niedziela, 16 marca 2014

Puchar Polski w siatkówce (10-16.03.2014)

          1,5 punktu do drugiego etapu. Boli, a z drugiej strony….nigdy nie miałem ciągot naukowych, zdecydowanie bardziej mam orientację na tu i teraz, na efekt. No i nie wygram Turnieju Wiedzy Psychologicznej. Życie, bywa, szkoda, chlip, chlip…Bloga coraz mniej osób czyta, chlip, chlip…Do matury coraz mniej czasu…Życie biegnie, szybko. „Nic mi się nie chce”, ale nie jestem sam. Póki co, rzecz jasna. Walczę, pracuję na wielu frontach, gdy odpadnie ten szkolny, rozpoczną się najdłuższe wakacje mojego życia, to dokonam rewizji frontów, koncentrując się i uskuteczniając gdzieniegdzie działania. Póki co, proszę wszystkich lubiących, czytających bloga o pomoc. Dobrym słowem, konstruktywną krytyką, przekazanie linku czy to do bloga samego w sobie czy to do mojego facebookowego profilu.  Bo naprawdę, myślę, że fajnie opisuje bardzo ważne sprawy, warto się nad nimi pochylić, pomóc swojemu życiu.
            ZAKSA Kędzierzyn-Koźle…Kto by się spodziewał. Ładny turniej, za tydzień Liga Mistrzów, też jakiś artykulik napiszę, zapewne znowu prawie nikt nie przeczyta, życie. Najwyżej zostanę kasjerem w Lidlu czy innym Tesco, zgorzkniałym mężczyzną z niezrealizowanymi marzeniami o byciu najlepszym dziennikarzem na świecie. Takie myśli depresyjne. Póki co, staram się, tak najogólniej rzecz biorąc, polepszyć sprawy na dwóch frontach. Ten pierwszy dotyczy sukcesów mierzalnych jak matura, poczytność bloga, dziennikarstwo sportowe. Ten drugi, chyba ważniejszy, to doskonalenie osobiste, walka z własnymi wadami, organizacja czasu. Rzymianie mawiali Imperare sibi est maximum imperium. Coraz bardziej przekonuję się jak jest to trudne, widząc gros rzeczy, które mógłbym robić lepiej. Takie tam wielkopostne refleksje.
            Dziś rozważymy w ramach rekolekcji dwie sprawy: najpierw jak daleko jesteśmy od własnej osoby i czy naprawdę warto siebie traktować aż tak bardzo serio oraz druga sprawa: jak patrzymy na czas?

Dystans do życia

            Psychologowie zgodnie twierdzą, że o innych wiemy więcej niż o sobie. Wydaje się to nam niemożliwe, gdyż do siebie mamy dostęp cały czas, sobą kierujemy, znamy od dziecka jesteśmy przywiązani….A jednak! Właśnie z tych powodów wielokrotnie siebie okłamujemy, oszukujemy, stawiamy w lepszym świetle. Dlaczego? Żeby przeżyć, lepiej się czuć. Dlatego tak ważną umiejętnością jest stanięcie i popatrzenie na siebie z boku, oczyma innych ludzi, wyzbycie się mechanizmów obronnych i błędów atrybucji. Umiejętność spojrzenia z boku, niezbyt serio. To nazywamy właśnie dystansem - do siebie, świata, pracy, religii czy czegokolwiek innego.
Spojrzenia na własne cele, zadania, marzenia jak na zwykłe. Plan A, plan B, plan C, nie ograniczanie się do jednego pomysłu. Umiejętność zarządzania emocjami, brak niepotrzebnego stresu. A  z drugiej strony skuteczność, samoregulacja, motywacja, uzyskiwanie kolejnych celów. To pierwsze składa się na nasz dystans do życia, a to drugie to jego efekty przy odpowiednim stosowaniu tejże cudownej cechy.
            Ponadto uczymy się, że „nic na siłę”. „Musi to na Rusi”, jak mawia się w psychologii ludowej. Ograniczamy liczbę spraw, bez których nie możemy się obejść, poszerzając horyzonty myślowe i okazuje się nagle, że da się żyć bez makijażu, biżuterii, jedzenia z Piotra i Pawła czy samochodu za 100 tysięcy. To daje niezwykłe poczucie wolności, które w dalszej perspektywie, o ile nie zapomnimy o wytrwałej pracy, skutkuje tym, że nieco mniej chcąc, łatwiej osiągamy nasze cele. Piękna sprawa.
            Wspominam o tym, choć nie jest to typowa cecha związana z psychologią osobowości. Dlaczego? Bo bardzo pomaga w życiu. Dokładniej sprawą będziemy się zajmować przy omawianiu psychologii sukcesu. Dystans do życia daje nam mniejszą niepotrzebną stresowość, a innym ludziom świadczy o naszej wysokiej wartości. Naprawdę, dość jest problemów na świecie, humor staje się naprawdę ważny, by rozładować wszelkie napięcia i pokazać, że tak naprawdę, to nie ma się czym przejmować.

Perspektywy czasowe

            Wszystko płynie, czas także. Odpowiadając sobie nadal na pytanie: Jak patrzymy na świat?, zatrzymujemy się nad zagadnieniem postrzegania czasu. Niegdyś czas był okrągły, ludzie żyli rytmem natury: pór roku, cyklu dnia i nocy. Obecnie, poprzez urbanizację i postęp technologiczny czas stał się linearny – każdy dzień wygląda tak samo, znacznie mniej zwracamy uwagę na porę dnia czy roku.
            Wybitny psycholog, Philip Zimbardo, wyróżnił sześć perspektyw czasowych w zależności od naszego nastawienia wobec przyszłości, przeszłości i teraźniejszości. Można je podczas tworzenia portretów psychologicznych, podobnie jak w przypadku Wielkiej Piatki, wyobrazić sobie za pomocą suwaków.
  • Orientacja przeszłościowo-negatywna. Życie było do dupy, wszyscy mnie skrzywdzili i ogólnie żal.pl. Myślę, że kojarzymy
  • Orientacja przeszłościowo-pozytywna. Kiedyś trawa była bardziej zielona, kobiety piękniejsze, a pogoda bardziej przyjazna.
  • Teraźniejszościowo-fatalistyczna. Jestem do niczego, jutro umrę.
  • Teraźniejszościowo-hedonistyczna. Cieszę się życiem. Całkiem sympatyczne, ale z umiarem.
  • Przyszłościowa – plany, marzenia, cele, plany, marzenia, cele…
  • Przyszłościowo-transcendentna – żyję, aby jak umrę Allah wziął mnie do raju w wiecznie młodymi dziewicami…Tu marzenia są do tego, żeby były, a nie do tego, żeby je spełniać, przynajmniej w tym życiu.
Tyle. Zasadniczo najlepsza orientacją czasową jest koncentracja na czerpaniu przyjemności z teraźniejszości. Powinniśmy także wyciągać wnioski z przeszłości i planować przyszłości, ale nie pogrążać się w tych perspektywach, gdyż przeszłość ma uczyć, a przyszłość wyznaczać cele do zrealizowania. Musimy pamiętać, że nasze życie jest tu i teraz.
„Przeszłość przeminęła, jutro niepewne, tylko dziś jest Twoje”

Pytania:

  1. Jak duży masz dystans do: siebie, pracy, własnych poglądów? Co z tego wynika? Fantazym czy zaniedbanie?
  2. Jaka perspektywa czasowa jest Ci najbliższa i co z tego wynika?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz