niedziela, 19 stycznia 2014

13-19.01.2014

            Przyszedł czas na podsumowanie pierwszego działu blogowania, mianowicie relacji międzyludzkich. Jakoś tak wyszło, że zacząłem o tym pisać i pisałem i pisałem i pisałem, przerywając mniejszymi, urwanymi refleksjami. Tak oto się rozwinęło i zakończyło.W dzisiejszym odcinku trochę poezji psychologicznej, następnie ostatnia powtórka przed testem, a na koniec trochę hejtów na współczesne społeczeństwo i psychologię. Tak moim, subiektywnym, niecierpiącym schematów i kliszy okiem. 

Wraz z końcem rozpatrywania relacji międzyludzkich, zakończyłem dział mojej poezji „Powołanie”. Dwa ostatnie zeń teksty poniżej. Nowy działa nazywa się „Smakując życie”. Za dużo już tych sukcesów, porażek, wytrwałości itd., choć te motywy bez wątpienia towarzyszyć mi będą przez całe życie, bo i życie właśnie składa się z takich rzeczy. Teraz skupiam się na doświadczaniu.

Porażka

Smutne jest życie, gdy nie czujesz przyszłości.
Nie wiesz czy starczy Ci sił do wymarzonej wielkości.
Gdy kolejne porażki, brakiem sukcesu rozczarowanie
Właśnie wtedy  przychodzi największe (de)motywowanie.

Człowiek stateczny wierszy nie pisuje.
Człowiek z pasją cieszy się, gdy realizuje
Człowiek ambitny rozpacza, gdy się nie udaje.
Największy sukces? Motywacji znajdowanie. 

I znów o tym pisać, nad błędami pracować.
Kolejny problem, walka – efekty jak miarować?
Wrażliwość i ambicja zostały urażone.
I nie wiem czy zadanie będzie zrobione

Czy się podniosę czy poddam pokonany?
Czy wyda ona owoc i wypracuję zmiany?
Porażka – smutne emocje i decyzja nieświadoma:
Czy ja ją zwyciężę czy pokona mnie ona?
6.01.2014

Komfort

Jest taka
Przestrzeń
Czas
Gdzie nie ma nic
Oprócz oczekiwania
Że coś
Ktoś
Ją zapełni
Życiem

Lekcja matematyki, 9.01.2014

Podsumowanie rozważań o relacjach międzyludzkich

            Czyli w skrócie to, co chcę, abyście zapamiętali z tego pierwszego, dużego działu mego bloga. Znaczy, zawsze dobrze, byście pamiętali więcej, ale niech te myśli przyświecają Wam podczas budowania relacji….
  • Relacje międzyludzkie są po to, aby wzajemnie spełniać swoje potrzeby
  • W zależności od rodzaju i intensywności spełnianych potrzeb relacja jest definiowana. Nazywamy ją wówczas, używając bardzo nieprecyzyjnych terminów koleżeństwa, przyjaźni, romansu itp.
  • Gdy jesteśmy potencjalnym bądź realnym źródłem spełniania potrzeb drugiej osoby, stara się ona. Jak? To zależy zarówno od ilości, jakości jak i rodzaju spełnianych potrzeb. No i tego jak jest nauczona pewnych zachowań.
  • Największym problemem współczesnych relacji międzyludzkich jest to, że nie zawieramy tych głębszych, indywidualnych (czyli z jedną osobą). Za dużo rozmawiamy w grupach, nie zaspokajając tych potrzeb.
  • Też narzekacie, że dziś ludzie są kiepscy i nie ma z kim rozmawiać? Otóż dziś ludzie są lepsi niż kiedykolwiek wcześniej! Tylko jedna sprawa: trzeba umieć tak z nimi rozmawiać, żeby zachowywali się, ujawniali te cechy, które chcecie z nich wydobyć. Po prostu nie umiemy rozmawiać, bo coraz więcej czasu spędzamy sami, zamiast z ludźmi. A jak już z ludźmi, to w jakimś konkretnym celu, a nie dla poznawania się. Brakuje wspólnot, mnożą się zbiorowości.

Emocjonalność działań

            Kojarzycie sytuację, gdy skończycie bardzo ciekawą książkę/serial/grę komputerową i Wasze życie traci sens, nie wiecie, co dalej? Nazwałem to zjawisko depresja posukcesową. Wydaje się to nam absurdalne, bo dlaczego mamy się smucić, skoro osiągnęliśmy cel, sukces? Jest w tym jednak pewien sens, o którym opowiem.
            Żeby cokolwiek zrobić, musimy się do tej czynności pobudzić emocjonalnie. Im więcej emocji, tym bardziej rychłe wykonanie czynności. Gdy zakładamy sobie jakiś cel, najpierw angażujemy w jego wykonanie odpowiednie emocje, a potem działamy.  W chwili realizacji emocje nagle opadają, a z racji, że każdy człowiek ma potrzebę czucia emocji, musi się w coś na nowo zaangażować, żeby ją zapełnić. Depresja posukcesowa jest więc związana właśnie z tą utratą jednego, spełnionego celu, emocji z nim związanych. Im więcej emocji daliśmy danemu celowi, tym większa owa depresja (ale też radość z sukcesu). Prostym sposobem na zabiegnięcie temu stanowi, jest wyznaczenie sobie od razu kolejnych celów.
            Pamiętajmy, że cele są tylko świadomymi projekcjami czynności. W zależności od nacechowania emocjonalnego działania, doświadczamy po jego wykonaniu i w trakcie wykonywania rozmaitych emocji. Czyli: co wkładasz, to otrzymujesz, odpowiednio przetworzone. Czyli jeśli uważamy, że nauka jest nudna, to nie będzie nam się chciało uczyć. Jeśli zaś uznamy ja za równie atrakcyjną, co spotkanie z Ukochaną, to nie wyjdziemy z pokoju/biblioteki. Wszystko zależy od naszego stosunku emocjonalnego względem danej czynności. On zaś zależy od szeregu czynników, zarówno naszego podejścia, jak i kultury, presji społecznej, moralności, własnych doświadczeń...
            Idąc dalej, ilość celów bezpośrednio wiąże się z ilością emocji przekazywanych każdemu. Mamy bowiem zasób emocji, które możemy przeznaczać na jakiekolwiek cele. Gdy ich przekazujemy za mało, nudzimy się, nie czujemy życia. Jest nam bezpiecznie, ale brakuje. Gdy zaś za dużo, zwie się to nerwicą. Wówczas każde działanie ma wysoki poziom stresu, a wykonalność tych bardziej zaawansowanych pikuje. 
            Nie wiem jak Was, ale mnie często współczesna psychologia bawi. Uwielbiam np. kursy radzenia sobie ze stresem. Jakby tylko jego obniżanie było w życiu potrzebne, jakby każdy był znerwicowany i nie potrafił sobie z tego powodu zrobić herbaty, o obiedzie już nie wspominając. Piękny, cudowny przykład, wiecie, zabawa Internetem, jako uśrednieniem społeczeństwa – rzecz cudowna. https://www.google.pl/search?q=stres&oq=stres&aqs=chrome..69i57j0l5.1162j0j7&sourceid=chrome&espv=210&es_sm=93&ie=UTF-8
Stres to emocja, która pcha nas do działania. W niektórych przypadkach należy ją ograniczać, a w niektórych wytwarzać, żebyśmy działali, żyli!  Ci, co wytwarzają, zwą się mówcami motywacyjnymi i to też jeden, wielki schemat, ale o nim już kiedyś podczas omawiania psychologii osobowości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz