniczenia. Za pomocą odpowiedniej myśli zazwyczaj dotyczącej podejścia możemy znacząco, choć tymczasowo wpłynąć na odczuwanie. Odbywa się to najczęściej na poziomie nieświadomym i dotyczy spraw, w których odpowiednie nastawienie emocjonalne jest niezbędne do przetrwania. Człowiek pociesza się, że ma szanse przeżyć, choć obiektywnie ich nie ma, ale bez tej nadziei, miałby mniejsze (wiem, zaawansowane gdybanie). Jak w przypadku wielu procesów nieświadomych i ten możemy przenieść na poziom świadomości. Łatwo można zmienić np. złość w smutek (i na odwrót) miłość w radość lub w smutek. Możemy też wznieść emocje na wyższy poziom, intensyfikując je np. radość w ekstazę, awersję w nienawiść. No i jeszcze jedno: można nawet zamienić stany afektywne. Odpowiednią myślą zmienimy sentyment w afekt (Nie lubię Murzynów, zabić wszystkich Murzynów), uczucie w nastrój (ona mnie nie kocha, cały dzień chodzę smutny)

Budowanie stanów afektywnych

            Wiemy już  jak zamieniamy emocje w jej inne formy. Teraz dowiemy się jak emocje budują inne stany afektywne. Często wspomagamy tę metamorfozę działaniami, myślami, innymi bodźcami. Ale ok, po kolei, nawet w punktach:
·         jeśli grupa bodźców powodujących emocje jest duża i wybiega od mniej więcej jednego źródła, mówimy o uczuciu wobec źródła
·         jeśli grupa podobnych emocji dociera w dłuższym okresie czasu i nie jest przerywana emocjami przeciwstawnymi, mamy do czynienia z nastrojem
·         jeśli doświadczamy bardzo dużej liczby emocji w bardzo krótkim czasie mówimy o afekcie.
·         jeśli od danego źródła dostajemy stałą, ale niewielką dawkę określonych emocji na przestrzeni dłuższego czasu, mówimy o sentymencie

Stany afektywne mogą się zmieniać na przestrzeni czasu i uzupełniać ze sobą. Sentyment (lubię tę dziewczynę) pod wpływem kilku bodźców od dziewczyny zmienia się w uczucie (kocham ją), a pod wpływem kolejnej dawki bardzo mocnych, w krótkim czasie w afekt (muszę ją mieć).  Z tego potem są gwałty. Nastrój też może zamienić się w afekt (jest mi tak smutno, trzeba coś z tym zrobić!). Te zmiany wynikają, niekiedy z bodźców, a niekiedy po prostu z nagromadzenia rozmaitych emocji. 
Na koniec odrobina humoru (Jon zawsze spoko) i możliwości obserwacji zmiany uczuć w afekt, powodujący działanie:

2 komentarze:

  1. Tak sobie czytam Twojego bloga(czasami, przyznaję- na wyrywki) i mogę powiedzieć jedno: masz bardzo ciekawy światopogląd. Nie do końca się z nim zgadzam, ale dajesz do myślenia. :) Szczególnie cenne fragmenty to te motywujące do pracy nad sobą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję. Takie komentarze motywują mnie do pracy, zwłaszcza, że, niestety, niewiele ich.

    OdpowiedzUsuń