1,5 punktu do drugiego etapu. Boli, a z drugiej
strony….nigdy nie miałem ciągot naukowych, zdecydowanie bardziej mam orientację
na tu i teraz, na efekt. No i nie wygram Turnieju Wiedzy Psychologicznej.
Życie, bywa, szkoda, chlip, chlip…Bloga coraz mniej osób czyta, chlip, chlip…Do
matury coraz mniej czasu…Życie biegnie, szybko. „Nic mi się nie chce”, ale nie
jestem sam. Póki co, rzecz jasna. Walczę, pracuję na wielu frontach, gdy
odpadnie ten szkolny, rozpoczną się najdłuższe wakacje mojego życia, to dokonam
rewizji frontów, koncentrując się i uskuteczniając gdzieniegdzie działania.
Póki co, proszę wszystkich lubiących, czytających bloga o pomoc. Dobrym słowem,
konstruktywną krytyką, przekazanie linku czy to do bloga samego w sobie czy to
do mojego facebookowego profilu. Bo
naprawdę, myślę, że fajnie opisuje bardzo ważne sprawy, warto się nad nimi
pochylić, pomóc swojemu życiu.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle…Kto by się
spodziewał. Ładny turniej, za tydzień Liga Mistrzów, też jakiś artykulik
napiszę, zapewne znowu prawie nikt nie przeczyta, życie. Najwyżej zostanę
kasjerem w Lidlu czy innym Tesco, zgorzkniałym mężczyzną z niezrealizowanymi
marzeniami o byciu najlepszym dziennikarzem na świecie. Takie myśli depresyjne.
Póki co, staram się, tak najogólniej rzecz biorąc, polepszyć sprawy na dwóch
frontach. Ten pierwszy dotyczy sukcesów mierzalnych jak matura, poczytność
bloga, dziennikarstwo sportowe. Ten drugi, chyba ważniejszy, to doskonalenie
osobiste, walka z własnymi wadami, organizacja czasu. Rzymianie mawiali
Imperare sibi est maximum imperium. Coraz bardziej przekonuję się jak jest to
trudne, widząc gros rzeczy, które mógłbym robić lepiej. Takie tam wielkopostne
refleksje.
Dziś rozważymy w ramach rekolekcji
dwie sprawy: najpierw jak daleko jesteśmy od własnej osoby i czy naprawdę warto
siebie traktować aż tak bardzo serio oraz druga sprawa: jak patrzymy na czas?
Dystans do życia

Psychologowie
zgodnie twierdzą, że o innych wiemy więcej niż o sobie. Wydaje się to nam
niemożliwe, gdyż do siebie mamy dostęp cały czas, sobą kierujemy, znamy od
dziecka jesteśmy przywiązani….A jednak! Właśnie z tych powodów wielokrotnie
siebie okłamujemy, oszukujemy, stawiamy w lepszym świetle. Dlaczego? Żeby
przeżyć, lepiej się czuć. Dlatego tak ważną umiejętnością jest stanięcie i
popatrzenie na siebie z boku, oczyma innych ludzi, wyzbycie się mechanizmów
obronnych i błędów atrybucji. Umiejętność spojrzenia z boku, niezbyt serio. To
nazywamy właśnie dystansem - do siebie, świata, pracy, religii czy czegokolwiek
innego.
Spojrzenia na własne cele,
zadania, marzenia jak na zwykłe. Plan A, plan B, plan C, nie ograniczanie się
do jednego pomysłu. Umiejętność zarządzania emocjami, brak niepotrzebnego
stresu. A z drugiej strony skuteczność,
samoregulacja, motywacja, uzyskiwanie kolejnych celów. To pierwsze składa się
na nasz dystans do życia, a to drugie to jego efekty przy odpowiednim
stosowaniu tejże cudownej cechy.
Ponadto
uczymy się, że „nic na siłę”. „Musi to na Rusi”, jak mawia się w psychologii
ludowej. Ograniczamy liczbę spraw, bez których nie możemy się obejść,
poszerzając horyzonty myślowe i okazuje się nagle, że da się żyć bez makijażu, biżuterii,
jedzenia z Piotra i Pawła czy samochodu za 100 tysięcy. To daje niezwykłe
poczucie wolności, które w dalszej perspektywie, o ile nie zapomnimy o
wytrwałej pracy, skutkuje tym, że nieco mniej chcąc, łatwiej osiągamy nasze
cele. Piękna sprawa.
Wspominam o
tym, choć nie jest to typowa cecha związana z psychologią osobowości. Dlaczego?
Bo bardzo pomaga w życiu. Dokładniej sprawą będziemy się zajmować przy
omawianiu psychologii sukcesu. Dystans do życia daje nam mniejszą niepotrzebną
stresowość, a innym ludziom świadczy o naszej wysokiej wartości. Naprawdę, dość
jest problemów na świecie, humor staje się naprawdę ważny, by rozładować
wszelkie napięcia i pokazać, że tak naprawdę, to nie ma się czym przejmować.
Perspektywy czasowe
Wszystko
płynie, czas także. Odpowiadając sobie nadal na pytanie: Jak patrzymy na
świat?, zatrzymujemy się nad zagadnieniem postrzegania czasu. Niegdyś czas był
okrągły, ludzie żyli rytmem natury: pór roku, cyklu dnia i nocy. Obecnie,
poprzez urbanizację i postęp technologiczny czas stał się linearny – każdy
dzień wygląda tak samo, znacznie mniej zwracamy uwagę na porę dnia czy roku.
Wybitny
psycholog, Philip Zimbardo, wyróżnił sześć perspektyw czasowych w zależności od
naszego nastawienia wobec przyszłości, przeszłości i teraźniejszości. Można je
podczas tworzenia portretów psychologicznych, podobnie jak w przypadku Wielkiej
Piatki, wyobrazić sobie za pomocą suwaków.
- Orientacja
przeszłościowo-negatywna. Życie było do dupy, wszyscy mnie skrzywdzili i
ogólnie żal.pl. Myślę, że kojarzymy
- Orientacja
przeszłościowo-pozytywna. Kiedyś trawa była bardziej zielona, kobiety
piękniejsze, a pogoda bardziej przyjazna.

- Teraźniejszościowo-fatalistyczna.
Jestem do niczego, jutro umrę.
- Teraźniejszościowo-hedonistyczna.
Cieszę się życiem. Całkiem sympatyczne, ale z umiarem.
- Przyszłościowa – plany,
marzenia, cele, plany, marzenia, cele…
- Przyszłościowo-transcendentna
– żyję, aby jak umrę Allah wziął mnie do raju w wiecznie młodymi
dziewicami…Tu marzenia są do tego, żeby były, a nie do tego, żeby je
spełniać, przynajmniej w tym życiu.
Tyle. Zasadniczo najlepsza
orientacją czasową jest koncentracja na czerpaniu przyjemności z
teraźniejszości. Powinniśmy także wyciągać wnioski z przeszłości i planować
przyszłości, ale nie pogrążać się w tych perspektywach, gdyż przeszłość ma
uczyć, a przyszłość wyznaczać cele do zrealizowania. Musimy pamiętać, że nasze
życie jest tu i teraz.
„Przeszłość przeminęła, jutro niepewne, tylko dziś jest
Twoje”
Pytania:
- Jak duży masz dystans do: siebie, pracy, własnych poglądów? Co z
tego wynika? Fantazym czy zaniedbanie?
- Jaka perspektywa czasowa jest Ci najbliższa i co z tego wynika?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz