niedziela, 9 marca 2014

Zapraszamy na pustynię! (5-9.03.2014)

Wiecie, tak patrzę sobie na ludzi i ich problemy. W końcu, ile to już razy, dochodzę do wniosku, że niezależnie od moralności, religii, rasy i innych cech genetyczno-kulturowych wiedza psychologiczna i umiejętność jej zastosowania przyczyniłaby się do radykalnego zmniejszenia zarówno ich ilości jak i wielkości. Przypominam o tych trzech elementach.
  1. Znajomość teorii, o której pisze na blogu, którą też można poznać, czytając rozmaite popularnonaukowe publikacje.
  2. Umiejętność potwierdzenia teorii. Żebyśmy najpierw uwierzyli, że istnieje oraz lepiej ją zrozumieli. Gdy bowiem przyswoimy dużo teorii, nie znajdując jej zastosowania, zapominamy ją, albo stosujemy niewłaściwie, w myśl założenia: „Gdy dostajesz nowy młotek, wszystko wygląda jak gwóźdź do wbicia.” Osobiście najlepiej się czuję właśnie w tym elemencie – za pomocą rozmaitych teorii jestem w stanie wyjaśnić znaczącą większość zachowań ludzkich – są one o wiele bardziej schematyczne niż Wam się wydaje.
  3. Zastosowanie wiedzy i zmiana własnego życia. Najtrudniejsze i najbardziej przydatne.
Moja funkcja doradcy, opiniotwórcy, autorytetu, lokalnego eksperta oraz nawet swego rodzaju profety w zakresie związków czy zwyczajnie stanów emocjonalnych rozwija się. Pewnie dużo jest w tym chęci zobaczenia własnych możliwości i takiej nadziei, że oto ja – Aleksander, naprawdę znam się na psychologii. Jest to oczywista bzdura, którą zapewne dobitnie uświadomi mi turniej wiedzy psychologicznej. Już w poniedziałek, naprawdę, fajnie byłoby przejść pierwszy etap, ale nic za wszelką cenę…Mi tam wystarczy moje szczęście obecnie – taka aktywna stabilizacja z marzeniami.
W Kościele katolickim rozpoczął się Wielki Post – czas pokuty i nawrócenia. Kościelna metaforyka wzywa do „wyjścia na pustynię”. W psychologicznym języku rzecz polega na tym, żeby przystanąć, zastanowić się nad życiem. Nad tym, co, jak i po co robimy. Warto to robić często, regularnie. Dla osób wierzących: nasza duchowość także wymaga takiego przystawania. Aspekt życia jak każdy inny, wymaga aktywności, działania. Jego zaś moc oddziaływania jest niezmierzona, dalece większa od psychologii, ale także dalece trudniej ją pobudzić.

„300% normy”   

            Turniej wiedzy psychologicznej „zryje banię”. Ach, ci Bracia Figo Fagot. Oj tak, ilość wiedzy, która nabyłem w ciągu weekendu nie tylko o tym, co fajne i piszę o tym na blogu, co niefajne (biologia), ale także o rozmaitych zaburzeniach jest zacna. Ponad 100 stron tekstu. Taki flow. Ale ad rem. Dziś opowiemy sobie pokrótce o zaburzeniach psychicznych, a dokładniej o tym, co takowym zaburzeniem jest, a co niezbyt. Piosenka w ramach wprowadzenia: https://www.youtube.com/watch?v=v9vcYyhVdEQ
            „Nie ma ludzi zdrowych, są tylko nieprzebadani”. Co tu dużo mówić – prawda.  Żaden człowiek nie zachowuje się w pełni tak, jak zostało to przyjęte. I dobrze, bo dzięki temu świat się rozwija. Ale tak właściwie jakie zachowania są normalne, jak je definiujemy?
            „Najpierw coś łatwego, czyli matura”. Podręczniki socjologii wyróżniają normy: prawne, społeczne, moralne i religijne. Czasem się pokrywają „nie zabijamy”, a czasem nie „Nie jemy mięsa w piątek”. Myślę, że to ogarniacie. Wspominam, bo są to całkiem ważne wyróżniki.
            Psychologowie jednak bardzo lubią wszystko uszczegóławiać. Oj, uwielbiają wtykać szpilki i sprawdzać czy boli. I dobrze, bo stworzyli dokładniejszy model, pomagający nam ocenić jak wielkim wariatem ktoś jest.
  • Kryterium normatywności – czyli przestrzeganie wyżej wymienionych norm, głównie społecznych
  • Kryterium subiektywne – jeśli oceniam, że ktoś zachowuje się normalnie, to znaczy, że w istocie zachowuje się on normalnie, nawet jeśli normy mówią inaczej, albo nie mówią nic.
  • Czy zachowanie, które wykonuje przydaje się do czegoś, jest potrzebne, uzasadnialne? Jeśli tak, to kryterium przystosowania zostało  spełnione
  • Ostatnie jest także ważne: jeśli potrafię logicznie wytłumaczyć dlaczego coś zrobiłem, to oznacza, że jestem tego świadomy. A świadomość działanie jest tym, co wyróżnia dziwnych od chorych psychicznie.

Unormowana nienormalność

            Dzięki koncentracji na tym, żeby uczynić „miserable people less miserable” (Martin Selingamn) udało się psychologom wyciągnąć i dokładnie opisać wszelkie schorzenia, mniej lub bardziej, psychiczne. Nauka na pograniczu zaburzeń ciała i zaburzeń umysłu to psychiatria. Z kolei zaburzeniami ściśle psychologicznymi zajmują się psychologowie, z wyspecjalizowanym oddziałem – psychologami klinicznymi. Różnica między psychologami klinicznymi, a psychiatrami jest umowna. Zwykło się mówić, że ci pierwsi wolą porozmawiać z pacjentem, a ci drudzy od razu by mu kazali łykać tabletki, razili go prądem i wrzucali do lodowatej wody. W praktyce psychiatrzy wolą cięższe zaburzenia, w tym ściśle związane z patologiami układu nerwowego, a psychologowie przypadki lżejsze, na których jeszcze można dobrze zarobić najlepiej. Albo przynajmniej zaspokoić swoją potrzebę pomagania ludziom, zbawiania świata. Ach, ta moja złośliwość.
I znów, każde zaburzenie jest w jakiś sposób spowodowane problemem natury biologicznej. Pytanie czym je leczyć pozostaje nieomalże zawsze dyskusyjne. Lekarze jednak, nawet ci somatyczni są zgodni, że nie tylko leki, ale także odpowiednie nastawienie psychiczne pacjenta pomaga w zmaganiu się z wszelkimi chorobami.
            Jak psychologowie rozróżniają nienormalność i chorobę? Nijak. I nigdy tego nie dokładnie nie zrobią. Dlaczego? Bo to nie ma znaczenia. Niezależnie od poważności problemu, warto go pokonać. Jak jednak je w sobie zdiagnozować?
Pierwsza sprawa: jeśli problem staje się zbyt częsty i przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu, to należy się zgłosić do psychologa. On, módlmy się, że dobrze, wybierze terapię. Czy to będzie terapia psychologiczna czy połączona z lekami – to już jego sprawa. Więc pierwszym wyróżnikiem poważności zaburzenia jest jego zwyczajna upierdliwość i gotowość do wydania pieniędzy, aby pokonać.
            Drugim jest sprawianie potencjalnego zagrożenia. Zwłaszcza psychopaci i osoby z niektórymi oznakami manii są niebezpieczni dla społeczeństwa. Osoby z depresją klasyczną oraz z zaburzeniami odżywiania są z kolei niebezpieczne dla siebie. 

Jesteś wariatem!

            Pamiętajmy, że także wszelkie zaburzenia, których nie lubimy można zwalczać własnymi, małymi terapiami. Są nawet rozmaite poradniki odnośnie walki z uzależnieniami, zarządzaniem emocjami, odżywianiem. Sporym problemem jest bark zdolności spojrzenia na siebie innymi oczyma, z dystansu. Żebyśmy zobaczyli, że faktycznie gdzieś coś źle robimy, nieświadomie dziwnie się zachowujemy bez żadnego celu. Każdy człowiek ma jakieś mniejsze lub większe problemy i zamiast osądzać innych, powinniśmy wziąć się za siebie. Ale to jest, oczywista sprawa, trudniejsze.

Pytania:


  1. Czy i w jakich aspektach Twoje zachowania są normatywne?
  2. Jak, jako zwykli ludzie, możemy pomagać osobom z zaburzeniami psychicznymi?
  3. Jakie zaburzenia, problemy rozpoznajesz w sobie?
Na koniec trochę humoru, żeby nie tak poważnie. Wiem, że jestem mocno spóźniony, ale może ktoś nie widział: https://www.youtube.com/watch?v=xsRByjmvBoU

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz