Zakładając bloga
miałem kilka celów:
- Chciałem, aby samemu dla siebie w jakiś sposób spisać swoje
przemyślenia, skatalogizować je, wszystko konkretnie określić, żeby z
owych przemyśleń była jakaś korzyść dla mnie, psychologiczna, żeby moje
życie było lepsze. Udaje się.
- Chciałem zyskać w tym regularność i nie być leniwym, co tydzień coś
wrzucać, co tydzień jakiś mały kroczek w celu poszerzania wiedzy robić,
Udało się.
- Chciałem wyrobić sobie warsztat dziennikarski. Powoli do przodu.
- Żeby nie było, że taki ze mnie egoista, chyba przede wszystkim,
chciałem się podzielić ze światem moimi przemyśleniami. Żeby świat nie
tyle zobaczył mnie, co dzięki wiedzy psychologicznej stawał się lepszy.
Udało się w kilku przypadkach, choć wiadomo, całego świata się nie
naprawi. Natomiast radość z takich sytuacji wynikająca jest magiczna, nieokreślona.
Dlatego też wzywam do rozsyłania linków do osób, które w zakresie szeroko
pojmowanej prostej psychologii, dotyczącej ludzi zdrowych, nie radzą
sobie.
- Cel, który wyszedł niedawno, chcę zarobić. Gdybym miał w blogowaniu
źródło utrzymania, zwiększyłaby się na pewno jakość tekstów., Ona jest,
przyznaję, wprost proporcjonalna do liczby czytających. Jak ludzie
czytają, to mi zaczyna się chcieć pisać lepiej.
Pozostajemy w tematyce potrzeb społecznych, mianowicie tych dwóch, które
leżą i kwiczą we współczesnym świecie: motywacji i relacji interpersonalnych.
Słówko o relacjach. Byłem ostatnio na imprezie, na której była duża ilość
harcerzy oraz nie harcerzy. Wiadomo, harcerze przebywają ze sobą dużo czasu,
bawią się, rozmawiają. W ten sposób kształcą swoje zdolności interpersonalne.
Potem raczej nie będą mieli problemów w
rodzenie, z brakiem przyjaciół czy możliwości dogadania się. To jest potężna,
pozytywna moc relacji międzyludzkich. Są lepsi ode mnie i to sporo. Lata praktyki, ale się uczę i będę lepszy.
Kiedyś. Dlatego, że z jednej
strony mam wiedzę teoretyczną, a z drugiej ogromną motywację do działania.
Natomiast tu mówię o swego rodzaju naturalnym nabywaniu pewnych umiejętności
nieszkolnych. Natomiast nie harcerze zazwyczaj chodza na imprezy mocno
alkoholowe, żeby albo się komuś wyżalić ze swoich problemów (zarówno atmosfera,
godzina jak i alkohol temu sprzyjają) albo zapomnieć, „obudzić się rano, z
kacem, bólem głowy i tymi samymi problemami.” A może nawet większymi.
Natomiast o motywacji, a dokładniej o rozwoju dziś tekst. Kilka linków,
zachęcam do zapoznania się, uzupełniają lekturę. http://www.youtube.com/watch?v=ktjMz7c3ke4
Kiedyś było, ale wracam: http://www.youtube.com/watch?v=1zeb-k-XzaI&list=FLsC0NTuIKEqzNkJarumaGnA
Jeszcze
jedna informacja: psychologia to nie tylko wiedza, która przekazuję, a jeszcze
dwie rzeczy. Jedną z nich jest umiejętność obserwowania ludzi i znajdywania
przykładów dla teorii, więc zachęcam do takiego działania. Całkiem ciekawa
zabawa. Druga, to odnoszenie wiedzy do siebie. Od teraz ułatwiam to zadając
pytania. Refleksyjnej lektury!
Refleksja 100 – potrzeby eskalacji
Eskalacja,
czyli rozwój, poszerzanie, zwiększanie. Potrzeby eskalacji to potrzeby związane
ze zmienianiem, z rozwojem życia. Są to potrzeby, których zaspokojenia się
boimy, gdyż bardzo lubimy pozostawać w sferze komfortu, bezpieczeństwa. Nie
chcemy, żeby życie się zmieniało, a jednocześnie, paradoks, tego potrzebujemy. Owa
zmiana dotyczy nie tylko własnego życia, ale też życia innych, relacji z innymi
i ogólnie poznawania, nowych wrażeń. Spokojnie, wszystko dokładnie opiszemy.
Zanim,
kilka uwag natury językowej. Zmiana to rzeczownik oznaczający, że coś staje się
czymś innym, nabiera innych cech. Natomiast rozwój to taka zmiana, która
sprawia, że coś jest lepsze, szybciej zaspokaja potrzeby, osiąga większą
wydajność, wymaga mniejszych nakładów. Regres to przeciwieństwo rozwoju, ale to
także zmiana. Jedną sprawą jest potrzeba zmieniania, a zupełnie inną to, na co
zmieniamy. Czyli jeśli zmieniamy się na gorsze, to także zaspokajamy potrzebę
zmieniania. Często nie jesteśmy świadomi tych procesów, postępujemy zwyczajnie
z prądem.
Zmień swoje życie!
„Piękny
dzień, piękna pogoda – idealny dzień, żeby zacząć zmiany w swoim życiu.”
Motywacja do działania, o której pisałem poprzednio to jedno, a potrzeba
zmieniania, rozwijania się to drugie. Powiązane, ściśle łączące się ze sobą,
dwie bardzo pozytywne rzeczy. Ludzie ich potrzebują i to bardzo, o czym świadczy
olbrzymia popularność filmików motywacyjnych, książek czy osób zajmujących się
taką działalnością np. Ewa Chodakowska, Nick Vujicić.
Ok,
załóżmy, że jesteśmy zmotywowani. Jak zmienić siebie, żeby był to postęp?
- Tak, aby w możliwie
krótszym czasie zaspokajać więcej swoich potrzeb.
- Tak, aby zaspokajać więcej
potrzeb niż mniej
- Tak, aby stać się osobą
atrakcyjniejszą dla innych
- Tak, aby zarabiać więcej
pieniędzy czy osiągać inne lepsze rezultaty np. w sporcie, pracy.
- Tak, aby się lepiej czuć
się ze sobą.
W ten sposób właśnie nie tylko
występują elementy wymienione w punktach 1-5, ale także przy każdy zaspokajamy
zespół potrzeb eskalacji.
Człowiek w naturalny sposób jest
zaprogramowany, aby się rozwijać, zdobywać kolejne cele, zaspokajać coraz
więcej i lepiej swoje potrzeby z różnych dziedzin jednocześnie dając coś
światu. W dzisiejszych czasach ludzie często wpadają w depresje, bo nie
potrafią sobie wyznaczyć celów, zmotywować się i je zrealizować. Jest to
olbrzymie pole do zagospodarowania dla psychologów.
„chcę stabilizacji”
„Największą
miałem jak mi dysk wypadł, bo byłem ustabilizowany przez miesiąc i nigdy więcej
nie chciałbym być ustabilizowany.” – pół żartem pół serio mówi Jacek
Walkiewicz. Stabilizacja daje poczucie bezpieczeństwa, ale jest śmiertelnie
nudna. Mówienie „chcę stabilizacji”, to jak mówienie „chcę się nudzić przez
całe moje życie. Chcę, aby każdy mój dzień wyglądał tak samo.”.
Życie
składa się z jednostek czasu, z których każda jest inna. Przeżywając
kilkadziesiąt lat na tej planecie, doświadczamy nieskończonej liczby bodźców,
bezpośrednio bądź pośrednio tworzymy historię, dostajemy nieskończenie wiele
szans i takąż samą liczbę wyborów. Dlatego też dzień świstaka współcześnie na
szczęście nie występuje. Każdy dzień jest bowiem szansą na lepsze jutro.
Owszem,
warto sobie ustalać pewne zadania na dane dni, godziny w tygodniu, organizować
czas, bo wtedy łatwiej się zmotywować i skuteczniej się wykonuje działania.
Warto czuć się bezpiecznie, założyć rodzinę, zapewnić sobie byt ekonomiczny,
otoczyć się szeregiem znajomych zaspokajających mnóstwo naszych potrzeb, jak
kto lubi, wyposażyć się w przedmioty niezbędne do przetrwania. To jest ważne,
daje nam pewność siebie, poczucie bezpieczeństwa i komfortu. Natomiast nigdy nie wolno dążyć do nudy,
tylko dlatego, że jest bezpieczna. Dlatego tak ważną, współcześnie zupełnie
inaczej postrzeganą cechą jest odwaga. Odwaga właśnie do wyjścia poza sferę
komfortu, poza bezpieczeństwo, żeby doświadczać życie i spełniać marzenia.
Rzecz niezwykle trudna i właśnie dlatego absolutnie piękna.
Marzenia
Najprościej mówiąc, marzenia to zaistniała w naszej wyobraźni projekcja
pewnych zdarzeń. Marzymy o rozmaitych sprawach. Jednak czy pracujemy nad tym by
rzeczywistość myśli przenieść na tę wspólną z ogółem ludzi?
Niektóre marzenia są dobre. Dzięki nim
chcemy osiągać pewne cele, pomagać innym, spełniać się. Inne zaś są złe, bo
chcemy czegoś kosztem drugiej osoby. Cel nie uświęca środków, toteż te złe
marzenia będę nazywać pokusami. W nomenklaturze teologicznej słowo „pokusa”
ogranicza się tylko i wyłącznie do chęci czynienia zła.
„Wizjonerstwo to sztuka dostrzegania
rzeczy niewidzialnych.”. Dzięki osobom, które „Widzą więcej” niczym romantyczni
wariaci świat się rozwija. Osobom pozytywnie zakręconym, umiejętnym, mądrym,
ambitnym, chętnym do pracy, mającym
swoje idee, które chcą realizować, pomysły na życie. Są to marzenia, których
inni ludzie nie są w stanie pojąć, wszak „Nikt mi nie powie, że maszyna może
latać.”, tudzież „chce mi pan powiedzieć, że napędzi pan statek rozpalając
ognisko pod pokładem.” Niektórzy widzą więcej, ściślej. Pozwólmy im działać!
Jednak nie tylko wizjonerzy są
ważni. „Optymiści wynaleźli samolot, a pesymiści spadochron.” To, że dana osoba
myśli bardziej przyziemnie nie oznacza, że jest nieprzydatna. Dalej to, że ktoś
nie jest geniuszem, też tego nie oznacza. Każdy człowiek musi umiejętnie
znaleźć swoje miejsce w świecie i realizować swoje marzenia. Nie tylko dlatego,
żeby świat szedł do przodu, ale tez dlatego, że jest to nasza potrzeba. Lepiej
się potem czujemy. Co kto może i jak? Na to pytanie niech każdy sam sobie
odpowie.
Pytania:
Czy wyznaczam sobie
cele czy też wyznaczają mi je inni?
Co robię, aby realizować marzenia?
Czemu służą moje działania? Spełnianiu swoich czy cudzych
marzeń, dobrych czy złych?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz