Dawno nie
czułem się tak źle. Wiecie, gdy człowiek nie pracuje, to czuje się źle. Gdy
wie, że nie zrobił, czegoś, co chciał, zdradził siebie. Mam w sobie mnóstwo
sił, energii, szczęścia. Nic, tylko wykorzystać to, przekuć na coś
konstruktywnego. Dla siebie i dla świata. Taki ambitny zamiar, jak to ja. I co?
I nic! Nawet pomysłów, celów sporo. Tylko nie ma już za bardzo czasu pomyśleć,
za co teraz się zabrać. Tak w miarę stale, przyszłościowo. Bo wiecie, wszystkie
moje „wielkie” projekty zrealizowałem: mam i prowadzę bloga, komentuję
siatkówkę, znalazłem sobie dziewczynę, ostatnio nawet stałem się lokalnym
ekspertem od spraw psychologii osobowości i relacji międzyludzkich. I chwyta
mnie depresja posukcesowa. Smutek – doświadczenie utraty. Utraty celu. Cel jest
jeden: konsekwentnie wykonywać wszystkie swoje obowiązki i zadania „codzienne”,
ulepszać je. Problem w tym, że przestały być atrakcyjne. To już nie to samo, co
kiedyś….Wiecie, psychologia jest potężna, zwłaszcza moja emocjonalność –
emocjonalność neurotyka. I ten ciągły strach, apokalipsa spełniona – brak
motywacji do działania. I już wiecie dlaczego to tak ważny element inteligencji
emocjonalnej. Znaczy, mam nadzieję, że wiecie, rozumiecie. I przepraszam za
opóźnienie, musiałem zebrać siły podczas Niedzielnego Tetrisa, żeby móc
cokolwiek kreatywnego i w miarę dobrego jakościowo napisać. Teraz napisałem.
Jeśli chcecie być na bieżąco i wiedzieć kiedy i co robię na blogu, to zapraszam
do subskrypcji i śledzenia mnie na facebooku: https://www.facebook.com/alekpoeta
Stabilizacja, czyli o efektach błogiego nieróbstwa
Dawno nie czułem się
Tak smutny
Tak zły
Na siebie
Zgubiona droga
Wielość ścieżek
Nieskończoność możliwości
Brak umiejętności
Zdolności
Osądzenia
Właściwości
Próżna atrakcyjność
Niechętny, słaby opór
Brak motywacji
Zanik idei
Stabilizacja
Pacyfikacja rewolucji
Nie ma wojny
Jest sukces
Tak pożądany
Tak bardzo o niego zabiegałem
Okazał się zdrajcą
Sabotował marzenia
Tyle energii
Tyle mocy
Tyle szczęścia
Po nic
Tylko praca pozostała.
2.03.2014
Dojrzałość (Erikson)
Teoria
rozwoju psychospołecznego Erika Eriksona. Kiedyś przewijała się przez moje
teksty, teraz czas zająć się nią na poważnie. O co zasadniczo chodzi? Jest to
teoria z zakresu psychologii rozwoju, ściślej rzecz biorąc z psychologii
rozwoju osobowości. Według niej życie człowieka dzieli się na 8 stadiów – w każdym
znajduje się konflikt, który należy rozwiązać w jedną stronę, aby się rozwijać.
Nierozwiązane konflikty przyczyniają się do złej drogi rozwoju, zwyczajnie do
niedojrzałości. Uwaga! Konflikt nie ulega rozwiązaniu po upływie jakiegoś czasu
czy przepracowaniu go. On siedzi w człowieku przez całe życie, także przed jego
głównym ujawnieniem się i po nim.
Ach, te dzieci….
Psychologowie,
zwłaszcza Freudyści kochali analizować dzieci (jakkolwiek to zdanie brzmi –
taka prawda). Klasyczna szkoła psychoanalizy (sposobu terapii) to wyszukiwanie jakichś
konfliktów, problemów właśnie z czasów dzieciństwa. Ja tego za bardzo nie
lubię, więc bardzo pokrótce początek. Pierwszy konflikt rodzi się między
zaufaniem a brakiem zaufania. Rozwiązuje go cnota nadziei. Nadziei, że mama
mnie kocha i będzie się mną opiekować. Będzie mnie żywic i w ogóle, że przeżyję.
Drugi konflikt
wyraża się sakramentalnym „Ja siam!”. Trzeba dziecku pozwolić na działanie,
chodzenie, poznawanie świata (autonomię), bo inaczej będzie się wstydzić i
popadnie w niewiarę we własne możliwości. Trzeci jest bardzo podobny: tutaj
dziecko chce już nie tylko samo chodzić i się załatwiać, ale także ma mnóstwo
pomysłów. Jeśli coś źle zrobi, pojawia się poczucie winy. I to jest złe, bo
odbiera inicjatywę, chęć do działania. Gdy nasz kochany dzieciak idzie do
szkoły, musi się uczyć. To jest straszne! Potem pracować. Już nie tylko się
bawić, ale też pracować i w związku z tym udowadniać wartość. I znów, jeśli nikt
go nie pochwali za osiągnięty wynik, popadnie w poczucie niższości. No i
ogólnie będzie się ciągnąć za nim przez całe życie, więc chwalcie swoje dzieci
i umacniajcie ich dążenia ku dorosłości!
Kim ja właściwie jestem?!
Spór między
tożsamością a jej splątaniem jest bardzo ważny. Zasadnicze pytanie stawiane
sobie przez nastolatków: kim ja jestem? Co mnie charakteryzuje? W okresie
dojrzewania kreują się poglądy na sprawy świata, powstają pierwsze, dość niezdarne
relacje miłości z płcią przeciwną. Wtedy też nabywamy i szlifujemy cechy
osobowości – kreuje się to, co będziemy w sobie nosić przez całe życie, jednocześnie
tak inne i tak podobne względem pozostałych ludzi – tożsamość. I tu wiele osób
się zacina – nie potrafią jasno określić, kim są, co robią na tym świecie,
jakie są ich cele. Nie chodzi tu o samoświadomość – bardziej o takie solidne
podstawy do działania, sprecyzowanie swoich cech i postępowanie według własnego
planu. Im bardziej nasza tożsamość jest splątana, tym bardziej podlegamy
wpływom społecznym i tym mniej zajmujemy się czymś konkretnym, naszym
powołaniem, żeby zabrzmiało tak górnolotnie.
![]() |
| Dobry przykład poszukiwania tożsamości. |
Ciepło domowego ogniska
Kiedyś zastanawiałem
się dlaczego na wszelkich portalach towarzysko-miłosnych znajduje się dużo osób
w wieku 20-30 lat. Erikson już wcześniej
to wyjaśnił – wtedy w człowieku jest bardzo mocno obecna potrzeba intymnego
życia z drugą osobą. „Zasypiać i budzić się przy Tobie”. Tu nie chodzi już o
gimbazjalne wielkie emocjonalności itp., ale o wspólne życie, pełne, małżeńskie
konsumowanie, cieszenie się sobą. Wtedy zawiera się najwięcej małżeństw,
najwięcej się randkuje, uprawia seks, wtedy rodzą się dzieci. Przeciwieństwem
jest izolacja, modnie zwana singielstwem. Cechą, umiejętnością, która pozwala
stworzyć dobry związek będzie teraz….miłość. Uwaga! Ze splątana tożsamością o
wiele trudniej się zawiązuje mocne relacje.
„Wiek męski – wiek klęski”
Kryzys
wieku średniego. Spór między bardzo dziwnie brzmiącymi terminami. Zasadniczo
chodzi o to, by dzielić się swoją wiedzą, swoim życiem. Potrzeba bycia
wysłuchanym, zmiany rzeczywistość. Świadomość: tyle już żyję, śmierć coraz
bliżej, a ja nic jeszcze nie zrobiłem! Dlatego nauczyciele w wieku 35-60 lat
tak bardzo lubią opowiadać o swoim przedmiocie. Dlatego właśnie ludzie starsi często
odwiedzają lekarzy – musza się wygadać, opowiedzieć o swoim życiu, przekazać
swoją historię. I znów – robią to w mniej lub bardziej udany sposób.

Możecie się podporządkować albo umrzeć
Życiu,
rzecz jasna, życiu. Ostatni etap rozwoju psychospołecznego zakłada spór między
pogodzeniem się ze swoim zżyciem, z ludźmi i ze światem a….bardzo kuszącą…rozpaczą.
Gdy w życiu zrobiło się już wszystko możemy się albo nim cieszyć do końca, albo
rozpaczać jak to zła jest ta dzisiejsza młodzież, bo nie chce ustąpić miejsca w
autobusie, słuchać radia Maryja i czekać na koniec świata.
Teoria
Eriksona daje nam spore wyobrażenie na temat tego jak człowieka się rozwija i
gdzie są popełniane błędy. Konflikty możemy ponownie wyobrazić sobie za pomocą suwaków,
ale tym razem jedna strona jest dobra, a druga zła. Warto postarać się rozwinąć
cnoty, dzięki nim przesunąć suwaki, czyli po ludzku, po prostu, dojrzeć. Tabelka:
Faza rozwojowa
|
Biegun pozytywny
|
Biegun negatywny
|
Cnota podstawowa
|
1
|
podstawowa ufność
|
podstawowa nieufność
|
Nadzieja
|
2
|
Autonomia
|
wstyd i zwątpienie
|
Wola
|
3
|
inicjatywa
|
poczucie winy
|
Stanowczość
|
4
|
pracowitość
|
poczucie niższości
|
Kompetencja
|
5
|
tożsamość
|
rozproszenie tożsamości
|
Wierność
|
6
|
intymność
|
Izolacja
|
Miłość
|
7
|
Generatywność, kreatywność
|
stagnacja
|
Troska
|
8
|
Integralność
|
rozpacz i rozgoryczenie
|
Mądrość
|

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz