wtorek, 4 marca 2014

Ostatni tydzień karnawału

            Dawno nie czułem się tak źle. Wiecie, gdy człowiek nie pracuje, to czuje się źle. Gdy wie, że nie zrobił, czegoś, co chciał, zdradził siebie. Mam w sobie mnóstwo sił, energii, szczęścia. Nic, tylko wykorzystać to, przekuć na coś konstruktywnego. Dla siebie i dla świata. Taki ambitny zamiar, jak to ja. I co? I nic! Nawet pomysłów, celów sporo. Tylko nie ma już za bardzo czasu pomyśleć, za co teraz się zabrać. Tak w miarę stale, przyszłościowo. Bo wiecie, wszystkie moje „wielkie” projekty zrealizowałem: mam i prowadzę bloga, komentuję siatkówkę, znalazłem sobie dziewczynę, ostatnio nawet stałem się lokalnym ekspertem od spraw psychologii osobowości i relacji międzyludzkich. I chwyta mnie depresja posukcesowa. Smutek – doświadczenie utraty. Utraty celu. Cel jest jeden: konsekwentnie wykonywać wszystkie swoje obowiązki i zadania „codzienne”, ulepszać je. Problem w tym, że przestały być atrakcyjne. To już nie to samo, co kiedyś….Wiecie, psychologia jest potężna, zwłaszcza moja emocjonalność – emocjonalność neurotyka. I ten ciągły strach, apokalipsa spełniona – brak motywacji do działania. I już wiecie dlaczego to tak ważny element inteligencji emocjonalnej. Znaczy, mam nadzieję, że wiecie, rozumiecie. I przepraszam za opóźnienie, musiałem zebrać siły podczas Niedzielnego Tetrisa, żeby móc cokolwiek kreatywnego i w miarę dobrego jakościowo napisać. Teraz napisałem. Jeśli chcecie być na bieżąco i wiedzieć kiedy i co robię na blogu, to zapraszam do subskrypcji i śledzenia mnie na facebooku: https://www.facebook.com/alekpoeta

Stabilizacja, czyli o efektach błogiego nieróbstwa

Dawno nie czułem się
Tak smutny
Tak zły
Na siebie

Zgubiona droga
Wielość ścieżek
Nieskończoność możliwości
Brak umiejętności
Zdolności
Osądzenia
Właściwości

Próżna atrakcyjność
Niechętny, słaby opór
Brak motywacji
Zanik idei
Stabilizacja
Pacyfikacja rewolucji

Nie ma wojny
Jest sukces
Tak pożądany
Tak bardzo o niego zabiegałem
Okazał się zdrajcą
Sabotował marzenia

Tyle energii
Tyle mocy
Tyle szczęścia
Po nic

Tylko praca pozostała.
2.03.2014

Dojrzałość (Erikson)

            Teoria rozwoju psychospołecznego Erika Eriksona. Kiedyś przewijała się przez moje teksty, teraz czas zająć się nią na poważnie. O co zasadniczo chodzi? Jest to teoria z zakresu psychologii rozwoju, ściślej rzecz biorąc z psychologii rozwoju osobowości. Według niej życie człowieka dzieli się na 8 stadiów – w każdym znajduje się konflikt, który należy rozwiązać w jedną stronę, aby się rozwijać. Nierozwiązane konflikty przyczyniają się do złej drogi rozwoju, zwyczajnie do niedojrzałości. Uwaga! Konflikt nie ulega rozwiązaniu po upływie jakiegoś czasu czy przepracowaniu go. On siedzi w człowieku przez całe życie, także przed jego głównym ujawnieniem się i po nim.

Ach, te dzieci….

            Psychologowie, zwłaszcza Freudyści kochali analizować dzieci (jakkolwiek to zdanie brzmi – taka prawda). Klasyczna szkoła psychoanalizy (sposobu terapii) to wyszukiwanie jakichś konfliktów, problemów właśnie z czasów dzieciństwa. Ja tego za bardzo nie lubię, więc bardzo pokrótce początek. Pierwszy konflikt rodzi się między zaufaniem a brakiem zaufania. Rozwiązuje go cnota nadziei. Nadziei, że mama mnie kocha i będzie się mną opiekować. Będzie mnie żywic i w ogóle, że przeżyję.
            Drugi konflikt wyraża się sakramentalnym „Ja siam!”. Trzeba dziecku pozwolić na działanie, chodzenie, poznawanie świata (autonomię), bo inaczej będzie się wstydzić i popadnie w niewiarę we własne możliwości. Trzeci jest bardzo podobny: tutaj dziecko chce już nie tylko samo chodzić i się załatwiać, ale także ma mnóstwo pomysłów. Jeśli coś źle zrobi, pojawia się poczucie winy. I to jest złe, bo odbiera inicjatywę, chęć do działania. Gdy nasz kochany dzieciak idzie do szkoły, musi się uczyć. To jest straszne! Potem pracować. Już nie tylko się bawić, ale też pracować i w związku z tym udowadniać wartość. I znów, jeśli nikt go nie pochwali za osiągnięty wynik, popadnie w poczucie niższości. No i ogólnie będzie się ciągnąć za nim przez całe życie, więc chwalcie swoje dzieci i umacniajcie ich dążenia ku dorosłości!

Kim ja właściwie jestem?!

            Spór między tożsamością a jej splątaniem jest bardzo ważny. Zasadnicze pytanie stawiane sobie przez nastolatków: kim ja jestem? Co mnie charakteryzuje? W okresie dojrzewania kreują się poglądy na sprawy świata, powstają pierwsze, dość niezdarne relacje miłości z płcią przeciwną. Wtedy też nabywamy i szlifujemy cechy osobowości – kreuje się to, co będziemy w sobie nosić przez całe życie, jednocześnie tak inne i tak podobne względem pozostałych ludzi – tożsamość. I tu wiele osób się zacina – nie potrafią jasno określić, kim są, co robią na tym świecie, jakie są ich cele. Nie chodzi tu o samoświadomość – bardziej o takie solidne podstawy do działania, sprecyzowanie swoich cech i postępowanie według własnego planu. Im bardziej nasza tożsamość jest splątana, tym bardziej podlegamy wpływom społecznym i tym mniej zajmujemy się czymś konkretnym, naszym powołaniem, żeby zabrzmiało tak górnolotnie.
Dobry przykład poszukiwania tożsamości.

Ciepło domowego ogniska

            Kiedyś zastanawiałem się dlaczego na wszelkich portalach towarzysko-miłosnych znajduje się dużo osób w wieku 20-30 lat.  Erikson już wcześniej to wyjaśnił – wtedy w człowieku jest bardzo mocno obecna potrzeba intymnego życia z drugą osobą. „Zasypiać i budzić się przy Tobie”. Tu nie chodzi już o gimbazjalne wielkie emocjonalności itp., ale o wspólne życie, pełne, małżeńskie konsumowanie, cieszenie się sobą. Wtedy zawiera się najwięcej małżeństw, najwięcej się randkuje, uprawia seks, wtedy rodzą się dzieci. Przeciwieństwem jest izolacja, modnie zwana singielstwem. Cechą, umiejętnością, która pozwala stworzyć dobry związek będzie teraz….miłość. Uwaga! Ze splątana tożsamością o wiele trudniej się zawiązuje mocne relacje.

„Wiek męski – wiek klęski”

            Kryzys wieku średniego. Spór między bardzo dziwnie brzmiącymi terminami. Zasadniczo chodzi o to, by dzielić się swoją wiedzą, swoim życiem. Potrzeba bycia wysłuchanym, zmiany rzeczywistość. Świadomość: tyle już żyję, śmierć coraz bliżej, a ja nic jeszcze nie zrobiłem! Dlatego nauczyciele w wieku 35-60 lat tak bardzo lubią opowiadać o swoim przedmiocie. Dlatego właśnie ludzie starsi często odwiedzają lekarzy – musza się wygadać, opowiedzieć o swoim życiu, przekazać swoją historię. I znów – robią to w mniej lub bardziej udany sposób.

Możecie się podporządkować albo umrzeć

            Życiu, rzecz jasna, życiu. Ostatni etap rozwoju psychospołecznego zakłada spór między pogodzeniem się ze swoim zżyciem, z ludźmi i ze światem a….bardzo kuszącą…rozpaczą. Gdy w życiu zrobiło się już wszystko możemy się albo nim cieszyć do końca, albo rozpaczać jak to zła jest ta dzisiejsza młodzież, bo nie chce ustąpić miejsca w autobusie, słuchać radia Maryja i czekać na koniec świata.  
            Teoria Eriksona daje nam spore wyobrażenie na temat tego jak człowieka się rozwija i gdzie są popełniane błędy. Konflikty możemy ponownie wyobrazić sobie za pomocą suwaków, ale tym razem jedna strona jest dobra, a druga zła. Warto postarać się rozwinąć cnoty, dzięki nim przesunąć suwaki, czyli po ludzku, po prostu, dojrzeć. Tabelka:
Faza rozwojowa
Biegun pozytywny
Biegun negatywny
Cnota podstawowa
1
podstawowa ufność
podstawowa nieufność
Nadzieja
2
Autonomia
wstyd i zwątpienie
Wola
3
inicjatywa
poczucie winy
Stanowczość
4
pracowitość
poczucie niższości
Kompetencja
5
tożsamość
rozproszenie tożsamości
Wierność
6
intymność
Izolacja
Miłość
7
Generatywność, kreatywność
stagnacja
Troska
8
Integralność
rozpacz i rozgoryczenie
Mądrość


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz