poniedziałek, 17 lutego 2014

Koniec fazy zasadniczej Plusligi 2013/2014

Plusliga chyli się ku końcowi... Pozostały 3 kolejki do ostatecznych rozstrzygnięć w fazie zasadniczej, które poznamy niedługo. Rzecz rozstrzygnie się 5 marca – wtedy poznamy wszystkie pary rozgrywek fazy play-off, która zadecyduje o Mistrzostwie Polski. Warto więc pochylić się nad tabelą i ujrzeć kto z kim i o co walczy.

W sporcie ktoś musi przegrać….

            Niechlubne ostatnie miejsce tabeli zajmuje BBTS Bielsko-Biała. Nie jest to niespodzianką – beniaminek nie miał w tym roku argumentów. Nieco wyżej, z czterema punktami przewagi plasuje się AZS Częstochowa - trapiona pechem i kontuzjami ekipa spod Jasnej Góry, także bez szans na awans do ćwierćfinałów. Szkoda młodych i ambitnych siatkarzy obu ekip, ale w sporcie tak jest, że ktoś musi przegrać, ktoś musi być ostatni…
Kontuzja Michał Bąkowicza odebrała wszelkie nadzieje Częstochowskim Akademikom. Sympatyczny przyjmujący wycofał się z pobierania pensji z racji bycia niezdolnym do gry na odpowiednim poziomie.

Walczą o to by polec, ale za to z najlepszym!

Mniej więcej tak to wygląda – walka o ósme miejsce, czyli o możliwość „rywalizacji” w ćwierćfinale ze zwycięzcą fazy zasadniczej. Rywalizacji z niezbyt dużymi szansami powodzenia, bądźmy szczerzy. Zacięty bój toczy formujący się po olbrzymich przetasowaniach kadrowych Transfer Bydgoszcz (19 punktów), mający świetny skład, ale grający niezwykle nierówno Lotos Trefl Gdańsk (także 19 punktów, ale jeden mecz więcej rozegrany) i Effector Kielce, który od czasu awansu do Plusligi ambitnie okupuje dolno-środkowe partie tabeli. Ale gra z najlepszymi i się stara, należy to docenić. Teoretycznie największe szanse mają Bydgoszczanie, którzy od połowy sezonu grają naprawdę fajną siatkówkę, ale niech wygra najlepszy! Walka jest nie tylko o to, by przegrać w ćwierćfinale, ale także, aby walczyć o miejsca 5-8, na co szansa będzie już znacznie większa, więc warto.
Od czasu objęcia rządów w Bydgoszczy przez Vitala Heynena Transferowi powodzi się całkiem dobrze.

Sztywny środek

            Bardzo rozciągnięty punktowo został środek tabeli. Siódme miejsce z 24. punktami zajmuje Politechnika Warszawska z jednym ze słabszych na papierze składów Plusligi. Gratulujemy więc siatkarzom zgrania i chęci pokazania się z jak najlepszej strony. Szóstą pozycję okupuje beniaminek(!) - Cerrad Czarni Radom. Zespół, który przed sezonem brałby to miejsce w ciemno, rywalizuje na naprawdę fajnym poziomie. I są to w większości nieznani kibicom Plusligi siatkarze, wyjąwszy może Kooistrę, przekwalifikowanego ze środkowego na atak, co okazało się wysoce korzystną decyzją dla Czarnych, nawiasem mówiąc. Dalej plasuje się naprawdę dobrze grający Indykpol AZS Olsztyn, który nie boi się żadnego zespołu z Plusligi i z powodzeniem będzie mógł prowadzić walkę z  ostatnim zespołem z wielkiej czwórki, choć matematycznie Czarni mogą jeszcze przegonić „Indyki”. Na to się jednak nie zanosi.
Czarni Radom - zdecydowanie największa niespodzianka Plusligi w tym sezonie.

„Czterdzieści i cztery”, zwłaszcza cztery.

            Wielka Czwórka Plusligi od lat rozdziela między siebie najwyższe klubowe laury. W tym sezonie ściągana nieskutecznie przez Olsztynian, wygodnie usadowiła się na czterech (ach, ta symbolika!) pierwszych pozycjach i ani myśli ustępować! Walka będzie się toczyć kolejno o miejsce trzecie i pierwsze chyba, że którejś z ekip przydarzyłaby się jakaś tragedia. ZAKSA Kędzierzyn Koźle jest chyba, po Bydgoszczy, zespołem , którego poziom najbardziej osłabł od poprzedniego sezonu. Rok temu rywalizowali w Final Four Ligi Mistrzów, teraz ledwie czwarte miejsce Plusligi. Tracą, co prawda, jedynie punkt do ich godnych zastępców w Lidze Mistrzów (gratulujemy, gratulujemy!), czyli zespołu Jastrzębskiego Węgla. Przypomnijmy jednak, że „Pomarańczowi” mieli w środku sezony załamanie formy, a ostatnimi czasy są na, nomen omen, mistrzowskim poziomie.
Po odejściu doskonale spisującego się Brazylijczyka ZAKSA straciła bardzo wiele.

Mamusia czy tatuś?

            Niczym Real Madryt i FC Barcelona w hiszpańskiej lidze piłki nożnej, Aseco Resovia Rzeszów i Skra Bełchatów od dziewięciu lat dzielą między siebie Mistrzostwo Polski. W tym sezonie rywalizują o pierwsze miejsce fazy zasadniczej. Skra ma punkt przewagi z tą skromną różnicą, że Rzeszowianom pozostał do rozegrania jeden mecz więcej niż ich rywalom ze środka kraju. Siatkarze z Podkarpacia, pozbawieni Krzysztofa Ignaczaka, grając w niezłym stylu przegrali ćwierćfinał Ligi Mistrzów z Jastrzębskim Węglem, następnie stracili punkt w Olsztynie, a w środę zagrają z ZAKSĄ Kędzierzyn Koźle. Ten mecz, który będzie kolejnym trudnym testem ich dyspozycji, będę komentował na antenie radiogol.pl. Zaś co do rywalizacji o to pierwsze miejsce, jest ona przede wszystkim prestiżowa, gdyż przejście przez te zespoły ćwierćfinałów powinno być formalnością, a półfinały są równie trudne dla wszystkich uczestników.
Tego pana zdecydowanie brakuje Rzeszowianom w ostatnich starciach.

Widzę przyszłość….


            Podsumowując, szykuje nam się ciekawa rywalizacja. Bardzo ciekawa. Wielka czwórka z nieco słabszą ZAKSĄ, tylko trochę odstający (miejscem? jakością gry?) Indykoplem z dużymi szansami na wejście do ćwierćfinałów oraz jeszcze wcześniej rywalizacja o ósme miejsce. Tuż po zakończeniu fazy zasadniczej Puchar Polski, w międzyczasie jeszcze Skra zmierzy się z Gubernią Niżnyj Nowogród, a w dniach 22-23 marca odbędzie się długo wyczekiwany Final Four Ligi Mistrzów ze wspomnianym już Jastrzębskim Węglem. O tym wszystkim będę jeszcze pisał oraz na żywo komentował mecze na antenie radiogol.pl. Serdecznie zapraszam do czytania i słuchania, zapowiada się marzec pełen siatkarskich emocji na najwyższym, klubowym poziomie.  
Jedyny pewny uczestnik wszystkich meczów. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz