W dzisiejszym
odcinku bloga porozmawiamy o dziewczynach/kobietach. Najpierw uciekniemy z firendzone,
potem wyjdziemy wraz z kumplami na piwo (Z tą samą dziewczyną), a na koniec
macanko i seks. Czyli w nowy (stary) sposób o potrzebach eskalacji część 2.
Sam się nie spodziewałem, że rozpatrywanie tych
trzech grup potrzeb: komfortu, atrakcyjności i eskalacji zajmie tyle czasu i
miejsca oraz będzie wymagało sporego poszerzenia metateorii humanistycznej i
wykładu o emocjach. Nie zmienia to faktu, że jeśli ktoś się przebił przez te
teksty, ma potężną podstawę teoretyczna, do której trzeba teraz tylko dopasować
doświadczenie praktyczne i ludzie stają się „łatwi w obsłudze”. Więc, do roboty, (współ)żyjmy ze sobą, aby
przynosiło to naprawdę wspaniałe relacje.
Zamykam niniejszym aspekt relacji
międzyludzkich. Następnym dużym działem będzie psychologia osobowości, czyli to
jacy i kim jesteśmy. Oczywiście tradycyjnie wplatać się będą inne wątki. Więc
100 refleksji już napisanych. Podział został mocno zachwiany, więc od teraz
będę tylko i wyłącznie normalnie tytułować teksty.
| Tak, zajmowałem się tym przez trzy miesiące. |
Uciekamy z friendzone
Relacje muszą być rozwijane, musi
się w nich coś zmieniać. Nie tylko chodzi o to by lepiej i skuteczniej
zaspokajać swoje potrzeby, ale także by zapobiec monotonii. Mamy w naszych
potrzebach społecznych te związane z komfortem, z atrakcyjnością oraz ze
zmienialnością życia. Tych ostatnich także jest sporo: wymienione wcześniej,
ale także potrzeby zmienialności relacji. Wyrażają się one w marzeniach, żeby ktoś
w naszym otoczeniu był milszy dla nas, stał się naszym przyjacielem,
kochankiem, nauczycielem, ogólnie zmienił sposób bycia z nami. Na gruncie
potrzeb: po prostu, żeby zaspokajał u nas kolejne, inne potrzeby Widzimy w nich
potencjalnych spełniaczy naszych potrzeb. To właśnie na gruncie relacji
międzyludzkich istnieje najwięcej potrzeb eskalacji.
Potem od rodzaju zaspokajanych potrzeb nazywamy relacje. Owe marzenia to
tylko uświadomienie – jest też mnóstwo, wielokrotnie więcej nieuświadomionych
pragnień dotyczących zmiany relacji. Kilka przykładów ładnie ilustrujących
potrzebę eskalacji:
·
Piosenka „Bóg”
T.Love
·
Nazwa relacji
„friendzone” i ogólnie związek wyrazowy „Friendzone
lvl 99”, „escape the friendzone” itp.
·
Ilość romansów
między nauczycielami a uczniami. To też zmiana kontekstu relacji, potrzeba tej
zmiany.
Zmiana kontekstu relacji, o tym już wspominałem, odbywa się poprzez
wyjście poza sferę komfortu, stałości, nudy i zaspokajanie nowych potrzeb. Friendzone,
piękny przykład, przełamać dość trudno. Należy wówczas po prostu seksualizować
relacje poprzez zwiększanie atrakcyjności seksualnej, o której trochę i ciut
ciut już pisałem. Oczywiście, im relacja dłuższa, tym trudniej ją zmienić, przedefiniować
kontekst relacji, jak to ładnie określiłem mym (pseudo)naukowym żargonem.
Kochanie, idę na piwo. Idziesz ze
mną?
To, co ludzie razem robią jest uzależnione od kontekstu relacji np. na
ogół nie uprawiamy seksu z kolegą. Odrzucam przypadki skrajne. Jednak czasem
warto zastanowić się nad rozszerzeniem zakresu rzeczy, które robimy razem,
zwłaszcza jeśli z jakiegoś powodu jesteśmy „Skazani” na przebywanie ze sobą np.
małżonkowie, rodzice i dzieci. Zamiast uciekać od siebie z nudy, można porobić
rzeczy dziwne. Wszelkie doznania kulinarne, artystyczne czy sportowe jak
najbardziej wskazane! Oczywiście, znów, takie zmiany wiążą się z wyrwaniem się
ze strefy cieplutkiego komfortu, ale wychodzą pozytywnie. Chirurg musi najpierw
Cię rozciąć, by wyleczyć.
Macanko
Dotyk to nie takie tabu jak seks,
ale, o dziwo, o wiele rzadziej się o nim mówi! Choć z drugiej strony może
właśnie dlatego…..Trudniej go sprzedać, wiąże się z mniejszą emocjonalnością,
choć został ujęty bardzo mocno w karby konwenansów społecznych np. podawanie
ręki. Jest potężnym, acz bardzo cicho, wręcz niewidocznie działającym elementem
kształtującym relacje, prowadzi do przywiązania do drugiej osoby, zwiększenia
intymności relacji, a także seksualizacji. Jest też potrzebą dotykania, bycia
dotykanym, na różnych poziomach, w różnych kontekstach, miejscach ciała itd.
Mancer, którego triadą się
kierowałem pisząc w ogóle o komforcie, atrakcyjności i eskalacji ograniczył
eskalacje tylko do dotyku. On jednak pisał o uwodzeniu, ja szerzej, bardziej
naukowo o psychologii, więc wybaczam. Krótkie streszczenie tego, co mówi:
Dotykanie coraz bardziej wrażliwych, zarówno biologicznie jak i kulturowo
miejsc na ciele drugiej osoby, prowadzi do wzrostu intymności, energii
seksualnej i w prosty sposób prowadzi do seksu, stanowiącego szczyt eskalacji,
ale tylko w pewnym jej aspekcie. Bowiem jeśli chodzi o oddawania się drugiej
osobie, możemy wyróżnić płaszczyzny rozmaite: seksualną, ale także finansową, uczuciową,
intymną (rozmawianie o coraz bardziej wstydliwych i osobistych sprawach). Na
tych płaszczyznach (i na nieskończenie wielu innych) i na te płaszczyzny także
może się dokonać eskalacja relacji i jest wysoce zalecane, bo wtedy po prostu
lepiej się z taka osobą przebywa.
| A tak zaniedbany, nieużywany. Potem mamy depresje, psychozy i inne. Ale tego nawet w najlepszej aptece nie kupisz! |
Pytania:
Czy z każdym masz taką
relację jaką byś chciał (a) Jeśli nie, to dlaczego?
Co robisz, aby zmienić
kontekst relacji?
Jakie rzeczy łączą Cię
z różnymi rodzajami ludzi, jakie czynności razem robicie? Czy chcesz to rozwinąć
i co robisz w tej sprawie?
Czy dotyk jest obecny
w Twoim życiu?
I na koniec, o nieświadomości potrzeb eskalacji: 

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz