niedziela, 1 czerwca 2014

Wniebowstąpienie Pańskie - teoria celów

Więc uroczyście, oficjalnie zaczynamy psychologię szczęścia i sukcesu. Zaczynamy od psychologii sukcesu, gdyż w ten sposób będzie łatwiej wszystko wytłumaczyć. Jak osiągnąć sukces? Analizując zarówno żywoty wielkich ludzi jak i tych mniejszych psychologowie doszli do uniwersalnych teorii wyjaśniających dlaczego komuś się udało a dlaczego nie. Oczywiście jak będę przy pewnych punktach wyjaśniał istnieje dużo zewnętrznych zmiennych, na które nie mamy wpływu,. ale na pewne mamy i to warto poprawiać.
Dość słuchania niepełnych opowieści innych. Tu i tylko tu poznacie prawdę o tym jak osiągnąć sukces! A czy ją zastosujecie, to już Wasza sprawa....
19 lat ma, smarkacz. Nic nie wie o życiu. A myśli, że zjadł wszystkie rozumy…
Podjęcie się tak ambitnego, trudnego i jakże przydatnego światu tematu jak psychologia szczęścia i sukcesu to wyzwanie. Nie wiem czy i w jakim stopniu mu podołam, ale czuje wewnątrz, że jest to tak ważny aspekt życia współczesnego człowieka, że warto i trzeba o nim mówić, mówić dużo i szczegółowo, choćby i posiadłszy niewielką wiedzę. Dlaczego? Odsetek depresji wciąż rośnie, kryzys gospodarczy, brak ambicji zmiany, brak chęci do pracy, mnóstwo piosenek o beznadziei, dekadencji, cynicznych, sarkastycznych. Przykłady można mnożyć. Dlatego tak ważne jest poznanie, przyswojenie tej wiedzy, ale przede wszystkim stosowanie jej. Bo, żeby zmienić żarówkę potrzeba tylko jednego psychologa, ale żarówka musi chcieć zmiany. Mogę sugerować, podpowiadać, ale bez konkretnej aktywności nic się nie zmieni.

„Ci, co zgubią marzenia, sami są zgubieni.”

            Zaczniemy śmiertelnie nudno i wyjątkowo przydatnie. Od uniwersalnej teorii osiągania sukcesu. Zaczniemy od niej, choć równie dobrze moglibyśmy nią zakończyć rozważania. Na początku coś, czego całkiem rzadko używam, czyli rysunek:

            Kółeczka to cele, a kwadrat to aktualne miejsce. Jak widać, cele są w różne odległości, różnie oddalone (ilość czasu potrzebna by je osiągnąć) , różne duże (stąd do kółeczek wiodą różne drogi dojścia (osiągania celów). Pokazałem jedną za pomocą krzywej. Niekiedy działania wiodą prosto do celu, niekiedy wręcz odwrotnie, najczęściej droga jest kluczeniem. W jej trakcie osiągamy kolejne pomniejsze cele. Warto zauważyć, że niektóre cele się nakładają. Np. idąc do restauracji mogę jednocześnie zaspokoić potrzeby (zrealizować cele) zaspokojenia głosu, spotkania towarzyskiego, wrażeń kulinarnych.  Cele możemy podzielić na duże (wielkość kółka) np. zostać bogatym, człowiekiem i małe, precyzyjne (kupić samochód, zarobić 10 tysięcy). Niektóre cele stają się w pewnym momencie niemożliwe do zrealizowania (wygrać wybory prezydenckie w 2010 roku), inne oddalają się i przybliżają w zależności od okoliczności.

„Nic nie jest trudne jeśli podzieli się to na mniejsze zadania.”

            Powiedział kiedyś Henry Ford. Prostą i całkiem skuteczną techniką jest wyznaczanie sobie mniejszych celów na drodze do większego. O tym się mówi na wielu szkoleniach z zakresu coachingu i mają rację. Technika skuteczna z dwóch powodów: po pierwsze, łatwiej się skoncentrować, a przez to wykonać zadanie, gdy zajmuje ono 5 minut niż gdy zajmuje 10 lat. Po drugie….
            No i właśnie, tutaj trochę dłużej. Z każdym celem wiąże się pewna emocjonalność, która powoduje, że chcemy to robić i to robimy. Zwie się motywacją. O tym bardzo mocno szerzej będzie później. Na teraz powiem, że motywacja się nie zużywa na wykonanie każdego zadania, tylko zużywa się wraz z upływem czasu niezależnie od tego, co w tym czasie robiliśmy. Natomiast jednym ze źródeł, o których także będę pisał jest zwyczajnie wykonanie zadania. Zakładając, że daną serię zadań wykonujemy szybko po sobie na chwilę możemy stać się prawdziwym perpetuum mobile, co też psychologowie już nazwali mianem „flow”.
            Posługując się terminologią z gier komputerowych, ilość punktów motywacji, które dostajemy za achievementa zależy od tego, jakie to zadanie miało dla nas znaczenie. A na to wpływa mnóstwo czynników od samego rodzaju zadania, przez jego trudność, własne nastawienie, rodzaje motywacji, aż do okoliczności wykonania. O tym też później.

Życzę Wam jak najwięcej porażek.

            Porażka w rozumieniu teorii celów to zwyczajnie jego nieosiągnięcie. Porażki są więc trwałe i ciągłe, gdyż dążąc do jakiegoś celu nadal go nie osiągamy. W tym znaczeniu całe życie jest porażką, jednak taka sytuacja może działać motywująco (o tym za tydzień).  Porażką jest więc bycie w drodze, czyli osiąganie, ale może być też stanem niezmiennym, gdy nieosiągniętym cele jest coś, czego nie da się fizycznie zrealizować (zazwyczaj są to cele związane z poszczególnymi datami, które przeminęły, niewykorzystane okazje). Wtedy jednak zwyczajnie możemy przemianować cel z „wygrać wybory prezydenckie w Polsce w 2010 roku na „wygrać wybory prezydenckie w Polsce w 2015 roku” i pracować na rzecz tego drugiego, zapominając o pierwszym. Rozpamiętywanie się i użalanie nad tym, co się nie udało raczej wymiernych efektów nie przyniesie, przeciwnie do rzeczowej analizy porażki punktowej i wyciągnięcia wniosków.
O dużej ilości spraw później. Pierwszym postem zarysowuję Wam, czytelnicy, jak rzecz wygląda z osiąganiem celów i drogą do nich.  Jest to prosta i bardzo skuteczna teoria, którą z czasem będziemy uzupełniać i doprecyzowywać. W każdym razie na jej bazie powstanie większość, jeśli nie całość działu o psychologii szczęścia i sukcesu.
Na koniec oto, co Was czeka, jak się nie zastosujecie:

2 komentarze:

  1. Jupi! Psychologia sukcesu!!!
    Czekałem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacyjna notka.
    Myślę, że zaczytam się w tym blogu na dłużej :)

    Pozdrawiam, Urszula.

    OdpowiedzUsuń