Przyszedł czas na podsumowanie pierwszego działu blogowania,
mianowicie relacji międzyludzkich. Jakoś tak wyszło, że zacząłem o tym pisać i
pisałem i pisałem i pisałem, przerywając mniejszymi, urwanymi refleksjami. Tak
oto się rozwinęło i zakończyło.W dzisiejszym odcinku trochę poezji psychologicznej, następnie ostatnia powtórka przed testem, a na koniec trochę hejtów na współczesne społeczeństwo i psychologię. Tak moim, subiektywnym, niecierpiącym schematów i kliszy okiem.
Wraz z końcem rozpatrywania
relacji międzyludzkich, zakończyłem dział mojej poezji „Powołanie”. Dwa
ostatnie zeń teksty poniżej. Nowy działa nazywa się „Smakując życie”. Za dużo
już tych sukcesów, porażek, wytrwałości itd., choć te motywy bez wątpienia
towarzyszyć mi będą przez całe życie, bo i życie właśnie składa się z takich
rzeczy. Teraz skupiam się na doświadczaniu.
Porażka
Smutne jest życie, gdy nie czujesz przyszłości.
Nie wiesz czy starczy Ci sił do wymarzonej wielkości.
Gdy kolejne porażki, brakiem sukcesu rozczarowanie
Właśnie wtedy
przychodzi największe (de)motywowanie.
Człowiek stateczny wierszy nie pisuje.
Człowiek z pasją cieszy się, gdy realizuje
Człowiek ambitny rozpacza, gdy się nie udaje.
Największy sukces? Motywacji znajdowanie.
I znów o tym pisać, nad błędami pracować.
Kolejny problem, walka – efekty jak miarować?
Wrażliwość i ambicja zostały urażone.
I nie wiem czy zadanie będzie zrobione
Czy się podniosę czy poddam pokonany?
Czy wyda ona owoc i wypracuję zmiany?
Porażka – smutne emocje i decyzja nieświadoma:
Czy ja ją zwyciężę czy pokona mnie ona?
6.01.2014
Komfort
Jest taka
Przestrzeń
Czas
Gdzie nie ma nic
Oprócz oczekiwania
Że coś
Ktoś
Ją zapełni
Życiem
Lekcja matematyki,
9.01.2014
Podsumowanie rozważań o relacjach międzyludzkich
Czyli w skrócie to, co chcę, abyście
zapamiętali z tego pierwszego, dużego działu mego bloga. Znaczy, zawsze dobrze,
byście pamiętali więcej, ale niech te myśli przyświecają Wam podczas budowania
relacji….
- Relacje międzyludzkie są
po to, aby wzajemnie spełniać swoje potrzeby
- W zależności od rodzaju i
intensywności spełnianych potrzeb relacja jest definiowana. Nazywamy ją
wówczas, używając bardzo nieprecyzyjnych terminów koleżeństwa, przyjaźni,
romansu itp.
- Gdy jesteśmy potencjalnym
bądź realnym źródłem spełniania potrzeb drugiej osoby, stara się ona. Jak?
To zależy zarówno od ilości, jakości jak i rodzaju spełnianych potrzeb. No
i tego jak jest nauczona pewnych zachowań.
- Największym problemem
współczesnych relacji międzyludzkich jest to, że nie zawieramy tych
głębszych, indywidualnych (czyli z jedną osobą). Za dużo rozmawiamy w
grupach, nie zaspokajając tych potrzeb.
- Też narzekacie, że dziś
ludzie są kiepscy i nie ma z kim rozmawiać? Otóż dziś ludzie są lepsi niż
kiedykolwiek wcześniej! Tylko jedna sprawa: trzeba umieć tak z nimi
rozmawiać, żeby zachowywali się, ujawniali te cechy, które chcecie z nich
wydobyć. Po prostu nie umiemy rozmawiać, bo coraz więcej czasu spędzamy
sami, zamiast z ludźmi. A jak już z ludźmi, to w jakimś konkretnym celu, a
nie dla poznawania się. Brakuje wspólnot, mnożą się zbiorowości.
Emocjonalność działań
Kojarzycie sytuację, gdy skończycie
bardzo ciekawą książkę/serial/grę komputerową i Wasze życie traci sens, nie
wiecie, co dalej? Nazwałem to zjawisko depresja posukcesową. Wydaje się to nam
absurdalne, bo dlaczego mamy się smucić, skoro osiągnęliśmy cel, sukces? Jest w
tym jednak pewien sens, o którym opowiem.
Żeby cokolwiek zrobić, musimy się do
tej czynności pobudzić emocjonalnie. Im więcej emocji, tym bardziej rychłe
wykonanie czynności. Gdy zakładamy sobie jakiś cel, najpierw angażujemy w jego
wykonanie odpowiednie emocje, a potem działamy.
W chwili realizacji emocje nagle opadają, a z racji, że każdy człowiek
ma potrzebę czucia emocji, musi się w coś na nowo zaangażować, żeby ją
zapełnić. Depresja posukcesowa jest więc związana właśnie z tą utratą jednego,
spełnionego celu, emocji z nim związanych. Im więcej emocji daliśmy danemu
celowi, tym większa owa depresja (ale też radość z sukcesu). Prostym sposobem
na zabiegnięcie temu stanowi, jest wyznaczenie sobie od razu kolejnych celów.
Pamiętajmy, że cele są tylko świadomymi
projekcjami czynności. W zależności od nacechowania emocjonalnego działania,
doświadczamy po jego wykonaniu i w trakcie wykonywania rozmaitych emocji.
Czyli: co wkładasz, to otrzymujesz, odpowiednio przetworzone. Czyli jeśli
uważamy, że nauka jest nudna, to nie będzie nam się chciało uczyć. Jeśli zaś
uznamy ja za równie atrakcyjną, co spotkanie z Ukochaną, to nie wyjdziemy z
pokoju/biblioteki. Wszystko zależy od naszego stosunku emocjonalnego względem
danej czynności. On zaś zależy od szeregu czynników, zarówno naszego podejścia,
jak i kultury, presji społecznej, moralności, własnych doświadczeń...
Idąc dalej, ilość celów bezpośrednio
wiąże się z ilością emocji przekazywanych każdemu. Mamy bowiem zasób emocji,
które możemy przeznaczać na jakiekolwiek cele. Gdy ich przekazujemy za mało,
nudzimy się, nie czujemy życia. Jest nam bezpiecznie, ale brakuje. Gdy zaś za
dużo, zwie się to nerwicą. Wówczas każde działanie ma wysoki poziom stresu, a
wykonalność tych bardziej zaawansowanych pikuje.
Nie wiem jak Was, ale mnie często
współczesna psychologia bawi. Uwielbiam np. kursy radzenia sobie ze stresem.
Jakby tylko jego obniżanie było w życiu potrzebne, jakby każdy był znerwicowany
i nie potrafił sobie z tego powodu zrobić herbaty, o obiedzie już nie wspominając.
Piękny, cudowny przykład, wiecie, zabawa Internetem, jako uśrednieniem
społeczeństwa – rzecz cudowna. https://www.google.pl/search?q=stres&oq=stres&aqs=chrome..69i57j0l5.1162j0j7&sourceid=chrome&espv=210&es_sm=93&ie=UTF-8
Stres to emocja, która
pcha nas do działania. W niektórych przypadkach należy ją ograniczać, a w
niektórych wytwarzać, żebyśmy działali, żyli!
Ci, co wytwarzają, zwą się mówcami motywacyjnymi i to też jeden, wielki
schemat, ale o nim już kiedyś podczas omawiania psychologii osobowości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz